Monika
Z cyklu Portrety
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od pierwszego dnia pracy w redakcji wpadł jej w oko. Chyba dlatego, że był to jedyny facet w jej dziale. Uśmiechnął się na dzień dobry, ale nic nie powiedział. Na początku nie miała czasu dobrze mu się przyjrzeć. Tyle się przecież działo: nowi ludzie, nowe obowiązki. Szybko weszła w rytm pracy zespołu. Początkowo nieco się bała, ale kiedy redaktor naczelny docenił jej artykuły, było jej łatwiej. Współpracownicy polubili ją szybko za uśmiech i łagodny charakter. Starała się za bardzo nie wnikać w konflikty międzyludzkie, ale nie dało się nie słuchać zwierzeń koleżanek, które narzekały na mężów, dzieci, ceny w sklepach i wredne teściowe. Po kilku miesiącach również i ona zaczęła opowiadać o swoim życiu poza drzwiami redakcji. Chciała, żeby widzieli w niej człowieka: normalnego, zwykłego, z wadami i zaletami. Mieszkała sama. Nie miała męża czy dzieci, więc trudno było jej rozmawiać na tematy typowe dla matek i mężatek. Starała się podtrzymywać temat opowieściami o swoich problemach z facetami. Z Dominikiem trudno jej było nawiązać kontakt. Zawsze był trochę nieobecny, zamyślony. W rozmowach nie uczestniczył. O czym miał rozmawiać samotny facet w gronie całego wachlarza kobiecych charakterów? Wolał zamknąć się w swoich własnych myślach i pisać. A tworzył najlepsze reportaże w redakcji. Szef rozpływał się nad jego talentem. Również Monika zazdrościła mu lekkiego pióra. To co czytała, było jej niedoścignionym marzeniem: styl, temat, interesujący komentarz i zaskakująca puenta. Zazdrościła mu. Po kilku miesiącach zaczęła prosić go o pomoc. Wiedziała, że krótkie „rzucenie okiem” może wiele zmienić w jej artykule. Dominik zawsze chętnie jej pomagał. Bywały dnie, kiedy zostawał dłużej, bo ona musiała skończyć jakieś zadanie. Spodobało jej się to. Chyba jednego takiego popołudnia zaczęli rozmawiać o szczęściu. Czym jest, jak je zdobyć. Zrozumiała wtedy, że Dominik jest bardzo wrażliwy, poszukuje ideału i goni za wiatrakami. Zaimponowało jej to. Monika też nieustannie poszukiwała idealnej miłości i swojej drugiej połówki. Wierzyła w porozumienie dusz i przeznaczenie. Nie pamiętała kiedy poczuła, że zależy jej na Dominiku. Chyba wtedy, gdy zobaczyła jak bardzo przyjaźnie rozmawiał z jedną z koleżanek. Stała z boku i przyglądała się. Widziała te jego błyszczące, niebieskie oczy wyglądające zza szkieł okularów i jasne kosmyki spadające na czoło. Poczuła niesamowity przypływ czułości i iskierkę zazdrości, że rozmawia nie z nią. „Czyżby to on był moim jedynym?”- pomyślała. Od tamtego czasu starała się znaleźć pretekst, żeby zatrzymać Dominika choćby na chwilę, żeby porozmawiać. Wpatrywała się wtedy uporczywie w jego oczy i rozpływała w marzeniach. Miesiące mijały, a Monika była coraz bardziej zakochana. Próbowała różnych sztuczek, żeby umówić się z Dominikiem poza pracą, ale niestety – jakby nie rozumiał żadnych aluzji. Coraz bardziej nie dawało jej to spokoju. „Przecież muszę coś zrobić. To niemożliwe, żeby on nic nie czuł.” Zbyt dumna była jednak, żeby wyznać mu prawdę. Miała swoją żelazną zasadę, że to nie ona zaczyna. W tym wypadku czuła się jednak bezsilna. Nadeszła zima. Minął już prawie rok od czasu, kiedy zaczęła pracę. Był to dla niej dobry rok. Czuła się świetnie. Święta minęły pogodnie i w rodzinnej atmosferze. Praca w sylwestrowe przedpołudnie nie była najlepszym pomysłem, ale wiedziała, że jest to okazja do zobaczenia się z Dominikiem. Dzień minął szybko i nawet nie miała okazji z nim porozmawiać. Gdy jednak zobaczyła, że zbiera się już do domu, powiedziała: - Poczekaj! Ja też już wychodzę. - OK. To migiem. Szybko ubrała ciepły płaszcz i owinęła szalik wokół szyi. Wyszli razem - Jakie plany na wieczór? –
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil daisy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…