Laura
Początek powieści pisany z perspektywy dwóch osób: Anny i Roberta, o tym jak radzą sobie ze śmiercią Laury
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Anna
Słyszę. Gdzieś w dali cicho gra muzyka. Otwieram oczy. Przyzwyczajam je do mroku. Ciemny pokój wcale nie wydaje się być przystępniejszy niż chwilę temu. Jak długo tak leżę? Nie pamiętam już co chciałam dzisiaj robić. Nie wiem nawet czy poszłam na pogrzeb, czy tylko mi się śnił. Wstaję i podchodzę do okna. Noc ma dzisiaj czerwonawą poświatę. W niektórych oknach, mimo późnej godziny, palą się jeszcze światła, a ja zastanawiam się czy może w tej chwili ktoś przypadkiem nie umiera. Nie jestem najlepsza w opisywaniu uczuć, nigdy nie byłam w tym dobra. Mogę jednak powiedzieć, że nie czuję już nic, nawet żalu. To dziwne, zawsze myślałam, że w takich sytuacjach człowiek czuje mnóstwo rzeczy. Nie wiem. Może to ze mną jest coś nie tak? Zawsze powtarzała mi, że życie jest jak mapa prowadząca do skarbu. Może być trochę nieczytelne, z błędami, oraz w niektórych miejscach wyblakłe, ale przy odrobinie uporu i szczęścia w końcu dojdzie się do celu. Mówiła, że nigdy nie należy iść na skróty bo to najgorsze co może spotkać człowieka. Hipokrytka. To właśnie ona poszła na skróty. Nie walczyła do końca, choć była jeszcze szansa. Do dzisiaj nie rozumiem niektórych rzeczy o których mi mówiła. Zawsze była tajemnicza, trochę zwariowana i taka pełna życia. Kochałam ją. Nie tak jak kochają przyjaciele, ale tak jak kochają kochankowie Teraz kiedy już jej nie ma mogę się do tego przyznać. Nie postrzegam tego jako złego czy zakazanego uczucia. Miłości (nienawidzę tego słowa) nie da się w ten sposób oceniać. Czasami chyba miałam cichą nadzieję, że Laura zauważy to uczucie, które tak starannie przed nią ukrywałam. Na samą myśl o tym co by się stało, gdyby to wyszło na jaw dostaję ataku śmiechu. Nie mogłabym wtedy z poważną miną spojrzeć Robertowi w oczy, chociarz ciekawie byłoby zobaczyć co wyraża jego, oraz wiele innych twarzy. Pewnie byłoby to zgorszenie i niedowierzanie. Poraz kolejny kładę się na łóżku i próbuję zrozumieć istotę śmierci, jej mechanizm działania. Nie przychodzi mi to łatwo i chyba nie tylko mnie. Zaczyna dziać się ze mną coś dziwnego. Przechodzą mnie dreszcze, a oczy robią się coraz bardziej wilgotne. Nie chcę tego. Niech ktoś to powstrzyma! Jej twarz, włosy, uśmiech i zapach. Wszystko miesza się ze sobą i
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ahness
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…