Wróć do katalogu

KOPIEC

jak powstał kopiec kopiec Krakusa w Krakowie :-) i jak można ubarwić swoje urodziny

sunset, opublikowano , 19 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kopiec Krakusa w Krakowie ma wysokość 16 m i średnicę podstawy 57 m. Rozkopanie Kopca w latach 1934-36 oraz rozliczne studia naukowe nie wyjaśniły zagadki powstania i roli kopca w historii. Najpopularniejsze hipotezy sugerują, że odbywały się tu wiece ludności, że czczono na nim bożków pogańskich, że stanowił on punkt sygnalizacyjny. Nie odnaleziono żadnych śladów grobu człowieka. Znaleziono natomiast szczątki korzeni świadczące, że na szczycie Kopca musiał kiedyś rosnąć potężny dąb.

W oparciu o przewodnik "Podkrakowskie wycieczki" J. Zinkowa.

A surprising number of human beings are without purpose, though it is probable that they are performing some function unknown to themselves.(Zadziwiająca liczba istot ludzkich istnieje bez celu, chociaż jest możliwe, że pełnią jakąś funkcję o której sami nic nie wiedzą.)

"Picnic at Hanging Rock" ("Piknik pod wiszącą skałą") Joan Lindsay

Everything begins and ends at the exactly right time and place. (Wszystko zaczyna się i kończy w dokładnie właściwym miejscu i czasie.)

"Picnic at Hanging Rock" Joan Lindsay

{u}KOPIEC{/u}

Więc siedzimy na szczycie kopca, choć zdań podobno nie zaczyna się od `więc`. Ja już znam koniec tego opowiadania, ty tylko się domyślasz, trzymając moją głowę opartą o swoje nogi, pozwalając łzom spokojnie spływać po policzkach, tak jak pozwoliłaś im płynąć gdy wzruszyła cię figurka wojownika kupiona ci na urodziny, w kilka dni po tym jak poszliśmy na wystawę archeologiczną poświęconą scytyjskiemu księciu pochowanemu w kurhanie.

{i}Płonące chaty, krzyk rozbiegających się mieszkańców, uderzenia miecza o tarcze albo trzask pękających kości – wszystko to do czego zdążył się już przyzwyczaić, kontynuując pasmo zwycięstw i rozszerzając ziemie podbite przez Scytów, wydało mu się jakby obce. Poczuł się zmęczony.{/i}

Łapiąc mój wzrok na sobie rzucasz pytające “Hy?``, to samo “Hy?``, którymi obdarzały mnie kobiety które naprawdę kochałem. Czy kiedykolwiek udałoby mi się nauczyć czytać ciszę twoich oczu? (A może myślisz teraz o tej chwili kiedy z rozkołatanym sercem zaprosiłem cię na Sylwestra, a twoje rzęsy zakołysały się twierdząco?)

{i}Zszedł z konia, przepuszczając innych wojowników, podnieconych krwią i śmiercią, ignorujących nieoczekiwane zachowania wodza. Skierował się do najbliższej chaty, która ostała się ogniu. Dziewczyna, która siedziała w najbardziej oddalonym od drzwi rogu, podniosła na jego widok głowę. Jej oczy przemówiły do niego językiem którego nie znał.{/i}

I kiedy w parę dni później podjechałem pod twój dom by cię zabrać na bal Sylwestrowy, a ty wyszłaś z klatki w swoim czarnym futrze z włosami zrobionymi na lata trzydzieste, i uśmiechnęłaś się nieśmiało tym uśmiechem małej dziewczynki (w wieku 19 lat właściwie wciąż jest się małą dziewczynką, a ty nią zostaniesz do późnej starości), wiedziałem, że będziemy tańczyć do rana. Może zresztą nawet więcej rozmawialiśmy. Głównie to ty mówiłaś o sobie. A ja słuchałem twojej twarzy, twoich rąk, uczyłem się twoich rysów, zamyślałem w twojej mimice.

{i}Patrzyła mu w oczy odważnie, jakby to ona miała nad nim władzę, a nie odwrotnie. W półmroku chaty, rozjaśnianym pożogą wpadającą przez dwa nieduże otwory w ścianach, wydała mu się piękna. Blask ognia przeskakiwał jej z jednego oka w drugie. Sięgnął do pasa spodni by zrobić to na co zwykle miał ochotę w takich sytuacjach. {/i}

Stroboskopowe światła dyskoteki podświetlały ci zęby i oczy na fioletowo, tak że wyglądałaś jak duch tańca, a twoja twarz była jednym wielkim uśmiechem radosnego tygryska który odkrywa po raz kolejny przyjemność zabawy. Wydawało mi się, że poprzez oddanie się tak całkowicie tańcu trochę oddajesz się mnie – i czułem się szczęśliwy szczęściem twojej twarzy. I snuliśmy marzenia które chcielibyśmy aby się spełniły w tym roku. Powiedziałem ci że chciałbym napisać wiersz i poprosiłem cię o pomoc w jego napisaniu – zgodziłaś się chętnie. (Nie miałem wtedy pojęcia, że wiersz doprowadzi do opowiadania.) Natychmiast chciałaś wiedzieć na czym twoja pomoc będzie polegać, ale nie chciałem ci psuć przyjemności. Umówiliśmy się na dziesiątą wieczór pod twoim domem w ów pierwszy dzień nowego roku.

{i}Tuż za ścianą chaty rozległ się krzyk kogoś kogo właśnie dosięgnął miecz. Dziewczyna powoli uśmiechnęła się do niego drwiąco. Jego ręka zatrzymała się niezdecydowanie. Niech tylko pokaże strach, niech pokaże swoją uległość, a wszystko potoczy się jak zwykle. Odrzuciła włosy do tyłu jakby lepiej zrozumieć jego wahanie. Nieludzki wrzask koło chaty powtórzył się. {/i}

Przyjechałem za wcześnie. Ty też wyszłaś z domu przed czasem, by jeszcze zadzwonić do znajomej. Chciałem być na miejscu jak najpóźniej, więc jeździliśmy bez celu po starych dzielnicach. Żydowskie synagogi, gotyckie świątynie i obdrapane kamienice. Punkt o dziesiątej kazałem ci zamknąć oczy, na co chętnie się zgodziłaś. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Z początku rozczulająco nie mogłaś rozpoznać gdzie jesteśmy. Popychałem cię , albo ciągnąłem w górę kopca; nie było dużo śniegu, ale było ślisko.

{i}Milcząca, opanowana i chłodna stała się dla niego większym wyzwaniem niż ludy które podbijał. I choć wziął ją za swoją żonę, ślub z branką bowiem nie należał do rzadkości w jego plemieniu, był nadal tam, kilka miesięcy w czasie wstecz , w chacie gdzie ją poznał, niezdolny posiąść ją siłą. Jego wojownicza witalność osłabła. Czasami śniło mu się, że biegnie przez mroczny las, a wszystkie jasne polany o których istnieniu wiedział, oddalają się gdy tylko się do nich zbliża. {/i}

Na górze otworzyłem szampana, którego wygrałaś jako królowa Sylwestrowego balu. Toast za wszystkich marzycieli. A potem patrzyliśmy na światła wielkiego miasta, setki tysięcy istnień obojętnych na nas, którzy tej nocy byli trochę bliżej księżyca niż inni. W oddali przetoczył się pociąg. Pod nami rozciągał się cmentarz, pocętkowany zniczami, które paliły się chyba jeszcze od Bożego Narodzenia. Raz nawet przeleciał jakiś ptak.

{i}Przynosił jej własnoręcznie zdobyte skóry niedźwiedzie, i pilnował by w zimie nie wychodziła bez nich; od kupców przybywających z południa wyhandlowywał ozdoby z nieznanych mu kruszców oraz sukna których delikatności nie potrafił się nadziwić; zaopatrywał ją w różnorakie barwniki by mogła malować gliniane wazy i kubki, gdy tylko odkrył, że w tym zajęciu znajduje upodobanie. Często też siadał na podłodze by obserwować ją jedzącą, czeszącą włosy, krzątającą się po chacie, czy po prostu śpiącą. I może to, albo po prostu czas, sprawiło że pewnego wieczoru podeszła do niego, oparła swoją głowę o jego pierś i wypowiedziała jego imię jakby chcąc je w pełni zrozumieć, doświadczyć i przywłaszczyć.{/i}

Kiedy tak rozglądałaś się, zapomniawszy o mnie, włączyłem magnetofon, podszedłem do ciebie i ująłem do tańca. Wolno potoczyły się pierwsze dźwięki ‘Changes’ Black Sabbath, utworu który jako pierwszy wymieniłaś jako ulubiony, gdy owego pierwszego wieczora naszej znajomości, ze zdziwieniem odkryliśmy że słuchamy tej samej muzyki. Kręciliśmy się w układach walca angielskiego ,bo to także twój ulubiony taniec. Twe oczy patrzyły na mnie z niezwykłą dla ciebie intensywnością, jakbyś chciała się zapytać czy li tylko ku twojej przyjemności przygotowałem to. Kaptur (kazałem ci go ubrać ze względu na chłód) wchodził ci na czoło, rude włosy kładły się na twarzy, oczy świeciły księżycem. Tańczyliśmy.

{i}Ręce uciekły mu w jej włosy tak jakby nie należały do niego. Zetknęli się czołami, rzęsami, nosem. W swojej powolności wyglądali na ludzi którzy się nie widzieli od lat i teraz sprawdzają czy to na pewno on, ona. Dotykając rękami swoich twarzy zdawali się odszukiwać gdzieś w sobie jakieś archetypiczne pieszczoty, które nawet podświadomość zapomniała, a które jednak wciąż żyły, zakodowane w plazmie każdej komórki. {/i}

Wchodzimy w ‘Nothing Else Matters‘ Metalliki. Nagle ze zdziwieniem odkrywasz że nigdy nie tańczyłaś walca angielskiego w środku nocy na szczycie kopca w centrum wielkiego miasta. Zatykam ci usta ręką. Może gdy będziesz miała 30 lat stanie się to twoim chlebem powszednim... Wybuchamy śmiechem bez powodu. Twoje spojrzenie, czerwone światła niedalekiej wieży telewizyjnej, gdzieś zaszczekał pies.

{i}Podróż jego dłoni po jej plecach i brzuchu, wyprawa jej rąk do jego piersi. Gdy patrzyli na siebie na niebie przelatywały komety i spadały gwiazdy. Poczuł, że chciałby już wiedzieć jak ciepłe jest jej udo, a ona poczuła, że chciałaby aby on to już wiedział. {/i}

Tempo się zwiększa : powietrze rozrzyna potężny riff ‘Smoke On the Water’. Robię z tego cha chę , potem kręcę tobą jakieś młynki, w których sam się gubię. Śmiejemy się jeszcze więcej. Fire in the sky, fire na cmentarzu, przejeżdża kolejny pociąg do nikąd. Obroty stają się coraz szybsze gdy wracamy poprzez ‘Paranoid’do Black Sabbath.

{i}Jej usta, jej piersi jej brzuch, jej włoski. Jego język na dziąsłach, na sutkach, na czymś co było brzuchem, a teraz stało się lawą, która rozlała się po jej całej przeszłości i przyszłości, po tym kim była i czym mogłaby być. {/i}

Światła miasta okręcają się wokół nas, mimo że czasem wpadamy w jakiś dół, albo potykamy się na nierównościach kopca. Prosty, prymitywny, archetypiczny riff na przestrojonej gitarze. Tuu , Tuu, Tuu, Ta, Ta, Ta, Ta. Szybciej, szybciej, szybciej. Jive.

{i}Ulga statku zakotwiczonego w porcie. Coś w nich chciało tak trwać. Na przekór ciałom…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych