Marzycielka (pełna wersja)
hmm moje nie uwaga sprawiła, że na opowiadaniach pojawiło sie tylko częśc pracy... coś dla zwykłych i niezwykłych dziewczyn...:P:D
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przyp. od autora: Przepraszam was bardzo, ale na początku "Marzycielka cz. 1" została opublikowana w niepełnej wersji, a spostrzegłam to dopiero nie dawno... Z góry sorry za błędy bo na pewno są... ;) Pozdrawiam i życzę miłego czytania!!
Rozdział 1
Był piątkowy wieczór właśnie siedziałam i przeglądałam gazetę gdy usłyszałam: - Aniu telefon do ciebie Gdy podeszłam usłyszałam głos Agi mojej przyjaciółki. Była moim przeciwieństwem, nigdy nie zabiegała o przyjaciół a mimo tego znali ja wszyscy była niewysoką szczupłą dziewczyna o wspaniałych długich kasztanowych włosach. A jej uśmiech rozbrajał każdego. Bił z niej optymizm i pozytywna energia. - Cześć –powiedziała. -Idziemy jutro do „Stokrotki”! Bądź gotowa o 16 wpadnę po ciebie - Jak to idziemy? -Zapytałam zaskoczona. -Przecież wiesz, że muszę się uczyć na klasówkę -stwierdziłam załamana. - Oj! przestań pouczysz się później, nie możesz wiecznie siedzieć w domu. Będą wszyscy Pati, Olka, Grzesiek, Aśka, Paweł, Marcin, Aneta no i Michał- na dźwięk ostatniego imienia serce mi zadrżało. Michał był niezbyt wysokim szatynem z wspaniałymi niebieskimi oczami i zniewalającym uśmiechu, za którym szalało mnóstwo dziewczyn. - Dobrze – odpowiedziałam, niby ze spokojem. –Chyba masz rację, z tym wyjściem - Ania Ja zawsze, mam racje – powiedziała śmiejąc się- Doz obaczenia jutro. - Na razie- i odłożyłam słuchawkę. Poszłam do pokoju myśląc, w co Ja jutro ubiorę i zaczęłam się denerwować na sama myśl zobaczenia Michała. Co prawda nigdy nie zwracał, na Mnie szczególnej uwagi, ale gdy to już zrobił zawsze wpadałam w popłoch, i odpowiadałam krotko i zwięźle. Z czasem wszyscy, uznali Mnie za nudną kujonkę, nie wartą zainteresowania, która zawsze ma prace domową i pomoże w razie potrzeby na klasówce. Tak! zawsze na klasówkach bardzo dużo osób chciało ze Mną siedzieć. Z reszta trudno się dziwić, nie byłam szczupła miałam krótkie ciemne włosy i nosiłam okulary. A poza tym, nie miałam wielkiego poczucia humoru i zawsze bałam się konsekwencji szaleństw jak np. uciekanie z lekcji. Ale w głębi duszy marzyłam o wielkiej miłości, szaleństwach, beztroskim życiu. Miałam 16lat chciałam mieć dużo przyjaciół, być zauważalną i lubianą w szkole . Z ciężkim sercem wzięłam się za lekcje, gdy skończyłam poszłam spać. Zasypiając, marzyłam o swojej wielkiej miłości. Obudziłam się dosyć wcześnie. Była ładna pogoda jak na listopad świeciło słonce, ale było chłodno. Leżałam jeszcze w ciepłym łóżku, gdy do pokoju wsunął się mój pies max -czarny sznaucer miniaturka to znaczyło, że wszyscy już wstali. Pogłaskałam psa, po czym wstałam. Poszłam do kuchni na śniadanie. - Kochanie jak się spało?- powiedziała mama, gdy weszłam do kuchni - Dobrze mamo- odpowiedziałam-Mam pytanie– Mogę iść dzisiaj z Agą i z paroma osobami do stokrotki?- zapytałam pijąc herbatę. - Tak – powiedziała- O ile nie masz dużo zadane, żebyś ze wszystkim zdąrzyła.-powiedziała robiąc kawę dla taty. Nie wiedziałam co mam robić poszłam do sklepu po małe zakupy. Wyszłam z psem, na bardzo długi spacer. Uwielbiałam chodzić z moim psem i obserwować naturę. Gdy wróciłam zjadłam obiad i zaczęłam się przygotowywać, co prawda nie zajęło mi to dużo czasu, bo przecież i tak Mnie nie zauwarzaja. Ale jednak delikatny makijaż, na usta bezbarwny błyszczyk. Byłam ubrana w dżinsy i czarny golf , a do togo małe kolczyki. O 16 przyjechała Aga, jak zwykle wyglądała kapitalnie, miała bluzkę „łódkę” w błękitnym kolorze, granatowe dżinsy, a na to narzuconą miała dżinsową spódnice podobną odcieniem do spodni, buty na niewielkich obcasach. Do tego średni makijaż i srebrne dodatki. - Hej! gotowa możemy iść? zapytała z uśmiechem, zarezerwowanym tylko dla Niej - Jeśli to można nazwać gotowością- powiedziałam, patrząc ze smutkiem w lustro - Jak widzę humorek dopisuje! – Chodź, zanim się rozmyślisz- pociągnęła Mnie za rękaw kurtki, którą wkładałam.- Cześć mamo, będę nie długo!- krzyknęłam, po czym wyszłyśmy pospiesznie. Po 30 minutach byłyśmy pod „Stokrotką” Większość już była, oprócz Michała, ale on zawsze się spóźniał . - Cześć dziewczyny!- krzyknęli wszyscy, gdy podeszłyśmy do stolika – Aga wyglądasz super! -powiedział Grzesiek. Na to Aga uśmiechnęła się słodko. Znałyśmy się od dziecka, wiedziałyśmy o sobie wszystko. Gdyby Grzesiek Jej się nie podobał, zareagowałaby zupełnie odwrotnie, pomyślałam gdy nagle, usłyszałam znajomy głos za sobą - Siema! sorry za spóźnienie, autobus mi zwiał- powiedział Michał zadyszanym, od biegu głosem - Siema stary myśleliśmy, ze już nie przyjdziesz – powiedział Grzesiek - Ja! – zawołał- Przecież wiesz, że nie przepuszczam żadnej możliwości wyrwania się z domu. – O kogoż to Ja widzę?- Aniu a co się stało, że przyszłaś, nie musisz się uczyć, przecież na pewno masz klasówkę w poniedziałek? – powiedział, po czym spojrzał na Mnie, z rozbawieniem w oczach, wyczekując co odpowiem. Zamurowało Mnie nie wiedziałam, co mam odpowiedzieć, ale na szczęście Aga Mnie uratowała mówiąc –Michał nie masz lepszych tematów do rozmowy, niż szkoła mam, jej dosyć przez cały tydzień! – Racja sorry Aga, już zmieniam temat- powiedział. Reszta wieczoru była już spokojna, gdy wracałyśmy z powrotem, do domu maja przyjaciółka zagaiła do Mnie: - Aniu w ten sposób, nie zwrócisz Jego uwagi- Kogo masz na myśli?- zapytałam udając, że nie wiem, o co Jej chodzi – Oj nie udawaj widzę, przecież jak robisz za Michałem maślane oczy. Znam Cię nie zapominaj!- powiedziała - Nawet jeśli Mi się podoba, to i tak nie mam u Niego, najmniejszych szans Za to Ty tak i to spore – odpowiedziałam - Co Ty wygadujesz, gdybyś rozmawiała tak ze wszystkimi, jak rozmawiasz ze Mną, nie miałabyś żadnych problemów, ze zwróceniem uwagi kogokolwiek to po pierwsze, a po drugie Ty masz bardzo niską samoocenę, która Ci bardzo przeszkadza. A co do Michała, to On mi się nie podoba, ani odrobinę, za to... - Grzesiek bardzo – powiedziałam - No właśnie- wyjęłaś mi to z ust Doszłyśmy właśnie do mojego domu – Do zobaczenia! W poniedziałek – krzyknęłam/ - Pa i pomyśl o tym, co Ci powiedziałam – po czym pomachała Mi i odeszła w swoją stronę . - Łatwo mówić zmień, się trudniej to zrobić – pomyślałam – No nic trudno się mówi, widocznie tak miało być – po czym poszłam do domu. W niedzielę nie miałam, najlepszego humoru, od samego rana, nic nie wychodziło. Najpierw wylałam herbatę, później nie mogłam rozwiązać, zadań z matmy i o mało nie zbiłam, mojego lusterka . Po tym wspaniale, rozpoczętym dniu, postanowiłam wziąć Maxa i iść na spacer do parku. Ale tam jak się okazało, też nie było najlepiej. Rano padał deszcz, w parku były kałuże szłam sobie właśnie alejką gdy za zakrętu z duża prędkością wyjechała dziewczyna na rowerze i ... ochlapała mnie wjeżdżając centralnie w kałuże, która była nie daleko mnie - no nie jeszcze i to dzisiaj – powiedziałam spoglądając na moją jasna kurtkę, która była cała brudna. Dziewczyna właśnie kierowała się w moją stronę - Sorry – powiedziała – nie zauważyłam Cię - No to w takim razie musisz kupić sobie okulary bo nie zauważyć mnie to nie lada wyczyn – odpowiedziałam wściekła - Naprawdę nie chciałam – powiedziała ze skruchą widząc moją minę Złość mi odeszła, gdy na nią spojrzałam naprawdę czuła się winna. Była niezbyt wysoką , szczupłą , szatynką o dużych, piwnych, marzycielskich oczach, gdy się uśmiechnęła przypominała mi kogoś. - Wiem przepraszam miałam dziś niezbyt udany dzień -uśmiechnęłam się - Właśnie widzę – jaki śliczny piesek- powiedziała, kucnęła i podrapała mojego psa za uchem - Wabi się max – powiedziałam jej – jeszcze raz Cię przepraszam mam na imię Anka i wyciągnęłam rękę do nieznajomej - Nic nie szkodzi a ja Karolina – odwzajemniła mi uścisk –Może się przejdziemy i pogadamy- zaproponowała - Chętnie- odpowiedziałam Spacerowałyśmy długo okazało, się że jest ode mnie starsza o rok, ma brata i nie dawno zmieniła szkołę, ponieważ nie odpowiadało jej towarzystwo i bardzo często jeździ w tym parku na rowerze. Wróciłam do domu późnym popołudniem rodziców nie było na szczęście bo inaczej by mi się dostało. Powtórzyłam sobie materiał na następny dzień jak również posłuchałam radia, po czym zjadłam kolacje i niedługo potem poszłam spać.
Rozdział 2 Spałam sobie smacznie gdy nagle usłyszałam znienawidzony dźwięk budzika, wstałam i wyłączyłam go po czym prawie nieprzytomna skierowałam się do łazienki. Ubrałam się w czarne spodnie i kurtkę sztruksową a do tego szary półgolf. Użyłam naturalnego podkładu czarnego tuszu i bezbarwnego błyszczyka. Potem poszłam do kuchni i zanim zdążyłam usiąść mama zapytała: - O której wczoraj wróciłaś martwiliśmy się z tatą o Ciebie? - Przepraszam później niż zwykle miałam drobny wypadek w parku dziewczyna mnie ochlapała a potem rozmawiałyśmy trochę- wyjaśniłam zaniepokojonej mamie - Aha- stwierdziła- siadaj i jedz śniadanie bo się spóźnisz i nie zapomnij o Maksie - Dobrze- odpowiedziałam Po 15 minutach wzięłam psa i poszliśmy na spacer zdążyłam wrócić gdy zadzwoniła Aga chwyciłam plecak krzyknęłam – Miłego dnia!- po czym wyszłam - Hej! Aniu jak tam minęła niedziela – powiedziała - Okropnie, ale poznałam dziewczynę kogoś mi przypominała... - Tak? – zapytała zaskoczona Agnieszka- A kogo? Jeśli można wiedzieć - Nie wiem- powiedziałam - A zmieniając temat bądź dobrą koleżanką i wykaż cierpliwość tłumacząc Mi matmę bo to dla mnie czarna magia- uśmiechnęłam się do niej - Jak zawsze do usług a ty w rewanżu wytłumacz mi anglika - Zgoda umowa stoi – powiedziałam W szkole nie było najgorzej klasówka dobrze mi poszła, a matmę przeżyłam a to już sukces, lecz niestety znowu miałam zetknięcie z Michałem. Szłam korytarzem i nagle usłyszałam za sobą głos - hej Aniu odpowiesz mi na pytanie?- odwróciłam się to był Michał wyglądał ja zwykle wspaniale miał dżinsy i granatowa bluzę adidasa - Czy ja ci się podobam?- zamurowało mnie - n -nie- odpowiedziałam zachrypniętym głosem i błagałam, żeby się na to nabrał - To dobrze bo musiałbym zmienić szkołę – usłyszałam – po czym wybuchł śmiechem A ja stałam i nie wiedziałam co mam zrobić, doznałam dziwnego uczucia w stosunku do Michała- złość odwróciłam się i poszłam w kierunku swojej klasy. Gdy szłam ktoś mówił do niego - daj już jej spokój - domyśliłam się to był Grzesiek. - Obrońca się znalazł-i więcej nie usłyszałam. Wiedziałam, że robi to tylko przez wzgląd na Agę , omijałam ją przez cały dzień ,ze szkoły prawie wybiegłam. Wchodząc do domu, nie wytrzymałam łzy leciały mi ciurkiem. Nic mnie nie pocieszało nawet Maks, który chciał na moje ręce i cieszył się na mój widok. Pobiegłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi. W końcu usnęłam, ze snu wyrwał mnie dźwięk telefonu: - cześć dlaczego na mnie nie poczekałaś- usłyszałam głos Agi - cześć musiałam coś załatwić- skłamałam - Aniu płakałaś? Co się stało? – zapytała z niepokojem - Nie płakałam spałam Agnieszka nie przejmuj się Pa – odłożyłam słuchawkę Poszłam do pokoju, usiadłam przy biurku, otworzyłam książki i... nic nie mogłam się skupić po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Gdy otworzyłam stanęłam jak wryta. Przede stała Agnieszka: - Co się wydarzyło dzisiaj w szkole może mi powiesz? – zapytała - Nic – odpowiedziałam –Nie mów bzdur nigdy nie mówiłaś do mnie Agnieszko ktoś ci coś zrobił- powiedziała jeśli można tak to nazwać. - Wejdź – powiedziałam poszłyśmy do mojego pokoju. Zrobiłam herbatę, usiadłyśmy na łóżku i nie wiedziałam jak zacząć. - No wiec... co się stało? – gdy to usłyszałam nie wytrzymałam słowa same ze mnie wychodziły a Aga tylko słuchała w końcu kiedy skończyłam odparła: - Dlaczego mi nie powiedziałaś niech ja go tylko spotkam ja już mu powiem co o nim myślę - Nie!- odpowiedziałam – pogorszysz tylko sytuacje. Sama to rozegram po swojemu. Obiecaj mi to proszę! - Dobrze jak chcesz.- powiedział dosyć niechętnie - I jeszcze coś nie obrażaj się na Grześka on stał po mojej stronie nie chce żebyś ty była nie szczęśliwa- powiedziałam - Naprawdę? czy ty, aby nie mówisz tego co ja chcę usłyszeć –zapytała nie dowierzając - Naprawdę- powiedziałam Pogadałyśmy jeszcze trochę już na weselsze tematy i Aga wyszła. Lecz tej nocy nie mogłam usnąć cały czas miałam całą sytuację przed oczami. Ze snu wyrwał mnie głos mamy: - Aniu wstawaj bo się spóźnisz – powiedziałam - Co? – powiedziałam zaspanym głosem- aa już wstaje- po czym poszłam do łazienki, spojrzałam w lustro i przeraziłam się swojego odbicia. Byłam blada jak ściana, miałam worki pod oczami i wyglądałam jakbym całą noc gdzieś balowała. A na domiar złego źle się czułam bolała mnie głowa. Pośpiesznie wykonałam resztę czynności i poszłam do szkoły. Nie spotkałam Agi, ale gdy zjawiłam się pod szkołą moja przyjaciółka już tam stałą i w najlepsze rozmawiała z Grześkiem. Nie wiem, które z nich śmiało się bardziej ona czy on. Kiedy mnie zauważyła podeszła do mnie: - część sorki, ze nie przyszłam rano, ale w drodze do szkoły spotkałam Grześka i jakoś tak wyszło – powiedziała. - Nie przejmuj się dzisiaj i tak nie miałabyś ze mnie kompanki do rozmowy – stwierdziłam i dodałam – jak widzę posłuchałaś mnie i kiwnęłam głową na powitanie w stronę Grześka, bo właśnie mi machnął. - A teraz zmykaj do niego spotkamy się później – po czym weszłam do szkoły a Aga wróciła do swojego towarzysza. Pierwsze lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na długiej przerwie znalazła mnie aga byłą cała rozanielona: - no jesteś wszędzie cię szukałam musze ci coś powiedzieć – powiedziała a raczej piszczała - Grzesiek się z tobą umówił- stwierdzałam i spojrzałam na nią - Skąd wiedziałaś?- zapytała - Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby to odkryć- stwierdziłam- a z resztą znamy się od małego- nie zapominaj - Jakbym śmiała!- udała obrażoną - Ania chodź ze mną do bufetu musze coś zobaczyć - Ok.- i poszłam za nią Zdążyłam wejść do bufetu i zamarłam. Stał tam Michał z całą paczką i jakaś dziewczyna - zobaczyć tak.... - powiedziałam Do Agi rzucając jej zabójcze spojrzenie - nie wiedziałam ze tu będzie... – odpowiedziała z miną niewiniątka – Jasne już w to wierze – pomyślałam Wtem Michał zawołał do nas - Hej! Patrzcie kto nas zaszczycił swoją obecnością – chodźcie przedstawię wam kogoś Dziewczyna się odwróciła a ja pomyślałam – to niemożliwe!- stałą przede mną feralna rowerzystka z parku. - to moja siostra Karolina - cześć – powiedziałam- nie wiedziałam, że jesteś siostrą Michała – i uśmiechnęłam się smutno - Hej! mówiłam, ci przecież o moim młodszym braciszku- tu spojrzała na Michała i uśmiechnęła się zawadiacko - a dlaczego nie powiedziałaś mi, że chodzisz do tego liceum nie marzyłam nawet o tak rychłym spotkaniu- powiedziała - Chwila! może mi ktoś mi wyjaśni o co tu chodzi- powiedział zniecierpliwiony chłopak- znasz ją ? – i spojrzał wymownie na siostrę - Naprawdę jaki ty spostrzegawczy jesteś a jak myślisz ? -zapytała z ironią - sorry za mojego brata czasami nie myśli - Jakoś trudno mi w to uwierzyć wróżę mu światową karierę w talk showaw. Sztukę upokarzania ma opanowaną do perfekcji. Nieprawdaż i spojrzałam na Michała A on zrobił się czerwony i zaniemówił ja za to posłałam mu uśmiech triumfu. - O czyżbyś pierwszy raz padł ofiarą własnej broni...- zakpiłam widząc jego minę- Karolina posłała mu pytające spojrzenie. Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcję, które upłynęły szybko i przyjemnie. Gdy wychodziłam ze szkoły Karolina dogoniła mnie i spytała: - Co miałaś na myśl? w bufecie- zapytała - przepraszam nie powinnam cię w to wciągać – powiedziałam - wyrównałam rachunki z twoim bratem- dodałam - właśnie zauważyłam Michał nigdy tak nie zareagował przy dziewczynie pierwszy raz go takiego widziałam. Jeśli miał o tobie niezbyt przychylną opinie to pewnie ja już zmienił - tak uważał mnie za nudną kujonkę z reszta jak wszyscy a teraz za wredną, no cóż ostatnio przegiął, ale niech to sam Ci wytłumaczy- wyjaśniłam jej. - Hmmm naprawdę wiele mogłabym o tobie powiedzieć lecz na pewno nie „nudna kujonka” a co do wrednej to nie wiem, jeśli rzeczywiście miałaś powód to popieram cię w 100-u % - powiedziała - Bo poznałaś mnie w dość nie typowej sytuacji musisz przyznać - dodałam i przypominając sobie pierwsze spotkanie wybuchnełyśmy śmiechem. Po południu wpadła do mnie Aga - nie myślałam ze się tak zmienisz może jednak Michał uczynił coś czego ja nie dokonałam- powiedziała - Nigdy nie widziałam żebyś kiedykolwiek tak zareagowała a tak na marginesie to skąd znasz jego siostrę – dodała zaciekawiona - Pamiętasz jak ci opowiadałam, feralnej niedzieli i rowerzystce, którą jakbym znała – powiedziałam jej- tą osobą jest właśnie Karolina wiedziałam ze skądś znam te twarz – stwierdziłam - Niebywałe że też mi się nigdy nie przytrafiają takie historie- stwierdziła - Za to ty masz szczęście do innych spraw np. sercowych- stwierdziłam – no powiedz jak tam się mają sprawy z Grześkiem. - Już myślałam ze nie zapytasz- udała z przekąsem – wspaniale z resztą sama widziałaś dzisiaj rano - Kiedy się z tobą umówił – zapytałam - W piątek to już nie długo w co ja mam się ubrać w ogóle nie wiem jak to będzie. Czy z najdziemy wspólny język- zaczęła wyliczać - Aga nie wierze ty się naprawdę denerwujesz chyba pierwszy raz w życiu spokojnie- stwierdziłam i wpadłam w śmiech. - Łatwo ci mówić ale ja naprawdę mam obawy a z resztą on mi się podoba od dłuższego czasu- powiedziała - Ty mu tez się podobasz na pewno znajdziecie wspólny język szybciej niż myślisz- dodałam - Może masz rację – stwierdziła i zapatrzyła się w okno. - Hej! ziemia do Agi wracaj!- zawołałam - Co!? Sorry jestem dziś trochę rozkojarzona- powiedziała - Zauważyłam ty się naprawdę zakochałaś uważaj bo będziesz jeszcze większą romantyczką ode mnie - Aniu w tej dziedzinie jesteś nie do pokonania – w tej chwili zadzwonił telefon- poszłam odebrać - słucham – powiedziałam - cześć tu Karolina co porabiasz w piątek może byśmy się spotkały?- zapytała - czemu nie - w parku?- zaproponowałam - nie spotkajmy się w „Misiu” 0 17.30 zgoda?- powiedziała Na tą propozycje się zdziwiłam nie miałam pojęcia dlaczego Karolina chce spotkać się w kawiarni. - jesteś tam? – usłyszałam - yhm zgoda to zobaczenie w piątek- na razie- powiedziałam - Pa – usłyszałam i odłożyłam słuchawkę wróciłam do przyjaciółki i podzieliłam się wątpliwościami - nie szukaj wszędzie spisku – powiedziała – pójdź tam na pewno chce cię lepiej poznać i dowiedzieć się czegoś więcej o twoim konflikcie z Michałem- dodała - o boże! jak późno musze uciekać obiecałam ze będę wcześniej w domu- zawołała Aga - Pa pa – powiedziała – cześć- odpowiedziałam- do jutra.
Rozdział 3 Nadszedł Piątek w szkole moja przyjaciółka coraz bardziej się denerwowała nigdy nie widziałam jej tak spiętej. Lekcje ciągnęły się w nieskończoność. Na dużej przerwie zaczepił mnie Grzesiek - cześć słuchaj mogłabyś mi pomóc mam problem i myślę, ze ty go możesz rozwiązać?- powiedział. Spojrzałam na niego i nie mogłabym przysiąc, iż jest zdenerwowany - jak ci mogę pomóc? – zapytałam- domyślam się ze twój problem ma związek z Agą- ona jest w niektórych sprawach bardzo staroświecka lubi herbaciane róże- dodałam Chłopak spojrzał na mnie z niedowierzaniem i powiedział - skąd wiedziałaś, że chciałem cię zapytać o ulubione kwiaty agi? - Nie wiem kobieca intuicja a zresztą kto może wiedzieć lepiej upodobaniach dziewczyny niż jej przyjaciółka- stwierdziłam - Ale nie zmieniaj się za bardzo pozostań sobą bo aga lubi cię takiego- dodałam - Aa i dzięki za pomoc wtedy na przerwie.- powiedziałam - Jaką pomoc?– powiedział- nic nie zrobiłem-dodał z miną niewiniątka - Słyszałam odpowiedziałam – co mówiłeś Michałowi - Aha, czyli nie da się tego ukryć nie ma za co lubię cię to wszystko a poza tym nie wiedziałem ze masz taki języczek. Michał nigdy nie oberwał tak od żadnej panny, którą... - zaczepił delikatnie mówiąc – dokończyłam za niego – kiedyś musiał być ten pierwszy raz – dodałam. Zadzwonił dzwonek na lekcje - to do zobaczenia – powiedziałam - cześć i dzięki za pomoc – odpowiedział i uśmiechnął się A ja poszłam na lekcje, które strasznie wolno się ciągnęły. Gdy zadzwonił ostatni dzwonek zerwałam się i jak na skrzydłach pobiegłam do domu. O godzinie 16.30 zaczęłam się szykować. Pierwszy raz chyba podobałam się sobie i nabrałam pewności. Miałam granatowe dżinsy dzwony czarną bluzkę ze srebrnym napisem i dżinsowa kurtkę, srebrne dodatki. Gdy dotarłam na umówione miejsce Karoliny jeszcze nie było. Zajęłam stolik zamówiłam sobie capucinno i czekałam... nagle mnie zamurowało do kawiarni wszedł Michał i kierował się w moją stronę. - cześć! – powiedział – sorry za spóźnienie- dodał Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc powiedziałam: - co ty tu robisz, przecież miałam spotkać się z twoją siostrą ? - aaa... czyli moja siostrunia tak to załatwiła – powiedziała poczym spojrzał na mnie z rozbawieniem Widząc moją minę odezwał się znowu - myślałem, że skoro jesteś taka inteligentna to nie będę musiał ci tłumaczyć, ale się myliłem Gdy to usłyszałam znowu wezbrała się we mnie złość - no wiec moja siostra to uknuła żebyś mnie wysłuchała – przepraszam za moje zachowanie a teraz może ty mnie przeprosisz - Ja? – zdziwiłam się – przecież to ty zacząłeś myślałeś, że wiecznie będę milczeć to się przeliczyłeś myślałeś skoro jestem- przystojny to wolno mi wszystko i żadna mi się nie oprze a taka brzydula i nudziara tym bardziej mi nie odpowie, więc mogę z niej trochę pokpić- powiedziałam ostro - Skąd wiedziałaś – powiedział z ironią Wstałam i chciałam wyjść gdy powiedział: - poczekaj żartowałem naprawdę cię przepraszam myliłem się co do ciebie jesteś inna. Tylko ty jedna odważyłaś się powiedzieć co o mnie myślisz w oczy oczywiście poza moją siostrą, ale ona się nie liczy. Zaczniemy jeszcze raz?- powiedział i uśmiechnął się czarująco. Zostałam i nie żałowałam Michał mnie non stop rozśmieszał właściwie gadaliśmy o wszystkim, prócz szkoły nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać na ten temat. Nagle zadzwonił mój telefon - Słucham – powiedziałam - Cześć Aniu mam prośbę zadzwonisz do mojej mamy i powiesz, ze się spóźnię bateria mi zaraz padnie – usłyszałam szczęśliwy głos agi - Dobra nie ma sprawy- pa pa- odpowiedziałam Spojrzałam na zegarek była 20 zabiją mnie wystukałam szybko smsa do mamy. I spojrzałam na mojego towarzysza - słuchaj musze już iść świetnie się gadało- stwierdziłam - mi też poczekaj odprowadzę cię do domu- zaproponował - yhm i uśmiechnęłam się do niego Wybrałam numer mojej przyjaciółki i uprzedziłam jej mamę, wyjaśniając cała sytuacje. Usłyszałam wyraźną ulgę w głosie mojej rozmówczyni. - zawsze tak robisz? – zapytał - jak?- powiedziałam - tłumaczysz wszystkich przed rodzicami – wyjaśnił - wszystkich? Nie ale Agę tak zresztą ona mnie też – powiedziałam - Ciebie?- stwierdził nie ukrywając zdziwienia – Agę to mogę jeszcze pojąc a ty z czego musisz tłumaczyć? - Dużo rzeczy jeszcze nie wiesz o mnie ale widzę ze twoje zdanie o mnie nie uległo większej zmianie- powiedziałam bez ogródek- posłuchaj stąd już pójdę sama do zobaczenia. - Jak to? nie wiem o co ci chodzi? Jak chcesz cześć- powiedział i odszedł A ja zaczęłam żałować, że tak mu powiedziałam ale no cóż nie cofnę tego – pomyślałam ze zrezygnowaniem i poszłam do domu.
Rozdział 4
Następnego przyszłam do mnie Aga wcześniej niż zwykle. W jej oczach było widać szczęście. - cześć –powiedziała – dzięki za wczoraj jak tam wieczór z Karoliną- dodała - wiesz właściwie to był wieczór z Michałem nie z Karoliną- wyjaśniłam Na to moja przyjaciółka zaniemówiła jej oczy zrobiły się szerokie niczym spodki - Żartujesz dlaczego wczoraj nie powiedziałaś – prawie krzyknęła - Bo nie pytałaś-odparłam- a tak poważnie byłaś bardzo szczęśliwa wiec pomyślałam ze poczekam - A ty nie? Przecież umówił się z tobą chłopak, za którym szalejesz- powiedziała - No niby tak, ale nie wiem czy dam rade walczyć nie zapominaj iż Michał jest jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole a poza tym on ma swojej podświadomości obraz Ani, którą byłam w gimnazjum- powiedziałam - No tak przez ostatni rok gimnazjum bardzo się zmieniłaś za sprawą Marty i reszty na lepsze- stwierdziła Aga - Wiesz co może tylko więcej się bawiłam no dobra skończmy o mnie powiedz jak tam randka?- zapytałam ją - Miałaś zupełną rację dogadaliśmy się od razu Grzesiek jest taki zabawny przez cały czas mnie rozśmieszał a przy tym jest bardzo inteligentny, uwierzysz ze on mi dał róże i to herbacianą moją ulubioną-powiedziała a jej oczy świeciły się a z ust nie schodził uśmiech. Dochodziliśmy do szkoły gdy dogonili nas Grzesiek, który tez jak Aga był cały w skowronkach i Karolina - cześć dziewczyny mogę cię prosić na słówko Agnieszka sorry Anka- powiedział i porwał moją przyjaciółkę - i jak wczorajszy wieczór – powiedziała Karolina patrząc na mnie tajemniczo - Gratuluje spisku wiedziałaś jak mnie podejść ale nie mam ci tego za złe- stwierdziłam i spojrzałam na w dal przypominając sobie wczorajszy wieczór. - Ty się zakochałaś w moim bracie wiedziałam – zawołała z triumfem w głosie - Ja nie no co ty a zresztą nie mam u niego szans- powiedziałam - Słuchaj losowi można trochę pomóc wystarczy, ze zmienimy jego punkt widzenia- stwierdziła z przekonaniem - To walka z wiatrakami on nigdy nie będzie o mnie myślał jak o dziewczynie na całe życie- pomyślałam – Karolina nic nie rób proszę cię- powiedziałam błagalnym głosem ale ona nic nie odpowiedziała tylko uśmiechniętą odeszła szybko do szkoły. - No to wpadłam, koniec ze mną- myślałam zrezygnowana i poszłam na lekcje Dzień bardzo mi się dłużył a szczególnie ostatnie lekcje. Szłam już jakiś czas i nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła: -Aniu poczekaj możesz mi wyjaśnić co cię wczoraj ugryzło?- powiedział Michał zdyszanym głosem. - Mnie? Nic- skłamałam ale widziałam w jego oczach, ze go nie przekonałam - Jasne! możesz powiedzieć prawdę –odpowiedział z irytacją - Jestem trochę inna niż myślisz łudziłam się ze to zrozumiałeś. Widocznie musisz mieć trochę więcej czasu.- stwierdziłam Popatrzył na mnie i chyba pojął o co mi chodzi. Bez słowa podszedł bliżej i powiedział - OK. rozumiem to może mi to udowodnisz i przyjdziesz na imprezę do mnie w sobotę co? Pomyślałam – w życiu mnie nie puszcza do niego chyba, ze aga tez pójdzie. Popatrzyłam w jego oczy o niesamowitym zabarwieniu przy źrenicy jasne a obwódki miał granatowe. - nie wiem zobaczę- odpowiedziałam czułam, iż znowu zaczynam przypominać tamtą dziewczynę ze „Stokrotki” - no to cześć – stwierdziłam odwróciłam się i szybkim krokiem odeszłam w kierunku domu - cześć! – odpowiedział – czekam, aż potwierdzisz swoje słowa- dodał Przez tydzień błagałam rodziców żeby mnie puścili byli nie przejednani ale na szczęście Aga mi pomogła pracując nad swoją mamą, która powiedziała Tak dość szybko no wiec rodzice po naradzie z nią tez mnie puścili. Cieszyłam się ale moją euforie przysłoniły obawy zaczęłam mieć wątpliwości Na szczęście moja przyjaciółka mnie wyczuła i zjawiła się w odpowiednim momencie przekonując mnie, iż moje rozterki są nieuzasadnione. Poszłyśmy na zakupy obmyślałyśmy już w co się ubierzemy oczywiście przedtem uświadomiłyśmy głównego zainteresowanego ale Michał tylko się uśmiechnął i powiedział nam o szczegółach impreski. W piątek złapała mnie Karolina i ostrzegła - słyszałam ze przyjdziesz jutro uważaj będą chcieli cię upić wiedza ze rzadko chodzisz na zabawy – powiedziała - raczej myślą – stwierdziłam i przypomniałam sobie wakacje kiedy szalałam prawie co dzień z paczką, która mnie wprawiła w życie towarzyskie a właściwie wszystkiego mnie nauczyła jak, gdzie, z kim chodzić na balangi. Uśmiechnęłam się na wspomnienie o nich ponieważ od początku września nie odzywaliśmy się do siebie tylko Aga miała jakiś tam kontakt z nimi raz czy dwa. - Hmmm – odpowiedziała Karolina coś podejrzewając ale zmieniła temat i rozmawiałyśmy o pewnym chłopaku, który jej się podobał
Rozdział 5
Agnieszka przyszła do mnie punktualnie była ubrana w czarną spódnicę do kolan buty na obcasach i czarny top wiązany na szyi. Włosy miała zakręcone i fantazyjnie upięte. A ja miałam dżinsowa spódnice, bluzkę w stylu chinki czarną ze smokiem włosy z tyłu miałam postawione na jeża , mocniejszy makijaż dwie bransoletki na szyi i buty na niewysokim obcasie. Gdy dotarłyśmy impreza już się rozkręcała. Aga znikłą gdzieś z Grześkiem ja natomiast zostałam z Karoliną, która nie miała tego wieczoru partnera, ale czułam ze chciała mnie przypilnować na wszelki wypadek Nagle z tłumu wyłonił się Michał cały w szampańskim humorze - no proszę zaczynam wierzyć w twoje słowa – powiedział i uśmiechnął się – choć dam ci coś na rozruszanie i tak z Agą jesteście w tyle ale nią to się zajmie Grzesiek. - Dobra siostra idź teraz poszaleć – stwierdził po czym zaprowadził mnie do pokoju pełnego ludzi których większości nie znałam, dał mi drinka bardzo mocnego, ujrzałam Agę i puściłam jej oko. Wiedziała o wszystkim i tylko się uśmiechnęła, po czym zaciągnęła swego wielbiciela na parkiet. A ja zrobiłam unik i zniknę łam Michałowi z oczu zapoznałam jakieś dziewczyny, które siedziały samotnie. Zaczęłyśmy rozmowę, próbowałam je wyciągnąć do tańca ale nie chciały. Zrezygnowałam i poszłam sama wtem ktoś chwycił mnie za rękę i mocno pociągnął w stronę tańczących ludzi - cześć 4 miesiące to szmat czasu czyżbyś się znowu zamieniała w tą nudną, cichą, grzeczną Anie – powiedział a ja popatrzyłam na niego i nie mogłam uwierzyć przede tańczył Igor jedna z osób z wakacyjnej paczki. - Nie wierze własnym oczom, znacie Michała i Karolinę?- zapytałam - Skąd wiesz ze my no tak zapomniałem już o twojej intuicji, no tak znamy i byłem zszokowany jak siedziałaś i się męczyłaś z tymi dziewczynami nawet robiliśmy zakłady, ile jeszcze wytrzymasz – powiedział śmiejąc się przy tym Więcej już nie rozmawialiśmy tańczyłam dając ponieść się melodii gdy piosenka ucichła podeszłam do reszty czując się tak jak wtedy w wakacje i zaczęłam od powitań zobaczyłam już Agę jak rozmawia zaciekle z innymi. Ja też zatopiłam się w konwersacje od razu poprawił mi się humor zaczęłam się śmiać a moja przyjaciółka stwierdziła, że moje oczy zaczęły się lśnić. Wtem przyszedł Michał z całkiem zdziwioną miną - Aniu widzę ze poznałaś moich przyjaciół - Tak – odpowiedziałam- jakieś rok temu w szkole o ile dobrze pamiętam – wszyscy wybuchneli śmiechem a ja ulotniłam się do łazienki. Chwile później przechodziłam koło kuchni usłyszałam: - Mam nadzieje ze jej nie upije – powiedziała Karolina z troską w głosie – bo jak tak to cała szkoła będzie wiedziała w poniedziałek jeszcze przed rozpoczęciem lekcji- dodała - Ania jak widzę stworzyła niezłą ochronkę nie martw się ona nie jest głupia a poza tym zaręczam ci ze ona tylko tak wygląda a tak naprawdę jest świetnym towarzystwem na impreski. – stwierdził jakiś głos. Rozpoznałam w nim Beatę, która była jedyną nieobecną osoba z paczki - Skąd wiesz? To prawda ale nie znasz czaru mojego brata jak się na cos uprze to nic mu nie przeszkodzi-dodała - Bo my się znamy ze szkoły i imprez cześć Beatka- powiedziałam i uśmiechnęłam sie - O wilku mowa – zawołała i wybuchła śmiechem Tego wieczoru wydarzyło się coś jeszcze w pewnym momencie podszedł do mnie Michał - zatańczysz ?-powiedział z błyskiem w oku a ja no cóż czułam się tak jak bym nie umiała mówić . - tak- wydukałam i modliłam się żeby mnie nie rozszyfrował to było coś czego nigdy nie przeżyłam gdy tak tańczyliśmy zrozumiałam iż kocham go upajałam się szczęściem lecz piosenka dobiegła końca i niewiele już miałam styczności z nim tej nocy. Następnego dnia odwiedziła mnie Agnieszka wyglądała świetnie jak nigdy po imprezach. - wiesz...- zaczęła- nie mówiłam ci wczoraj ale Grzesiek poprosił mnie o chodzenie i pocałował mnie ...- przerwała jakbym nie mogąc pozbierać myśli - i.... zrozumiałaś na nowo słowo miłość po prostu zakochałaś się - dokończyłam - wiesz ale chyba masz racje – a na jej twarzy zagościł uśmiech jakiego jeszcze nigdy nie widziałam – a jak tam twoje sprawy tez nie stoją w miejscu cos mi się wydaje ze ktoś się tobą interesuje- dodała znacząco - nie wiem chciałabym ale mam stracha ze to tylko piękny sen, z którego zaraz się obudzę albo zamieni się w koszmar- powiedziałam - oj przestań, przecież jakby tak miało być to on by w ogóle nie zaczynał- stwierdziła Pogadałyśmy jeszcze trochę a potem moja przyjaciółka poszła a ja wróciłam do szarej rzeczywistości lekcji obowiązków i przesiedziałam cały dzień Rano w szkole czułam na sobie wzrok wszystkich nie wiem czemu ale wszyscy mnie jakby chcieli o coś zapytali albo szukali mojego zaprzeczenia lub potwierdzenia. próbowałam nie zwracać uwagi ale na dużej przerwie znalazłam Agę i szukałam u niej odpowiedzi - jakby ci to powiedzieć... –zaczęła - po prostu – powiedziałam zniecierpliwiona - wszyscy chcą się przekonać czy to prawda ze na imprezie tańczyłaś z Michałem i jak to się stało ze zostałaś zaproszona- powiedziała jednym tchem No tak- pomyślałam – teraz koniec ze mną i z nim nie odezwie się do mnie ani jednym słowem. - Aniu głowa do góry wszystko będzie dobrze- pocieszała mnie moja przyjaciółka – nie wierze w to-pomyślałam. Na szczęście zadzwonił dzwonek i nie musiałam dalej rozmawiać zamiast pójść na lekcje skierowałam się do wyjścia,. Miałam dosyć natarczywego wzroku innych. Poszłam do parku chodziłam alejkami myśląc o ostatnich wydarzeniach chociaż byłam szczęśliwa lecz teraz ogarniały mnie coraz większe obawy o to co się będzie działo za tydzień w szkole . Spędziłam na tym spacerze około trzech godzin, dochodziłam właśnie do mojego bloku gdy usłyszałam: - no no ładnie to tak uciekać z lekcji –krzknął męski głos po czym wybuchł śmiechem to był Michał miał na sobie oliwkową koszule szarą kurtkę i jasne dżinsy. - cześć jak tu trafiłeś?– zapytałam zaskoczona jego widokiem - Aga mnie uświadomiła chyba musimy porozmawiać – powiedział już poważny - Teraz nie mogę – skłamałam –mam sprawę do załatwienia- dodałam - No wiec jutro i nie przyjmuje sprzeciwu- stwierdził po czym poszedł Następnego dnia unikałam każdego ale jak na złość ktoś mnie ciągle szukał uznałam wiec ze najbezpieczniejszym miejscem będzie biblioteka. Usiadłam i wyjęłam książką... nie upłynęły trzy minuty kiedy usłyszałam - Ania tu jesteś dlaczego wczoraj mi nie powiedziałaś ze idziesz poszłabym z tobą- odpowiedziała z Agnieszka - chciałam pomyśleć- stwierdziłam- a z reszta Grzesiek nie byłby tym zachwycony - przestań ty jesteś równie ważna jak on i musi do tego przywyknąć- odpowiedziała - a tak nawiasem mówiąc to dlaczego dałaś mój adres Michałowi- dodałam - wiesz sądziłam ze powinien z tobą porozmawiać a poza tym to on chciał adres, żebyś zobaczyła jego minę jak okazało się ze ciebie nie ma w szkole.- powiedziała po czym zaczęła się śmiać i spowodowała iż wyrzucili nas z biblioteki - wyobrażam sobie – stwierdziłam musiał być bardzo zaskoczony- pomyślałam Nagle podszedł do nas Grzesiek jak zwykle uśmiechnięty - cześć !- po czym przywitał się z aga i powiedział do mnie - Aniu Michaś kazał ci powiedzieć ze dzisiaj jesteś z nim umówiona i nie uciekniesz od rozmowy - nie rozmawiałaś z nim wczoraj!- zawołała zdziwiona przyjaciółka - dzięki – zawołałam do Grześka- nie nie mogłam puściłam do agi oko co znaczyło ze go zbyłam. - Na razie musze uciekać- krzyknęłam Poszłam do łazienki zastałam tam dwie dziewczyny które jak mnie zobaczyły zamilkły a ja zrozumiałam ze moja sytuacja jest tragiczna. Wiedza o mnie wszyscy w szkole. Wyszłam stamtąd tak szybko jak mogłam, zderzając się z Karoliną. - Anka co ci jest?– zapytała z troską widząc moją minę - Nic musze iść- powiedziałam tylko na szczęście dla mnie była to ostatnia lekcja po czym wyszłam bardzo szybko ze szkoły chowając się za budką nie daleko szkoły. Kilka minut później zobaczyłam Michała, który wyglądał na zdenerwowanego - Hej tutaj jestem- krzyknęłam w jego stronę Chłopak odwrócił się po czym się uśmiechnął i podszedł - cześć już myślałem ze mnie wystawiłaś- odpowiedział - to gdzie idziemy?- zapytałam - może do „misia”- zaproponował - lepiej do naszego parku – stwierdziłam - naszego?- zdziwił się - mojego i Karoliny- wyjaśniłam - ok. – powiedział Gdy doszliśmy do parku nastąpiła chwila milczenia nikt nie chciał zacząć ale w końcu Michał odezwał się - słuchaj nie chciałem żeby to tak wyszło by wszyscy o nas mówili ale nie mogę tego zmienić wiec co powiesz na pozostanie w centrum szkolnych plotek? Spojrzałam na niego zaskoczona nie takiego obrotu sprawy się spodziewałam - zdajesz sobie sprawę z tego co mówisz stanę się pośmiewiskiem całej szkoły jeśli tak zareagowali na taniec to co będzie jeśli zobaczą trzymanie się za ręce albo pocałunek. Ty zdobędziesz sławę wśród chłopaków i uznanie a ja? Litość wiesz chyba nie mam się ochoty w to bawić- powiedziałam jednym tchem ale Michał nie zwrócił na to zbytniej uwagi i pocałował mnie. Pomyślałam – a co mi tam – i odwzajemniłam pocałunek. Moje serce wzięło górę nad rozumem. Potem spojrzał na mnie i powiedział - odbieram to jako zgodę i nie mów ze to ja cię pocałowałem bo ty to odwzajemniłaś. Skończyliśmy ten temat i już do końca spaceru rozmawialiśmy o innych sprawach.
Rozdział 6 Następnego dnia wstałam wcześniej musiałam się przygotować żeby każdy uwierzył w nasze kłamstwo a właściwie w jego. Ubrana i umalowana inaczej niż zwykle czekałam na Agę, która dzisiaj przyszła punktualnie. Na mój widok stanęła jak wryta: - widzę ze rozmowa miała dobre zakończenie- stwierdziła i uśmiechnęła się znacząco - nie wyobrażaj sobie za dużo sprawy przybrały trochę inny obrót – wyjaśniłam - hmmm czyżby... to dlaczego wyglądasz dzisiaj tak bardzo inaczej – powiedziała - dlatego ze Michał chce być tematem ploteczek szkolnych a jak sama się domyśl... - odpowiedziałam - ...i ty się na to zgodziłaś?- zawołała - tak właściwie to nie ale on mnie przekonał a raczej sam zinterpretował czyny - chodź ale wiesz nie zmieniaj się za bardzo bo nie długo cię w ogóle nie poznam- ostrzegła mnie Doszliśmy prawie pod szkołę dogonili nas Grzesiek z Michałem już chciał mnie chwycić za rękę, gdy zadzwoniła mi komórka: - cześć nie wiem co dzisiaj robię?- powiedziałam – poczekaj zapytam ją- dodałam - Agnieszka to Marta robi zlot idziemy? - A ty jak? Idziemy najwyżej będziemy się ratować wzajemnie – powiedziała - ok. będziemy kogoś nie będzie? Igora! O rany a jemu co się stało nie powiesz mi ze musi się uczyć – dobra na razie. - A można wiedzieć dokąd idziesz dzisiaj? – zapytał Michał z przekąsem - Nie przypominam sobie żebym musiała się przed tobą tłumaczyć chciałeś tylko podsycić ploteczki szkolne- uśmiechnęłam się słodko ponieważ zobaczyłam największą plotkarkę w naszej szkole, której oczu nic nie umknęło. - Ale ja za to bardzo bym chciał wiedzieć – włączył się Grzesiek - Spokojnie zaraz ci powiem po prostu ktoś uległ zupełnej przemianie i pokazuje pazurki- odpowiedziała Aga - Ania – usłyszałam cichy zawstydzony głos Joasi z mojej klasy- mogę cię prosić - Już idę spotkamy się potem spojrzałam na przyjaciółkę – cześć – dodałam do chłopaków - Do zobaczenia Aniu szybciej niż myślisz- powiedział mi Michał i posłał mi swój śnieżnobiały uśmiech Poszłam z Asią w kierunku klasy - jak ty to zrobiłaś on nigdy nie tańczył z taka dziewczyną jak ty albo ja a może to nieprawda?- zapytała nie winnie - nic nie zrobiłam i na początku w ogóle nie zwracał na mnie uwagi- powiedziałam - wiesz o tym ze dziewczyny cię już nie lubią tak właściwie to trzy czwarte najchętniej by się ciebie pozbyło nikt nie uważał cię za konkurencje lecz w najbliższym czasie możesz już nigdy nie być neutralną- stwierdziła i odeszła Ja zapomniałam szybko o tym aż do końca dnia. Gdy wychodziliśmy ze szkoły Michał złapał mnie dość mocno za rękę żebym nie mogła mu się wyrwać i przeprowadził koło grupki jego wielbicielek które miały dość mocną pozycje w szkole. - To co dzisiaj idę z tobą – powiedział - Hmmm co?- nie usłyszałam ponieważ przypomniała mi się poranna rozmowa. - Mówiłem ze nie idziesz dzisiaj sama- powtórzył - No tak z Agą – powiedziałam udając ze nie rozumiem aluzji - no Aga to idzie z Grześkiem a ty ze mną- powiedział - Jesteś pewny ze tego chcesz ? możesz się jeszcze wycofać z tego durnego pomysłu?- zapytałam go - Ja! no co ty uwielbiam być w centrum zainteresowania a poza tym skąd wiesz ze moje zachowanie ma związek tylko i wyłącznie z rozgłosem czy myślisz że dlatego pocałowałem cię w parku, przecież tam nie było nikogo- powiedział Na ostatnie słowa zamurowało mnie to zbyt piękne – pomyślałam – on pożądany przez większość dziewczyn w szkole zwrócił by uwagę na taka przeciętną Anie. - dobrze to skoro uzgodniliśmy wszystko to powiedz, mi o której się spotykamy - będę u ciebie o 17 – stwierdził Doszliśmy do skrzyżowania po czym każde ruszyło w swoją stronę. Założyłam dzwony i beżowy golf z fantazyjnym kołnierzem podmalowałam się mocniej. Michał tym razem przyszedł punktualnie zauważył moje zaskoczenie - cześć nie zawsze się spóźniam - powiedział i posłał mi promienny uśmiech - hej no tak to chyba pierwszy raz a gdzie reszta? – stwierdziłam - na dole czekają idziemy?- zapytał - tak pa - krzyknęłam do rodziców i zeszłam na dwór Aga z Grześkiem wyglądali na coraz bardziej zakochanych i kto by pomyślał ze moja przyjaciółka wpadnie, przecież to zawsze mi wróżyła romantyczną miłość. Gdyby nie trzaśniecie drzwiami nie zauważyli by naszego przyjścia. Nie długo potem znaleźliśmy się w umówionym miejscy wszyscy byli zdziwieni nasza dwójką ale nic nie mówili. Pojawił się nawet Igor jak zawsze uśmiechnięty i zrozumiałam jak bardzo go lubię i coś jeszcze... iż to on podoba się Karolinie, która dzisiaj nie przyszła. Wyszliśmy wcześniej od innych i udaliśmy się na spacer ulicami Warszawy dużo rozmawialiśmy. Odprowadził mnie do domu tej nocy długo nie mogłam usnąć czyżbym znowu poczuła cos dziwnego do Michała. Rano otrzymałam jeszcze jedną wspaniałą wiadomość od rodziców. W drodze do szkoły rozmawiałam z Karoliną nagle usłyszałam - Aniu co się wczoraj wydarzyło wyglądasz jakoś inaczej masz w oczach charakterystyczny blask jak mniemam wieczór się udał - Charakterystyczny blask? – zapytałam – nie po prostu jestem szczęśliwa ktoś nie długo przyjedzie ale to nie jest pewne a co do twojego brata to sama z nim porusz ten temat – ucięłam gdyż nie chciałam żeby wszystko wyszło na jaw. - Jaka tajemnicza no proszę nie znałam cię z tej strony- stwierdziłam po czym posłała mi identyczny uśmiech jak Michał - a może zmienimy temat i powiesz mi czy miałam racje?- zręcznie zmieniłam temat - w czym racje?- zapytała - ten chłopak, który ci się podoba to Igor prawda? Karolina zawsze opanowana i dobrze rozeznana w kontaktach z chłopakami zamilkła jej oczy zrobiły się duże ze zdziwienia a usta otworzyły się bezwiednie - Skąd.... w-wiesz- wydukała - Nie martw się spokojnie wczoraj po prostu skojarzyłam niektóre fakty nie wiem z resztą może intuicja- powiedziałam - No tak... teraz rozumiem co mieli na myśli mówiąc o twoim piątym zmyśle – stwierdziła - Oni tzn. Marta i reszta co jeszcze ci powiedzieli? - hmmm sporo ale najważniejsze jest to ze masz wiele skrajności w sobie zarówno w osobowości, uczuciach jak i zachowaniach.- wytłumaczyła - no proszę chyba musze sobie z nimi pogawędzić...-powiedziałam - to jak zamierzasz rozegrać sytuację z Igorem? Proponuje szczerą rozmowę -stwierdziłam - zastanowię się nad tym – odpowiedziała –kto do ciebie przyjedzie? -zapytała - na razie ci nie powiem –stwierdziłam - hej tego to ja się nie spodziewałam, żebym nie mogła z ciebie wydusić słowa- zawołała - zdarza się no a teraz spadam jeśli nie chce mieć więcej problemów z psorką od matmy i pobiegłam do klasy na mój „ulubiony” przedmiot Na lekcji psorka postanowiła sprawdzić nasza sumienność i zrobiła nam kartkówkę, i dopiero teraz zrozumiałam co miała na myśli Asia mówiąc o mojej neutralności. Dziewczyna z owej grupki wielbicielek, które mnie wdziały z Michałem perfidnie ściągała a potem bez mrugnięcia okiem powiedziała do nauczycielki, ze próbuje od niej spisywać. A ona mając osobę dobrą z matmy i słabą uwierzyła tej pierwszej zabierając mi prace. Byłam w szoku przez dobre 10 minut. Ta dziewczyna, która jeszcze 3 tygodnie temu normalnie ze mną rozmawiała teraz uśmiechnęła się z satysfakcją, nie miałam wątpliwości dlaczego to się stało. Aśka popatrzyła na mnie porozumiewawczo mówiąc „a nie mówiłam”. Dzwonek zadzwonił pomyślałam iż nie będę mówiła na razie o tym chłopakom ani Adze. Szłam korytarzem i usłyszałam 4 znajome głosy a właściwie 3 bez przerwy prawiące kazanie jednemu, którego właścicielem był oczywiście Michał. - nie możesz się w to bawić, nie wiesz jakie są dziewczyny- mówiła Karolina Ale do nich podeszłam - nie sadzicie ze ja tu też powinnam być – włączyłam się do rozmowy - a co do zawiści to jaki jest najlepszy sposób pozbycia się kogoś ze szkoły – powiedziałam Nastała martwa cisza a oni popatrzyli na mnie ze zdziwieniem - czemu milczycie powiem wam nie zdanie i to mnie czeka – powiedziałam ze złością - czemu? – zapytał Michał – przecież dobrze się uczysz - szczerze po pierwsze dlatego ze znalazłam się na twojej imprezie a co za tym idzie że potem widzieli nas razem myślałam że to będą tylko plotki ale tego nie spodziewałem nigdy. Otóż stałam się wrogiem publicznym nr. 1 - co ty bredzisz za głupoty jakim wrogiem! – brnął dalej - wszyscy tutaj jak jesteśmy wiemy o tym ze masz powodzenie u dziewczyn i takie osoby jak ja to dla np. Moniki Kowalczyk, która ma 15 adoratorów nie jestem żadną konkurencją a od dzisiaj jej wszystkie przyjaciółki zawiązały koalicje i właśnie znalazły mój słaby punkt Matmę, otóż dostałam pałę za ściąganie Wszyscy zamilkli nie spodziewali się tego a zresztą trudno się dziwić sama byłam w szoku - wiec... Michałku bądź tak dobry i daj mi spokój, znajdź sobie inny obiekt plotek -proponuje Monikę.- Chciałam odejść ale mi nie pozwolił - nie będę znajdywać nikogo innego słyszysz!- powiedział - hmm czyżby teraz... a co będzie za 2 miesiące a on wtedy chciał cos powiedzieć ale w ostatniej chwili zamilkł - spotkajmy się dziś o 16 u mnie – zaproponował Nagle uzmysłowiłam sobie, że przecież wszyscy nas słuchają i powiedziałam - dobra aha Aga zadzwonisz dziś do mnie - pewnie. Wieczorkiem- powiedziała Zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do klas. Resztę dnia minęło dość szybko. W domu zacząłem na nowo rozmyślać ale mimo tego poprawiłam makijaż. Jak na złość uciekł mi autobus i spóźniłam się 15 minut. Otworzył mi Michał wydawało mi się zobaczyłam w jego oczach ulgę, gdy mnie zobaczył ale jak jest naprawdę...? - cześć sorry, ze tak późno – powiedziałam - najważniejsze ze jesteś chodź do mnie-zaproponował - A Karoliny nie ma? -Zapytałam - Yhm musiała coś załatwić- wyjaśnił Jasne- pomyślałam pewnie kazał jej wyjść, ale milczałam i posłusznie poszłam z Michałem do pokoju. Zaproponował coś do picia a gdy wrócił powiedział: - wiesz chciałem z tym poczekać, ale widzę, że sytuacja się zmienia - jaka sytuacja? - zapytałam Zastanawiał się moment wyczułam, iż chce powiedzcie cos ważnego, wiec czekałam. - hmm... na początku rzeczywiście chciałem być w centrum plotek, lecz to uległo pewnej zmianie... Zamurowało mnie oto przede mną stał najprzystojniejszy chłopak w szkole i ... no właśnie co czyżby zakochał się w takiej brzyduli jak ja nie jakoś trudno mi w to uwierzyć – myślałam. - Tak? – zapytałam jakoś tak dziwnie, nie poznając własnego głosu - Aniu – podszedł do mnie bliżej po czym dodał – czy chciałabyś ze mną chodzić? To było pytanie, które chciałam usłyszeć od tak dawna i nawet nie śniłam, że to będzie prawda. Zapomniałam o wcześniejszych wątpliwościach liczyła się dla mnie tylko miłość ta wyśniona najbardziej nieprawdopodobna rzecz jak mnie spotkała w życiu. - oczywiście – powiedziałam - Super już się bałem po dzisiejszym dniu a swoją drogą to nie miałem pojęcia, ze jesteś taka... - Inna- dokończyłam – to prawda zawsze otwierałam się dopiero po jakimś czasie i też nie zawsze - Zastanawia mnie inna rzecz kto dokonał w tobie tego przełomu co...- stwierdził i jakby czekał na odpowiedz. A ja pomyślałam ze na razie mu nic nie powiem, iż to on. - Nie wiem może Aga albo sama się zmieniłam-odparłam Michał nie poruszył tego tematu do końca spotkania. To popołudnie zostanie w mijej pamięci na zawsze jako jedno z najmilszych.
Rozdział 7 Wróciłam do domu około 19 by nie zdenerwować rodziców. Jakąś godzinę później zadzwoniła Aga: - Cześć i jak randka- powiedziała - Cześć fajnie-chciałam powiedzieć super, ale jakoś tak nie wyszło - Anka mów co się wydarzyło- krzyknęła - A co miało się wydarzyć – drażniłam się z moją przyjaciółką - Anno Kowalczyk jeżeli ci życie miłe to mów i nie trzymaj mnie w niepewności- odparła - Ale co...- brnęłam dalej- rozmawialiśmy- dodałam - Na jaki temat... – Aga pytała mnie coraz bardziej zaciekawiona- dodała - Aniu nie daj się prosić jakbym ci wczoraj powiedziała randka to byś mnie zwymyślała a dzisiaj nawet słówkiem nie pisnęłaś - No dobrze już powiem ci... poprosił mnie o chodzenie- wyjaśniłam niemal piszcząc - Ale kto...- teraz Aga się zgrywała - No Michał rzecz jasna- teraz się śmiałam i wyjaśnił mi, ze jego chęć zostania obiektem plotek wygasłą już wyjaśniłam - To wspaniale- odparła moja przyjaciółka –zobacz 2 pary przyjaciół się połączyły - No i wiesz co jeszcze mój brat przyjeżdża z Krakowa - Żartujesz- Aga, aż zaniemówiła – kiedy? Jak on dawno u was nie był nie widziałam go jakiś rok - Ostatnio odwiedził nas pół roku temu- powiedziałam - długo zostanie? – pytała - nie wiem jeszcze ma przyjechać za jakieś 2 tygodnie na świętą już się nie mogę doczekać ale to nie jest pewne bo może mieć problemy ze szkołą zasmuciłam się - Zobaczysz przyjedzie – pocieszała mnie- - Musze kończyć mama narzeka na rachunki - Ok. tylko nie mów nikomu o Kamilu- poprosiłam - Milczę jak grób- cześć -dodała - Pa pa -odpowiedziałam Rano poszłam do szkoły sama, lecz, gdy spotkałam dziewczyny uśmiechałam się cały czas nie wiedząc czemu po prostu nie mogłam przestać. A one no cóż zostały chwile i odeszły z niewyraźnymi minami. Nie przejmowałam się tym zbytnio. Podczas lekcji działo się to samo chociaż już nie uśmiechałam się bez przerwy. Nie przygnębiły mnie nawet gnębienia nauczycieli i niechęć dziewczyn. Za to ujrzałam coś innego chłopcy z naszej klasy i nie tylko zaczęli się do mnie odnosić z większą przyjaźnią, wyczułam od nich jakby chcieli mi coś zastąpić- zastanawiałam się, gdy chcieli ze mną siedzieć i zagadywali mnie na przerwach. Na przerwie spotkała mnie Karolina, która od razu powiedziała - co ta miłość robi z człowiekiem... - hmm...- odparłam jakby nie rozumiejąc aluzji - Aniu pierwszy raz widzę Cię taką uśmiechasz się jakoś inaczej niż dotychczas a twoje oczy rozjaśniły się i zaczęły błyszczeć jak Agnieszki po imprezie u nas – wytłumaczyła mi - Wiesz co może miałaś rację mówiąc ze wystarczy zmienić tylko punkt czyjegoś widzenia – stwierdziłam - O nie wiedziałam ze tak się sprawy mają no i co jesteście razem? - Może..., ale chodziło mi o cos innego też- powiedziałam - Jak to może? nie przyznajesz się do mnie- usłyszałam za plecami znajomy głos - Ja? Przecież i tak przed twoją siostrą nic się nie ukryję a tak w ogóle to cześć- odpowiedziałam Michałowi, który posłał zniewalający uśmiech - No widzę ze łączy was o wiele więcej niż myślicie- stwierdziła - Co!- zawołaliśmy razem- masz na myśli coś konkretnego? – zapytał - Żadne nie chce mi o niczym mówić musze się domyślać albo dedukować- zawołała z wyrzutem A my już nic nie odpowiedzieliśmy i wymieniliśmy spojrzenia. Reszta dnia upłynęła równie przyjemnie jak jego początek. Minął tydzień rodzice dziwnie na mnie spoglądali. Nie krzyczeli nie krytykowali, pozwalali na więcej niż zwykle. W piątek po prostu zaniemówiłam z wrażenia Michał zaprosił mnie w sobole do kina na wieczorny seans, gdy zapytałam o zgodę mama zadała dwa nieskomplikowane pytania po czym się zgodziła a ja nie wytrzymałam i zapytałam w wprost: - mamo co się dzieje pozwalasz mi iść do kina wieczorem i to na jesieni czy macie jakieś problemy kiedyś zastanawiałaś się bardzo długo a teraz nie dłużej niż 10 minut - Kochanie po prostu na to zasłużyłaś na trochę zabawy a poza tym jesteś tak szczęśliwa że grzechem byłoby to psuć – odpowiedziała i czule się uśmiechnęła. - Dzięki mamo- stwierdziła zadowolona Zadzwoniłam do Agi poprosiłam, żeby jutro do mnie przyszła potem przekazać dobra wiadomość mojemu chłopakowi jak to dziwnie brzmi nie mogłam się przyzwyczaić, gadaliśmy jeszcze trochę potem pokręciłam się trochę po domu i położyłam się spać O 15 przyszła moja przyjaciółka pomogła mi dobrać jakiś strój na wieczór po czym jej powiedziałam - uwierzysz ze moja mam zapytała mnie tylko na jaki film idę i czy mnie ktoś odprowadzi po czym się zgodziła bez mrugnięcia okiem - no patrz nawet twoi rodzice się zmieniają widzisz to zaraźliwe- odparła - co masz na myśli? - Aniu od tygodnia chodzisz cała w skowronkach dzwoni do ciebie regularnie chłopak czy ty myślisz ze rodzice tego nie zauważyli a po za tym pewnie cieszą się z przyjazdu Kamila - Nie pomyślałam... ja tez nie mogę się doczekać- stwierdziłam - Hmm a jak tam twoja miłość?- zapytałam - wiesz to nieprawdopodobne ale my się w ogóle nie nudzimy chociaż jesteśmy ze sobą około 2 miesięcy widząc się prawie codziennie – odpowiedziała No tak moja przyjaciółka ograniczała się do dwóch randek tygodniowo ale i tak po jakimś miesiącu znudził ją dany chłopak i rozstawała się z nim. O 18.30 przyszedł Michał a mam powiedziała tylko żebym nie wracała później niż 11.30 jeszcze nigdy na tak długo mi nie pozwoliła- zastanawiałam, się gdy wychodziłam.- Jedynym wyjątkiem były impreski ale po nich z reguły szłam do Agi. - cześć!- zawołał Michał po czym pocałował mnie - Do której możesz być bo nie wiem jak rozłożyć czas?- ja to mam jeden warunek wrócić przed 1 i być trzeźwy w miarę żeby się starzy nie poznali – powiedział - Za to ja miałam za każdym razem dochodzenie gdzie z kim, o której a i tak wracałam wcześniej od innych tylko w wakacje było inaczej -luzy-odparłam - no to jak słonko...- zażartował - o 11.30 i nie mogę się spóźnić - Ja tu się stresowałem że 21 no ale jak tak to super- zawołał i chwycił mnie za rękę Spędziliśmy cudowny wieczór po kinie poszliśmy na hamburgery a później w miejsce, które Michał trochę się obawiał mnie wziąć bo nie wiedział jak zareaguję. Jaką miał minę, gdy ujrzał moją reakcję. - dlaczego się dziwisz? – zapytałam wprost - Bo myślałem ze będziesz zawiedziona zła albo od razu mnie objedziesz ze gdzie ja cię przyprowadziłem- stwierdził - A ty nie jesteś zawiedziona lecz się uśmiechasz czyżbyś tu bywała. Rampa to rzadko spotykane miejsce na koniec randki- dodał Kamil dziękuję – pomyślałam Mój brat uwielbia rolki wiec tu często wpadał a ja dołączałam się czasem żeby popatrzeć. Lubiłam to- patrzeć na chłopaków jak skaczą robią obroty na rolkach itp. - Ania czemu milczysz? – zapytał - Sorry - zamyśliłam się- yhm bywałam tu nieraz- stwierdziłam Ujrzałam w jego oczach coś dziwnego jakby uznanie i zaskoczenie. Podszedł do mnie bardzo blisko po czym wyszeptał - gdzie ja miałem oczy... przecież ty jesteś ideałem - tak? I dlatego chciałeś zmieniać szkołę – stwierdziłam - Zachowałem się wtedy jak kretyn- odpowiedział - Tak – odparłam – istotnie ale teraz już chyba przejrzałeś- dodałam Lecz on nic nie powiedział tylko pocałował mnie. Długo i czule. Potem skierowaliśmy się do domu i tak skończyła się sobota. W niedziele odsypiałam cały tydzień, ponieważ jakoś tak późno chodziłam spać. Zadzwoniła Aga i umówiła się w parku. Miała niezłą zabawę udając śledczego na komisariacie. Wypytywała mnie o wszystko. Gdy usłyszała o rampie zareagowała tak jak przewidywał Michał - Na pierwszą randkę zabrał cię na rampę nie żartuj - Nie robię tego słowo a poza tym lubię to miejsce - No tak Kamil cię tam zabierał ale to brat a chłopak na zakończenie udanego wieczoru powinien cię zabrać... - ...Na romantyczny spacer we dwoje przy świetle księżyca- dokończyłam - Cos w tym stylu- powiedziała - Wiesz chyba wole opcje Michała to jest dobre ale nie ciągle na gruchanie za rączkę w parku oświetlonym łuną księżyca bla bla bla to się staje nudne – stwierdziłam - no no Aniu czyżbyś zamieniała się ze mną na charaktery ja romantyczna a ty szalona? -zapytała - może ale nie za bardzo – odpowiedziałam Potem rozmowa zeszła na inne tory szkoły i dziewczyn, muzyki. Zawsze miałyśmy ze sobą o czym rozmawiać. Obie to uwielbiałyśmy gdybyśmy chodziły razem do jednej klasy to wyrzucaliby nas z klasy właśnie za gadanie.
Rozdział 8 Tydzień zaczął się spokojnie nie wiedziałam czemu ¾ chłopców chodzących do naszej szkoły na mój widok uśmiecha się w końcu spotkałam Michała który bez oporów pocałował mnie przy wszystkich pierwszy raz a później złapał mnie za rękę - Słuchaj dlaczego duża liczba chłopaków uśmiecha się do mnie dziwnie i czy mówiłeś cos kolegom z mojej klasy?- zapytałam - Hej bo będę zazdrosny- stwierdził- nic nie mówiłem- z tajemniczym uśmieszkiem, który mnie przekonał, iż było inaczej. Dałam temu spokój zmieniłam temat i tak prawdy z niego nie wyciągnę- pomyślałam. W środę miałam dosyć, gdy już wszystkie dziewczyny potwierdziły plotki zaczęły mi dogryzać lecz przestały szybciej niż zaczęły w mojej obronie stanęła męska cześć naszej klasy, raz dostały bure od Adama. Postać ta lubili wszyscy a szczególnie płeć piękna. Gdy na niego spojrzałam z niedowierzaniem uśmiechnął się tylko. Na przerwie zapytałam go: - Adam dlaczego stanąłeś w mojej obronie? - A co nie powinienem- odpowiedział - Nie pytam się czy powinieneś czy nie tylko dlaczego i nie mów ze taki obrońca nagle się zrobiłeś?- odparłam - Dziewczyno czemu ty taka we wrześniu nie byłaś hmmm- usłyszałam - Co?- byłam zbita z tropu - Posłuchaj jakbyśmy cię wcześniej poznali to od razu miałabyś takie traktowanie a teraz Michał ma szczęście- powiedział O czym on mówi pomyślałam – upił się czy co przez 3 tygodnie stałam się z cichej neutralnej - fajną dziewczyną zdaniem chłopaków z mojej klasy- to niewiarygodne. Na następnej przerwie podeszłam do Michała, Karoliny, Agi i Grześka - cześć – zawołali- co masz taką dziwną minę?- zapytała Aga - wiesz co jestem w szoku godzinę temu znalazłam obrońców w klasie i to skutecznych- uświadomiłam ich Podeszłam do Michała i pocałowałam go w policzek - dzięki- szepnęłam - a to za co?- zapytał ze zdziwienie - za obronę - odparłam po czym uśmiechnęłam się Lekcje skończyły się dość szybko wyszłam z Agą pod szkołę i czekałyśmy na chłopaków. Gadałyśmy o dzisiejszym dniu opowiadała mi o klasie gdy powiedziała - Aniu dasz mi na chwilkę okulary bo chciałam przymierzyć może zacznę nosić - Ty? Czemu - Może będę wyglądać na większą intelektualistkę podałam jej nic nie rozumiejąc Chwilkę później poczułam czyjeś ręce na swoich oczach - zgadnij kto to?- usłyszałam Pomyślałam to niemożliwe, to przecież nie mógł być... - Kamil! - Krzyknęłam - Zawsze mnie rozpoznajesz – udał obrażonego - Witaj siostrzyczko dawno cię nie widziałem - Przecież miałeś przyjechać pojutrze wieczorem?- zdziwiłam się - To tak mnie witasz ja tu specjalnie lecę do ciebie a ty... sprawiasz wrażenie niezadowolonej- usłyszałam - Ja jestem bardzo szczęśliwa nareszcie 6 miesięcy to stosunkowo za długo- powiedziałam – nie odzywałeś się w ogóle- dodałam i objęłam brata Gdy tak staliśmy objęci usłyszałam - przeszkadzam- usłyszałam Michała jakiego nie znałam - Ty dlaczego miałbyś przeszkadzać?- odpowiedziałam najspokojniej jak umiałam - Aniu a któż to? Czybym o czymś nie wiedział?- powiedział Kamil - No właśnie może nas sobie przedstawisz- stwierdził Michał z ironia A Aga stała z Grześkiem, który był tak samo zaskoczonym jak jego przyjaciel. - Ania później się spotkamy pa Kamil -chodź- powiedziała do zszokowanego Grzegorza Zostawiła mnie a on zaraz mnie zabiję - Kamil rzeczywiście nie powiedziałam ci tego bo nie dzwoniłeś to mój chłopak - Michał to jest mój brat Kamil Obydwoje zaniemówili. Pierwszy otrząsnął się Kamil - twój kto!? chłopak Aniu chyba musze więcej do ciebie dzwonić no no nie miałem pojęcia- cześć podał rękę Michałowi a ten zrobił się czerwony i nie wiedział gdzie ma się patrzeć odwzajemnił uścisk - Przepraszam myślałem a zresztą nie ważne... nie wiedziałem ze masz brata?- powiedział zaskoczony - Bo nie pytałeś a na przyszłość nie wiesz pozorom bo one często mylą i zaczęłam się śmiać ponieważ zrozumiałam co zobaczył Michał i jak to odebrał. Porozmawialiśmy trochę z Michałem po czym poszedł w swoja stronę my zostaliśmy sami - Ania szalejesz czyżbyś zmieniła się tak bardzo ze ten chłopak był o ciebie zazdrosny?- zapytał mój braciszek - Że co! wiesz nasza historia jest dość niewiarygodna a parą jesteśmy 2 tygodnie- odparłam - Spotkaj się z nim dzisiaj koniecznie założę się ze będzie cię przepraszał- stwierdził - Uhm pewnie to zrobię a na razie powiedz jak tam u ciebie? I Kamil zaczął opowiadać zmianach jakie zaszły przez te 6 miesięcy rozłąki, poszliśmy jeszcze do parku i jakieś 2 godziny później wróciliśmy do domu. Rzeczywiście zrobiłam zgodnie z poleceniem mojego braciszka i umówiłam się z Michałem w „Misiu”. Przyszedł spóźniony lecz gdy go zobaczyłam przeżyłam szok niósł długą czerwoną róże. - Cześć- powiedziałam - Hej to dla ciebie na przeprosiny wygłupiłem się trochę dzisiaj – powiedział i podał mi kwiat - Dzięki nie wiedziałam ze bywasz zazdrosny- odparłam - No cóż wydało się trochę jestem i naprawdę mnie zaskoczyłaś- wytłumaczył się - To się zdarzyło nie pierwszy raz można by trochę powymieniać np. kiedy ci dopiekłam w bufecie, kiedy pojawiłam się na impresce znałam twoich znajomych, moja reakcja na rampie i....- mówiłam - Dobra starczy tego nie przypominaj mi – poprosił skruszony i uśmiechnął się - Powiedz mi o twoim bracie? Dlaczego wcześniej o nim nie wspominałaś – zapytał - Chcesz o nim słuchać ostrzegam to długa historia – powiedziałam - Bardzo. jestem cierpliwy... - odparł No wiec opowiedziałam mu o Kamilu od początku jak uczył się w liceum wtedy zabierał mnie na rampę a potem jak wyjechał studiować do Krakowa i rzadko teraz go widuję. - a wiec dlatego się wtedy tak zamyśliłaś ...- stwierdził - yhm a tak a propos to zawsze zabierasz dziewczyny akurat na rampę na uwieńczenie pierwszej randki?- zapytałam - wiedziałem że kiedyś o to spytasz wiesz to zależy...-odparł - tak od czego...- zapytałam - od dziewczyny słoneczko – odpowiedział - hmm to znaczy... - o widzę ze zainteresował cię ten temat – stwierdził Michał z tajemniczym uśmieszkiem , który cały czas widniał na jego twarzy. - Nawet nie wiesz jak bardzo – uśmiechnęłam się tajemniczo - Nie zaspokoję twojej ciekawości.... na razie- usłyszałam - Michał...! - udałam obrażoną Skończyłam temat a raczej on, ponieważ zmienił go a poprzedni zakończył pocałunkiem. Pobyliśmy tam jeszcze trochę po czym odprowadził mnie do domu. Weszłam do domu gdy usłyszałam - no no a nie mówiłem...- Kamil stał w drzwiach swojego pokoju mając uśmiech „od ucha do ucha”. - Braciszku w końcu ty to już pewnie miałeś za sobą- odgryzłam się i popatrzyłam na różę wdychając jej zapach - Aniu wpadłaś na amen czyżbym tracił moja małą siostrzyczkę co? – zapytał - Kamil nie przesadzaj czemu tak sądzisz?- powiedziałam po czym spojrzałam na niego wyczekująco - Wiesz zakochany ma dość charakterystyczne objawy - rozmarzony błyszczący wzrok, rozkojarzenie, nie ustający uśmiech myszeczko pasujesz do tego opisu w 100% - stwierdził. Nie zareagowałam tylko uśmiechnęłam się i zapatrzyłam się w niego ale myślami byłam w „Misiu”. Następnego dnia spotkałam Karolinę - hej a co to z plotki chodzą po szkole – zdradzasz Michała- powiedziała trochę z niedowierzaniem ale wyczuwałam tez złość - Ja! – zawołałam – no co ty skąd ci to przyszło do głowy chyba, że...- zamyśliłam się po czym wpadłam w śmiech nie mogąc się opanować - Co cię tak rozśmieszyło?- zapytała i popatrzyła na mnie dziwnie Ja śmiałam się dalej ale złapałam ja za rękę i udałyśmy się na poszukiwania Michała znalazłyśmy go dość szybko czekał na lekcje ze swoimi kolegami. Uspokoiłam się lecz gdy zobaczyłam ich oczy znowu nie mogłam się opanować - Dzień dobry – powiedział- co cię tak bawi masz taki humor po wczorajszym wieczorze w moim towarzystwie.- dodał Już zupełnie spokojna odpowiedziałam - niezupełnie znowu jesteśmy „na fali” prawda – skierowałam się z tym do chłopaków stojących nieopodal - nie rozumiem możesz jaśniej...- stwierdził - ja też – wtrąciła się Karolina - moja droga teraz nie będziesz musiała dedukować bo dostaniesz wyczerpującą odpowiedz – odparłam - otóż Michałku zdradzam Cię... z Kamilem – wyjaśniłam Teraz mój chłopak parsknął śmiechem popatrzył się w stronę swoich towarzyszy, którzy mieli zdziwione miny i jeszcze bardziej się śmiał - Najpierw tamta teraz ty może mi łaskawie odpowiesz co się z wami dziś dzieje- w głosie Karoliny wzbierała się złość - No proszę nie spodziewałem się ze mamy w szkole taki wywiad – stwierdził już spokojniejszy Michał - Karolinko Kamil to starszy brat Ani, który studiuje w Krakowie i wczoraj po nią przyszedł – wynikło z tego małe nieporozumienie- wyjaśnił - aha i dlatego dzisiaj wszyscy myślą ze to jej 2 chłopak i teraz ona zaczęła się śmiać - yhm- odparłam – i co teraz zrobimy?- popatrzyłam na Michała - nic absolutnie kiedyś powiedziałem, ci że lubię być w centrum zainteresowania – podszedł objął mnie po czym szepnął – ręczę, ci że za godzinę już będzie spokój moi koledzy rozwieją te bzdury w ciągu 5 min. biedne dziewczyny nie chciał bym być w ich skórze i pocałował mnie. Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcje. Dzień rzeczywiście minął bardzo szybko a plotki zniknęły tak jak mówił Michał.
Rozdział 9 Minęły trzy miesiące w szkole miałam coraz lepsze oceny nawet z matmy. Jednak moi klasowi koledzy nie zmienili zdania i pomagali mi jak mogli a odwdzięczałam się tym samym i pomyśleć co jedna osoba może zdziałać. Teraz należałam do znanych i lubianych... W moim życiu uczuciowym działo się również imponująco Michał stał się nie do pokonania jeśli chodzi o zaskakiwanie mnie. Gdy poznał moich rodziców sytuacja jeszcze się polepszyła, ponieważ teraz nie musiałam się specjalnie napracowywać by gdzie móc iść wystarczyły dwa argumenty Michał i Aga. Ona też miała rewelacyjnie nasza czwórka w szkole była znana każdemu. Mieliśmy dziwnie nawzajem wiedzieliśmy o sobie wszystko. A ludzie przywykli do chodzącej wszędzie 4 czasami 5 licząc Karolinę ona to była gwiazdą starszych klas chłopcy walczyli o jej względy lecz bez skutku. Nie wiedzieli jednego iż ona ma chłopaka – Igora. Zwierzyła mi się kiedyś ze posłuchała mojej rady i powiedziała jemu o swoich uczuciach. Nie czekała długo jakieś 2 dni później ją zobaczyłam i powiedziałam - Karola Igor podzielił te uczucia prawda - Co? –odezwała się jakby wyrwana ze snu - Czuje to samo co ty do niego – stwierdziłam - To aż tak widać – odparła uśmiechając się jakoś znajomo - No ty np. rozpoznałaś bezbłędnie wiec co się dziwisz mi...- brnęłam dalej- już nie pamiętasz jak to ironizowałaś na temat swojego brata i mój jak to było... - ... co ta miłość robi z człowiekiem – odpowiedziała- masz racje jestem naprawdę szczeliwa – dodała Zmieniłyśmy temat, ponieważ nie długo ma się odbyć impreza, na którą wszyscy czekają urodziny Michała. Zapowiada się super impreza mieliśmy pomyśleć co zrobić właśnie gadałyśmy o tym w najlepsze gdy nagle usłyszałam - hej radzę o tym nie rozmawiać bo jeszcze solenizant zostanie poinformowany- to na szczęście okazał się Grzesiek - no wiesz co ale nas nastraszyłeś mam nadzieje ze ty go nie uświadomisz- zagroziłam - ba jasna sprawa mam dla ciebie wiadomość- powiedziała i podał mi małą karteczkę otworzyłam ją i ze zdziwieniem przeczytałam potem zapytałam: - czy wiecie co to jest „pustelnia” ? – zapytałam z nieudawanym zdziwieniem miałam tam przyjść dziś o 19 - zdałaś jego wszystkie możliwe testy chyba trafił na swoją drugą połowę a pustelnie to jego najskrytsze miejsce,którzy znają nieliczni potem ci powiem jak tam dojść – powiedziała Karolina i uśmiechnęła się do mnie ciepło - Testy!? O czym ty mówisz- odparłam - No impreza, park, twoi znajomi, godzina powrotu i rampa- stwierdził Grzesiek on nie domyśla się że się zdradził. Myśli iż niczego nie widać stawia na przypadek ale to jego schemat i z reguły dziewczyny odpadają po 2 próbie ale z ta rampą to nie zawsze tak po prostu wybiera miejsce, które zdaniem jego najbardziej nie pasuję do wizji danej dziewczyny. - A ty przeszłaś je zwycięsko bo był już dawno cię rzucił- dodała Karolina - A dzisiaj? To co ostatnie zadanie – zapytałam - Nie on tylko pokazał to miejsce... no właśnie – zamyśliła się Karolina - Mi ... – zawołał Grzesiek i – tobie – dodał Dziwnym trafem nie widziałam dzisiaj Agnieszki ani Michała ku mojemu zaskoczeniu. Dzień był spokojny nudny można wręcz rzec. Po lekcjach szybko skierowałam się do domu. Czułam się dziwnie podenerwowana poranna rozmowa cały czas wracała z ta sama siłą a nawet większą . o 18 przyszła Karolina - chodź bo nie zdarzysz- usłyszałam - nie zdarzę? Chyba –my- zapytałam - nie ja mam cię tylko podprowadzić a poza tym to umówiłam się z Igorem- odparła - aha –powiedziałam i uśmiechnęłam się znacząco Pustelnia okazała się przedziwna chatka w lesie niedaleko domu Michała jakie było moje zdziwienie, gdy tam weszłam. Nikogo nie zastałam ale panowała tam dziwna atmosfera tajemniczości i ciemność. Nagle poczułam dłonie na oczach i usłyszałam - nareszcie udało mi się ciebie naprawdę zaskoczyć jak ci się podoba miejsce randki uwolniłam się z jego dłoni lecz nie mogłam powiedzieć ani słowa. Czułam się dziwnie jakby w szoku albo w przerażeniu - Ania nic Ci nie jest strasznie zbladłaś?- zapytał z troską w głosie - nigdy więcej tak nie rób!- powiedziałam niepewnym drżącym głosem- albo przynajmniej w takim miejscu- dodałam po czym uśmiechnęłam się blado. - Przepraszam nie chciałem cię przestraszyć nie wiedziałem ze możesz tak zareagować- odparł i przytulił mnie mocno - Zawsze reaguje odwrotnie a przynajmniej często niż ty myślisz- zażartowałam - Co to za miejsce? Jak je znalazłeś – dociekałam Michał zaczął opowiadać niezwykłą historie o odnalezieniu tej chatki przychodzi tu jak chce pobyć sam ma jakiś problem albo chce spędzić miło czas - wiesz – powiedział- ty jedyna poznałaś to miejsce – stwierdził - hmmmm wiec co to oznacza?- zapytałam - no chyba to, ze na początku się myliłaś iż chce być tylko tematem plotek-powiedział - ale to to ja zrozumiałam jakiś czas temu- odparłam po czym uśmiechnęłam się zawadiacko Tak nam minął cały wieczór. Potem Michał odprowadził mnie do domu. Gdy byłam już w swoim pokoju pomyślałam ze moje życie stało się takie jak chciałam. Miałam wymarzonego chłopaka, znajomości, niezłe oceny. Czego można chcieć więcej...
Rozdział 9 Pewnego dnia przyszłam do szkoły później. Idąc na lekcje w oczach dziewczyn widziałam coś niepokojącego. Patrzyły dziwnie tak jakby z litością. Skierowałam się do łazienki po 5 minutach usłyszałam - wiedziałam ze prędzej czy później nie wytrzyma... - Każda z nas to wiedziała, jak Monika wróci to ta brzydula nie ma szans - Wiesz ja ją dziś widziałam ona chyba nie ma o niczym pojęcia ale będzie mieć niespodziankę - Ona za żadne skarby świata nie wygra z tą Moniką ona zawsze umiała podejść Michała - Dobra chodź bo się spóźnimy na lekcje Czułam się tak jakbym dostała kubłem zimnej wody. Przypomniała mi się ze Michał we Wrześniu chodził z tą dziewczyną, która była ideałem dla wielu w tym dla niego. Bardzo przeżywał gdy wyjechała. Ona pewnie nic o mnie nie wie- pomyślałam i spokojnie poszłam na lekcję. Weszłam do klasy i to co zobaczyłam przeraziło mnie owa Monika będzie chodzić ze mną do klasy. Udałam spokojną i usiadłam w ławce, lecz obserwowałam bacznie wszystkich w tym ją. Była wysoka szczupłą blondynką o niebieskich oczach i długich włosach. Chłopcy z naszej klasy wodzili za nią rozmarzonym wzrokiem a Adam puścił do mnie oko i uśmiechnął się. - nie bój się będzie dobrze- powiedział mi - a skąd wniosek, że się boje i czego...?- zapytałam - Aniu to widać, przecież wiesz kim była Monika dla Michała prawda?- stwierdził- a poza tym widziałem twoje oczy jak ją zobaczyłaś- dodał - Przed tobą nic się nie ukryję- powiedziałam i uśmiechnęłam się - Dopiero to zauważyłaś...- odparł Na przerwie znalazła mnie Aga z Grześkiem, którzy jak mnie zobaczyli powiedzieli: - już wiesz ... widać to po twoich oczach-nie przejmuj się dobrze będzie Michał nie zerwie z tobą dla niej – stwierdził Grzesiek - tak? Jakoś trudno mi w to uwierzyć, przecież on ją kochał- odparłam nie mogąc odpędzić pesymistycznych myśli - No właśnie kochał...- powiedziała- to czas przeszły- dodała - To czemu wszyscy tak dziwnie na mnie patrzycie i podtrzymujecie mnie na duchu co?- zapytałam Oni milczeli a to mnie jeszcze bardziej zaniepokoiło. Jedyną osoba, która się uśmiechała gdy mnie zobaczyła to Karolina jak mnie zobaczyła usłyszałam - Ojojjj! widzę ze się już dowiedziałaś wyglądasz tak jakbyś miała pokonać coś czego nigdy nie zrobisz ... - co? – zapytałam ja szczerze zdziwiona - a swoją droga ciekawe czemu tu jeszcze Michała nie ma pewnie nie może się wyrwać- dodała - Siostra ty to umiesz pocieszyć człowieka nie ma co cześć Aniu czemu mnie nie znalazłaś rano? Odwróciłam i zobaczyłam za sobą Michała, który się do mnie uśmiecha - Pomyślałam, że ty to zrobisz lepiej –odezwała się Karolina - I miałaś rację- powiedziała i objął mnie - Długo tak tu stałeś? - zapytałam - przyszłam później do szkoły – dodałam - Wystarczająco - odparł Zadzwonił dzwonek. Musieliśmy iść na lekcje a Michał szepnął - później pogadamy na razie- i poszedł w swoja stronę Lekcje jak na złość płynęły bardzo szybko gdy skończyła się ostatnia ociągałam się bardzo z opuszczeniem szkoły by odwlec spotkanie z moim chłopakiem. Jak się cieszyłam gdy wyszłam i nie zastałam go czekającego. Nie chciałam tej rozmowy czułam jakiś niepokój. Skierowałam się szybkim krokiem do domu gdy usłyszałam - Już myślałem, ze zapomniałaś o naszej rozmowie a może jednak tak nie miałaś zamiaru czekać prawda... - Skąd ci to przyszło do głowy? – kłamałam - Nigdy nie umiałaś mnie nabrać wiesz o tym równie dobrze jak ja- powiedział - no wiec o czym chcesz porozmawiać? – zapytałam chociaż dobrze wiedziałam o jaki temat chodzi. - Tu nie będziemy rozmawiać chodź... – powiedziała i pociągnął mnie. Poszliśmy no właśnie zdziwiłam się na rampę. Miejsce to teraz przypominało naszą szkole. Było tu sporo ludzi, ale Michał zaprowadził mnie w ustronne miejsce od ludzi i hałasu. - Co my tu robimy? - Zapytałam zdziwiona wybranym miejscem na rozmowę - Nie domyślasz się skarbie... –stwierdzić z dziwnym błyskiem w oku - Chciałeś porozmawiać więc...- odparłam nie chcąc więcej tego przedłużać Michał spoważniał i zaczął mówić - Nie wiem jak zacząć... - To może ja zacznę- zaproponowałam Spojrzał w moje oczy tak jakby chciał z nich wszystko wyczytać - obiecaj mi coś nie odezwiesz się ani słowem dopóki nie skończę- powiedział - dobrze- odparłam - Posłuchaj to ze Karolina wróciła nic nie zmienia miedzy nami. Ona dla mnie nic nie znaczy. Wiem, ze w szkole mówią różne rzeczy., ale nie wiedza wszystkiego... zakochałem się w tobie właśnie tutaj na rampie to zrozumiałem. Zamurowało mnie nie wiedziałam jak mam zareagować. Sprawy znowu przybrały inny obrót niż się spodziewałam. Uśmiechnęłam się tylko. - no nareszcie prawdziwy uśmiech. Widzę, że moje słowa odebrały ci mowę- zażartował - yhm – wydusiłam tylko I pocałowałam go byłam znowu szczęśliwa - ja też cię kocham – powiedziałam - Dlaczego powiedziałeś ze nie umiem cię nabierać?- zapytałam go - Nie wiem zawsze rozpoznaje kiedy kłamiesz w rozmowie ze mną już wtedy w „Stokrotce” wiedziałem, że ci się podobam- wyjaśnił- tym większe zdziwienie we mnie wywołałaś swoim zachowaniem w Bufecie. Byłaś zła nie robiłaś słodkich oczu i nie dałaś się atakować a wręcz ty atakowałaś. - Gdybyś wtedy w szkole nie powiedział do mnie tego tekstu to pewnie bym się tak zachowywała. Zmieniłeś mnie w sposób dosyć brutalny przyznaje Aga próbowała ale jej się nie udało w gimnazjum uczynił to Igor a teraz ty... - Wiedziałem! – zawołał z triumfem w głosie Zmieniliśmy temat i spędziliśmy cudowne popołudnie. Następnego dnia w moje oczy lśniły jak dawniej kiedy weszłam na lekcje dziewczyny wydały się zaskoczone moim zachowaniem, nawet gdy dołączyła do mnie Monika mój humor nie uległ zmianie. Adam na ten widok uśmiechnął się satysfakcją. - a nie mówiłem, że będzie dobrze- powiedział mi na przerwie - skąd wiesz.... to aż tak widać- stwierdziłam po czym uśmiechnęłam się promiennie - nie wiem, po którym bardziej za to wiem kto miał dzisiaj niezadowoloną minę od samego rana – odparł i kątem oka spojrzał na Monikę. Ja też popatrzyłam się w tamta stronę i uśmiechnęłam się niewinnie.
Parę dni później natknęłam się na wszystkich Grześka, Agę i Michała wszyscy mieli grobowe miny nie wiadomo czemu. - cześć stało się coś?- zapytałam - widziałaś dziś Karolę – odpowiedziała mi Aga - nie ale... – spojrzałam w prawo i ją zobaczyłam. Nigdy jej takiej nie widziałam smutnej, rozkojarzonej a poza tym wyglądała jakby cała noc nie zmrużyła oka. Spojrzałam pytająco na Michała a on tylko wzruszył ramionami. Zauważyła nas i podeszła po czym zwróciła się do mnie: - Ani słowa .... na temat mojego wyglądu i nic mi się nie stało! - Ja też się cieszę, że cię widzę – odparłam. Napotkałam spojrzenia Agi Grześka i Michała jedno jest pewne jakby wzrok zabijał to już byłabym martwa a Karolina uśmiechnęła się na to. - No ja też...masz czas po lekcjach? – zapytała - Tak nie spieszy mi się do domu...- odpowiedziałam po czym uśmiechnęłam się do zdumionych przyjaciół. Akurat zadzwonił dzwonek - Odprowadzę cię – zaproponował Michał po czym zwróciliśmy się w kierunku klasy - Jak ty to zrobiłaś ona się uśmiechnęła pierwszy raz od wczoraj? – zapytał - Bo to przerabiałam jakiś czas temu i zastosowałam ta samą taktykę co twoja siostra – wyjaśniłam – domyślasz co się stało ?- dodałam - Myślę, że to Igor, ale pewny nie jestem wczoraj nie dzwonił a to jest nie normalne – wyjaśnił. - Jestem tego samego zdania odparłam po czym zapatrzyłam się przed siebie. Od razu wpadłam na pewien pomysł jeśli nasza teza się sprawdzi. Jedno wiedziałam, że to łatwe nie będzie... - Aniu ja idę spotkamy się później i wtajemniczysz mnie w ten plan, który właśnie obmyślasz na razie i odszedł. Stałam jak wryta skąd on się wiedział czyżby aż tak dobrze mnie znał hm to jest niebywałe – pomyślałam po czym poszłam na lekcje. Razem z Karolina wylądowałyśmy w naszym parku okrążałyśmy właśnie moje ulubione miejsce staw. Najbardziej go lubiłam kojarzył mi się z dzieciństwem a i teraz było przy nim mnóstwo roześmianych dzieci. Widok spokojnej niezmąconej niczym wody uspokajał mnie jak również działał pobudzająco na moją wyobraźnie. Od jakiś 10 minut Karolina się nie odezwała w jej oczach ujrzałam wewnętrzną rozterkę. Milczałam nie chciałam ciągnąć jej za przysłowiowy język z własnego doświadczenia wiedziałam, iż w pewnych sytuacja to nie popłaca. - Wiesz myślę, ze ten związek to była pomyłka...- zaczęła w końcu. Nie odezwałam się ani słowem dopóki nie skończyła w pewnym momencie zobaczyłam ze się zdziwiła, ale chyba to było pozytywne rozczarowanie. Mówiła szybko bez składnie albo przerywała i patrzyła bezwiednie przed siebie jakby tam szukała odpowiedzi. Skończyła i popatrzyła na mnie czekając co powiem. - Lepiej już? – zapytałam po czym uśmiechnęłam się do jej zatroskanej miny nie odpowiedziała tylko skinęła głowa na „tak” Wtedy zaczęłam jej tłumaczyć mój pogląd na tę sprawę. Nie wierzyłam w winę Igora za dobrze go znałam. Ten chłopak należał do tych osób, którym ufałam bezgranicznie miał swoje zdanie, nigdy nie podążał za tłumem. Można by go określić wielkim indywidualistą ale również był tego zaprzeczeniem zawsze otaczała go grupa ludzi. Tworzył z nią niepowtarzalny zespół. Wiele ludzi mu tego zazdrościła dużo dziewczyn oddało by życie żeby z nim być... pomyślałam - Aniu nie będę znosić jego zdrad i jeszcze jego bezpodstawną zazdrość! No chyba nie mówisz poważnie- prawie krzyczała. Była rozżalona jest gorzej niż myślałam. To będzie trudniejsze niż się spodziewałam jeśli w ogóle da się to naprawić. Nie znałam Karoli z tej strony rozmyślałam wracając do domu. W pewnym momencie rozważałam pozostawienie wszystkiego tak jak było do tej pory, ale szybko odrzuciłam ten projekt. Oboje zbyt wiele dla mnie znaczyli a poza tym oni tez odegrali znaczące role w moim życiu. Zarówno jej jak i jemu zawdzięczałam bardzo wiele. Wieczorem zadzwoniłam do Michała - cześć i co wymyśliłaś dziś po południu ?- zapytał - A skąd wiesz czy cokolwiek wymyślałam- odparłam - Widziałem po twoim wyrazie twarzy. Miałem ochotę Cię dziś udusić po tym tekście do Karoliny- powiedział - Zauważyłam nie ty jeden z resztą– odpowiedziałam i zaśmiałam się – ale chyba zmieniłeś zdanie po jej reakcji – dodałam - A i owszem no wiec zdradzisz mi ten plan proszę... ?- zapytał - Właśnie przyszedł mi do głowy nowy ulepszony – rzekłam – Jak najlepiej ich złączyć musza zwrócić swą uwagę na kogoś na kim im zależy ...- zaczęłam. Gdy skończyłam usłyszałam - Ho ho! Poczekaj chwilę ty wiesz co przed chwilą powiedziałaś a zresztą czemu właśnie w ten sposób... - Bo numer z „Misiem” drugi raz nie przejdzie a przynajmniej w pierwotnej wersji – „weszłam mu w słowo” - Mam nadzieję, ze to nie potrwa zbyt długo ale pomysł ogólnie jest niezły-odparł – zobaczymy czy się powiedzie...- dodał - Mam jeszcze jedno pytanko czy plan obejmuje tylko szkołę mam nadzieję?- zapytał - To się jeszcze okażę ale... nie liczyłabym na to - odparłam - Wolałbym, żeby się jednak liczyło-odpowiedział Po 10 minutach skończyliśmy rozmowę. Z dążyłam odłożyć słuchawkę i zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam zobaczyć kto to, ku mojej radości to była Aga - cześć właśnie miałam do ciebie dzwonić - Aniu czy ty wiesz, że my nie spotkałyśmy się po szkole od 2 tygodni a to jest bardzo długo w naszym przypadku - Fakt i postanowiłaś to zmienić nareszcie bo dłużej bym bez Ciebie nie wytrzymała- odparłam śmiejąc się - I miałabym jutro wczesną pobudkę albo dziś długą nocną rozmówkę – dokończyła też się śmiejąc - Owszem bardzo długą ... –odparłam Z reguły a Agą widziałyśmy się 2-3 razy tygodniowo albo częściej wpływało na to wiele czynników lecz ostatnio obie najnormalniej w świecie nie mogłyśmy się natknąć na siebie. Jedyne spotkania odbywały się na przerwach Nie wspomniałam o moich planach na temat Karoliny Adze wszystko musiało wyglądać jak najbardziej naturalnie a z resztą sama nie wiedziałam czy chce ten szalony plan wprowadzać w życie. Ale mimo woli ten temat znalazł się dziś w naszych rozmówkach - Aniu i co zrobisz żeby to zmienić? - Ja nic – powiedziałam - O rany nie wierze ty nic zrobisz! Aż tak to ty się nie zmieniłaś moja droga i nie zwiedziesz mnie tą niewinną minką pamiętaj znam Cię za dobrze- odparła robiąc groźną minę Poddałam się nie mogłam jej nie opowiedzieć i tak by zauważyła. Zaczęłam jej streszczać dosyć dokładnie moje zamiary. Ona zaniemówiła - Mam parę pytań wtajemniczyłaś już Michała? - No nie dawno - I pewnie nie ucieszył się a w ogóle zgodził się na to? – zapytała ze sceptyzmem w głosie - Tak, ale na początku się nie był zachwycony a potem uznał ze to niezły pomysł- wytłumaczyłam - Znowu chce rozgłosu – zażartowała Aga - Mam nadzieje, ze nie szczerze mówiąc, ale jeśli tego nie zagramy dobrze to Karolina domyśli się wszystkiego bo ona jest bardzo spostrzegawcza a poza tym kiedyś postąpiła analogicznie- odparłam - Pamiętam sławny podstęp starszej siostry ale zakończył się „happy endem” lecz to była trochę inna sytuacja musisz przyznać- stwierdziła - Tak nasz konflikt troszeczkę się różnił, ale czego się nie robi dla przyjaciół - „troszeczkę” dobre sobie!, ale w jednym masz racje trzeba im jakoś pomóc bo jak Karola się tak zachowuje to ja wole nie myśleć co wyprawia Igor- powiedziała Aga miała stuprocentową rację. Wcześniej o nim nie myślałyśmy, lecz teraz sobie uzmysłowiłam co on może wyrabiać a z resztą rozmawiałam tylko z nią. Postanowiłam naprawić błąd i najpierw wysłać mu smsa a jutro spotkać się. Następnego dnia wybrałam się do Igora, nie odezwał się wczoraj, więc Aga miała rację nie było dobrze. Gdy weszłam i zobaczyłam go aż zaniemówiłam. Widziałam jego profil, który mówił wystarczająco dużo. Ten chłopak cierpiał. Siedział przy komputerze leciała jakaś smutna nastrojowa muzyka. - cześć – powiedziałam a on się przestraszył - Hej! nie usłyszałem jak weszłaś– odparł widziałam, że zmusza się do uśmiechu lecz nie za bardzo mu to wyszło - Co cię do mnie sprowadza?- zapytał Zauważyłam, że miał podkrążone oczy, twarz blada. Na moje oko miał kaca i nie pomyliłam się - Gdzie wczoraj balowałeś? Zapytałam uśmiechając się - Nigdzie –powiedział Spojrzałam się niego kpiącym wzrokiem, który dawał jasno do zrozumienia „nie wierzę ci...” - Czy ciebie to się nigdy nie da oszukać!- zażartował – no dobra spotkałem się z chłopakami na Starym Mieście... – dodał - ...a dziś cierpisz mam nadzieje ze nie leczyłeś się jeszcze?- zapytałam - leczyłem ale nie w taki sposób jak myślisz... – wyjaśnił- wiesz jak Cię dawno nie widziałem ten Michał to Cię chowa tylko dla siebie –odparł - no wiec jak już jestem to może mi powiesz czemu masz taki ponury nastrój - Ja! No co ty wydaję Ci się- odparł - Jak sam stwierdziłeś mnie się nie da tał łatwo zwieść, ale skoro tak twierdzisz to może mi powiesz czemu... Spojrzał na mnie trochę z rozbawieniem trochę z rezygnacją i zapytał: - a może ty mi powiesz dlaczego tak nagle mnie odwiedziłaś bo coś mi to podejrzanie wygląda kto Cię przysłał? – zapytał a jego głosie nie był nawet cienia rozbawienia - Masz kogoś szczególnego na myśli? nie odezwałeś się wczoraj a poza tym dawno się nie widzieliśmy- odparłam - Poddaje się nigdy z Tobą nie wygrywałem w te słowne potyczki. Wiesz jesteś chyba jedyna osoba, która zawsze wie kiedy i gdzie ma się pojawić lub co powiedzieć albo zrobić a i zapomniałbym o Agnieszce ona ma identycznie dobrałyście się jak „w korcu maku” - Tu ci musze przyznać rację wiele nas łączy – stwierdziłam - No wiec powiesz mi co Cię gryzie? – zapytałam Igor tylko kiwnął głową. Zaczął opowiadać miał identyczne problemy jak Karolina mówił bardzo szybko bez składu albo nagle się zacinał jakby chciał sobie przypomnieć jak to było. Skończył i zapytał - I co ty na to...? Zaczęłam bardzo delikatnie w miarę rozmowy widziałam, że wzbiera się w nim złość, gdy w pewnym momencie krzyknął - nie ma mowy rozmawiać! Może mam ją jeszcze przepraszać za to, że miałem jej za złe innych chłopaków... - wiesz to wcale nie jest głupi pomysł – zaproponowałam - No jasne! Jeszcze czego nie dość, że doprawia mi rogi to jeszcze ja za to przepraszać po moim trupie... - Jakie rogi?! O czym ty mówisz a poza tym może na początek zadzwonisz do niej zamiast tu się wściekać i cierpieć - Ja się nie wściekam -odparł - Nie no skądże to ja wrzeszczę chyba głos mi się zmienia... – zażartowałam - A tym bardziej nie cierpię a w ogóle jest tyle dziewczyn bez problemu znajdę sobie inną- stwierdził - Po co szukać zastępczyni skoro już masz ideał- powiedziałam już całkiem poważnie Nic nie powiedział popatrzył tylko na mnie po czułam, że należy zmienić temat i zostawić ten danym etapie. Postąpiłam tak i opłacało mi się zaczęłam gadać o muzyce. Wiedziałam, iż Igor o muzyce może gadać godzinami i zawsze się przy tym odpręża po jakiś 2 godzinach wyszłam stamtąd a mojemu rozmówcy nieco poprawił się humor ale wiedziałam nazbyt dobrze, że „ściemnia”. W głębi serca zarówno on jak i Karolina cierpieli tak samo pomimo gry jaką odstawiali przed znajomymi. W niedzielę popołudniu umówiłam się z Michałem. Przyszedł do mnie w jego oczach zobaczyłam zniechęcenie - Cześć nie martw się nie będzie aż tak źle –powiedziałam - Cześć już nawet wiesz o mi chodzi wcale mi się to nie podoba nie mam ochoty odgrywać tego a poza tym Aniu wszyscy będą o nas gadać a o ile wiem to ty już masz dosyć rozgłosu- stwierdził - Masz racje a może wymyśliłeś plan B? – zapytałam mając nadzieje na opowiedz twierdzącą - Nie niestety a zostawić tego nie można bo oni są zbyt dumni oboje – odpowiedział Zaskoczył mnie czasami widziałam podobieństwa lecz ostatnio zdarzało to się bardzo często czyżby Grzesiek miał rację... – zamyśliłam się - Hej wracaj do mnie!- zawołał – nie martw się pogodzimy ich w końcu moja siostrzyczka nas ze swatała- dodał - nie myślałam o nich ale... – powiedziałam - skoro nie o nich to czyżby o mnie? – zapytał Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się – on miał racje – pomyślałam - może... – odparłam - hm... jak ja uwielbiam te kobiece niezdecydowanie –powiedział - a propos to tak dla ustalenia ile osób wie o spisku 4 a może więcej... - Zgadłeś my dwoje, Aga i Grzesiek – wyjaśniłam - A teraz zmieniamy temat – powiedział - Tak? Na jaki...? - Jesteś zbyt inteligentna, żeby nie wiedzieć skarbie - Aby zająć się innymi musze wpierw. pozajmować się sobą - dodał Spędziliśmy cudowne popołudnie nie bacząc na to, że od jutra będziemy się zachować tak jak jakiś czas temu. Znowu się zacznie spekulowanie jedno jest pewne czeka nas trudny okres, ale mam nadzieję, iż osiągniemy zamierzony cel. Następnego dnia zaczęliśmy wtłaczać plan w życie. Na początku niby wszystko było w porządku, ale po południu się zaczęło. Wybuchła miedzy nami kłótnia wszyscy patrzyli jak byśmy byli z księżyca. - Nie będziesz mi rozkazywać!- krzyczał - A ty się wiecznie spóźniał mam dość czekania nie przychodzisz i nawet nie zadzwonisz - Wiesz o tym ze nie mam kasy żeby dzwonić - Jak dzwonisz do innych to jakoś kasę masz zawsze jestem na drugim planie - A ty nigdy nie masz dla mnie czasu nawet wczoraj - No oczywiście! To ja zawsze jestem winna... skończyło się ile można mieć cierpliwość - Wiesz co może zerwiemy jak ci jest źle po co masz się męczyć i ja się denerwować - Ty to powiedziałeś, ale dobra jeśli tego chcesz to oświadczam Ci koniec z nami! Odeszliśmy w gniewie zostawiając grupkę przyjaciół, którzy byli zaskoczeni a przynajmniej udawali. Gdy szłam czułam na sobie tysiące spojrzeń. –udało się – pomyślałam. No to teraz dalsza cześć spisku, ale tym to już inni się zajmą. Na lekcji dostałam smsa – „No to się zaczęło myślę, że należy nam się „Oscar” za tak dramatyczne i przekonujące odegranie ról.” Odpisałam -to był akt I teraz czas na II...- . Podczas paru następnych dni czekaliśmy na rezultaty i rzeczywiście jakieś cztery dni później zjawił się u mnie Igor Aga go wtajemniczyła przedtem odliczając kilka dni na swoja interwencję. - Cześć czyżby idealna para miała problemy...?- zapytał - Cześć a kogo masz na myśli... bo jeśli nas to wiesz co nie chce mi się o tym rozmawiać- odparłam - Dobra to pomilczymy sobie razem – stwierdził po czym usiadł koło mnie – albo wiesz co mam lepszy pomysł wychodzimy chodź!- dodał Chodziłam z nim ze 3 godziny i gadaliśmy o głupotach. Gdy wróciłam do domu poinformowałam Michała o postępach on też miał wspaniałe wiadomości mianowicie Karolina tez próbowała wszystko wyjaśnić. Czas na ostatni akt - pomyślałam. Umówiłam się z Igorem dwa dni później Michał zrobił to samo z Karoliną. Nadszedł decydujący dzień mimo woli denerwowałam się czy to wszystko wyjdzie. Lekcje się ciągnęły na przerwach unikałam Karoliny by niczego nie spostrzegła. Siedziałam już z Igorem, gdy wszedł Michał - Wiesz idę sobie cos zamówić zaraz przyjdę- powiedziałam - Dobra – stwierdził Zauważyłam że Karola chciała wyjść, ale na szczęście jej minęło po około 5 minutach podszedł do mnie mój chłopak. - Są już i co teraz zrobimy, żeby zaczęli rozmawiać?- zapytał - Nic- odparłam - wyjdziemy – dodałam - Dobra drugim wyjściem – odparł i pociągnął mnie szybko nie zauważyli, że nas nie ma- dodał już na zewnątrz. - No to nasz plan się skończył tylko ciekawa jestem z jakim skutkiem- powiedziałam - Wiesz co zadziwiło mnie to zakończenie „wychodzić” – odezwał się po dłuższej chwili - Hm nie możemy za nich zrobić wszystkiego sami musza się dogadać próbowaliśmy... - Od początku planowałaś tak to zostawić prawda... - Aha – odparłam krótko Wieczorem dostałam smsa od Michała „Mało mnie nie zabiła! Wróciła wścieka plan nie wypalił”. Zdołowałam się naprawdę miałam nadzieje na powodzenie tej „operacji”, ale niestety nie udało się trudno. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy. Nagle zadzwonił telefon - Cześć już pewnie wiesz o porażce – powiedziała Aga - Owszem i przyrzekam Ci od dziś żadnych ingerencji do cudzych spraw! – stwierdziłam Nastała cisza w telefonie. - Prędzej Boże Narodzenie będzie w lipcu Aniu nie obraź, się lecz ty nie potrafisz obojętnie patrzeć na problemy przyjaciół- powiedziała - Ja nie żartuje przygotuj, się że św. Mikołaj będzie w krótkich spodenkach – odparłam - Ok. A wiesz co... – zaczęła nagle wiedziałam, że zrobiła to celowo Następnego dnia rano natknęłam się na Karolinę, po jej minie wywnioskowałam nadchodzącą burzę - Hej! grunt to zaufać... twój spisek się nie powiódł a raczej wasz – dodała po chwili patrząc na nas - Chcieliśmy dobrze – zaczął Michał, który cały czas mnie trzymał za rękę - Wiem i.. dziękuję, że mam takich przyjaciół i młodszego brata, który jak widać jest mądrzejszy, ode mnie... Spojrzeliśmy na siebie „z baraniałym wzrokiem” potem na Karolinę. Oniemieliśmy staliśmy i nie wiedzieliśmy co się z nami dzieję. Z tego uczucia wyrwał nas telefon - Słucham – odezwałam się jakby obudzona ze snu - A masz czego tak mnie oszukać jak mogłaś... dzięki Ci za to, że odegraliście to całe przedstawienie i pomogliście nam zrozumieć nasza głupotę - Proszę. rozmowy nie pomogły oboje jesteście uparci... mam pomysł w rewanżu proponuje wspólny wypad w weekend gdzieś - Niezły pomysł obadaj wszystko... i się zdzwonimy a tak a propos proszę Cię na drugi raz wymyśl jakiś mniej absorbujący plan - A skąd wiesz czy będzie następny raz...? Wszyscy spojrzeli na mnie ze zdziwieniem Igor zamilkł tylko Aga się ironicznie uśmiechnęła - Dobra pa pa – zakończyłam rozmowę - Na razie Aniu Szliśmy w ciszy miałam wrażenie iż wszystkim nasuwa się jedno pytanie „Co miałaś na myśli?”, ale udawałam obojętność. Nie dane mi było zapomnieć o poranku w drodze powrotnej usłyszałam - skarbie możesz mi powiedzieć co miałaś na myśli dziś rano „ze nie będzie następnego planu”? - nie musze nic mówić bo w pytaniu masz odpowiedz- wyjaśniłam Zatrzymał się i spojrzał na mnie - Aż tak ci Karola dopiekła, że zraziłaś się nie wierzę... nie ty – powiedział - A jednak... przecież zawsze się dziwiliście, iż każdemu pomagam w kłopotach to teraz był ostatni dobry uczynek – wyjaśniłam - tzn. od dziś żyjesz tylko i wyłącznie swoimi problemami? - Aha. tak jak ¾ młodzieży w naszej szkole – dokończyłam Widziałam katem oka, iż Michał mnie słucha i nie wierzy własnym uszom, ale później oswoił się chyba bo zapomniał o tym zmieniając temat. Moja decyzja obiegła znajomych lotem błyskawicy a w szkole ludzie przyzwyczaili się do kontrowersji w naszym w związku zapomnieli o niedawnej kłótni. Szłam korytarzem nagle dobiegły mnie znajome głosy - Michał może ty nam powiesz co się stało Ani ostatnio? Ta jej przysięga – zapytała Karolina - Dokonałaś zemsty w złym momencie i w nie odpowiedni sposób – odparł - Myślisz, ze to prze mnie ...?- zapytała - Nie. Myślę, iż tylko przyśpieszyłaś pewne rzeczy- dodał - Anka nigdy tak nie mówiła– stwierdził Grzesiek - A co wy myśleliście każdy ma pewne granice może po prostu ona potrzebuje jakieś zmiany- odparł Michał - Masz rację... naprawdę – nagle odezwała się milcząca do tej pory Aga Nie chciałam dalej słuchać, Odeszłam i myślałam – czyżby oni mieli rację tak na prawdę nie mam pojęcia czemu tak zareagowałam?”. Ukryłam się w najciemniejszym i najcichszym miejscu w tej naszej „pracy”. Miałam szczęście ta przerwa trwała 25 minut musiałam sobie wszystko poukładać. Kiedyś już cos takiego przeszłam... potrzebowałam miesiąca odosobnienia, aby wrócić do normy lecz teraz no właśnie „co ja mam zrobić?”- pytałam sama siebie, ale odpowiedzi nie słyszałam. - musisz nabrać dystansu...- ktoś powiedział przestraszyłam się gdy spojrzałam w stronę skąd dobiegał ów tajemniczy głos zdumiałam się. Przede mną stał Adam. - Śledzisz mnie? – odparłam gdy wróciłam do siebie - Nie. przeszłaś tuż obok mnie nie zauważywszy mnie, wiec byłem ciekaw co się dzieje? - A skąd wiedziałeś o czym myślałam...? - Aniu znam Cię lepiej niż myślisz nie zmieniłaś się dużo.... - Co? – masz na myśli... - To co samo się nasuwa na myśl. Wiele o Tobie słyszałem- wyjaśnił - Ale skąd?- brnęłam dalej - Od wielu osób. Chodziłaś z moja dziewczyną do klasy...- wytłumaczył Próbowałam skojarzyć o czym on mówi i nagle przypomniałam sobie.... coś. Gdzieś na początku II klasy nawiązałam kontakt z pewna dziewczyną. Nikt z nas nic o niej nie wiedział w pewnym momencie zaczęła ze mną rozmawiać szybko zorientowałyśmy się że mamy bardzo dużo wspólnych tematów, w końcu pewnego dnia zdradziła mi pewien sekret – miała chłopaka, gdy zobaczyła moja minę powiedziała - nie dziwisz się... – naprawdę ja to poruszyło - a niby czemu... prawdę mówiąc zdziwiłabym się jakbyś go nie miała- odparłam Ona nic nie odpowiedziała od tego dnia rozpromieniła się. Tak właściwie to nie wiem co to spowodowało albo kto lecz cieszyłam się. Nie tylko ja zauważyłam zmianę w jej zachowaniu. Szybko zyskała sympatie innych, ale poszliśmy do innych szkół i tylko czasami się odzywała. - Co tam u Oli słychać?- zapytałam i uśmiechnęłam się - Świetnie powinienem ci wcześniej podziękować dokonałaś w miesiąc to co ja próbowałem uzyskać przez pół roku - Mi!? Mam jedno pytanie co ja mam z tym wspólnego? I 2 czemu pytałeś o mnie wiele osób? - Bardzo wiele... bo byłem ciekaw kim jest ten cudotwórca -wyjaśnił - ale... – dodałam - szczerze myślałem ze się pomyliłem bo jak we wrześniu Cię poznałem osobiście to ta osóbka w ogóle nie przypominała osoby opisywanej przez Olę- wytłumaczył - bo może pomyliłeś osoby po prostu – wtrąciłam - nie jestem tego bardziej niż pewien to chodziło o Ciebie- powiedział bez cienia wahania - Aha, czyli popełniłeś błąd. Przekonałeś się o tym jak zaczęło się przedstawienie z Michałem a także jak z tobą rozmawiał a ujawniłeś, się gdy zaczęły mnie atakować dziewczyny w klasie i przekonałeś resztę mam rację? - Skąd o tym wszystkim wiesz? - A poza tym porozmawiałeś dłużej z Olą to ci pomagało bardziej mnie rozgryźć- ciągnęłam dalej - W rzeczy samej jak widzę nie doceniałem twojej domyślności- stwierdził nieco zdziwiony - Tylko nie rozumiem jednego co ma Cudotwórca do mnie? Adam popatrzył na mnie z nie skrywanym zdziwieniem lecz wyjaśnił mi wszystko. Poznał ja w I gimnazjum na początku przyjaźnili się, ale Adam się w niej zakochał z wzajemnością. Wszystko układało się po jego myśli lecz nastąpił kryzys z pozoru niegroźny a jednak bardzo znaczący. Jego paczka nie mogła zaakceptować nowej dziewczyny poza tym okazywali to na każdym kroku Ola zamknęła się w sobie. Załamała się a On nie mógł niczego zmienić chociaż próbował. Czuł a nawet widział próby jej oddalenia. Unikała spotkań nie odbierała telefonów itd. Myślał, że to minie we wrześniu, gdyż miała się przenieść akurat do tego samego gimnazjum, do którego chodziliśmy. Jak bardzo się mylił przekonał się bardzo szybko jakieś dwa tygodnie po rozpoczęciu szkoły. Tracił resztki nadziei, gdy nagle zauważył u Oli zmianę śmiała się często więcej rozmawiała. Pewnego dnia zebrała cała swoja odwagę i powiedziała czemu się tak dziwnie zachowywała. Myślała iż nie jest odpowiednia kandydatką na jego dziewczynę, ale myliła się. Ktoś zburzył mur, jakim się otoczyła przez te pół roku. Nie miałem pojęcia komu dziękować. Moja paczka przegrała zorientowali się bardzo szybko, że nic nie zmieni mojej decyzji pogodzili się z porażką. W końcu zaakceptowali Olę nawet myślę, iż ją polubili. - hm sądzisz, że to ja byłam tym „ktosiem”?- zapytałam nadal nie za bardzo ufając w swoją znacząca niby role - Ja nie sądzę jestem tego pewien – odparł – a tym bardziej teraz jak cię znam bliżej ...- dodał - Jak widzę nie masz o swojej sile pojęcia.- dodał - Sile!? O czym ty mówisz? - Do wyciągania ludzi z „dołka” o tym mówię. Wzbudzasz bezgraniczne zaufanie u ludzi jeśli Ola wybrała ciebie na powiernika swojego największego sekretu a wiesz znam niewiele takich ludzi, którym się zwierza. Ona sama potwierdziła moja tezę -wyjaśnił Uśmiechnęłam się nie miałam pojęcia jakie niespodzianki przygotowało dla mnie jeszcze życie. Jednego byłam pewna wiele... Nie potrzebowałam już odosobnienia ani tym bardziej zmiany. Jedna przerwa z odpowiednią osoba i zniechęcenie do świata minęło jak ręką odjął. Moi przyjaciele bardzo szybko spostrzegli te metamorfozę. - Aniu kto miał na ciebie taki wpływ hm? – zapytała Aga - Co masz na myśli...?- odparłam udając, ze nie wiem o co chodzi - Oj nie udawaj!- zirytowała się - Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziałam tajemniczo - Tak? Ciekawe jaką... - Poczekaj jeszcze 10 minut....- odparłam Wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem. Sama nie mogłam się doczekać spotkania, które niedawno obiecał mi Adama raczej stwierdził „będziesz mieć niespodziankę po szkole sorki będziecie miały...” i odszedł z tym charakterystycznym dla niego uśmieszkiem, którym obdarzył mnie pamiętnego dnia, gdy zmienił się w „ obrońcę pokrzywdzonych niewieścich serc”. Nagle mimo woli spojrzałam się w stronę skąd przychodziliśmy do szkoły i zobaczyłam Olę!. Nie zmieniła się nic a nic nadal była średniego wzrostu drobną blondynką z niebieskimi oczami. Na jej widok uśmiechnęłam się promiennie a za moim wzrokiem powędrowała Aga i krzyknęła - Olka! Co ty tu robisz jak my Cię dawno nie widziałyśmy! - Cześć dziewczyny –odparła wesoło- miałam poprawić pewnej osobie humorek i chyba mi się udało... - Nie tylko jednej ...- usłyszałam za sobą głos uszczęśliwionego Adama – Jak Ci się podoba niespodzianka tzn. Wam – poprawił się - Skąd wiedziałeś...? - Też czasami bywam domyślny Aniu po prostu skoro udało mi się zburzyć twój mur to uznałem, że powinnaś zobaczyć kogoś komu sama ten mur rozbiłaś- stwierdził - A czym go unicestwiłeś jeśli można wiedzieć? – włączył się Michał - Słowem a raczej podziękowaniem za uratowanie życia a raczej dwóch – odparł Adam i z czułością spojrzał na Olę a ona odwdzięczyła się tym samym. - Aniu, czyli porzucasz swoja niedawną przysięgę o nie pomaganiu innym?- zapytała Karolina z uśmiechem - Co!? – nagle odezwała się Oleńka – Ona pomaga nawet jak nie ma o tym zielonego pojęcia ... wiec ta przysięga nie ma sensu- odparła Aleksandra ze śmiechem - Masz na to jakieś dowody?- tym razem zapytała Aga - Owszem patrzysz na niego ja jestem takim przykładem ...- odpowiedziała - No wiec moja droga przyjaciółko chyba jednak św. Mikołaj zostanie w swym czerwono-białym kożuszku- stwierdziła Agnieszka - Hm no dobra masz rację w lipcu nie ma śniegu... więc to nie byłyby prawdziwe święta- powiedziałam dając za wygraną - No widzisz ja zawsze mam rację i bardzo dobrze, że się nie zmieniasz bo co my byśmy bez Ciebie zrobili naszej pomysłodawczyni najbardziej szalonych planów na „pogodzenie zwaśnionych par”- stwierdziła Agnieszka - Jak to co ! Karola by mnie zastąpiła, przecież już ma w tym doświadczenie - powiedziałam - Ano mam to ja, przecież stworzyłam idealna parę nieprawdaż – zripostowała mnie Karola - Raczej połączyłaś siostrzyczko i za to masz naszą dozgonną wdzięczność- odparł Michał Ola spojrzała na mnie ze zdziwieniem, które zaraz przemieniło się w radość. - Musicie przyznać, że jesteśmy najbardziej nieprawdopodobną paczką a poza tym tylko o nas tyle w szkole gadają o nikim innym- odezwał się Grzesiek - Właśnie Olu przedstawiam ci jedyną paczkę w szkole, w której 4 z pośród pięciu osób stanowią pary. A piąta jest najbardziej pożądaną osobą wśród starszych roczników lecz ze smutkiem dla nich stwierdzam, że jest zajęta. A pozostałe 2 pary to przeciwieństwa wzorcowe związków. Jedna jest najbardziej dobrana uchodzącą za wzór idealnie dobraną- tu wskazał na objętych Agę i Grześka – i... najbardziej kontrowersyjną z pozoru nie dobraną, kłótliwą, która zajmuję pierwsze miejsce na liście tematów naszych szkolnych plotkarek – tym razem pokazał na nas - Dziękujemy za tą charakterystykę panie A. Krytyku światowej sławy związków w naszym Liceum- odparł uśmiechnięty Michał - Zawsze do usług – stwierdził Adam i w tym momencie zaczęliśmy śmiać się wszyscy. Potem poszliśmy do baru na lody i długo rozmawialiśmy o wszystkich nowinkach z naszego życia i anegdotach naszego liceum, w tym przodował Adam. Zauważyłam jak bardzo ożywa przy Oli, cały czas nas rozśmieszał zachowywał się tak jak na początku września żartował ze wszystkiego od razu zyskał tym przychylność wszystkich, ale z czasem z poważniał i jego żarty ograniczały się trochę czasowo a teraz znowu powrócił nieograniczenie czasowe żarty i co najdziwniejsze zawsze umiał dostosować je tak, aby śmieszyły wszystkich a nie tylko jego. To w nim lubiłam najbardziej umiał być zabawny i poważny zarazem, a z resztą nie tylko ja.... Gdy wracaliśmy do domu postanowiliśmy zrobić sobie spacer było co prawda chłodno, ale nas to nie zrażało. W pewnym momencie Michał zatrzymał się i popatrzył na mnie - Czy ty też myślisz, tak samo jak Adam?- zapytał - Hm? A czemu pytasz... – odparłam nie co zaskoczona, tym nagłym pytaniem - Nie wiem tak jakoś przyszło, Mi na myśl, bo Mnie denerwują, te nasze charakterystyki w szkole...- wyjaśnił - Michałku wiesz, przecież, że Adam często przesadza z tymi, między innymi o rankingu plotkarek w naszej szkole...- powiedziałam - A w pozostałych, to niby nie może, zaraz się dowiem, że w ogóle nie pasujemy do siebie- stwierdził - Ostatnio zauważyłam, zupełnie coś innego... ale skoro tak mówisz to pewnie masz rację- zaczęłam się z nim droczyć. Nie mam pojęcia czemu, nagle zaczął mi dopisywać humor. Rano miałam zły a teraz... Za to jemu chyba nie było do śmiechu, gdy nagle spojrzał mi w oczy zrobił dziwną minkę i odpowiedział - Zauważyłaś mówisz.... ciekawe? - Owszem, bardzo... Podszedł do mnie i ujrzałam dobrze znany mi tajemniczy uśmieszek, którego zaczęło mi w ostatnim czasie brakować - A może zdradzisz, mi co zaobserwowałaś? - zapytał - No nie wiem zastanówmy się... – brnęłam dalej - To może ja ci pomogę podjąć decyzję? – zaoferował się - Przecież ty już masz swoją teorię na ten temat... - Ale ja będę wdzięczny jak pokażesz mi inny aspekt sprawy - A skąd wiesz jak bardzo się różni od twojej tezy - Bo twoje rozważania zawsze są inne niż ja myślę nieprawdaż Spojrzałam na niego już nie kryjąc uśmiechu a on na to: - No to wygrałem! Chyba należy mi się nagroda za zwycięstwo – odparł z triumfem w głosie - Masz jakieś specjalne życzenie? – zapytałam - Yhm no jasne nawet kilka by się znalazło - A mogę sobie wybrać A,B,C? – zapytałam z nadzieją w głosie - Nie ma mowy pójdziesz na łatwiznę. Musisz spełnić 3...- odparł - Jak złota rybka... tylko, że ty nie jesteś rybakiem... - Hm ja też bym znalazł parę różnic miedzy Tobą a tym cudownym zwierzątkiem –powiedział – np. kolor włosów- dodał - Co Ty nie powiesz... no więc słucham... - No cóż po 1 pocałunek dla zwycięzcy - 2 powiesz mi te rozważania swoje... - a 3...- zamyślił się - No słucham co jeszcze... - Pójdziesz ze mną na imprezę do Krzycha.... Mój uśmiech, który gościł na twarzy znikł momentalnie. Ja na imprezie u Krzycha u jego kumpla z klasy. Nie było problemu jeśli w grę wchodziła „domówka” u Michała albo wypad z Igorem i paczką, ale jego klasa.... aż mnie przeszły dreszcze na samą myśl a co dopiero będzie jak tam pójdę. Michał to wyczuł, ponieważ mnie obejmował a poza tym miałam świadomość, że go nie oszukam bo on mnie od razu wyczuwa. No to mam problem- pomyślałam - I co złota rybko jak będzie...? – przerwał chwilę milczenia - Kiedy ta impreza?- zapytałam już całkiem poważna - Za tydzień.... a co ?- zapytał - I pewnie wszyscy tam przyjdą...- stwierdziłam - No jasne, przecież to Krzycho on ma zawsze komplet ludzi – odparł z uśmiechem - Domyślam, się że spełnisz to życzenie a serio to jest prośba skarbie – powiedział - A jak będzie z 2 pozostałymi życzeniami...? – ciągnął dalej Nie wiem dlaczego, ale się uspokoiłam. Mam jeszcze cały tydzień będzie dobrze musi być... Nic nie odpowiedziałam tylko go pocałowałam w ... policzek i uśmiechnęłam się zawadiacko. - Hej! nie to miałem na myśli... – powiedział troszkę zbity z tropu - To miał być pocałunek a nie całus... - ... dla zwycięzcy kochanie- odparłam słodko - No dobra mądralo a co z drugim życzeniem....?- zapytał - A więc twoje teorie były błędne – odparłam - I...- czekał na dalsze wytłumaczenie - To wszystko – powiedziałam - No chyba sobie żartujesz skarbie. Ja się tak nie bawię chyba powinienem był ci pozwolić wybierać to A,B,C a tak od każdego się wywinęłaś.... - Biedactwo... – stwierdziłam patrząc na niego ze „skruszoną minką” - Żebyś wiedziała... – popatrzył na mnie - I co ja mam teraz zrobić...? - Ty się jeszcze pytasz! Zrehabilitować się - Skoro tak mówisz.... – odparłam po czym go pocałowałam czule w usta a on odwzajemnił pocałunek. Straciłam poczucie czasu, gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie by zaczerpnąć tchu przypadkiem spojrzałam na zegarek... - O rany jak późno musimy już iść... – stwierdziłam zdenerwowana. Obiecałam rodzicom, że nie wrócę późno a tym czasem w samym parku byliśmy już 30 minut. - A ja Cię nie wypuszczę... i co teraz poczniesz? - Nic. Jak zadzwonią rodzice to Tobie przekaże telefon co Ty na to...? - Wiesz co...- odparł po chwili zastanowienia – Ja jednak wolałbym uniknąć tego a szczególnie tydzień przed imprezą- dodał - Też tak myślę, więc może pójdziemy...- zaproponowałam - Ok. – powiedział po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do domu. Rozdział 10 Następny dzień zaliczał się do jednych z tych nie pozornych na „pierwszy rzut oka” dni w moim życiu a wszystko to za sprawą pewnej wiadomości. Siedzieliśmy właśnie na Godzinie Wychowawczej, na której szczerze mówiąc każdy zasypiał ...i w pewnym momencie - Kochani mam dla was komunikat od jutra dojdzie do nas nowy uczeń proszę, abyście byli dla niego wyrozumiali – powiedziała nasza wychowawczyni Na te słowa wszyscy oprzytomnieli zaczęli się zastanawiać czy dobrze usłyszeli nowy chłopak w szkole w końcówce I semestru no bo w sumie zostało tylko 1,5 miesiąca do końca. W pewnym momencie dostałam liścik „to teraz się zacznie... polowanie a poza tym czy to nie jest dziwna sprawka chyba spadniecie z 1 miejsc szklonych plotek?? A.” -Ach! Ten Adam...- pomyślałam i uśmiechnęłam się. Nie odpisałam, ponieważ właśnie zadzwonił dzwonek i nadawca korespondencji podszedł do mnie. - Mam rację prawda – odezwał się - I poczucie humoru też... – stwierdziłam - No to mój znak firmowy...- zaśmiał się a ja razem z nim - Ale wiesz co naprawdę to dziwne jest...- zaczęłam się zastanawiać - Przecież, ludzie przenoszą się dopiero w II semestrze a nie teraz kiedy zaczynają wystawiać oceny w większości szkół w tym u nas – dodałam - Gość ma pecha od razu będzie musiał „zakuwać” – odparł Adam - Yhm, ale cóż my na to możemy poradzić- stwierdziłam - Nic a tak zmieniając temat idziesz na „imprę” do Krzycha?- zapytał - Jeszcze nie wiem... – odparłam lecz w głębi duszy znałam swoją odpowiedz „nie!”. Wiedziałam też, że jeśli nie pójdę zranię Michała a tego nie chciałam bardziej niż tej imprezki. I tylko rodzice mogą mi zabronić tam iść a wiedziałam z doświadczenia, iż się zgodzą. - Co!? Jak to musicie być...- zdenerwował się - Spokojnie jeszcze cały tydzień... – uspokoiłam go - No racja a poza tym jestem optymistą w tych sprawach...- stwierdził Szliśmy przez chwile korytarzem a potem Adam odszedł coś załatwić ja natomiast udałam się na poszukiwania moich przyjaciół. No i znalazłam... tylko dziewczyny - Cześć- zawołałam – A gdzie nasi panowie? - zapytałam - Hej teraz to ich szybko nie spotkasz gadają o tej niesamowitej imprezie w przyszłą sobotę – wyjaśniła Aga. - A ty idziesz Karola? – zapytałam - Chyba tak... zastanawiam się jeszcze – odparłam - Oni zupełnie zwariowali na punkcie tej „impry” – dodała Aga - No nie dziwie się Krzycha znali tu jeszcze zanim przyszedł do szkoły we wrześniu o jego „domówkach” również. Ludzie prześcigają się w plotkach na ten temat – powiedziała Karola - No to mamy wydarzenie kulturalne miesiąca - podsumowałam - Skarbie stwierdziłbym raczej, że ostatniej dekady – sprostował Michał, który właśnie dołączył do nas razem z Grześkiem - Miesiąc to byłaby zniewaga dla gospodarza- włączył się Chłopak Agi - Szkoda, że mnie tak nie bronisz adwokacie - zripostowała go Agnieszka - Kochanie powiedz tylko jedno słowo a zobaczysz tego swojego prawnika z zupełnie innej strony. – odpowiedział Grzegorz Aga zamilkła i uśmiechnęła się tak jak nikt inny A Michał zapytał - Gadałaś już ze starszymi? - Jeszcze nie dziś to zrobię – obiecałam - Oki tylko nie zapomnij – poprosił po czym odszedł równie szybko jak przybył a raczej powinnam powiedzieć oni bo znowu zostałyśmy same - Czy oni tak będą cały tydzień?- zapytała Agnieszka - Obawiam, się że tak – odpowiedziała Karolina - O nie!! Ja nie wytrzymam a to nas się czepiają, że trajkoczemy w kółko o tym samym – zawołała załamana - Nie przejmuj się nie będzie aż tak źle...- próbowałam ją pocieszyć. To tylko tydzień- dodałam - Tylko!? Dobre sobie idę o wszystkie skarby świata, że wiem o czym oni…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kate
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…