Wróć do katalogu

Miłość umiera ostatnia roz. 13,14,15

„Świat jest zbyt pusty, jeśli widzisz w nim tylko góry, rzeki i miasta. Świadomość, że gdzieś jest ktoś, z kim możesz nawiązać kontakt, także pozostając w milczeniu: oto, co czyni naszą planetę nadającym się do zamieszkania ogrodem.”

pisarka83, opublikowano , 17 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wiktoria zmierzyła i zważyła pierwszą grupę dzieci. Zapisała wszystkie wyniki i zaczęła zbierać się do wyjścia. Ustaliła plan działania i do końca tygodnia chciała mieć karty z najważniejszymi informacjami. Większość dzieci miała niedowagę, a u niektórych Wiktoria zauważyła również początki awitaminozy. Ich sytuacja rodzinna była zazwyczaj nieciekawa i dzieci nie mogły liczyć na żadne wsparcie ze strony ojca czy matki. Na wakacje do Zagórza przyjechały dzięki informacjom zdobytym przez fundację Caritas i księży, którzy ściśle z nią współpracowali. To była dla nich jedyna szansa na to by wyrwać się z rodzinnego domu, w którym nie tylko się nie przelewało, ale często dochodziło do awantur i innych przejawów patologii. Dzięki wakacjom w Zagórzu mogli, choć na chwilę oderwać się od problemów, które często były o wiele za poważne jak na ich wiek. Wiktoria zamykała właśnie pokój przydzielony jej na tymczasowy gabinet, gdy zobaczyła Dianę idącą w jej kierunku. - Siostra? Co ty tu robisz? - Musisz mi pomóc – po wyrazie jej twarzy można było poznać, że sprawa jest poważna. Blondynka przekręciła klucz w zamku i zaprosiła siostrę do środka. Diana usiadła na krześle, ale nie odzywała się przez kilka minut. Wiktoria czekała cierpliwie, aż wreszcie nie wytrzymała. - No gadaj, co jest? – usiadła na stole. - Chyba mam problem – Diana spojrzała siostrze prosto w oczy – Powiedz mi, jakie są pierwsze objawy ciąży? Wiktoria o mało nie spadła ze stołu. - Jak…jakie są… - zająknęła się i nie dokończyła. Diana zaczęła chodzić po pokoju. - Nie wiem, może niepotrzebnie wpadam z panikę, ale na wszelki wypadek kupiłam w aptece test – wyciągnęła opakowanie z torebki. - Ale dlaczego miałabyś być w ciąży? – blondynka nie do końca rozumiała – Chyba zabezpieczaliście się z Olivierem? - Kilka razy zdarzyło nam się iść na żywioł – przyznała się. - Diana! – Wiktoria opuściła ręce. - No, co? Wróciliśmy z imprezy i nikt nie zastanawiał się wtedy, czy są gumki. Zresztą nie ważne, to pewnie i tak fałszywy alarm. - Masz jakieś objawy? Dostałaś okres? - Miałam tylko jakieś dziwne plamienia, ale okresem bym tego nie nazwała. - Co jeszcze? Bolą cię piersi? Masz powiększone brodawki? - Trochę je czuję. - Ale co to znaczy trochę? - No są takie twarde, jakby obrzmiałe. - A jakieś nudności, wymioty? Diana schowała twarz w dłoniach. - Też. Myślałam, że się czymś zatrułam, ale teraz to zaczyna układać się w logiczną całość.

- Dawaj ten test – Wiktoria chciała jak najszybciej rozwiać wszelkie wątpliwości. - Tu mam go robić? - A gdzie, w domu? Diana wyjęła z torebki pudełko. - Pójdziesz ze mną do toalety? - Tak. Diana nabrała w płuca powietrza i wypuściła je powoli. - A co jeśli… - nie dokończyła. - Zaczekaj na wynik, a potem zastanowimy się, co dalej – Wiktoria była prawie pewna, że siostra spodziewa się dziecka, ale nie chciała uprzedzać faktów. Poszły razem do toalety, a Diana cały czas mocno ściskała Wiktorii dłoń. - Wiesz, co masz zrobić? - Nasikać w odpowiedni otwór – Diana rozpakowała test. - Tak, a potem trzeba poczekać około pięciu minut. Diana schowała się w kabinie, a Wiktoria czekała z niecierpliwością. Może te objawy były jednak wynikiem czegoś innego – łudziła się. Diana wychyliła się po chwili - Wiesz, że taki test tak naprawdę powinno robić się rano, gdy jest się, nadczo? – Wiki próbowała jakoś dodać jej otuchy – Wyniki mogą być zafałszowane. - Ale chyba jak będę w ciąży to i tak wyjdzie? - Raczej tak. Diana oddała siostrze pasek. - Wolę, żebyś to ty przeczytała. Blondynka odczekała jeszcze chwilę, po czym spojrzała na test. A więc jednak nie myliła się. Dwie kreski. Nie musiała nic mówić, bo Diana zobaczyła wynik wypisany na jej twarzy. - O Boże, jestem w ciąży – opadła się o ścianę. Wiktoria natychmiast ją przytuliła. - A miałam nadzieję. - Wiem, ale poradzimy sobie. Diana odsunęła się od niej. - Chyba nie myślisz, że zamierzam urodzić to dziecko? - Właśnie tak myślę – Wiktoria nie brała pod uwagę innej możliwości. - Nie kochana, takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. - Diana, tylko mi nie mów, że chcesz je usunąć? - Znam dobrą klinikę, która się tym zajmuje – Diana wyszła z łazienki, a blondynka podążyła za nią. - Zwariowałaś? Przecież to jest mały człowiek? - Nie mogę mieć teraz dziecka i dobrze o tym wiesz. Zresztą nie chcę go mieć. - Trzeba było o tym pomyśleć jak bzykałaś się bez zabezpieczenia. Diana przystanęła i stanęła z siostrą twarzą w twarz. - To nie jest twoja sprawa – powiedziała powoli – Wiem, że jesteś lekarką, ale decyzję w sprawie dziecka podejmę sama, bo to jest moje dziecko. - Wasze. Twoje i Oliviera. Skąd wiesz, że on również będzie namawiał cię do aborcji? - Bo na tyle go znam. Pracuje jako model i wiele lat czekał na swoją szansę. Myślisz, że coś innego ma dla niego większe znaczenie? Nie zrezygnuje ze swoich marzeń, tak samo jak ja nie zrezygnuję z moich. - Diana wiesz, że będę musiała powiedzieć o tym rodzicom – Wiktoria wytoczyła ciężkie działa. - Nie krępuj się. Oni nie są w stanie mnie do niczego zmusić. Wiktoria westchnęła. Nie chciała kłócić się z młodszą siostrą, ale jako lekarka nie mogła dopuścić do tego, by Diana pozbyła się dziecka. - Porozmawiamy o tym w domu – powiedziała spokojnie. - Ja już powiedziałam, nie wtrącaj się. Jeżeli wygadasz rodzicom, nigdy więcej się do ciebie nie odezwę, przysięgam. Diana mówiła to poważnym tonem i Wiktoria wiedziała, że siostra nie żartuje. Zdecydowała, że odczeka jakiś czas. Oczywiście we wszystko wciągnie Ingę. Była pewna, że druga siostra poprze ją w stu procentach.

14.

Diana zniknęła na cały dzień. Nie wróciła na obiad i nikt nie wiedział, dokąd poszła. Wiktoria wstrzymała się z przekazaniem wiadomości o ciąży, Indze, w nadziei, że Diana w samotności przemyśli jeszcze raz, podjętą w przypływie chwili decyzję. Tak na prawdę sama nie wiedziała, jak zachowałaby się w sytuacji, gdyby okazało się, że to ona spodziewa się dziecka. Aborcję, co prawda od razu wykluczyła, jako rzecz, której nie mogłaby poddać się nie tylko jako lekarka, ale przede wszystkim jako człowiek, ale perspektywa związania się z kimś tylko, dlatego, że był ojcem jej dziecka, również nie wchodziła w grę. Istniało oczywiście trzecie rozwiązanie, które na imię miało samotne macierzyństwo, lecz i ono nie było zadowalające. Tak czy inaczej musiałaby zrezygnować z pracy, a jej marzenie o etacie w klinice odpłynęłoby od niej na czas nieokreślony. Rozumiała Dianę i jej plany, ale nie mogła pozwolić na to by siostra popełniła nieodwracalny błąd, który mógł zaważyć na jej możliwości posiadania dzieci w przyszłości. Patrząc z lekarskiego punktu widzenia Diana była w wieku, który uznawany jest za najlepszy do zajścia w ciążę. Siostra pojawiła się pod wieczór i po jej oczach widać było, że musiała płakać. Poszła prosto do pokoju mówiąc, że nie jest głodna. Wiktoria odczekała dłuższą chwilę, po czym udała się do niej z kolejną misją. - Nawet nie zaczynaj - Diana dobrze wiedziała, że siostra tak szybko nie odpuści. - Skąd wiesz, po co przyszłam? - Nie sposób się tego nie domyślić. Miałaś cały dzień, więc pewnie ułożyłaś sobie jakąś mądrą mowę. Nie wysilaj się - Diana położyła się na łóżku, a blondynka usiadła obok niej. - Wiesz, że nie lubię moralizować. - Więc tego nie rób. Decyzja podjęta. - Dzwoniłaś do Oliviera? - Wiki ja na prawdę nie chcę być nie miła, ale zaczynasz mnie wkurzać. - Sorry, ja po prostu nie mogę ci na to pozwolić. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Diana popatrzyła jej w oczy. - Ja nie potrzebuje teraz lekarki, tylko siostry. Czy możesz, choć na chwilę zapomnieć o swoim zawodzie i porozmawiać ze mną inaczej? Wiktoria pokiwała głową. - Pewnie, że mogę, tylko, że jako siostra mam takie samo zdanie. Diana westchnęła. - Nie wierzę, że ucieszyłabyś się z wiadomości, że zostaniesz mamą. Znam cię i wiem, że pokrzyżowałoby ci to plany. - Nie przeczę. Zastanawiałam się nad tym i faktycznie byłby to nie lada problem do rozwiązania, ale aborcja ani razu nie przeszła mi przez myśl. - Zrozum, w moim przypadku nie ma innego wyjścia - Diana miała łzy w oczach - Cały dzień się nad tym głowiłam i wciąż wracam do tego samego. - Bo nie chcesz widzieć innych możliwości. - Och Wiki - Diana machnęła ręką - Dlaczego nie możesz po prostu mnie wspierać? - Kiedy właśnie to robię. - Nie, próbujesz za wszelką cenę wmówić mi, że dziecko nie przekreśla moich marzeń i że da się to jakoś ze sobą pogodzić. Zapomniałaś tylko o jednym: ja nie być w ciąży, nie chcę żadnego bachora. Blondynka ze zdenerwowania zaczęła chodzić po…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych