Wróć do katalogu

Miłość mimo wszystko cz. 1

...

Esme, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

1

Leżałam na łóżku i próbowałam się uspokoić. Przed chwilą pokłóciłam się z bratem, jak zawsze o jakąś drobnostkę. Kiedy wydzierałam się na niego wkroczyła mama. Nawrzeszczała na mnie i kazała iść do pokoju, a jego spytała czy nie potrzebuje pomocy w swoim projekcie na fizykę. To staje się już nudne! W czym on jest lepszy ode mnie? Wpatrując się tępo w sufit przypominałam sobie wszystkie podobne sytuacje. Było ich dużo, zbyt dużo. Z dnia na dzień coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że mój młodszy brat jest o wiele ważniejszy ode mnie dla mamy. On zawsze dostawał to, czego chciał. To po jego stronie zazwyczaj stawała. I’m sorry, I can’t be perfect… W radiu właśnie leciała piosenka Simple Plan, kilka lat temu uwielbiałam ten zespół, jednak z wiekiem gust mi się zmienił. Wolałam coś ostrzejszego. Wyłączyłam radio i włączyłam swoją ulubioną listę odtwarzania. Opeth, Epica, Falconer, Nigthwish, Bullet for my Valentine… To jest to, czego teraz potrzebowałam. Zrobiło mi się zimno, więc wstałam by zamknąć okno. Nie zdążyłam zrobić kroku, a zamiast różowych ścian przed oczami miałam ciemność. Obudziłam się kilka sekund, może minut później na dywanie. W głowie czułam pulsujący ból – pewnie uderzyłam nią o podłogę. Powoli podniosłam się i z powrotem usiadłam na łóżku. To już drugi raz w ciągu tygodnia… Może powinnam powiedzieć o tym mamie? Nie, to pewnie nic poważnego. Jestem zwyczajnie osłabiona. Kiedy już doszłam do siebie zamknęłam okno i podeszłam do lustra. Byłam strasznie blada, oczy miałam nadal zaczerwienione i spuchnięte od płaczu. Zadzwoniłam do Marty, mojej przyjaciółki. Musiałam z kimś pogadać, wyżalić się. Jej też nie wspomniałam o moim coraz częstszym mdleniu. Nie rozmawiałyśmy długo, bo mama ostatnio narzeka na rachunki za telefon. Umówiłyśmy się, że jak wróci od babci spotkamy się i wszystko jej opowiem. Obiecała też, że zadzwoni jutro wieczorem. Byłam strasznie zmęczona, więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać.

2

- Niedawno miałaś malowany pokój! Nie będziemy wydawać co pół roku pieniędzy na farbę, bo ty masz taki kaprys! Tak, z mamą zawsze mogłam się dogadać. - Niedawno? – krzyknęłam.- Kobieto! Ostatni raz mój pokój był malowany ze dwa lata temu! A, i przypomnij sobie kto wybrał kolor nawet mnie o tym nie informując? Ty ! - Uspokój się, nie krzycz, bo obudzisz brata. Masz bardzo ła… - Obudzę brata? – przerwałam jej w połowie zdania - No tak, jak zawsze kochany synek ważniejszy ode mnie! - Co ty wygadujesz? Przecież wiesz, że kocham was oboje. - Jakoś tego nie okazujesz. Przynajmniej nie mi. Do oczu napłynęły mi łzy. Odwróciłam się i udałam, że nalewam sobie wody do szklanki, żeby mama ich nie zauważyła. Zaciskałam zęby, by nie pociekły po policzkach, jednak jak zawsze na marne. Poczułam ciepły płyn na skórze. Szybko wytarłam twarz rękawem i wzięłam kilka głębokich oddechów by się uspokoić. - W tym roku nie ma mowy o przemalowywaniu twojej sypialni – usłyszałam głos mamy z przedpokoju - A już na pewno nie na szaro. Wybierz sobie jakiś pogodniejszy kolor. Nie miałam siły dalej dyskutować bo i tak to by nic nie dało. Zostawiłam pełną szklankę na blacie i wyszłam z kuchni zamykając za sobą drzwi. Poszłam do łazienki by przemyć twarz wodą. Dziewczyna w glanach śpiąca w różowym pokoju… Naprawdę zabawne. Ubrałam się, wzięłam torbę i wyszłam bez słowa z domu.

3

Pierwszy raz zobaczyłam go gdy samotnie spacerowałam po pobliskim parku. Szłam bardzo ostrożnie, by się nie poślizgnąć – cały chodnik był pokryty lodem. Panowała ciemność, jedynie w świetle lamp można było dostrzec padający śnieg. Pamiętam dokładnie jakiej piosenki wtedy słuchałam. Był to – moim zdaniem – najcudowniejszy utwór zespołu Nightwish – Ghost love score. Szedł powoli naprzeciwko mnie, nie patrzył przed siebie tylko na drogę. Zwrócił moją uwagę, ponieważ miał ciemną skórę. Zagapiłam się na niego i zapomniałam o utrzymywaniu równowagi. Kiedy był już dość blisko poślizgnęłam się i upadłam. Dopiero wtedy mnie zauważył. Powstrzymując śmiech podał mi rękę i pomógł wstać. - Niezdara ze mnie – powiedziałam uśmiechając się. - Każdemu się zdarza. Na co się tak zapatrzyłaś? – zapytał z szerokim uśmiechem. Miał taki ciepły, miły głos... I nadal trzymał moją rękę. - Na ciebie! – odpowiedziałam oskarżycielskim tonem. – Zwracasz uwagę. Mogło to zabrzmieć trochę niegrzecznie, jednak on tylko wybuchnął śmiechem. - Tak, nie często spotyka się u was czarnoskórych. - Racja. Przyglądał mi się z ciekawością, a ja wpatrywałam się tylko w jego oczy. Były czarne, osłonięte wachlarzem długich, gęstych rzęs. Błyszczały w nich wesołe iskierki. Nie sposób było oderwać od nich wzroku. Staliśmy tak w ciszy przez chwilę. W końcu powiedziałam: - Nazywam się Natalia. - A ja Christian. Lub po prostu Chris. Bardzo miło mi cię poznać. – nadal wpatrywał się we mnie jak zaczarowany. - Skąd jesteś? – zapytałam. - Przeprowadziłem się do Siemianowic Śląskich z Warszawy dopiero kilka dni temu. - No tak, nigdy wcześniej cię tu nie widziałam. Całe życie mieszkałeś w Warszawie? - Nie, do szóstego roku życia mieszkałem w Chicago. Bardzo dobrze mówił po polsku. Rozmawialiśmy tak stojąc w miejscu przez jakiś czas, później zaproponował, żebyśmy się przeszli. Opowiadał mi o swoim życiu, o tym jak musiał uciekać z matką z Chicago, o tym jak trudno mu było się zaaklimatyzować w Polsce. Mówił o Warszawie. Nienawidził tego miasta, nienawidził ludzi tam mieszkających. Nawet…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych