Wróć do katalogu

Kruchość ludzkiego życia

Opowiadanie pokazujące, jak kruchy jest ludzki żywot...

Ana Silver, opublikowano , 10 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Każdego dnia spoglądając w słońce, Ania szukała prawdy życia. Wyglądała na świat przez cieniutką warstwę szklanej płaszczyzny, która ukrywała się w ramie okiennej. „Dziwny krajobraz, zawierający wiele tajemnic, wręcz pełny niezwykłej siły życia” – myślała dziewczyna. Czasem widziała białą siatkę śniegu na gruncie, kiedy indziej łąkę upstrzoną różnobarwnymi kwiatami i trzeba było się nieźle namęczyć, by ominąć stopą te jedwabiste płatki i zielone liście. Odwróciła wzrok i jej oczom ukazał się ponury obraz szarego pokoju. Gdzieniegdzie przebłyskiwały odcienie różnych kolorów tęczy, jakby na siłę chciały rozjaśnić szarość świata... Miała zaledwie piętnaście lat i każdego dnia zbierała owoce swojej pracy. Nie miała zbyt wielu przyjaciół, bo całe społeczeństwo zamykało się przed jej drobną osobą, gdy tylko pojawiała się w towarzystwie. Interesowały ją losy ludzi z wcześniejszych epok: znała imiona większości filozofów i ich poglądy. Nie było żadnego mitu greckiego, który uszedłby jej uwadze. Podeszła do jednej z prostopadłych do okna ścian. Zerknęła w lustro w starej mahoniowej ramie. W odbiciu ukazała się postać o długich, jasnych włosach, które sztywno snuły się wzdłuż twarzy, nie zasłaniając w pełni zielonych oczu. Były to oczy o mądrym spojrzeniu, które nigdy jej nie zawodziły w krótkich rozmowach z kolegami i koleżankami w szkole. - Jutro znów szkoła – powiedziała z goryczą w głosie. Nie lubiła jej ze względu na uczniów, którzy codziennie obdarzali ją swoimi szyderczymi uśmiechami i z błyskiem w oku głośno rozmawiali na jej temat. Niedzielny wieczór już miał się ku końcowi. Siedziała samotnie przy stole i powtarzała ostatnie wersy wiersza: „Chmura odsłania Księżyc, srebrzyste, zimne światło pada na mą twarz. Srebrny Władca...”. Nagle przerwała. Dlaczego „Srebrny Władca”? Przecież księżyc jest biały, a kratery na jego powierzchni powodują, iż z Ziemi widnieją na nim szare bruzdy; jakby rany. Minuty wlokły się niemiłosiernie, kiedy stała w milczeniu i zastanawiała się nad rozwiązaniem swojego problemu, który jest przecież taki prosty, że nikt nie zwraca na to uwagi. Może są osoby, które kompletnie zwariowały, badają każdy szczegół każdej z planet Układu Słonecznego. Zaniechała kolejnych prób. Postanowiła, że przewertuje wszystkie dostępne jej podręczniki astronomii, kiedy będzie miała więcej wolnego czasu. Do olbrzymiej tablicy korkowej w swoim pokoju przyczepiła kartkę: „Dlaczego Srebrny Władca?” Nastał poniedziałkowy ranek. Ania zwlokła się z łóżka i w pośpiechu zjadła skromne śniadanie. Nie wiedziała, że ten dzień bezpowrotnie zmieni jej życie. Z dużą granatową torbą na prawym ramieniu dobiegła do bramy swojej szkoły. Budynek przypominał wielkie żółte pudło z licznymi dobudowanymi korytarzami i segmentami. Dziewczyna westchnęła i przekroczyła próg. Miała tutaj spędzić całe siedem godzin. - Tak jak przypuszczałam – rzekła widząc te twarze, o których z niesmakiem myślała poprzedniego dnia. Zły humor nie był uczuciem, które często gościło w jej umyśle. Prawdę mówiąc nie znała go. Zwykle zachowywała powagę. Nikt tego nie potrafił zrozumieć: dlaczego taka jest? Początek lekcji zapowiadał się tak, jak każda lekcja o wczesnej godzinie: cała gromada niewyspanych i zewsząd ziewających osób, a w tym jedna – siedząca prosto, ubrana w czarny żakiet z białym kołnierzykiem przy szyi – Anna. Zwykle aktywna, a teraz nawet nie zgłaszała się by wyrazić swoją opinię lub wyciągnąć wnioski. Zastanawiała się nad Srebrnym Władcą. Nie chciała się z nikim podzielić swoim problemem, bo czuła, że inni nie dadzą jej odpowiedzi i do tego wyśmieją. Czas jakby płynął dwa razy szybciej. Ania wracała sama do domu pogrążona w kolejnej książce; była nieobecna. Przechodziła na pasach przez ulicę, ale nie przeszła na drugą stronę. Straciła przytomność... Obudziła się po kilku godzinach. Zobaczyła pochylające się nad nią twarze. Leżała w szpitalnym łóżku. Dookoła było pusto, a okna zasłonięto śnieżnymi parawanami, dającymi lekki cień. Odczuwała straszliwy ból w lewym boku. Nie mogła podnieść głowy, bo każda próba przynosiła jej cierpienie. Leżała w bezruchu, nawiedzały myśli: „Jak długo tutaj przebywam? Co się stało?” To pytanie dręczyło ją najbardziej. - Czy coś ze mną źle? – zapytała wysokiej pielęgniarki o miłej twarzy. Ta zaś rzuciła na Anię badawcze spojrzenie i z ponurym wyrazem znów zabrała się za zamiatanie podłogi. Prawdopodobnie została wytrącona z równowagi. Ania nie chciała dłużej czekać. - Proszę pani! – krzyknęła ochryple – Czy może mi pani wyjaśnić dlaczego tutaj jestem i czemu boli mnie lewy bok?! Kobieta zatrzymała się i kładąc na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych