Wróć do katalogu

Kochali, że strach

Recenzja antologii wydanej przez Fabrykę Słów. Link: http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?ibook=187#searchkk

gropolopublikowano 10 listopada 200710 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Trzymam w ręku jeszcze gorąca antologię "Kochali, że strach". Pomimo tego, że większość autorów to debiutanci, ich opowiadania zaskakują poziomem wykonania oraz pomysłowością w przedstawieniu tematu przewodniego: miłości. Czy sądzicie, że łatwo jest napisać coś świeżego, coś wyjątkowego w tym temacie? Bo ja uważam, że nie. A tymczasem autorom zamieszczonych w tej antologii opowiadań, ta sztuka się udała. W trakcie lektury wielokrotnie uśmiechałem się, bądź zamyślałem nad potęgą miłości, ścieżkami, którymi podąża i dokąd zmierza. Podziwiałem pomysłowość autorów, lekkość z jaką przelewali swoje wizje na papier, swobodę w tworzeniu zabawnych bądź tragicznych sytuacji, postaci czy powiedzonek. Jako czytelnik czuję się usatysfakcjonowany, że ta antologia trafiła w moje dłonie. Spokojnie mógłbym polecić ją do lektury wszystkim osobom, które szukają odprężenia czy oderwania się od problemów dnia codziennego.

Aleksandra Janusz: Imponderabilia - opowiedziane lekko i przyjemnie. Jak to się mówi: "czuć luz w nadgarstku autorki". Ubawiłem się, śledząc poczynania chowańca, czytając zabawne dialogi czy opisy. Zakończenie zaskoczyło mnie, dosłownie i w przenośni. Z jednej strony pozytywnie, gdyż się nie spodziewałem takiego obrotu sprawy. Z drugiej strony pozostał pewien niedosyt, ponieważ pojawiło się nagle. Moim zdaniem nie została też do końca wyjaśniona rola wiedźmy Marianny, naturalnej niejako, kandydatki na żonę nekromanty.

Daniel Greps: Głóg - Historia stomatologa, który otrzymuje niezwykłą zapłatę za swoje usługi, wprowadza zupełnie innym, w porównaniu z pierwszym opowiadaniem, klimat. Jest to historia liryczna, spokojna, ale z cierniem, który pozostawia tytułowy Głóg. Autor stawia ważne pytanie, czy można kochać kogoś dalej, czy można być z tą osobą, jeśli poznało się o niej bolesną prawdę. I odpowiada na to pytanie w interesujący sposób. Niewątpliwie odpowiedź ta daje wiele do myślenia. I jest to jedną z wielu zalet tego opowiadania.

Andrzej Sawicki: Na końcu świata - Kolejny autor proponuje zmianę klimatu: czerń przestrzeni międzygwiezdnych, statek kosmiczny oraz komputer pokładowy o głosie i wyglądzie ukochanej kobiety. Jest to zmiana interesująca, niebanalna. W opowiadaniu pojawia się pytanie, które niedługo stanie się naszą rzeczywistością: czy można zakochać się w sztucznej inteligencji? Odpowiedź nie jest jednak tak prosta i jednoznaczna, jak mogłoby się to wydawać. Chociażby dlatego, że bohater nie jest świętoszkiem. No i same wydarzenia odrobinę się komplikują. Na koniec autor zaskoczył mnie. I jest to niewątpliwie kolejny plus tego ciekawego opowiadania.

Rafał W. Orkan: Miód z moich żył - Opowiadanie Dabliu zostawiłem sobie na deser. Autor buduje całe uniwersum, w którym rządzą technomagowie. Świat przedstawiony odbieram jako antyutopię, w której bardzo wyraźnie są przeprowadzone granice pomiędzy poszczególnymi warstwami społecznymi. W najgorszej sytuacji są oczywiście najbiedniejsi. Odpady magiczne zatruwają ich środowisko, doprowadzając do wielu "mutacji". W największym skrócie to opowiadanie o ślepocie miłości: ktoś kocha kogoś, ale nie widzi, że jest kochany. Dopiero nieszczęście otwiera mu oczy. Jestem pod wrażeniem opisanego świata, rysów psychologicznych postaci i zakończenia historii. Jedno z ciekawszych opowiadań, które trudno będzie zapomnieć.

Martyna Raduchowska: Cała prawda o PPM - Jedno z najzabawniejszych opowiadań, umieszczonych w antologii. Książę, który musi znaleźć sobie królewnę za żonę, aby nie stracić tronu. Wiedźma, która musi pomóc księciu, aby nie stracić głowy, albo i czegoś innego. I służący. To główni bohaterowie tej przezabawnej opowieści. Ubawiłem się setnie, czytając przygody wymienionej powyżej trójcy. Niewątpliwą zasługa autorki jest wprowadzenie PPM do arsenału metod magicznych praz zminiaturyzowanie kołowrotka i uproszczeniu go, przy zachowaniu magicznej siły rażenia. Chylę czoło przed rażącym śmiechem językiem, elokwencją i umiejętnością prowadzenia czytelnika do zaskakującego (prawie) zakończenia. Podobało mi się, bardzo. Palce lizać.

Aleksandra Zielińska: A imię jej Grace - Bardzo klimatyczne opowiadanko. O jego klimacie stanowi kilka elementów: plakat Bono na ścianie, gitara, setki zapisanych kartek oraz kot, z odwołaniami literackimi. Problem miłości przeplata się tu z rolą pisarza, z jego umiejętnościami niejako stwórczymi. Czy miłość można stworzyć? Czy kochankę można opisać? Kto wie? Na pewno wie to autorka opowiadania. I daje nam odpowiedź. Tylko trzeba uważnie się wczytać w treść. Nie jest to rzecz, którą można czytać pobieżnie, bez zastanowienia. Intrygujące.

Karol Makarczyk: Detox - Dziwne opowiadanie. Miałem problem z odczytaniem wszystkich zawartych w nim znaczeń. Utwór trudny, zwłaszcza do zaszufladkowania. Przypuszczam, że każdy znajdzie w nim co innego, w zależności od doświadczeń i preferencji.

Paweł Grochowalski: Serce

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych