Wróć do katalogu

KAMIEŃ ZIELONY

Dramtyczna historia, która kończy się dobrze i romantycznie.

smokun, opublikowano , 49 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Scenariusz pt. „KAMIEŃ ZIELONY”

Autor – Arkady PYLCH.

PLENER. MIASTO - PORANEK – KONIEC CZERWCA Kobieta około pięćdziesięcioletnia idzie chodnikiem z wysokim, otyłym chłopcem, trzyma go za rękę. Dziecko zachowuje się dziwnie, zdajemy sobie sprawę, że jest upośledzone. Idą na parking, na którym są również inne dzieci specjalnej troski. Dzieci wsiadają do samochodu, który po chwili odjeżdża. Kobieta idzie w swoją stronę, a my wznosimy się i śledzimy dalej pojazd jak zanika w dali.

PLENER. DACH WIEŻOWCA - MIASTO - PORANEK – POGODNIE Obserwujemy z wysokiego budynku jakieś miasto, którego nazwa nie ma żadnego znaczenia, ot jedno z wielu. Po panoramie następuje spiralny lot na zniżaniu i zmierzamy w kierunku konkretnych zabudowań, już z daleka orientujemy się, że to zabudowania szkoły.

PLENER. MIASTO – BUDYNKI – OKOLICE SZKOŁY Młodzi ludzie idą do szkoły, rozchodzą się po terenie i wygląda na to, że za chwilę zaczną się zajęcia. Młodzież zachowuje się na luzie, gromadzą się w grupkach, siadają na ławkach, na schodach, pod drzewami, itp.

PLENER. SZKOŁA – PLAC Grupa dresiarzy siada na ławce w jakimś miejscu, włączają radiomagnetofon i tańczą dla zabicia czasu.

PLENER. SZKOŁA – BOISKO Dziewczyny plotkują i zerkają ukradkiem na chłopców, którzy grają w koszykówkę.

PLENER. WEJŚCIE DO SZKOŁY - SCHODY Młodzież siada na schodach, żartują, inni popalają po kątach itd. Wznosimy się i zaglądamy w jedno z okien szkoły, to ubikacja.

WNĘTRZE. SZKOŁA – DAMSKA UBIKACJA A tam w damskiej toalecie TOMEK namawia dwie uczennice do zapalenia papierosów. Dziewczyny ulegają namową. TOMEK Przecież nie musisz się od razu zaciągać... Zapalimy na spółkę... Jak Indianie fajkę pokoju... (zapala papierosa i pierwszy się zaciąga z wyrazem zadowolenia) Teraz wy... No widzicie to nie boli... I jak?... Niezłe, co? Okazuje się, że nieświadome dziewczyny mają do czynienia z trawką, czyli „marychą”, gdyż po chwili palaczki wyzbywają się kompletnie dobrym manier. Jedna z nich siada na sedesie okrakiem, podciąga kraciasta spódniczkę, zakłada nogę na nogę, poprawia bezwstydnie biała podkolanówki, a druga grzeczna i pilna uczennica klepie Tomka w pośladki. Nagle DZWONEK – to koniec przerwy.

WNĘTRZE. SZKOŁA – KORYTARZ DZWONEK - na lekcję. Młodzi ludzie wbiegają do klas ze śmiechem, popychając się nawzajem, inni ociągają się, powoli robi się na korytarzu pusto. W jednej z klas jest naprawdę głośno, słyszymy wybuchy śmiechu, zbliżamy się do tych drzwi.

WNĘTRZE. SZKOŁA – SALA W KLASIE W klasie widzimy młodzież około 18-letnią, są rozbawieni, siedzą na ławkach w grupkach, bardzo głośno dyskutują. W tej gwarze dowiadujemy się, że w mieście, niebawem, mają się odbyć eliminacje do jakiegoś zespołu muzycznego i poszukują zdolnych wokalnie młodych ludzi. MŁODZIEŻ - Ale odjazd! – Ja idę! - A ty tam, po co? - Dla ozdoby gamoniu idę. - No przecież, ciućmo seplenisz. - No właśnie! - No, po co tam pójdziesz. - Chcesz sobie wstydu narobić? - A właśnie, że pójdę! - Przynajmniej figurę ma! - I co się Kaśka tak jarasz?!

O dziwo, kiedy wchodzi, młoda seksowna nauczycielka, wrzawa nie cichnie. Mimo, że uczniowie są świadomi jej obecności dalej rozmawiają. MŁODZIEŻ - Spalisz buraka jak zwykle i tyle! - My idziemy dla hecy, dla jaj! - A wy berety, gdzie do ludzi! - Ale z tego będzie popas! - Trzeba iść! - Patrzcie go, jaki chętny?! - To z koziej wólki też idą! - Beret chce wokal uprawiać! - Wstydu człowieku nie masz?! - A ty, Arek, czemu tam leziesz? - Bo talent mam! - Chyba w portkach! - Trzeba coś pokazać ciekawego - No numer opanowany na mur! - Szlagier, coś, co wpada w ucho! - Kupę wstydu narobicie i tyle. - I będzie śmierdziało. - Z czym do ludzi, z czym buraki? Ponadto dialogi MŁODZIEŻY powinny być spontaniczne i w tym momencie trzeba im dać pole do popisu, powinni od siebie coś dołożyć, aby wczuć się w szkolną atmosferę. Następuje głośna interwencja nauczycielki, czyli kobieta uderza dziennikiem w stół, a gdy to nie pomaga, woła i w końcu krzyczy. NAUCZYCIELKA Proszę o ciszę... O ciszę proszę! Cicho będzie czy nie?! Do jasnej cholery, idę po Panią dyrektor! I będzie wreszcie spokój. Młodzież siada olewczo, co niektórzy patrzą po sobie porozumiewawczo, coś sobie szeptają na uszy z drwiną i uśmiechają się tajemniczo, mrugają do siebie. NAUCZYCIELKA Jest dawno po dzwonku! Siadać mi na swoich miejscach i wyciągać zeszyty! Nauczycielka sprawdza obecność, ale o dziwo ucieka z oczami, patrzy w dziennik jakby z obawą przed klasą. Niektórzy uczniowie zgłaszają się podwójnie. Nauczycielka gdy kończy, mówi jakby do siebie. NAUCZYCIELKA Do wakacji dwa tygodnie, a ja jeszcze ocen nie wystawiłam, Pani dyrektor ma pretensje i słusznie, ocen mało... Gdy nauczycielka pisze temat zajęć na tablicy, powiedzmy. – Powtórka z bloków tematycznych Uczniowie szeptają do siebie. Patrzą po sobie porozumiewawczo, wykonują gesty lubieżnie – np. robią z ust dzióbek, robią karpia z mrugnięciem oka, pokazują środkowy palec, robią loda na kciuku itp. Oczywiście wskazując przy tych wulgarnych czynnościach na kobietę odwróconą do klasy tyłem. NAUCZYCIELKA nie widzi zachowania klasy, ale na pewno domyśla się, co się dzieje, bo gdy spoglądamy na nią z bliska, wzdycha i coraz mocniej i szybciej pisze na tablicy. Nagle łamie kredę. Kobieta automatycznie schyla się aby podnieść ułamek i na chwilę zerka na klasę, my również patrzymy do tyłu i... Większość chłopców jest nachylona i bezczelnie ją podgląda. AREK jest najniżej, ma głowę niemal przy podłodze, wraca gwałtownie do pozycji siedzącej wraz z innymi i wykonują grymasy twarzy jakby im się zrobiło bardzo gorąco. Nauczycielka obciąga sobie spódniczkę, czerwieni się , krepuje, odwraca i zmieszana obciąga sobie ze wstydem spódniczkę, kończy pisać temat zajęć. – przerobionych w drugim AREK odwraca się i głośno szepta. AREK W czerwone kropy... SMIECH – klasa wybucha głośnym śmiechem. Nauczycielka przerywa pisanie, zamyka oczy, jakby się chciała uspokoić i drżącą ręką dalej pisze na tablicy, z tym, że teraz w nerwach, litery są koślawe. W wyniku tego pośladki kobiety również się kołyszą. – półroczu szkolnym. Sąsiad ARKA, chłopak, który częstował małolaty trawką w damskiej ubikacji, powiedzmy TOMEK, kiwa głową naśladując ruchy ponętnych pośladków NAUCZYCIELKI, która rzuca kredę w metalowy łapak pod tablicą, i ze złością, otrzepuje dłonie z białego miału, w końcu odchodzi od tablicy, siada do biurka. TOMEK marszczy brwi, nachyla się nad ławką i przygląda się. Stwierdzamy, że chłopak patrzy się na stołek pani nauczycielki i kiedy kobieta przysiada się bliżej do blatu biurka zauważamy, że stołek jest nadmiernie chybotliwy. NAUCZYCIELKA otwiera dziennik z zamiarem zadania paru pytań z powtórki materiału. Nagle w różnych punktach klasy budzą się sapania i nieudolne odgłosy naśladujące stosunek seksualny, najpierw ciche, ale gdy nauczycielka zaczyna wodzić palcem po nazwiskach głośniejsze i natarczywe. Kobieta unosi się nad biurkiem, obserwuje klasę, jest rozdrażniona, ale bezradna, nie jest w stanie odnaleźć źródła odgłosów, ucieka z oczami, pochyla głowę, dostaje wypieków, ręce zaczynają jej drżeć, w końcu nie wytrzymuje i zamyka głośno dziennik. Sąsiad ARKA, o imieniu TOMEK, najwidoczniej prowodyr daje umówiony cynk, i nagle lubieżne odgłosy urywają się. TOMEK uśmiecha się szyderczo i spogląda przez okno w kierunku bramy, ktoś zbliża się do wejścia, jakaś postawna postać, to znana nam kobieta, która odprowadzała swoje upośledzone dziecko do samochodu. Wychodzimy z wnętrza, w plener przez szybę, przed szkołę.

PLENER. BUDYNKI SZKOŁY – BRAMA - BOISKO Do szkoły, przez bramę wchodzi starsza kobieta około pięćdziesięcioletnia, uśmiecha się miło z zadowoleniem. Z wyglądu przyjazna, ale mimo wszystko surowa, po prostu DYREKTORKA. Opisuję tą postać z myślą o Pani DYMNEJ, ze względu na pozytywne przesłanie zawarte w filmie. Napotkani ludzie, powiedzmy dozorca, który zamiata przed wejściem do budynku, ściąga czapkę, inni kłaniają się z daleka, nawet handlarz narkotykami macha ręką. Pani DYREKTOR staje na chwilę, przygląda się i grozi palcem chłopakowi, który nic sobie nie robi z jej rozdrażnionych gestów, śmieje się z drwiną. DYREKTORKA Zmykaj mi stąd, ale to już! I pomyśleć, że to mój wychowanek, ale wstyd... Sama się z tobą rozprawie, zobaczysz, będzie bolało... Chłopak ucieka z oczami i odchodzi ze spuszczoną głową. DYREKTORKA Na policję dzwoniłam i nic. Pani Dyrektor wchodzi do szkoły.

WNĘTRZE. SZKOŁA – KORYTARZ DYREKTORKA na korytarzu łapie jakiegoś rozpędzonego chłopca, grozi mu palcem, ale już po chwili rozpogadza się na twarzy i czochra go za włosy dla żartu. DYREKTORKA Pietrek! Znowu się spóźniłeś do szkoły, jesteś niepoprawny chłopcze, no naprawdę... CHŁOPIEC Przepraszam Pani Dyrektor, ale ja, ja... DYREKTORKA No już nie kłam i nie wymyślaj jakiś niestworzonych rzeczy... Baczność! W tył, zwrot!... Do klasy, marsz! Nagle otwierają się gwałtownie drzwi i z jednej z klas wybiega NAUCZYCIELKA, jest rozhisteryzowana, podbiega do DYREKTORKI, ale nie jest w stanie wydobyć z siebie słowa, macha ręką i wpada z płaczem do łazienki. Słyszymy jej szloch dochodzący z wnętrza WC. Twarz DYREKTORKI pochmurnieje, zamaszystym krokiem wchodzi do klasy. Słyszymy wrzawę, która nagle cichnie.

WNĘTRZE. SZKOŁA – KORYTARZ - KLASA Zauważamy od razu, że pani DYREKTOR ma poważanie w szkole, w klasie zalega grobowa cisza. Uczniowie robią potulne miny, co niektórzy spuszczają głowy ze wstydem, inni patrzą z obawą. Kobieta idzie między rzędami, patrzy na wychowanków groźnie, bierze się pod boki i mówi ponuro. DYREKTORKA No to teraz macie przesrane, jak jasna cholera! Oj dosyć tego!... Od dzisiaj biorę was pod swoją osobistą kuratelę!... Tak, właśnie tak, skończyło wam się dobre, oj skończy... Koniec tego znęcania się nad nową nauczycielką... Wszystko ma swoje granice... Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie... Pani DYREKTOR podchodzi do biurka opiera ręce o blat i powoli otwiera dziennik. DYREKTORKA Czy myślicie, że to dla mnie będzie przyjemne? Pytać was, wystawiać oceny. Czy ja nic innego nie mam do roboty?... Ale proszę bardzo!... Zobaczymy, jakimi jesteście orłami... Zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni... A matura za rok... Tuż, tuż, już depcze wam po piętach... Kończąc monolog odsuwa krzesło i w tym samym momencie, wstaje z obawą TOMEK, z zamiarem ostrzeżenia, ale nie jest już wstanie powstrzymać tego, co nieuniknione. Pani DYREKTOR siada ciężko i następuje jej głośny upadek. Kobieta nie wstaje, leży, pojękuje i trzyma się za serce, Wszyscy wstają. Patrzą na pani DYREKYOR. To znowu po sobie. Z grobowej ciszy wybucha harmider, ktoś wyjmuje telefon komórkowy, wybija numer i mówi coś w panice. TOMEK sięga do kieszeni wyciąga cztery nakrętki, zaciska dłoń w pieść, to widzi jedynie jego kolega AREK. Kolejni uczniowie podbiegają do DYREKTORKI, usiłują pomóc, ktoś otwiera okno, inny wachluje ją dziennikiem, kobieta stęka cicho, mówi wylewnie, potoczyście. DYREKTORKA Dzieci, powiadomcie mojego syna. Proszę, musi odebrać brata z ośrodka. Paweł jest niepełnosprawny. Proszę was! Miałam go w późnym wieku, to moja wina... Powiadomcie Artka, adres jest w sekretariacie... Dzieci pomóżcie, muszę odebrać syna z ośrodka, jest chory na autyzm, sam sobie nie da rady... Jest, jest taki nieporadny, bezbronny... Pani DYREKTOR jest coraz słabsza, kończy swoją wypowiedz i mdleje. Jakaś dziewczyna wybiega z krzykiem na korytarz. DZIEWCZYNA Pomocy, pani Dyrektor zasłabła... Ratunku pomóżcie... Gdzie jest ta karetka, potrzebny lekarz... Wołanie dziewczyny przeradza się w daleki odgłos jadącej na sygnale Erki, charakterystyczny dźwięk nasila się. Początek dobiegł końca, co dalej z Panią DYREKTOR, od której dowiedzieliśmy się, że ma dwóch synów, w tym jednego upośledzonego... Nie wygląda to zbyt dobrze, a ponadto odczuwamy złość na uczniów, a w szczególności na ARKA i TOMKA, którzy po prostu przesadzili z żartami. Dalsze sceny, będą się odbywały w czasie selekcji aktorów, czy też chętnych do zagrania w tym filmie i trudno mi jest powiedzieć ile ich będzie. Można by w tym miejscu rozpisać je szczegółowo, ale doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Powinno to być coś na wzór castingu. Uważam, ze błędem byłoby uprzedzać, że sfilmowane ujęcia mogą być wykorzystane do filmu z paru istotnych przyczyn. Inscenizując program sztucznie zwiększamy czas produkcji i kosztorys filmu, a i tak jestem pewny, że to wyjdzie sztucznie, bezbarwnie i w ogóle nijak. Powinien być duży wybór scen, czyli należy się liczyć z dużą ilością materiału, z kręceniem z ręki, z ukrycia, czyli wymieszanie reportażu na gorąco z ujęciami i planami wyreżyserowanymi. W dobie kamer cyfrowych jest to możliwe. Należy zastanowić się, czy w ogóle nie zacząć kręcenia filmu właśnie od tego miejsca. Można by na przykład zaprosić chętną młodzież na casting do ośrodka gdzie mamy znajomości i sponsorów, zaopiekować się tym przedsięwzięciem pod względem logistycznym itd. Najbardziej ciekawych ludzi należy wyłapać i następne sceny kręcić w szkole, nie wiem ile teraz liczy klasa, ale myślę, że około 30 osób. Proponuje podać wcześniej do publicznej wiadomości, że w kwalifikacjach będą sprawdzane ich zdolności wokalne i nawet podać, że będą obowiązywać przeboje Pani RODOWICZ, czyli jeden utwór wybrany i obowiązujący SIĄŚĆ DO POCIĄGU BYLE JAKIEGO.... No i coś od siebie, np. wiersz wybrany. Wracając do tematu, ostatnio było słychać sygnał karetki ten dźwięk transformuje się w....

PLENER. MIASTO – OŚRODEK – WIDOK Z GÓRY Sygnał Erki transformuje się we wrzawę młodych ludzi, którzy gromadzą się przed wejściem do budynku. Ludzi jest dużo, stoją w grubej kolejce, dyskutują i czekają niecierpliwie na możliwość wejścia do budynku.

PLENER. MIASTO – OŚRODEK – WIDOK Z DOŁU Na budynku lub oknie widzimy plakat reklamowy, który informuje, że w dniu dzisiejszym jest kasting. Młodzi ludzie usiłują się dostać do ośrodka, gdzie właśnie odbywa się wstępna selekcja do programu. Otwierają się drzwi i powstaje jeszcze większy szum, młodzi ludzie przepychają się, niektórzy robią to po prostu po chamsku.

WNĘTRZE. OŚRODEK – KORYTARZ Znajdujemy się w środku ośrodka. Ludzie, którym się udało wejść, podchodzą do stolika we wnęce, lub do jakiegoś pomieszczenie, gdzie są rejestrowani, wyjmują dokumenty, coś podpisują, dostają swoje numerki, które oglądają. Kandydaci przemieszczają się dalej w głąb sali, rozglądają się, są podnieceni i ciekawi, idą w parach, małych grupkach.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁÓWNA Tworzą się grupki, ci, co już są w środku trenują przed występem, śpiewają, zawodzą, fałszują, kpią z samych siebie, powtarzają jakieś znane przeboje i teksty piosenek, ktoś grają na przeróżnych instrumentach.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁÓWNA – NA SCHODACH Odnajdujemy naszych bohaterów, których spotkaliśmy w szkole, siedzą na schodach. AREK z TOMKIEM, coś tam sobie powtarzają, żartują, są rozbawieni i podnieceni atmosferą współzawodnictwa. AREK zauważa ekipę telewizji lokalnej, ciągnie za rękę kolegę i podchodzą, są ciekawi.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁOWNA – W ROGU Aktualnie prowadzony jest wywiad z jedną z uczestniczek rekrutacji. To młoda, niewinnie wyglądająca dziewczyna z prowincji, jest speszona i skromnie ubrana, opowiada o sobie i co chwile patrzy przez okno w dal. JANINA Przygotowałam znany przebój Maryli Rodowicz i wiersz, sama go napisałam. REPORTER Czy możesz go zaprezentować? Widzowie chętnie posłuchają, młodej poetki z ... JANINA Czasem mam chęć, uciec na koniec świata, jak najdalej i jeszcze dalej. Tyle dookoła miejsc, ciekawych. Kiedyś mam nadzieję, zacząć wszystko od nowa, jak najszybciej i jeszcze szybciej. Tyle jeszcze czasu, pozostało. Często mam ochotę, dać komuś w mordę, jak najmocniej i jeszcze mocniej. Tyle było okazji, straconych. Teraz mam pragnienie, zabrać was w drogę, jak najgłębiej i jeszcze głębiej. Tylu nas przespało, swój czas. A na pobudkę sił brakuje. RREPORTER każe wyłącza kamerę, wzrusza ramionami i rozgląda się po innych kandydatach, odchodzi łowić kolejnych uczestników kastingu. Widownia również odchodzi i dziewczyna zostaje sama. JANINA spogląda w okno, w dal, na jakąś roślinność i przypomina sobie rozmowę z ojcem. Skupiamy się na krzaku.

PLENER. ŁAKA Z LASEM – BRZEG Z WIDOKIEM NA RZEKĘ Ten krzak jest już w innym miejscu, nad rzeką. Starszy mężczyzna siedzi na brzegu i patrzy w dal, widać po nim, że przez całe życie ciężko pracował i co za tym idzie popijał od czasu do czasu. Ta scena jest żywcem wzięta z Dęblińskich terenów i niejednokrotnie byłem jej świadkiem, w miejscu przeprawy, gdzie rzeka Wieprz jest płytka, ta wieś nazywa się Masów. Wprowadzam ten gwałtowny przeskok w inny zupełnie plan, aby ukazać kontrast, czyli z gwarnego zamieszania na sali gdzie czekają na swoją kolej przeskakujemy w sielankę. Ważną sprawą w tym miejscu jest dźwięk, czyli szum jaki robią młodzi ludzie transformuje się w odgłosy łąki, buczenie owadów, brzęczenie much i zaloty godowe świerszczy itp. Mężczyzna jest uśmiechnięty i zadowolony z życia, może sobie popijać piwko, kładzie się na boku, trzyma trawę w zębach i co jakiś czas odgania się od much. Obok niego siada dziewczyna - JANINA. Oboje patrzą w dal. Za rzeką pasą się krowy i konie, są tam również beztroskie dzieciaki. Dzieci podbiegają do rzeki, rozbierają się wśród śmiechów i trzymając nad głowami ubrania przechodzą na drugi brzeg, a tam rzucają ubrania i kąpią się. JANINA wybiera kamienie z piachu i rzuca w nurt. OJCIEC wstaje i gwiżdże przeciągle, macha ręka. Stado krów i koni podchodzi powoli do brzegu i same przechodzą, na drugą stronę, do wołającego ich człowieka, w tym czasie słyszymy. JANINA Zobacz tatko jaki piękny kamień, ma odcień zielony. A jak się mieni w słońcu... Wezmę go! Przyniesie mi szczęście. Wiem co zaśpiewam na castingu, no oczywiście... To co tatko? Mogę jechać czy nie? OJCIEC Dziecko, nikt ci nie broni, jedz sobie na ten... Jak jemu tam?... No... Kastjak! JANINA Na casting tatko! OJCIEC Ale pamiętaj tu się urodziłaś i wychowałaś... Mam cię tylko jedną, tu jest tylu fajnych chłopców, po co ci szukać szczęścia w mieście, mamy gospodarstwo, mam cię tylko jedną...

PLENER. ŁAKA Z LASEM – BRZEG Z WIDOKIEM NA WIOSKĘ Mężczyzna widząc minę córki wstaje rozdrażniony. OJCIEC Ale ten czas leci... Nie gniady? Chodź stary, chodź idziemy do domu, już czas... OJCIEC podchodzi do swojego konia, głaszcze go, poklepuje i idą w kierunku zabudowań wsi, a za nimi noga za nogą JANINA, która w końcu podbiega.

PLENER. ŁAKA Z LASEM – DROGA W KIERUNKU WSI Dzieci również wracają do wioski ze swoimi zwierzętami, idą w grupach, są beztroskie, gonią się dla żartu i robią harmider. Dziecięce odgłosy transformują się w hałas młodzieży.

WNĘTRZE. OŚRODEK – KORYTARZ Udajemy się w jakieś interesujących miejsc, obserwujemy zachowanie młodzieży, która ćwiczy, albo robi sobie po prostu jaja. Na korytarzu odbywa się jakaś próba paru osób, którzy dobrze się bawią. WNĘTRZE. OŚRODEK – SCHODY Na schodach gra jakiś amatorski zespół itp. Ujęcia powinny być spontaniczne i zależne od indywidualności uczestników.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁOWNA Robi się rumor na sali, ludzie biegną w jakieś miejsce. JANINA również podbiega, okazuje się, że ktoś wyszedł z sali przesłuchań. Młodzież doskakuje do kandydatki na Idola. Wszyscy pytają się, jak było. MŁODZIEŻ - No mów jak było?!– Co pytali?! – Dostałaś się, no dostałaś się?! – No mów, co cię tak zatkało?! - Czepiają się bardzo?! - Ale skołowana, strasznie - O co cię pytali, no o co? - Zgłupiała kompletnie. - Dała plamę i tyle... Dziewczyna chce coś powiedzieć, ale widać po niej, że jest rozczarowana, wybucha płaczem i ucieka. JANINA jest wystraszona, podchodzi do okna, sprawdza swój numerek, to wysoka cyfra i widać po niej, że ma ochotę dać sobie spokój. Podchodzi do okna i patrzy w dal, znowu nachodzą ja wspomnienia.

PLENER. ŁAKA – WIEŚ Z DALEKA – POLNA DROGA OJCIEC z córką idą w kierunku wsi rozmawiają dalej. Dzieci również wracają do wioski ze swoimi zwierzętami, idą w grupach, są beztroskie, gonią się dla żartu. OJCIEC Tu się wychowałaś... Tak samo jak te dzieciaki pilnowałaś stada. Byłaś taka radosna, wolna jak ptak. Jeździłaś na koniu, na oklep JANINA Ale tatko, po co to wspominać, no, po co? Było minęło, jestem już prawie pełnoletnia... OJCIEC Patrzcie ją! Jak to jej spieszno do tego niby wielkiego świata. JANINA Ale tatko, tu się nic nie zmienia, weszliśmy do Unii Europejskiej, myślałam, że będzie inaczej... OJCIEC A co się miało zmienić, bydło nam kazali zaklipsować, jak jakie rasowe i tyle. Niech się od nas uczą hodowli gamonie jedne... Zamykają te biedne krowy w klatkach, podłączą do zimnego automatu i doją strach, przerażenie. JANINA Ale co tatko gada za bzdury jeszcze, kto usłyszy i wezmą ojca za wariata... OJCIEC Już ja tam swoje wiem. Albo te ich mączki, paszki. A co to trawy na łąkach nie ma, siana brakuje?... Kto to widział, żeby bydło jakąś mieszanką zwierzęcą karmić?... I mają, co chcieli, biedne krowy się powściekały, a ludzie razem z nimi. JANINA Niech tatko przestanie, tak gadać od rzeczy. To choroba Creutzfeldta Jakoba, może się człowiek zarazić, jak zje mięso wołowe i tyle. OJCIEC Jak ją zwał tak ją zwał... Tak to jest, jak się człowiek ma za mądrzejszego od natury... Wszystkie rozumy pozjadali i opłacalność produkcji się liczy, ale jakim kosztem, to już nie ich sprawa, a takie rzeczy się mszczą. Te zwierzęta cierpią, a to wszystko zostaje w mięsie i. JANINA A tatko jak zwykle to samo i od rzeczy, i narzekania... OJCIEC Twoja babcia zawsze mówiła, że trzeba żyć w zgodzie z naturą, zwierzęta to nasi młodsi bracia, to była mądra kobieta. JANINA A tatko jak zwykle swoje, a tu się rozchodzi o moją przyszłość... Chcę spróbować, ksiądz proboszcz mi powiedział, że głos ładny mam, taki głęboki, jestem solistką w chórze...

WNĘTRZE. KOŚCIÓŁ – SALA CHÓRU Widzimy kościelny chór, organista gra, ksiądz dyryguje. Chłopcy z dziewczynkami stoją w dwóch rzędach i śpiewają jakąś pieśń religijną, solistką jest JANINA. Dziewczyna kończy linię melodyjną na wysokiej nucie.

PLENER. ŁAKA – WIEŚ Z DALEKA – POLNA DROGA Głos JANINY przekształca się w śpiew skowronka, który zawisł wysoko nad laką. Jesteśmy znowu na polnej drodze. OJCIEC patrzy na córkę z obawa i mówi. OJCIEC Janka uważaj na siebie, to kawał drogi, trzeba pociągiem jechać. To duże miasto. Jeszcze cię coś złego spotka. Boję się o ciebie dziecko. JANINA Nic mi nie będzie, jestem cwana i kuta na cztery nogi... I nie ogłupią mnie te miastowe chłopaki, niech się tatko nie boi... OJCIEC No niby tak, ale sama wiesz, jesteś jeszcze taka młoda... Licho nie śpi... JANINA podrzucając kamień rusza przed siebie, chowa go do kieszeni biegnie, inne dzieciaki dołączają do niej.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁOWNA Na sali powstaje gwar, jakiś uczestnik wychodzi i wygląda na to, że się dostał, jest radosny. AREK ma kolejny numerek, jest następny, dostaje kopa od TOMKA na szczęście, wchodzi do sali gdzie odbywa się selekcja kandydatów i kandydatek.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA KWALIFIKACYJNA AREK przedstawia swój numer, nie ma talentu, komisja jest bezwzględna, mimo tego, że są rozbawieni. Było by idealnie, gdyby kręcenie zaczęło się właśnie w czasie castingu, gdzie powinien się dokonać wybór głównych bohaterów naszej opowieści, byłoby to uczciwe, no i oszczędne, bo gdy pisze ten scenariusz to myślę o budżecie, który zapewne będzie skąpy.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁOWNA Wychodzi AREK i krzyczy do wszystkich. AREK Ale im dałem popas. Ful wypas! Kupili to! Rozumiecie? Kupili! Jestem wielki! Yes!!! Tomek teraz ty! Daj im człowieku popalić... TOMEK robi wielkie oczy, wchodzi.

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA PRZESŁUCHAŃ TOMEK przedstawia swój numer szanownej komisji, na której nie robi dobrego wrażenia, jest stremowany, za bardzo mu zależy i przegina z wygłupami...

WNĘTRZE. OŚRODEK – SALA GŁOWNA Wychodzi TOMEK, jest zły, odpycha zgromadzonych gapiów, podchodzi do rozbawionego ARKA, który z niego drwi. AREK I co?... Humor ci opadł jak u impotenta. Pełny zwis jak widzę... TOMEK Nie poznali się na prawdziwej sztuce, głąby i tyle. AREK A tak się puszyłeś... I co gamoniu odpadłeś? No, co cię tak zatkało? TOMEK Ale chamy w tej komisji, a szczególnie ten w środku, no cham kompletny... AREK A ja olewam ten ich kasting, niech się cham wali sam... Nie martw się dla mnie zawsze będziesz wielkim artystą... TOMEK Ej chłopie, aleś mnie w wała załadował... Myślałem,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych