Kiedy odejdę
moje z 2004
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Część pierwsza: A kiedy odejdę...nie zapominajcie o mnie...
Dzwoni telefon. Piękny, wiosenny poranek. Ty odbierasz zdezorientowana. W słuchawce słychać jak On wymawia moje imię. Tak ciepło... tak słodko. A Ty mu nic nie odpowiadasz. Wybuchasz płaczem... rzucasz słuchawkę i biegniesz do swojego pokoju. Nie mówisz nic. Tylko płaczesz skulona w kącie. A Jemu coraz szybciej bije serce. Nie rozumie. Już nic nie rozumie. Pamiętasz te wspólne chwile, kiedy razem cieszyłyśmy się wiosennymi porankami? Tak Siostro... to już minęło.
Przyjeżdżasz Ty. Mój Jedyny... Pukasz nieśmiało do drzwi. Czekasz. Czekasz na mnie. Bo zawsze to ja otwierałam drzwi. Witałeś mnie uśmiechem - szczerym i ciepłym. Ja całowałam Cię w policzek na powitanie. Trzymając się za dłonie wchodziliśmy do mojego pokoju. Ale to już minęło... już nigdy cię nie wprowadzę do mojego pokoju mój Kochany...
Otwierasz Ty... moja Siostro. Twoje dłonie... tak bardzo się trzęsą. Rzucasz się Mu w ramiona... płaczesz. On się nie rusza... jakby już wiedział... jakby coś przeczuwał. Mówisz drżącym głosem, wtulona w Jego ramiona, że ja ... że dla mnie skończyło się już wszystko. Nie mogę Was przytulić moi Najbliżsi...
Siedzicie na huśtawkach w parku. Ciepły wieczór... Pogrążeni w ciszy próbujecie zatamować łzy. A małe dzieci hałasują... śmieją się radośnie. Jakby nic się nie stało... jakby to wszystko było... złym snem. Ale Wy chyba się jeszcze nie obudziliście. I długo Wam zajmie, zanim ockniecie się z tego koszmaru. Kiedyś razem chodziliśmy do parku... to już nie powróci... Żałujecie, że nie usłyszycie więcej mojego śmiechu?
Przybiegasz Ty moja Anielico... moja prawdziwa Przyjaciółko. Jeszcze nie możesz uwierzyć. Jesteś zupełnie bezsilna... Zadajesz tysiąc pytań, krzyczysz, płaczesz... Zawsze taka opanowana... zawsze wiedziałaś co powiedzieć, jak pocieszyć... teraz sama nie możesz się odnaleźć. Moja Anielico...już jest po wszystkim... już nie ma nic do powiedzenia... Przykro mi Przyjaciółko, ale już sobie nigdy nie pomożemy...
Tyle niedokończonych spraw... Młoda, naiwna i niedoświadczona. Jedyne myśli, jakie teraz krążą nad Wami. Przegrałam, wpadłam w otchłań... odeszłam. Pozostawiłam łzy, chaos i tysiąc pytań. Nieważne. To już nieważne. To już mnie nie dotyczy.
Część druga: A kiedy odejdę...chciałabym wiedzieć, że mam Was...
Czasem zagubiona, nieobecna ... szukałam siebie na tym skrawku ziemi. Nie prosiłam o pomoc. Nie chciałam... nie potrafiłam. Oglądałam zachody słońca, jakby następny dzień miał już nie nadejść. Gubiłam łzy po swojej drodze. Nie odnalazłam siebie, dopóki... nie odnalazłeś mnie Ty. Moje Słońce. Mój Jedyny. A przecież spotkaliśmy się przypadkiem. Spojrzałam w Twoje oczy i wiedziałam, że zmienisz moje życie... ale nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Nie zdążyłam Ci powiedzieć, że ja Cię...Ty też nie zdążyłeś. A ja bałam się tych słów. Teraz to już nie ważne. Teraz jest za późno. Tak, mój Jedyny... kochałam Cię.
Nie zastanawiałam się, kiedy często raniłam Cię moimi ostrymi niczym nóż słowami. A jednak potrafiłyśmy się zrozumieć. Mimo wszystko. Tak bardzo chciałabym Cię teraz przytulić i powiedzieć, że już po wszystkim. Wiem jak bardzo cierpisz. Nie zawsze dobrze się rozumiałyśmy, ale zawsze czułam Twoją bliskość. Wiele przeżyłyśmy. Razem płakałyśmy, śmiałyśmy się... Wracając do domu, wiedziałam, że na mnie czekasz. Wiem, że cieszyłaś się moim szczęściem... Bo czułaś tak samo mocno jak ja. Zawsze Cię podziwiałam Siostro. Moja kochana Siostro...
Ty chciałaś dla mnie lepiej niż ja sama dla siebie. Spojrzałaś w moje oczy i już wiedziałaś wszystko... znałaś moje myśli. O nic nie musiałaś pytać. A mimo to rozmawiałyśmy o tym wszystkim całymi godzinami. Najpierw myślałaś o mnie, a potem o sobie. Anielico moja. Tobie się zwierzałam, Tobie ufałam... Umacniałaś mnie, pocieszałaś mnie słowami. Pamiętasz? Siedziałyśmy w ciemnym pokoju, płacząc... a następnego dnia ból mijał. Bo byłyśmy razem. Kochana Anielico...
Część trzecia: A kiedy odejdę... wsłuchajcie się w muzykę mojego wnętrza...
Dlaczego Śmierć dopadła mnie? Bo Śmierć jest zazdrosną kochanką nocy... Bo Śmierć staje się piękna, kiedy zbiera krwawe żniwo... Miałam wszystko... miałam Was... A Ona nie miała nic, dopóki nie skradła mi życia... Wyśmiałam Ją. Do niej należy to, co mi zabrała - tylko ciało, które z czasem zamieni się w proch. Dusza powędrowała daleko, poza granice ziemskiego chaosu. A serce... pozostawiłam dla Was.
Monotonia mojego życia... kochałam ją, bo w chwilach ucieczki od bezsensownego trwania w miejscu rozwijałam skrzydła... i wtedy naprawdę czułam, że żyję. Oczekiwanie na postawienie nowego kroku do przodu umacniało mnie, podsycało moje istnienie.
Nic po sobie nie pozostawiłam... czy to ważne? Pytasz co osiągnęłam? Nic. Ty przecież też nic nie osiągniesz. Przepadniesz tak samo jak ja. Ale warto było śmiać się, płakać, krzyczeć i słodzić, walczyć i ustępować... Te proste, zwykłe rzeczy... to one nadawały sens wszystkiemu... Deszcz, który niepokoił, bo zapowiadał nieznane... Wiatr, który przypominał zapachem wszystko co Nasze... Promienie słońca zaślepiające drogę, którą z taką pasją…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil malgoth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…