Mord zasady decorum
Spektakl komediowy o tematyce gagstersko-miłosnej
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
SCENA I
/gangsterzy siedzą przy stoliku w barze, palą cygara, grają w karty i rozmawiają/
FREDO: … mimo wszystko „rodzina” jest z ciebie bardzo dumna Emilio. Jak tak dalej pójdzie to może zostaniesz Donem /śmiech/. A propos Dona: /ścisza głos/ jest robota.
EMILIO: No mów!
FREDO: Zwariowałeś?! Tutaj?! Tu każdy może być gliną. Musisz pamiętać, że dla gangstera najważniejszy jest kodeks – prawny!
KOLO: I najważniejsze… Mafii się nie zdradza…
ANTONIO: …bo jeśli ktoś mafię zdradza ten po świecie już nie chadza!
/w międzyczasie Emilio dostrzega dwie siedzące w rogu kawiarni kobiety, zważa na młodą, zawiesza na niej wzrok i traci kontakt ze świtem/
FREDO: Eee… młody! Słuchasz nas?
EMILIO: No słucham, słucham!
FREDO: Chodźcie, opowiem m wszystko w swoim czasie.
/wychodzą Emilio rzuca ostatnie spojrzenie na dziewczynę, ale ona go nie widzi/
SCENA II
/biuro komisarza, na scenie są: policjant Ball i jego nierozgarnięty pomocnik – Willson, na scenie stół, sejf; Willson siedzi n krześle, a policjant chodzi nerwowo po pokoju/
BALL: Co miałeś zrobić?!
WILLSON: No przecież zrobiłem panu kawę! Stoi na biurku, bez śmietanki i słodziłem dwie łyżeczki, tak jak pan lubi…
BALL: Nie chodzi mi o kawę patałachu! Czy myślisz, że twoja praca polega na robieniu kawy?! Otóż nie! Twoja praca polega na wykonywaniu moich poleceń!
WILLSON: No ale pan przecież kazał mi zrobić tę kawę, więc chyba mogę traktować to jako polece…
BALL: Milcz Willson! Miałeś znaleźć mi ludzi! /wylicza/ KOMPETENTNYCH, WYKWALIFIKOWANYCH, MŁODYCH I CO NAJWAŻNIEJSZE SPRAWNYCH FIZYCZNIE! A ty co mi dajesz? Byłego paraolimpijczyka, emerytowanego woźnego i faceta, któremu wydaje się, że jest żarówką!
WILLSON: Myślałem, że to trochę rozjaśni nasze życie.
BALL: Na taką ciemnotę to już nie ma lekarstwa. Niestety… Zaraz przyjdzie komisarz i co ja mu powiem?
/wchodzi komisarz/
KOMISARZ: Ball! Co miałeś zrobić ty patałachu?!
BALL: /przerażony/ Kawusia nie smakowała? Mówiłem mu, żeby tyle nie słodził…
KOMISARZ: Czy myślisz, że twoja praca polega na robieniu kawy?! /Willson przedrzeźnia komisarza/ Otóż nie! Twoja praca polega na wykonywaniu moich poleceń! Nie mów mi tylko, że to ja kazałem ci zrobić tę kawę… Co z moimi ludźmi?
BALL: Oto ich referencje…
/komisarz siada i przegląda papiery/
KOMISARZ: Były paraolimpijczyk? Emerytowany woźny? A co to za wariat?
BALL: On… On myśli, że jest żarówką. Pomyślałem, że może rozświetlić naszą szarą rzeczywistość.
KOMISARZ: /do siebie/ Wam i tak już nic nie pomoże. Potrzebujemy kogoś młodego, zdrowego, ambitnego, kreatywnego…
/do gabinetu wchodzą mfiosi/
FREDO: Dzień dobry! Słyszałem, że potrzebujecie kogoś do walki z mafią. Ja i moi koledzy idealnie się do tego nadajemy.
/komisarz patrzy na nich z niedowierzaniem i zrezygnowaniem, ale kiedy dostaje ich referencje oczy mu jaśnieją/
KOMISARZ: /do Balla i Wilsona/ Już nie potrzebna nam żarówka. Wyjdźcie! /do gangsterów/ No, no panowie… Imponujące. Tu są akta sprawy, klucze do sejfu. Strzeżcie go jak oka w głowie! Pracę możecie zacząć od razu. /wychodzi/
ANTONIO: Nie myślałem, że pójdzie aż tak gładko…
EMILIO: (RZUCA SIĘ NA SEJF) Na co czekamy!? Bierzmy i zwiewajmy!
FREDO: Teraz wszystkie gliny tylko czyhają na to, żeby zlikwidować naszą siatkę! Cierpliwości. Wrócimy tu… w nocy.
(zaciemnienie, oświetlony jest tylko sejf, krótki układ choreograficzny, sejf zostaje opróżniony, wraca światło w sali siedzą komisarz, Ball i Willson)
KOMISARZ: Jak mogłeś do tego dopuścić!
BALL: Właśnie, jak mogłeś do tego dopuścić!
KOMISARZ: Zbieraliśmy te informacje przez trzy lata!
BALL: Słyszysz, przez ciebie trzy lata pracy poszły na marne!
WILLSON: Ale ja nic nie zrobiłem!
KOMISARZ: Właśnie o to chodzi, że nic nie zrobiłeś! Nawet nie kiwnąłeś palcem!
BALL: Właśnie, nawet nie…
(wchodzą gangsterzy, mają zdziwione miny)
FREDO: Co się stało?
KOMISARZ: Willson, powierzam tę sprawę w twoje ręce. Wytłumacz im o co chodzi i odkręć to wszystko
(wychodzą komisarz i Ball; zrezygnowany Willson siedzi na krześle i zaczyna się żalić)
WILLSON:Jak zwykle wszystko jest na mnie! Przecież nic nie zrobiłem, nie mogłem niczemu zapobiec. Znaleźli sobie kozła ofiarnego…
FREDO: Doskonale cię rozumiemy, przyjacielu. To nie Twoja wina, nie przejmuj się! W końcu im przejdzie. Przecież w tym sejfie było tylko kilka bezużytecznych papierków. Odpręż się i wracaj do domu. Zapomnij o sprawie
(Willson ucieszony wychodzi, a Gangsterzy się cieszą).
SCENA III
/zespół
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Agota
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…