Moja nieśmiertelność
Życiowe przemyślenia. Forma pamiętnika.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kilka chwil z życia…
*** Środa ***
Wstaję bardzo szybko. Zaledwie jest szósta rano a ja już jestem na nogach. Noce są czarnymi plamami w mojej pamięci. Mam wyrzuty sumienia, że za długo śpię, że mogłabym coś w tym czasie zrobić dla siebie, dla innych. Jest wiosenny poranek. Czy to nie najpiękniejszy czas, aby żyć pełnią życia? Otwieram okno. Zimne, czyste powietrze rozdziera mi płuca. Czuje się już na tyle orzeźwiona, aby rozpocząć kolejny dzień. Co dzień powtarzam te same czynności. Szczerze? Kiedyś doprowadzało mnie to do szału. Mycie się, ubieranie, czesanie włosów, jedzenie śniadania… Po co to wszystko? A potem ten sam dzień, co zwykle, tylko inna data. Teraz inaczej to widzę. Choć zmieniło się niewiele, tak niewiele… Teraz czerpię z każdej błahej czynności wszystko, co najlepsze. Jestem jak małe dziecko zachłannie wyciągające rękę po cukierki. Chcę brać z życia wszystko, co się da. O ósmej czeka mnie szkoła. Muszę iść do niej spory kawałek przez miasto. Codziennie wybieram inną drogę. Każda jest wyjątkowa, każda jest inna. Po drodze spotykam ludzi. Niektóre znane twarze uśmiechają się do mnie, niektóre tylko obdarzają obojętnym spojrzeniem. Ciekawe ile czasu zajęło by mi poznawanie tych wszystkich nieznajomych ludzi. Czy oni w ogóle chcieliby mnie poznać? Czy wśród nich znalazła by się moja bratnia dusza? W szkole siedzę obok najlepszej przyjaciółki. A raczej była ona moją przyjaciółką do czasu jak zaczęłam ją okłamywać, a raczej nie mówić całej prawdy, jakby to ludzie powiedzieli. Nie cofnęłabym tego. Czasem nie można powiedzieć po prostu prawdy. Czasem lepiej żyć w kłamstwie i być szczęśliwym. Czasem… Dzwonek. Ludzie na korytarzu traktują mnie jakby mnie tu nie było. Ale ja jestem nadal tutaj!!! Mam to wykrzyczeć na cały głos? Nie. Wtedy uznano by mnie za wariatkę. Chyba nie chcę być zapamiętana jako wariatka. Snuję się w tę i z powrotem, bez celu, bez przeznaczenia. Sama. Chciałabym mieć kogoś do porozmawiania, ale nie mogę mieć nikogo naprawdę. Pozostają mi wymyślone osoby i ja sama. Nie zrobiłam dużo dla świata. Teraz chce zrobić chociaż to jedno – nie zranić nikogo, nie stać się powodem cierpienia innych. Wracam do domu. Ja nie płaczę. To moje oczy płaczą. Silni ludzie nie powinni płakać. Wszyscy, ale nie oni. Bohaterowie nigdy nie płaczą. Po obiedzie najczęściej idę nad rzekę. Znam tam każdy skrawek trawy, każdy kwiatek, drzewko. Przychodzę tam tak często, że chyba nawet ptaki siadające i śpiewające na tych drzewach już mnie znają i pamiętają. Codziennie witam się z każdym nawet listkiem, płatkiem kwiatów. Jakie to miejsce spokojne, ciche. Słyszę tylko szum wiatru, wody, bicie własnego serca, jakie to piękne uczucie. Jest mi cudownie. Chciałabym żeby w takiej chwili nastał koniec świata. Żeby ta godzina, w której tam jestem, była ostatnią godziną świata. Nie mogę zmienić tego, kim jestem. Jestem tylko nic nieznaczącą cząstką świata, która chciałaby żyć tak jak inni ludzie. Były już miliardy ludzi takich jak ja, nic nieznaczących. Pamiętanych jedynie przez sekundę w dziejach ludzkości a ich pamięć umierała wraz z ich krewnymi, przyjaciółmi, znajomymi. Stawali się całkowitą nicością, pustką, nie zostawiając żadnego śladu swojej egzystencji na ziemi. Czy ta istota, która nas wszystkich stwarza, nie pogubiła się czasem, w końcu jest nas tak dużo. Może Bóg już nie wie, kto jest kim, jakie miał mieć przeznaczenie, jaki los? Może jestem tu przez pomyłkę? Może miałam być teraz gdzie indziej? Zdejmuję tenisówki. Zanurzam nagie stopy w wodzie. Jest lodowata, ale nie przejmuje się tym za bardzo. W końcu żyje się tylko raz.
*** Czwartek ***
Wstaję. Znów te same czynności. Oddycham głęboko. Delektuje się powietrzem. Kradnę tlen, oddaję dwutlenek węgla. Codziennie, w każdej sekundzie i tak od 17 lat, od momentu narodzenia. Przy śniadaniu włączam telewizor. Zmieniam kanały pilotem niemal mechanicznie. 1,2,3,4,5,6,7 … Z każdym przyciskiem przenoszę się w inne miejsce. Trafiam w końcu na jakąś telenowelę. Nie mogę zrozumieć jak rodzice mogą takie coś oglądać. Patrząc na coś takiego mam ochotę wykrzyczeć tym ludziom– jeśli chcecie żyć, to żyjcie! Jeśli chcecie iść to idźcie! Koniec ze staniem w jednym miejscu i głupim zastanawianiem się dlaczego! Denerwuje się. Może ja robie tak samo? Naciskam czerwony guziczek. Koniec. Tym razem po szkole odwiedzam mój ukochany ogród. Jest dla mnie moją małą fortecą. Jest w nim mnóstwo drzew, a wokoło rosną róże. Czerwone, moje ulubione. Są dla mnie bardzo ważne. Odkąd utraciłam prawdziwe kontakty z ludźmi, są moimi przyjaciółmi, moim dziećmi. Opiekuje się nimi jak mogę, odwiedzam je, pielęgnuję, doglądam. Każda różyczka ma swoje własne imię. Niezwykłe, że ich imiona mi się nie mylą, w końcu w moim ogrodzie rośnie dużo tych pięknych kwiatów. Dla mnie każda róża ma swoje znaki szczególnie, coś co wyróżnia ją pośród innych. Podobnie jest z ludźmi – jesteśmy niby tacy sami a tak różni. Nie chciałabym, żeby cokolwiek się kiedyś stało moim różyczkom. Nie znam nikogo odpowiedniego, kto by potrafił odpowiednio o nie zadbać, pod moją długą nieobecność. Boję się, że zostaną same, pozostawione na pastwę losu i umrą. Uważam za barbarzyństwo ścinanie kwiatów. Ktoś z premedytacją uśmierca biedne, niewinne roślinki, pozbawia ich prawa do życia, zabiera z miejsca, w którym powstały, rozwinęły się, dorosły. Róże potem umierają, gdzieś samotnie, czasem w towarzystwie innych kwiatów, bezradne, smutne. Nie chciałabym żeby taki los kiedyś spotkał moje róże. Naiwne i dziecinne? Wiem. Ale ja często o tym myślę. Nie chce i nie lubię dostawać kwiatów. Śmieszne. Jestem już prawie dorosła a zachowuje się czasem jak dziecko. Małe dzieci, gdy rozwijają się i poznają otaczający świat, dotykają wszystkich nowych, nieznanych rzeczy. To samo dzieje się teraz ze mną. Mam obsesję na punkcie dotykania wszystkiego. Pragnę dotknąć każdą rzecz, poczuć ją jeszcze raz. Poznaje świat na nowo. Może te przedmioty zapamiętają mnie, mój dotyk, ciepło mojej dłoni na zawsze?
*** Piątek ***
Dzień znów był taki sam a jednak inny. Tylko wieczór wyjątkowy. Zebrało mi się na wspomnienia. Otworzyłam pamiętnik nie na tej stronie co potrzeba i przypomniałam sobie kilka rzeczy z przeszłości. Byłam nieszczęśliwie zakochana. Czy żałuje? Tylko czasami, zawsze to jakieś nowe doświadczenie, a ból podobno uszlachetnia duszę. Byłam zakochana w chłopaku. On to wiedział, ale nie byłam dla niego wystarczająco dobra. Nie chciał mnie poznać. Po co poznawać ludzi niewystarczająco pięknych, mądrych, popularnych? Po pewnym czasie związał się z moja koleżanką. Pamiętam dobrze ten sobotni wypad na pizzę w gronie znajomych, wśród nich ona i on, obok ja. Przypominam sobie każde spojrzenie, każdy uśmiech, każde słowo, które wbijało mi nóż w serce. Musiałam siedzieć obok nich i nie mogłam uciec, bo moją rolą było udawanie, że wszystko jest w porządku. Ale nie było. Nie odważyłam się wstać i odejść. Moje ciało było bezwładne, dusza umierała a serce cierpiało, przyjmowało posłusznie każdy kolejny cios. Najtrudniej jest okłamywać własne serce, zmuszać je do uśmiechu przez łzy. W tamte, odległe czasy, siedziałam całymi dniami sama w swoim pokoju. Nie chciałam wychodzić. Nie chciałam żyć. Włączałam muzykę tak głośno, aby nikt nie mógł usłyszeć mojego krzyku. Czułam się samotna, przegrana, ale jak trzeba było udawać silną, to udawałam, nie było wyjścia. Trzeba założyć maskę bohatera, aby nie upaść na kolana przed nimi wszystkimi. Bo ludzie lubią kopać leżącego, uwielbiają… Przyznaje się. Bywały wtedy chwile, kiedy miałam ochotę ich wszystkich zranić. Każdy człowiek ma swoją mroczną stronę, którą sprytnie ukrywa pod różnymi maskami. Jednak ona nadal pozostaje w nas i budzi się właśnie w takich momentach.
Kończę z tymi rozmyślaniami i chcę położyć się spać. Ale nic z tego. Próbuje zamknąć oczy, ale za krótką chwilę znów je otwieram. Znów te natrętne myśli. A jeśli już się nie obudzę? Nie, nie to niemożliwe. Potem znów inne myśli – tym razem odzywa się sumienie – marnujesz chwile. Ja nie chcę spać, ja chce żyć. Jak to jest po śmierci? Czy to jest jak sen, tylko wieczny? Co to jest wieczność? Jak można odpowiedzieć na to pytanie, jeśli zamykając oczy nie możemy sobie wyobrazić ogromu wieczności? Niekończące się pytania, pozostają w mojej głowie. Meczą mnie i drażnią, aż sen zmęczenia nie odbiera mi świadomości. Mojej świadomości i chęci do życia.
*** Sobota ***
Tak. Stare zdjęcia to jedyne co mi pozostało, po tym co było,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arwena121
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…