Kaczka w sosie własnym
za wolność naszą i waszą i wszystkich kaczek
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dorastałam w kraju, o którym nauczyciele mówili mi, że jest wolny, bo socjalistyczny. Wierzyłam im i dziwiłam się, gdy rodzice uśmiechali się smutno. Teraz słyszę, że kraj jest wolny, bo demokratyczny i to ja się smutno uśmiecham. Wolność definiowana jest na wiele sposobów, w zależności od tego komu ta definicja ma służyć. Inaczej definiują ją teolodzy, filozofowie, psychologowie, a jeszcze inaczej politycy, czy zwykli zjadacze chleba. Do podjęcia tego tematu skłoniła mnie wypowiedź pewnej kobiety na stanowisku. Znamy się dość dobrze, więc po cichu rzekła do mnie: "Magda, gdy będziesz wysyłać e-maile, uważaj, by nie było w nich słowa ‘kaczka’. Dlaczego?" - spytała widząc moją minę - "Bo teraz zaczęli już sprawdzać pocztę, gdy takie słowo znajdzie się w liście". Pomijam fakt, czy to jest prawdą, czy nie. Słowa te powinnam zbyć śmiechem, nazwać idiotyzmem, paranoją itp. Jednak nie potrafię się śmiać. Patrząc na to co wyczynia partia rządząca z rządem na czele trudno mówić o wolności. Bardziej przypomina to zabawę rozochoconych i pijanych w sztok szlachciców wyruszających na łowy. Co rusz swoim poddanym każą robić nagonkę na kolejnego zwierza, sami bawiąc się w najlepsze ukracaniem głów kolejnych ofiar. Nie ważne przy tym co i kto jest kolejnym celem, ważne, by poddani myśleli, że to nie zabawa dla odwrócenia uwagi od nieudolności panów, ale łowy organizowane dla dobra narodu. Już z tego względu nie mogę czuć się wolna w myśl Skinner'owskiego behawioryzmu, który definiuje wolność jako możliwość osiągania pozytywnych bodźców przez dany organizm. Mój organizm osiąga bodźce negatywne. Jeśli więc nie prawica, to może lewica? Aby czuć się wolnym człowiek powinien pracować, mieć dach nad głową, możliwość bezpłatnej opieki zdrowotnej i edukacji. Jak to się skończyło każdy wie. "Czy się robi, czy się leży 2 tysiące się należy". Inna sprawa, że na lekarzy nie miałam co liczyć. W tej kwestii do dzisiaj niewiele się zmieniło. Nie eksperymentują już na mnie nowych leków, bo omijam ich z daleka. Eksperymentują na teściowej i nie wychodzi jej to na dobre. Jesteśmy widocznie nieprzystosowane, łapówek nie dajemy. Lewicowe rozwiązania byłyby więc dobre, gdyby były możliwe do zrealizowania i miały więcej wspólnego z rzeczywistością, niż z utopią. Wprawdzie nasza konstytucja nadal zapewnia nam prawo do pracy, ale czy obecne prawo podatkowe nie łamie choć w części konstytucji? Nie wiem, prawnikiem nie jestem. Pozostaje więc liberalizm ekonomiczny. Czy w takim układzie człowiek może poczuć się wolny? Liberałowie nie chcą toczyć walki z bezrobociem, co czynią od lat z widocznym skutkiem nasi państwowi opiekunowie. Chcą obniżyć podatki, ale nie tak jak Sultan ibn Zajed al – Nahyan, który w ogóle nie kazał płacić swoim obywatelom podatków (no cóż nasze Karlino to nie Abu Zabi), ale na tyle, by prywatne przedsięwzięcia mogły rozwijać się pomyślnie, a przez to zmniejszać bezrobocie. Temu mają służyć też kolejne kroki takie jak:
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Radunia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…