Lacrimosa. Gothic metal i Kościół Nowoapostolski
"Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora" (Morfeusz, "Matrix", Wikicytaty)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
“Lacrimosa NIE JEST chrześcijańskim zespołem, ale Tilo jest chrześcijaninem”
Resistencia Underground (stepman628), użytkownik serwisu YouTube.com
“Wierzę w Boga, jestem chrześcijaninem. Wiara stanowi ogromną część mojej osobowości, jest jedną z najważniejszych wartości w moim życiu”
Tilo Wolff w rozmowie z Anną Sadłowską, Polskie Radio PiK, Lacrimosa.rockmetal.art.pl
Cierpienia młodego poety
Historia Lacrimosy sięga roku 1990. To właśnie wtedy Tilo Wolff, wówczas nadwrażliwy 18-latek w typie goethowskiego Wertera, musiał podjąć decyzję dotyczącą swojej dalszej drogi życiowej. Ale nie było mu łatwo. Ta delikatna mimoza, egzystująca w świecie głębokich uczuć i bujnej wyobraźni, została akurat wyrzucona ze szkoły za noszenie ekstrawaganckich, gotyckich ubrań. Sytuacja przedstawiała się nieciekawie, a sam Tilo - miłośnik poezji, literatury i muzyki - prawdopodobnie zmagał się z dojmującym uczuciem weltschmerz. Nastolatek miał jednak asa w rękawie: od dłuższego czasu pisał wiersze, a poza tym posiadał spore doświadczenie w dziedzinie gry na różnych instrumentach. Pewnego razu, gdy spojrzał na swoje liryki, doszedł do wniosku, że mógłby wzmocnić ich przekaz poprzez dodanie do nich akompaniamentu. Tak powstały pierwsze utwory Wolffa, zatytułowane “Seele in Not” i “Requiem” (gatunek: dark wave). Były to kompozycje proste pod względem formy, czysto keyboardowe, eksperymentalne, a przede wszystkim wyjątkowo depresyjne. Te dwa kawałki znalazły się wkrótce na kasecie demo “Clamor” (1990). Młodzieniec, działający pod szyldem “Lacrimosa“, marzył o pozostaniu niezależnym twórcą. A ponieważ wolność kojarzyła mu się z wolnym rynkiem, postanowił założyć własne przedsiębiorstwo fonograficzne. Przepracowawszy trochę czasu w kilku fabrykach, zdobył kapitał początkowy i założył firmę Hall of Sermon (HoS). W latach 1991-1993 sam sobie wydał trzy płyty (“Angst”, “Einsamkeit”, “Satura”) oraz jeden singiel (“Alles Luge”). Krążki te bardzo przypominały kasetę “Clamor”. Prostymi, mrocznymi dźwiękami odmalowywały ból, strach, rozpacz, obłęd itd.
Od “Inferno” do “Elodii”
W 1993 roku, podczas wspólnej trasy koncertowej Lacrimosy i fińskiej grupy Two Witches, Tilo poznał swoją przyszłą partnerkę sceniczną, a zarazem żonę, Anne Nurmi[1]. Świeżo upieczony duet wydał epkę “Schakal” (1994) i longplay “Inferno” (1995), które przyniosły mu uznanie w mrocznych subkulturach. Krążek “Inferno” był jeszcze głęboko zakorzeniony w solowej twórczości Wolffa, ale ewidentnie zwiastował wielkie zmiany. Piosenki Lacrimosy, choć nadal przygnębiające, brzmiały już dojrzale i melodyjnie. Na CD po raz pierwszy pojawiła się orkiestra symfoniczna. Lecz to dopiero płyta “Stille” (1997) przekształciła gotycki zespół w wybitną formację łączącą metal z muzyką poważną. W dziejach Lacrimosy rozpoczął się złoty wiek, a sam krążek “Stille” zachwycał odbiorcę wyszukanymi melodiami i bogactwem klasycznych instrumentów. Tilo stał się pewny siebie, charyzmatyczny, zdolny do ciągłego zaskakiwania publiczności czymś nowym. Śpiewał “z chlebem” (na “Inferno” zawodził “jakby chciał, a nie mógł”, natomiast wcześniej preferował różne szepty, skrzeki i piski). Muzyka była wyraźnie szybsza, mocniejsza, bardziej dynamiczna. W 1999 roku ujrzał światło dzienne album powszechnie uznawany za opus magnum Lacrimosy. “Elodia”, bo o niej mowa, okazała się płytą utrzymaną w klimatach podobnych do “Stille”, ale jeszcze bliższą twórczości Mozarta, Beethovena, Bacha i Wagnera. Chwytliwe melodie, zawarte na tej długograjce, łatwo wpadały w ucho, a Londyńska Orkiestra Symfoniczna dopełniała dzieła. To właśnie na tym albumie znalazł swoje miejsce singlowy przebój “Alleine Zu Zweit”, utwór o namiętności przywracającej młodość staremu, zaśniedziałemu, ostygłemu związkowi.
Od “Fassade” do “Echos”
Rok 2001 przyniósł światu kolejne CD Lacrimosy, “Fassade”. Był to już siódmy krążek w karierze zespołu, a zarazem czwarty spośród tych, które wbijały słuchacza w fotel swoim niezwykłym patetyzmem i orkiestrowym rozmachem. Najważniejsze dzieło na tej płycie stanowił cykl “Fassade” składający się z trzech monumentalnych, apokaliptycznych, podobnych do siebie pieśni tworzących spójną - brzmieniowo i tematycznie - całość. W ich przypadku ogromne znaczenie miała zarówno muzyka, jak i treść krytykująca (po)nowoczesne społeczeństwo, które nie jest już wspólnotą opartą na tradycyjnych wartościach, tylko zbiorem egoistycznych, materialistycznych, osamotnionych jednostek. W 2003 roku ukazał się album “Echos” zawierający więcej klasyki niż metalu. Otwierała go nieprawdopodobnie pompatyczna uwertura “Kyrie”, w całości wykonywana przez chór i orkiestrę symfoniczną. Twórczość Lacrimosy powoli zaczęła się robić… męcząca. Na płycie “Echos” znalazły się wprawdzie dwa rockowe kawałki, “Durch Nacht Und Flut” i “Malina”, ale brzmiały one dość umownie, zupełnie jakby miały być przeznaczone do wykonywania na żywo w TVP1. Piosenki te były rozdzielone czterema ciepłymi, gładkimi, subtelnymi nagraniami, w rytm których można by rozsmarowywać masło na chlebie lub ustawiać porcelanowe figurki na szklanych półeczkach. Tilo i Anne, wtłoczeni w gorset konwencji, nigdy wcześniej nie wydawali się tak nudni. Ostatni utwór, “Die Schreie Sind Verstummt”, pełnił funkcję kwiatka u kożucha. Odróżniał się od pozostałych tym, że wracała w nim Lacrimosa z czasów “Stille” i “Elodii”. Niestety, było już za późno, żeby cokolwiek zmienić. Wolff i Nurmi zaprzepaścili swoją szansę.
Od “Lichtgestalt” do “Hoffnung”
Nie od dziś wiadomo, że jeśli coś się zbytnio napina, to prędzej czy później musi pęknąć. Tak też było z Lacrimosą, która na kolejnym krążku, “Lichtgestalt” (2005), wyraźnie spuściła z tonu. Po opublikowaniu czegoś tak snobistycznego, jak “Echos”, przyszedł czas na odrobinę pokory. Owszem, nowy longplay znów urzekał klasycznym instrumentarium, ale był zdecydowanie skromniejszy, chwilami wręcz rozrywkowy (“Lichtgestalt”, “Kelch der Liebe”, “Letzte Ausfahrt: Leben”). Poważna, uroczysta atmosfera wracała jednak w ostatnim utworze, czyli we wzruszającym “Hohelied der Liebe” będącym interpretacją biblijnego “Hymnu o miłości” św. Pawła z Tarsu (1 Kor 13). Płyta “Sehnsucht”, która trafiła do sklepów w 2009 roku, stanowiła potwierdzenie woli odejścia od dotychczasowej stylistyki. Z dzisiejszej perspektywy widać, że owo CD było mostem między “Lichtgestalt” a “Revolution” - krążkiem, o którym będzie mowa za chwilę. Album “Sehnsucht” zaprezentował publiczności nową, niestroniącą od elektroniki Lacrimosę. W uszy słuchacza rzucało się zwłaszcza komputerowe chrobotanie wykorzystane w utworze “A.U.S. (Alles Unter Schmerzen)”. Tilo znów zaczął szeptać, skrzeczeć i piszczeć, tak jak to czynił w wieku 18-21 lat. Oczywiście, drobne wstawki elektroniczne występowały już na “Echos”, a dziwne odgłosy Wolffa dawały się słyszeć na “Lichtgestalt”, ale nie na taką skalę! Rok 2012 to data wydania płyty “Revolution”. Krążek ten rozwiewał wszelkie wątpliwości, udowadniał, że Lacrimosa, niegdyś staroświecka, zwróciła się ku futuryzmowi. Następcą CD “Revolution” został depresyjny, elektroniczny album “Hoffnung” (2015). Bezczelnie podkradał on motywy z wcześniejszych płyt duetu.
Tilo i przyjaciele
Oferta Lacrimosy to także pięć składanek: “Live” (1998), “Vintage Classix” (2002), “Lichtjahre” (2007), “Schattenspiel” (2010) i “Live in Mexico City” (2014). Na szczególną uwagę zasługuje dwupłytówka “Schattenspiel” skompilowana z okazji 20-lecia istnienia formacji. Tilo i Anne umieścili na niej alternatywne wersje sześciu starych kawałków oraz utwory nigdy wcześniej niepublikowane. Lacrimosa obdarowała też swoich fanów licznymi materiałami audiowizualnymi. W latach 1995-1997 ujrzały światło dzienne dwie kasety VHS: “The Clips 1993-1995” i “Silent Clips”. Później trafiły w ręce widzów cztery płyty DVD: “The Live History” (2000), “Musikkurzfilme” (2005), “Lichtjahre” (2007) i “Live in Mexico City” (2015). Prawdziwą perłę stanowi film dokumentalny “Lichtjahre”, relacja z trójkontynentalnej trasy koncertowej zespołu. Dyskografia duetu nie byłaby pełna, gdyby nie napomykała o różnorakich singlach (np. “Feuer” - 2009), epkach (np. “Heute Nacht” - 2013) oraz nagraniach będących efektem współpracy z innymi wykonawcami. Gościnne występy Wolffa na cudzych płytach to osobny rozdział jego życia. Piosenki do posłuchania: Kreator - “Endorama”, Kartagon - “Messiah”, Tk. Kim - “Bleib”, Mono Inc. - “Children of the Dark”, Dreams of Sanity - “The Phantom of the Opera”, Joachim Witt - “Abendrot”, Martin Sprissler - “Gimmie Somethin’ To Believe In”, Christian Dorge - “Weltschmerz”, Christian Dorge - “Der Satyr”, Christian Dorge - “Mystische Rosenmadonna”. Tilo realizuje także poboczny projekt muzyczny, Snakeskin. Jego dorobek to trzy albumy electro: “Music For The Lost” (2004), “Canta’Tronic” (2006) i “Tunes For My Santimea” (2016). Usłyszymy na nich przejmujący śpiew Kerstin Doelle i Cariny Bohmer.
Kaznodziejski ton
Czytając wywiady, jakich Tilo Wolff udzielił na przestrzeni ponad dwudziestu lat, można czasem odnieść wrażenie, że artysta wykazuje skłonność do popadania w iście kaznodziejski ton. Przykładem może tutaj być “Wywiad na temat ‘Inferno’”, którego polską wersję językową znajdujemy na stronie Lacrimosa.rockmetal.art.pl. Rozmowa najprawdopodobniej została przeprowadzona około roku 1995. Co z tego, że muzyk wyglądał wówczas ekscentrycznie, skoro jego mentalność nie odbiegała zbytnio od mentalności typowego eschatologicznego chrześcijanina? Pozwolę sobie zacytować odpowiedź, jakiej udzielił Tilo na jedno z pytań dziennikarza. Artysta ustosunkowuje się w niej do utworu “Das Schweigen“ z płyty “Satura” (1993).
TW: “To prawda, raczej nie wierzę w ludzkość. Ludzie są zbyt egoistyczni. Myślą tylko o sobie, ale kiedy tylko pojawiają się jakieś problemy, zwracają się do sąsiadów. A powinno być inaczej. Ludzie są też za bardzo materialistami, ale to tylko symptom. Bóg dał nam dziesięć przykazań, gdybyśmy tylko postępowali zgodnie z nimi, albo przynajmniej trzymali się najważniejszej rzeczy, jakiej uczył nas Jezus: ‘Kochaj bliźniego tak jak siebie‘, życie byłoby o wiele prostsze, a problemy naszego społeczeństwa przestałyby istnieć. Pomyślcie o tym! Zastanówcie się, skąd biorą się nasze problemy! Ten świat stoi na krawędzi, to nie może dłużej tak wyglądać. Ale to nie jest pierwszy raz, a tym razem powinniśmy wiedzieć lepiej. Potop został przepowiedziany i wszyscy byli ostrzeżeni. Noe budował Arkę i chciał ją zapełnić, ale ludzie tylko się z niego śmiali. Po potopie on i jego rodzina wciąż żyli, natomiast wszyscy inni ludzie zginęli. Kojarzy mi się to z naszymi czasami”
Inny przykład popadania w kaznodziejski ton? Fragment arcyciekawego wywiadu dla magazynu “Tylko Rock” (materiał, opublikowany w październiku 2001 roku, nosi tytuł “Samotność długodystansowca“. Kopia rozmowy jest dostępna na stronie Stille.prv.pl). Gdy redaktor Wiesław Weiss pyta Lacrimosę o zawartość merytoryczną tryptyku “Fassade”, Tilo Wolff wygłasza długi, socjologiczny monolog. Narzeka w nim na współczesnych ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo są urabiani przez mainstreamowe media, reklamę, propagandę i odgórne programy nauczania. Twierdzi, że społeczeństwo jest zmanipulowane do tego stopnia, iż czuje się wolne pomimo swojego oczywistego zniewolenia. O ile początek i środek wypowiedzi można jeszcze uznać za manifest anarchisty lub libertarianina, o tyle koniec wywodu brzmi jak kościelne kazanie. Muzyk wypowiada bowiem zdania, jakich nie powstydziłby się nawet ksiądz rzymskokatolicki.
TW: “’Fassade - 2. Satz’ to z kolei wyraz moich przeżyć duchowo-religijnych. Mówi o tym, że w życiu chodzi nie tylko o majątek, wygląd modelki, sławę. Nie lekceważę prostych ludzkich pragnień. Ale w życiu musi być coś jeszcze, co nadaje mu sens. Śpiewam tam na przykład: ‘Nie ma miłości bez prawdy. I nie ma prawdy bez miłości‘… Jeśli nie jesteś wierny swojej miłości - czy naprawdę możesz nazwać ją miłością? Jeśli nie jesteś wierny sobie - czy możesz spojrzeć sobie samemu w twarz? To prawdziwy problem naszych czasów. Większość ludzi jest tak bardzo zakłamana, że dawno straciła orientację, kim w rzeczywistości jest. Co więcej - nie chce wiedzieć”
W wywiadzie “Samotni razem” (czasopismo “Jazgot”, numer 4 z 1999 roku, Lacrimosa.rockmetal.art.pl) pojawia się zagadnienie życia pozagrobowego. Dziennikarz, niejaki Oron, zadaje Wolffowi pytanie: “Twój stosunek do śmierci, obawiasz się jej?”. Odpowiedź artysty doskonale koresponduje z jego innymi poglądami filozoficznymi.
TW: “Nie. Całe nasze życie jest przygotowaniem do jej przyjęcia. Uważam i wierzę w to, że po śmierci istniejemy dalej, kontynuując naszą podróż. Tylko takie nastawienie spowoduje zwalczenie strachu przed nicością. Nie jesteśmy tylko ciałami fizycznymi, to jest tylko jedna z form naszej egzystencji. Owszem, to bardzo ważne, aby dbać o ciało, dawać mu jeść, pielęgnować je, lecz stanowi ono jakby kostium wypożyczony nam do poruszania się w ziemskiej strukturze. Wierząc w życie po śmierci, nie masz żadnych obaw”
Szkoda, że Oronowi nie przyszło do głowy, żeby pociągnąć ten wątek i zapytać: “A piekła się nie obawiasz?”. Mogłaby z tego wyniknąć pasjonująca dyskusja teologiczna. Odkrylibyśmy wówczas, jak wygląda Wolffowa wizja życia pozagrobowego. Czy muzyk na pewno nie odrzuca klasycznej, chrześcijańskiej koncepcji zaświatów - nieba i piekła (tudzież czyśćca i limbusa)? Wszystko jedno. Przejdźmy do następnego wywiadu. W październiku 2003 roku uruchomiono specjalny adres e-mailowy, na który można było nadsyłać dowolne pytania do Lacrimosy. Zakazano tylko wściubiania nosa w prywatne życie duetu. Odpowiedzi na zadane pytania zostały wkrótce opublikowane na stronie internetowej zespołu (“Exclusive Fan-Interview, October 2003”, Lacrimosa.ch). Sprawdźmy, jak Tilo odpisał dwóm osobom pytającym o przekonania religijne formacji, a także irańskiemu muzułmaninowi, który miał dziwny koszmar z Wolffem w roli głównej.
TW (do Danieli Veas): “Tak, wierzymy w Boga i wierzymy w Jezusa Chrystusa, chodzimy do kościoła, ale widzimy również istotne różnice między istniejącymi Kościołami, jak to, że nie wszystkie spośród powszechnie znanych Kościołów chrześcijańskich wydają się dążyć do oryginalnego celu Kościoła Jezusa, którym jest prowadzenie ludzkości drogą do Boga kierowaną przez apostołów opieczętowanych Duchem Świętym, a którym nie jest dążenie do ludzkich i zorientowanych na świat celów! To, oczywiście, jest nasza osobista opinia, a nie jakikolwiek rodzaj osądu, albowiem nie mamy prawa osądzać”
TW (do Yaira Abrahama Gamboy Palomeque): “Tradycyjna wiedza o Bogu pochodzi z Biblii. Tradycyjna wiedza o Szatanie również pochodzi z Biblii. Według Biblii, Bóg jest miłością, a Szatan jest źródłem jej przeciwieństwa. W konsekwencji, jeśli czujesz miłość, czujesz Boga. A ja staram się nie nienawidzić zbyt dużo, kocham i chcę być kochany!”
TW (do Alirezy Ghasemi): “Sen, jaki miałeś, raczej brzmi dla mnie tak, jakbyś widział we mnie zagrożenie dla siebie i swojej wiary, gdyż jestem chrześcijaninem, a Ty muzułmaninem słuchającym mojej muzyki i lubiącym ją. Uwierz mi, nie chcę sprawiać Tobie ani nikomu innemu takich problemów moją muzyką, więc proszę, Alireza, nie rozdzieraj się na pół! Myślę, iż możesz znaleźć rozwiązanie jedynie poprzez to, że albo przestaniesz słuchać Lacrimosy, albo dowiesz się, czy w Twojej religii grzechem jest słuchanie muzyki innej kultury”
Prawda, która szokuje
Zauważywszy, że Tilo i Anne przywiązują ogromną wagę do religii chrześcijańskiej, zaczęłam się zastanawiać: “Jakiego oni są wyznania?”. Ponieważ sądziłam, że znalezienie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie będzie niemożliwe, postanowiłam ustalić coś innego. “Gdzie oni mieszkają? Jakie tam są związki wyznaniowe?” - główkowałam. Przeglądając zasoby serwisu MoneyHouse.ch, odkryłam, że firma Hall of Sermon była rejestrowana w Bazylei, Schlieren, Riehen i Rheinfelden (Szwajcaria). Sam Tilo Wolff uchodzi obecnie za przedsiębiorcę z Riehen. Zorientowawszy się w sytuacji, pomyślałam: “Riehen to mała gmina pod Bazyleą. Jeśli Tilo i Anne faktycznie tam mieszkają, to ja nie wierzę, że nikt ich nie zna i nie kojarzy”. Moje poszukiwania ruszyły w następującym kierunku: “Tilo Wolff z Riehen. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?”. No i dotarłam do celu. Drodzy Czytelnicy! Mam nadzieję, że siedzicie na tyłkach, bo to, co zaraz przeczytacie, może Was powalić na kolana! Tilo Wolff, lider duetu Lacrimosa, jest duchownym w Kościele Nowoapostolskim (Neuapostolische Kirche, New Apostolic Church, NAK, NAC). W lutym 2013 roku został oficjalnie zaakceptowany przez wyższego kapłana, Markusa Fehlbauma, dzięki czemu awansował z diakona na księdza (“Besuch des Bezirksapostels”, Riehen.nak.ch). We wrześniu 2014 roku własnoręcznie ochrzcił małego Simona (“Taufe Simon Emmanuel Dappen”, Riehen.nak.ch). Ponadto muzyk aktywnie uczestniczy w życiu swojej i pobliskich parafii. Świadczą o tym liczne zdjęcia opublikowane na stronach internetowych NAK. Rosyjscy fani Lacrimosy - użytkownicy portalu VKontakte - zgromadzili co najmniej 24 takie fotografie (Vk.com/album-290858_208397571).
Neuapostolische Kirche
Kościół Nowoapostolski, ośmiomilionowy ruch religijny, należy do nurtu irwingiańskiego, gdyż powstał w wyniku działalności Edwarda Irvinga (XIX-wiecznego charyzmatyka) i jego ambitnych uczniów. Ci ostatni uważali się za “nowych apostołów” kontynuujących misję swoich biblijnych poprzedników. Duchowni tytułowani apostołami do dziś stanowią elitę Kościoła Nowoapostolskiego, a na ich czele stoi prorokujący Główny Apostoł. Oni wszyscy mają do pomocy biskupów, księży i diakonów. Jednym z podstawowych założeń NAK jest wiara w rychłą Paruzję, która zapoczątkuje idylliczne Milenium, czyli tysiącletnie, ziemskie panowanie Jezusa i jego sprawiedliwych wybrańców. Epoka ta zakończy się Sądem Ostatecznym i anihilacją niegodziwych dusz. Neuapostolische Kirche głosi istnienie Trójcy Świętej i uznaje bóstwo Chrystusa. Zezwala na transfuzję krwi i transplantację narządów, potępia zaś niszczenie ludzkich zarodków. W NAK nie wyświęca się kobiet, aktywnych homoseksualistów ani mężczyzn żyjących w konkubinacie. Nie ma też możliwości zawarcia małżeństwa jednopłciowego. Kościół Nowoapostolski oferuje swoim wyznawcom trzy sakramenty: chrzest wodny (odrodzenie z wody), święte pieczętowanie (odrodzenie z Ducha) i świętą wieczerzę (komunię pod postacią opłatka pokropionego winem). Te wielkie dary są dostępne nie tylko dla żywych. Trzy razy do roku odbywają się specjalne nabożeństwa, podczas których żyjący pełnomocnicy przyjmują sakramenty w imieniu osób zmarłych. Najdłużej urzędującym Głównym Apostołem był Niemiec Johann Gottfried Bischoff, kolaborant NSDAP. W 1954 roku ogłosił on dogmat, według którego Chrystus powróci jeszcze za jego życia. Sześć lat później zmarł[2].
Wolffowie i Bischoffowie
Wytwórnia płytowa HoS składa się z dwóch bytów: “Hall of Sermon Publishing, Tilo Wolff” i “Hall of Sermon GmbH”. Pierwszy z nich dwukrotnie (?) był rejestrowany w Riehen. Najpierw pod adresem Storklingasse 38, a potem pod adresem Im Hinterengeli 14 (logo “Tilo Wolff” - adres Im Hinterengeli 22). Z ulicą Storklingasse wiążą się legendarne początki Lacrimosy. Otóż właśnie tam młodziutki Tilo ulokował swoje przedsiębiorstwo w 1992 roku. Intrygującym przypadkiem jest dom przy ulicy Im Hinterengeli 14. Aktualnie w tej posiadłości mają swoje siedziby firmy Friedricha Wolffa i Franka Wolffa. Przypuszczam, że Friedrich to ojciec Tilo, a Frank - rodzony brat artysty. Friedrich, wynalazca solarium[3], jest człowiekiem sukcesu, który zbił kokosy w latach 70. XX wieku. W 2011 roku, mimo choroby Parkinsona, pozostawał aktywny i dyrygował chórem seniorów. Działalność biznesową zawsze ułatwiała mu rodzina, szczególnie bracia (Jorg, Christoph, Dietrich) i żona Ursula z Bischoffów. Pytanie: czy ta kobieta ma coś wspólnego z Johannem Gottfriedem Bischoffem? Główny Apostoł był związany z Frankfurtem nad Menem, a przecież w latach 70. Wolffowie mieszkali dokładnie w tym mieście. Później przenieśli się do Riehen, chyba na Storklingasse 38, bo akurat ten adres figuruje w opisach patentowych Friedricha. Z wynalazcą solarium ściśle współpracuje Corinna Oechsle, która ewidentnie uczęszcza do Neuapostolische Kirche (“Festgottesdienst mit Apostel Wolfgang Eckhardt in Lorrach”, Nak-loerrach.de). Frank Wolff to kolejny ksiądz nowoapostolski (“Gottesdienst mit Apostel Burren”, Riehen.nak.ch). Prowadzi on firmę wraz ze swym kuzynem Felixem Wolffem, diakonem NAK (“Neuer Vorsteher fur die Gemeinden Pratteln und Rheinfelden”, Nak.ch).
Ukryta opcja irwingiańska
Lacrimosa “popełniła” kiedyś utwór przemycający w swojej treści poglądy irwingiańskie. Jest nim mało znane nagranie “The Last Millennium“. W pierwszej zwrotce podmiot liryczny opisuje swoją burzliwą przeszłość: “I to zawsze będą moje drzwi/ Ten konkretny dzień, w którym się urodziłem/ I to zawsze będzie mój poranek/ Wszystkie te lata wpływające na moją tęsknotę/ Kiedy byłem niespokojny, poniekąd bezdomny/ Walczący często o zrozumienie/ Szukający czegoś stabilnego/ Zmęczony kręceniem się w kółko/ Teraz jestem tutaj, żeby pozostać w miejscu, do którego należę”. Po tych słowach następuje refren, w którym Tilo wyje: “Hej! Hej!/ Dzisiaj mówię ‘do widzenia‘!/ Czekając na coś więcej, co przyjdzie/ Witam Ostatnie Milenium/ Hej! Hej!/ Dzisiaj mówię ‘cześć‘!/ Czekałem na to, to jest/ To jest Ostatnie Milenium”. Gdy Wolff wykrzykuje te zdania, Nurmi dośpiewuje: “Witaj/ Musisz się obudzić/ To jest Ostatnie Milenium”. W drugiej zwrotce słyszymy, że wkrótce nadejdzie “całkiem nowa epoka”, która “spłucze nasze piękne życie” (New World Order?). Jest tam również mowa o “arogancji ludzkości” i “zmianie ludzkiej rasy“. Trzecia zwrotka brzmi zaś jak świadectwo nawrócenia: “A kiedy patrzę w swoje życie, widzę/ Że każda łza, którą wypłakałem, była wzmocnieniem mojej duszy/ Nic, tylko miłosierdzie/ Prowadziło mnie przez ból/ I nic, tylko miłosierdzie/ Utrzymywało mnie niezmienionym/ To było miłosierdzie, które uzyskałem/ Raz ofiarowałem/ I to było miłosierdzie/ Dzięki któremu wciąż jestem żywy/ A kiedy patrzę w swoje życie, mogę powiedzieć/ ‘Dziękuję Ci z całego serca za miłosierdzie, które otrzymałem!‘”. Elementy irwingiańskie występują także w piosenkach “Promised Land” i “If The World Stood Still A Day“.
Wojtyła jako heretyk?
Chciałabym teraz napisać kilkanaście zdań o kawałku “Der Ketzer” z płyty “Angst” (1991). Jest to nagranie, w którym 19-letni Tilo Wolff dość ostro krytykuje papieża Jana Pawła II. Oczywiście, człowiek, który nie jest katolikiem, nie ma obowiązku kochać głowy Kościoła rzymskokatolickiego, ale taki “hejterski” utwór stanowi rodzaj “haka” na dzisiejszego księdza nowoapostolskiego. Uwaga! Jeśli dokładnie wczytamy się w tekst utworu “Der Ketzer”, uzmysłowimy sobie, że wcale nie chodzi w nim o czcigodnego Karola Wojtyłę. Ojciec Święty jest tu jedynie symbolem atakowanego związku wyznaniowego (KrK). Zarzuty, jakie padają w piosence, mogłyby zostać postawione każdemu innemu papieżowi: “biedni, ponieważ kradniesz ich pieniądze”, “biedni, ponieważ oni tobie wierzą”, “płaczę nad twoją duszą”, “twoim królestwem jest piekło” (tłum. Trauer, Stille.prv.pl). Ustalmy tożsamość tytułowego “heretyka“. Czy rzeczownik ten odnosi się do osoby mówiącej? A może do… suwerena Watykanu? Ta druga możliwość oznaczałaby, że podmiot liryczny postrzega JP2 jako odszczepieńca, który sprzeniewierzył się nauczaniu Jezusa Chrystusa lub przynajmniej doktrynie Kościoła rzymskokatolickiego. Nie wiem, czy Karol Wojtyła był heretykiem, ale poważnie traktuję hipotezę, że jest nim Jorge Mario Bergoglio. Poczynania jezuity Franciszka tak dalece odbiegają od wskazań Ewangelii (adhortacja “Amoris Laetitia”!) i tradycyjnych zasad KrK, że nawet teolodzy rzymskokatoliccy wyrażają swój niepokój. W środowiskach ultrakatolickich spotkamy wielu sedewakantystów, którzy głoszą, że ostatnim prawowiernym Ojcem Świętym był Pius XII, a wszyscy (po)soborowi papieże to antypapieże. A zatem… Nie wieszałabym psów na jednym irwingiańskim gocie!
Perspektywa teoretycznospiskowa
Co o Lacrimosie powiedzieliby teoretycy spiskowi wyspecjalizowani w analizowaniu wytworów popkultury (Vigilantcitizen.com, Pseudoccultmedia.net)? Niewątpliwie stwierdziliby, że Tilo Wolff i Anne Nurmi pozornie są poza wszelkim podejrzeniem. Przecież Tilo to niezależny artysta, którego trudno uznać za część globalnego przemysłu rozrywkowego. Wiadomo o nim, że powiedział “NIE”, kiedy pracownicy MTV złożyli mu ofertę współpracy. Czy on mógłby być marionetką Illuminati? Czy mógłby być ofiarą kontroli umysłu - projektu Monarch lub MK-ULTRA? A kto niby miałby go kontrolować? Hmmm… Może ktoś z Kościoła Nowoapostolskiego? Albo sama Anne Nurmi? To by wyjaśniało, dlaczego ta skromna, nieśmiała kobieta na zdjęciach bywa ukazywana jako arogancka domina. Symbole BDSM (np. klatki, łańcuchy) jak najbardziej są kojarzone z projektem Monarch. Podobnie zresztą jak inne atrybuty Lacrimosy: arlekiny, karuzele, maski, drzwi, korytarze, schody, kolumny, zegary, łuki architektoniczne oraz kontrastowe zestawienia czerni i bieli.
W 2015/2016 roku duet zaczął wyraźnie nadużywać motywu czarno-białej szachownicy. Istnieją fotografie z czasów płyty “Hoffnung”, na których Tilo i Anne, pokryci takim właśnie wzorem, subtelnie eksponują jedno oko. Zwróćmy też uwagę na okładkę krążka “Intrication” Tk. Kim (przypominam o piosence “Bleib“ nagranej z gościnnym udziałem Wolffa!). Zawiera ona mnóstwo podejrzanych elementów: dziewczynę z zasłoniętym okiem, trójkąt, spiralę, kłódkę, drut kolczasty, węża, motyle monarchy, motyle innych gatunków, szkielet motylich skrzydeł, greckie litery, podłogę-szachownicę, odłamki czegoś rozbitego, Drzewo Życia oraz Wszystkowidzące Oko. Same znaki masońskiej kontroli umysłu… Na okładce DVD “Musikkurzfilme” Lacrimosy znajduje się cyrkiel, kątomierz i przedziwny człowiek-robot, który w pustej głowie ma tylko arlekina i światło. Okładka CD “Fassade” przedstawia pokaz mody. Widzowie, obserwujący roznegliżowane modelki, wyglądają jak robotnicy z filmu “Metropolis” Fritza Langa i noszą na głowach cudaczne aparaty. Tajemnicze ustrojstwo widnieje również na głowie ślepego mężczyzny, reprezentanta tzw. białych kołnierzyków, wyobrażonego na okładce płyty “In the Clinic” zespołu Kartagon (formacji promowanej przez Hall of Sermon). Tytuł albumu, zestawiony z tą sugestywną ilustracją, przywodzi na myśl psychuszkę.
W 2010 roku Tilo Wolff zaprezentował się światu w zupełnie nowej roli: wystąpił jako DJ podczas halloweenowej imprezy w moskiewskim klubie “Toćka” (“Tochka”). Żaden człowiek, bez względu na światopogląd, nie jest w stanie ominąć nocy z 31 października na 1 listopada. Należałoby wszakże zapytać, czy chrześcijanin myślący o posłudze kapłańskiej powinien obchodzić Halloween (jedno z dwóch najważniejszych świąt satanistycznych zalecanych przez Antona Szandora LaVeya) w jakiejkolwiek formie. Żeby nie odbiegać zbytnio od tematu teorii spiskowych, pozwolę sobie przypomnieć, co o Halloween powiedziała Arizona Wilder, słynna rozmówczyni Davida Icke’a, podająca się za byłą ofiarę kontroli umysłu i oskarżająca międzynarodową elitę o przynależność do Illuminati. Poniższe słowa pochodzą z materiału audiowizualnego “Revelations of a Mother Goddess” (“Rewelacje Bogini Matki”) i dotyczą rzekomych okultystycznych praktyk uskutecznianych w pewnym amerykańskim kościele. Autorami polskiego przekładu są Łukasz i Krzysztof, redaktorzy portalu Davidicke.pl.
AW: “Tej nocy jest czczenie i modły do Szatana. I tej nocy wielu ludzi w tym kraju wie, że chodzi tu o Diabła, Szatana. I chrześcijaństwo mówi wciąż… Wierzę, że stworzyli chrześcijaństwo, by było tym, czym jest. Stworzyli również tego Szatana i kontrolują wszystko w ten sposób. I tej nocy jest wiele rozlewu krwi i składa się ofiary Szatanowi. Jest osoba, która gra swoją rolę w tej Wysokiej Radzie, która ma do czynienia z tą Wysoką Radą. Nie jest w Wysokiej Radzie, ale ma do odgrywania rolę Szatana. Jest telewizyjnym kaznodzieją w TBN, przez jakiś czas był czołowym wokalistą w Iron Butterfly, wiele lat temu. Ma długie blond włosy. W tym punkcie nie przypominam sobie jego nazwiska. Rozpoznałam tylko jego twarz, widziałam go ostatnio w TBN, i to jest jego przykrywka albo jest DID[4]. I gra tę rolę Wielkiego Oszusta Szatana tej nocy Halloween w tym kościele. I to się dzieje w Halloween. Powiem jeszcze, że Halloween, które stało się tak popularne w tym kraju, służy również sprofanowaniu w tym ludzi. I nawet odłam chrześcijańskiego ruchu, który chce nazwać to Festynem Żniw, nie zdaje sobie sprawy, że Festyn Żniw jest z druidycznej religii, i znów robią to samo świętując Festyn Żniw, o to chodzi w Festynie Żniw”
Ktoś może burknąć: “Arizona Wilder? To żaden autorytet! Przecież w tym samym wywiadzie, który zacytowano wyżej, kobieta twierdzi, że widziała znane osobistości zamieniające się w Reptilian (zmiennokształtnych jaszczuroludzi)!
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Natalia Julia Nowak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…