losy chłopca
dalsze losy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Na ulicy św. Floriana było cicho i spokojnie. John powoli szedł prosto do wielkiej, drewnianej kamienicy z pourywanymi dachówkami. Stanął przed ogromnymi wrotami z drążkiem do pukania. Zastukał kilka razy a w środku było słyszeć głos kobiety:
-Zaraz pali się czy coś?
Chłopiec cofnął się o krok i czekał. Otworzyła mu starsza kobieta po pięćdziesiątce z winem w ręku. John zaczął mówić:
-Dzień Dobry czy mnie pani poznaję?
Kobieta nie odpowiedziała, więc chłopiec mówił dalej:
-Jestem asystentem pani brata Oliwandera poznaję mnie pani?
-Co? A tak to ty … no to wchodź tylko wytrzyj buty!
John wytarł buty i wszedł za nią do pokoju, który musiał być największy. Nie było tam mebli oprócz starej komody, na której stała piękna pozytywka. Po środku stał tapczan pokryty owczą wełną i fotel bujany a wrogu stał zeschnięty kwiat w potłuczonej doniczce lub garnku nie mógł rozpoznać.
-Siadaj.-Powiedziała po pewnej chwili.
John usiadł na tapczanie a ona na fotelu. Zaczęła mówić pierwsza:
-To gdzie jest mój brat?
-On … zginął.
-Co?!
-Ludzie króla ścieli go kilka minut temu.
- A to, co znowu ten mój braciszek nawyrabiał.
John opowiedział jej wszystko od początku a Gertruda, bo tak miała na imię słuchała i śmiała się, co chwilę. Na koniec opowiedział o księciu ona nie wytrzymała i parsknęła donośnym śmiechem.
-No to wymyślił sobie piekło.Ha,Ha no powiedzmy, że wiedziałam, że on tak w końcu skończy Ha,Ha. No dobra wiesz, co wcale nie martwię się, że zmarł. A tak wogulę to on zawsze wychodził z opresji … wiesz, że tak naprawdę był ścięty aż sześć razy.
-Ale jak to?
-No normalnie za każdym razem używał jakiś dymów czy proszków a nawet sztucznych krzyków i lalek.
-No, ale widziałem jak go prowadzą. -Nonsens musiał użyć lalki i głosy zapewnie e nie martw się wyjdzie z tego musi się tylko pozbierać.
-A, co zemną jestem sierotą.
-Zajmę się tobą do przyjazdy brata.
Dni mijały szybko wraz z upływem czasu John zadomowił się u ciotki, czyli Gertrudy Nadal nie dochodziły do nich żadne oznaki życia ze strony Oliwandera. Niebyli do końca pewni czy żyję, … chociaż dostawali listy na imię jakiegoś Jukonsa de Mile, w których zawsze pisało,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil licz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…