Wróć do katalogu

Matka Boska Trójramienna

opowiadanie religijno-religioznawcze stylizowane na bajkę. Humorystyczne.

perunek, opublikowano , 16 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnemu bardzo religijnemu chłopczykowi od jakiegoś czasu zaczęła regularnie objawiać się Matka Boska. bardzo był uradowany tym, że to właśnie jego - skromnego i nieuczonego w kwestiach religijnych malca - spotkało takie wyróżnienie oraz dar łaski. Właściwie to nie od razu zorientował się, że to Matka Boska mu się ukazuje. A to dlatego, iż dopiero, co przeszedł na wiarę powszechną i jeszcze pewnych rzeczy nie kojarzył instynktownie. "Ojcze Nasz" i "Zdrowaś Mario" jakoś dukał z pobożnych książeczek, a na prawdę biegły był jedynie w czynieniu znaku krzyża, co zresztą często demonstrował.Cała jego rodzina przyjęła jakiś czas temu nową wiarę, kiedy jako imigranci przybyli z odległego kraju. Wtedy to postanowili przyjąć nową kulturę i nową religię. Co postanowili, to uczynili z gorliwością i entuzjazmem typowym dla nowonawróconych. Stąd też, dopiero opinie kolegów oraz ich rodziców, a następnie dyskusja ze szkolnym katechetą, upewniły naszego chłopczyka, że to była Matka Boska. Objawienia te zresztą ciągle trwały, tak że wkrótce rewelacje chłopca stały się głównym tematem szkolnych katechez. Co prawda, prowadzący lekcje ojciec katecheta, wpierw był niechętny w eksploatowaniu tego tematu, ale szybko przekonał się, że tym sposobem można znacząco ubarwić nudne do tej pory zajęcia. Szkolne lekcje religii były z dnia na dzień coraz bardziej interesujące i emocjonujące.

W tych objawieniach był jednak jeden szczegół, który początkowo mógł wydawać się niepokojący: Mianowicie, Matka Boska ukazująca się chłopczykowi miała najwyraźniej trzy ramiona. Wszyscy zgodzili się, co do tego, że jest to osobliwość. Jednak i ten szczegół, jak się wkrótce miało okazać, stworzył liczne okazje do budujących religijnych refleksji i dodatkowo wciągnął dzieci w temat.

- Już wiem skąd się biorą te trzy ręce - pewnie odezwał się, na jednej z lekcji religii, klasowy mądrala o znanych zdolnościach technicznych. - Paraman - (tak ma na imię nasz młody bohater) - nie jest jeszcze dobry w tych naszych modlitwach i przez to transmisja z niebem nawala. Zdeformowane pakiety informacji muszą być retransmitowane, ramki wizji się nakładają na siebie i jak ktoś się porusza, to może mieć pozornie trzy, albo i więcej, rąk i nóg. - Większość dzieci wybałuszyła oczy na ten pseudonaukowy wywód, ale katecheta spojrzał na niego tylko z politowaniem. - Gdzie technika a gdzie religia!? - zganił go, starając się zachować pedagogiczną wyrozumiałość. W tym momencie warto jednak, gwoli prawdy, oddać też trochę racji uwadze mądralskiemu Witkowi. Faktem, bowiem było, że w owym czasie, Paraman nie był biegły w praktykach religijnych. Zdarzało się, na przykład, przy wspólnym odmawianiu różańca w domu przez całą rodzinę, że w pewnym momencie przestawali korzystać ze ściągi, bo przy trzeciej, czwartej dziesiątce wpadali już w religijny trans i zdawało im się, że umieją wszystko na pamięć. Po chwili jednak łapali się na tym, że wychodzi im stare - "Hare Kriszna, Hare Rama, Hare Sziwa...". Wtedy szybko z powrotem wracali do czytania. Z biegiem czasu jednak dochodzili do coraz większej wprawy i coraz więcej umieli. Szczególnie szybkie postępy czynił nasz chłopczyk. Rezolutna Anielka miała swoje zdanie na temat trzech ramion: - Jak jakieś łobuzy rzucą w Matkę Boską kamieniem, żeby jej utrącić rękę, to jej od razu dwie nowe wyrastają, żeby wiedzieli,że nie da sobie krzywdy zrobić i mieli się na baczności! - powiedziała z coraz większym naciskiem. Na to objaśnienie katecheta pokiwał głową z uznaniem. Takie rozumowanie przypadło mu do gustu. Mimo to, postanowił nakierować myślenie dzieci na jeszcze bardziej zbożne tory: - Drogie dzieci. - zaczął - Liczba trzy nie jest pierwszą lepszą w naszej religii. Z czym powinna ona nam się kojarzyć? - Z Trójcą Świętą! - krzyknęło z pół klasy. - Bardzo dobrze! - Czy Matka Boska przebrała się za Trójcę Świętą? - wyrwała się Agata. - No nie przesadzajmy. Nie to chciałem powiedzieć. - na chwilę tylko zbity z tropu odpowiedział kapłan. - Te trzy ręce mogą być po prostu aluzją do Trójcy Świętej, która jest przecież blisko Matki Boskiej. Co więcej, trzy ręce Matki Boskiej mogą symbolizować nierozerwalność a nawet niepodzielność Matki Boskiej i Trójcy Świętej. - zatriumfował. Celowo jednak podkreślił słowo "mogą". Nasz katecheta nie był może orłem na seminarium, ale długie lata praktyki kapłańskiej sprawiły, że był już wytrawnym duchownym. Wiedział, iż w nowej sytuacji, wyciąganie zbyt daleko idących wniosków i zbyt kategorycznie brzmiących wniosków, zwłaszcza, jeśli nie wiążą się one z sugestiami przełożonych, może sprowadzić na manowce, a nawet wpędzić w kłopoty. - A co to jest to czerwone kółko na środku czoła? - zapytała ciekawska Alicja wskazując palcem na tablicę. Na kolejnych katechezach bowiem, chłopiec przybliżał swoje objawienia, rysując na tablicy to, co wcześniej widział. Po każdym objawieniu dodawał kolejne szczegóły, które zdołał zapamiętać. Tak, że wizerunek Matki Boskiej Trójramiennej, i to coraz bardziej szczegółowy wizerunek, widniał cały czas przed oczami uczniów. Jedynie dolną cześć figury Matki Boskiej otaczała mała nieprzezroczysta chmurka zasłaniając ten fragment postaci. - To kamień rubinowy - odrzekł bez wahania kapłan. - Zwykle na wizerunkach, jest wyróżniającą się częścią korony. Tutaj mamy Matkę Boską bez korony, której być może nasz Paraman jeszcze nie dostrzegł i nie dorysował. Ale - po chwili zadumania dodał - Może to też oznaczać, że Matka Boska nie chce okazywać przepychu a jedynie zasygnalizować istnienie korony jako symbolu władzy. Taka korona bez korony... - chciałby wywodzić dalej, ale w końcu ugryzł się w język z obawą czy aby zanadto nie spekuluje.

W końcu stało się, że podczas któregoś objawienia Matka Boska Trójramienna przemówiła. Nie było to raczej znaczące przesłanie. Powiedziała tylko: "Jesteś mężczyzną" (choć w pierwszej chwili chłopczyk zrozumiał, że powiedziała: "Jestem mężczyzną!"). Po chwili zaś dodała: "Nie daj się!" i zniknęła. Tutaj może wypada od razu zwrócić uwagę, że ani katecheta, ani rodzice, ani grono pedagogiczne nigdy nie mieli wątpliwości co do chłopczykowatej natury naszego Paramana. Podczas przerwy, na przykład, często z innymi chłopakami podbiegał do niczego nie spodziewających się dziewczynek. Wszyscy na raz ciągnęli je za włosy, po czym szybko uciekali. Te i inne typowo chłopięce psoty czynione regularnie ale bez znaczącej agresji, jednoznacznie wskazywały na nieskazitelność orientacji naszego chłopczyka. Katecheta zresztą uważał i z naciskiem powtarzał że słowa Matki Boskiej, należy rozumieć tylko i wyłącznie w znaczeniu duchowym: "Jesteś mężczyzną" to znaczy: "bądź dzielny", odważnie stawiaj czoła niegodziwościom tego świata, pomagaj słabym, mężnie broń wielowiekowej tradycji. Z kolei "nie daj się" to nie ulegaj pokusom współczesnego świata, łatwemu ale grzesznemu życiu. Chyba czytelnik zgodzi się, że tym razem interpretacja duchownego była wyjątkowo klarowna i trafiająca w sedno.

Intuicja podpowiadała Paramanowi, że ostatnio przekazane mu słowa to dopiero wstęp do bardziej znaczącego przesłania. Dlatego wzmógł swoje wysiłki w dalszym poznawaniu wiary i praktyk religijnych, tak że w rezultacie, w krótkim czasie poznał większość katechizmu, nauczył się na pamięć wielu modlitw i pieśni, poznał zasady liturgii, zaczął też czytać trochę dziejów świętych. Kiedy następnym razem ukazała mu się ta sama Matka Boska Trójramienna, czuł się już pewniej i pierwszy odezwał się: - Bądź pozdrowiona Niepokalana, Matko Różańca Świętego, niegodnym ja Ciebie, ale niech mi będzie dane poznać Twe słowa. - Na to Matka Boska mu odrzekła: - Chyba mnie z kimś mylisz! Ja jestem Tą od świętych krów! - Nasz Paraman wielce uradował się, że

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych