Wróć do katalogu

Kobieta - pożal się Boże

Dokładnie tak jak w tytule...

LUMIERE, opublikowano , 4 min czytania, 2,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Cześć. Co u ciebie, kochana?

To pytanie w porównaniu z wyczytaniem twojego numeru z dziennika przez najbardziej znienawidzoną nauczycielkę, która jak można się było tego spodziewać na odległość wyczuła braki w twojej wiedzy, jest bardziej tendencyjne niż się wydaje. Bo kogo obchodzi co u ciebie, a już na pewno nie sławną na całym osiedlu plotkarę, której udało się jakimś cudem wyjść za mąż za niemiłosiernie bogatego Marcina. Ona zawsze znajdzie najmniej odpowiedni moment w twoim życiu – rzekłabym przełomowy – żeby tylko poczuć, że inni mają gorzej, a zaraz potem udać wielce zatroskaną sprawami społeczeństwa sąsiadkę. Akurat w moim przypadku tym pytaniem trafiła w dziesiątkę – czas w sam raz na babskie użalanie (to nic, że to tylko „pani wścibska” ale może przypadkiem dysponuje paczką chusteczek higienicznych, bo teraz to właśnie one są mi do szczęścia najbardziej potrzebne). O Boże!!! Chyba jest ze mną coś nie tak...I co z tego, że w testach na inteligencję wypadam najlepiej z całej redakcji, że zdecydowanie nie wyglądam na te swoje dwadzieścia pięć lat i nawet nie mam powodów, by narzekać na urodę, przynajmniej tak twierdzą inni – patrz: koleżanki z pracy, częściej przyjaciółki a najczęściej, bo przy każdej nadarzającej się okazji – rodzona matka. A może ja mam jakąś wynaturzoną osobowość? Może jest w niej coś takiego, co każe mi czekać na królewicza z bajki (zawsze twierdziłam, że książki wypaczają charakter i przerysowują realia), nie pozwala zaakceptować pana z papierniczego, który bardzo stara się być miły, a reszcie powtarza – „stój! Nie jesteś nawet księciem!”. Dobre sobie – reszcie...raptem jakiemuś chłopakowi z autobusu, który właśnie przypomniał sobie, że jedzie na egzamin; fotografowi, który wkurzając mnie bawi się moją głową – „bardziej w prawo...o tak dobrze! Proszę się wyprostować i jeszcze uśmiech – o właśnie! Tak!”... Oprócz tego kompletny brak jakichkolwiek

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych