Motel Na Granicy
Uważaj gdzie się zatrzymujesz, nie przekrocz granicy...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Biały mercedes przemierzał kolejne kilometry leśnej drogi. Monika siedziała na miejscu pasażera i obserwowała drzewa znikające za szybą. Każde z nich wydawało się być takie samo jak poprzednie. Na początku starała się je liczyć, żeby szybciej czas zleciał, ale po kilkunastu się zgubiła. Nie chciała jechać, nawet nie chciała tam być. Jednak Daniel się uparł. Twierdził, że aktor grający główną rolę filmie nie może być na premierze sam. Nie chciał też żadnej innej kobiety tam ze sobą zabierać. Skoro są razem to muszą wszystko robić razem. Lubiła to jego podejście do związku, ale czasem już nie wytrzymywała i potrzebowała odpoczynku. Daniel zawsze był grzeczny, chociaż był młodym aktorem u szczytu sławy. Nigdy nie dawał powodu brukowcom, żeby o nim pisały. Jednak każde jego posunięcie było pilnie śledzone, wiedział to. Każda sławna osoba, która wiedzie spokojne życie jest najbardziej narażona na ataki dziennikarzy ze szmatławców. Daniel jednak nigdy się nie potknął, a to jedynie z nienawiści do takich pism. Zawsze miał dokładnie przemyślany każdy ruch. Przed wyjazdem Monika powiedziała Danielowi, że skoro musi z nim tam być to niech, chociaż lecą samolotem. Z Warszawy do Berlina podróż samolotem zajmuje jakieś dwie godziny, samochodem ponad dziesięć. Niestety on się uparł, powtarzał jej, że chce zwiedzić trochę Polski i z nią pobyć. Przez ostatni rok praktycznie nie bywał w domu. Cały czas spędzał na planie w Niemczech. Jednak Monika wiedziała, o co tak naprawdę chodzi, wielki aktor Daniel Sankowski, bożyszcz nastolatek, boi się latać. Nigdy się do tego nie przyznał, ale ona wiedziała. Obserwowała go podczas ich jedynej podniebnej podróży. Lecieli do Londynu. W obie strony siedział cicho, pocił się i nerwowo obserwował otoczenie. Kiedy lądowali tak mocno zaciskał zęby na wargach, że przegryzał je do krwi. Nigdy mu tego nie wypominała, ale teraz miarka się przebrała. - Wracam samolotem! Nie będę znowu się męczyła! - Skąd to nagłe wzburzenie? – Odpowiedział Daniel zupełnie obojętnym głosem, nie odrywając oczu od jezdni. - Skąd? Jeszcze się pytasz skąd? Jadę z tobą na kolejną cholerną premierę, chociaż tego nie znoszę. Będę znowu musiała przykleić sobie uśmiech, zapierdalać w szpilkach i opowiadać wszystkim, jakie to mam szczęście, że mam takiego faceta, którego chciałaby przelecieć co druga małolata. Do tego jedziemy już pięć godzin i nie zanosi się, żebyśmy zbyt szybko dojechali. Pewnie znowu zatrzymamy się w jakimś tandetnym motelu, bo będziesz musiał się wyspać przed jutrem. – Wciągnęła głęboki powietrze. Krzyczała na niego niemal nie oddychając, po prostu potok słów pełnych goryczy wylał się z jej ust. Z każdym słowem czuła jak się uspokaja, a złość ulatuje. Potrzebowała się wykrzyczeć. Daniel zdawał się nie zwracać na nią uwagi, nawet nie spojrzał w jej kierunku, zamilkła, czuła się głupio, ale o wiele lepiej. Nie zamierzała przepraszać, należało mu się.
Las kończył się i ukazała się przed nimi wielką otwartą przestrzeń. Na jej środku stał budynek, a przed nim szyld z napisem „MOTEL NA GRANICY” zapraszający przejezdnych na noc, albo chociaż na posiłek. Nazwa zdawała się trafiać w samo sedno, niecałą godzinę drogi stąd znajdowała się granica polsko – niemiecka. Na boku mercedesa zapaliło się mrugające światełko oznaczające zamiar skrętu. Parking przed budynkiem był całkowicie pusty, Daniel wybrał miejsce najbliższe drzwi wejściowych i zgasił silnik. - Tu się zatrzymamy na noc. Muszę na jutro wypocząć, jestem już zmęczony prowadzeniem. – Wysiadł i wyjął z bagażnika walizkę. Jaki on przewidywalny, pomyślała Monika, wysiadła i ruszyła za nim do motelu.
- Dobry wieczór państwu, czy zechcą państwo zatrzymać się u nas na noc? – Portier w czerwonej czapeczce powitał ich z delikatnym uśmiechem. Sięgał już po klucz, nie czekając na odpowiedź – Chciałbym zaproponować państwu nasz najlepszy apartament w promocyjnej cenie, ponieważ są państwo naszymi pierwszymi dziś gośćmi. - Dobrze, gdzie mamy się udać? – Zapytał Daniel oglądając się po holu. Z zewnątrz budynek wydawał się mniejszy. W środku prezentował się lepiej niż niejeden hotel w centrum wielkiego miasta, przykładowo Warszawy. Całe pomieszczenie miało kolor matowo złoty, wszędzie wokoło stały piękne wielkie rośliny i obrazy dodające uroku całemu miejscu. Dywan był jasno brązowy. Całość wieńczył piękny żyrandol składający się z całej masy kryształków wyglądających jak diamenty. - Zapraszam za mną. – Portier wyszedł zza swojego biurka i wskazał ręką na schody. Wyglądały one jakby były wykradzione z zamku. Mężczyzna w czerwonej czapeczce prowadził parę w kierunku wejścia na górę.
Pokój, który dostali był naprawdę wspaniały. Niczym nie przypominał zwykłych przydrożnych noclegowni. Pod ścianą stało wielkie łoże z baldachimem obstawione z obu stron szafkami nocnymi. Dywan był biało kremowy, miękki, wyglądał bardziej jak futro niedźwiedzia polarnego niż ozdoba podłogowa. Ściany były kremowe, wyglądały jakby były pomalowane przed ich przyjazdem, ozdobione kilkoma obrazami z widokami zaśnieżonych gór i pól porośniętych słonecznikami. Wspaniała szafa wspierała się o ścianę prezentując styl iście królewski. Wszystkie meble wyglądały jak z innej epoki, ale pięknie wkomponowywały się w wystrój pokoju. Całość była utrzymana w stylu klasycznym. Apartament królewski, cisnęło się na usta na widok tego pokoju. Daniel rzucił walizkę na podłogę i położył się na łóżku. Ledwie zdążył zamknąć oczy, kiedy nadpłynął sen porywając go. Monika bez słowa weszła oburzona do łazienki. Jej wystrój budził zgrozę. Umywalka była obdrapana i ubabrana zaschniętą krwią, zasłona prysznicowa leżała zerwana w brodziku. W całym pomieszczeniu unosił się straszny odór, zdawało się, że ta część apartamentu został całkowicie zaniedbana przez gospodarzy motelu. Stanęła przed lustrem. Pierwszą rzeczą jaką ją zaniepokoiła były zamknięte drzwi. Dobrze pamiętała, że zostawiła je otwarte. Drugą, która ją naprawdę przeraziła był widok w lustrze. Widziała siebie, jednak inną, starszą. Miała długie siwe włosy, całą twarz pokrywały zmarszczki. Dotknęła delikatnie policzka patrząc w lustro. Nie czuła żadnej zmiany, ale obraz nie ustępował. Zamykała oczy i otwierała, ale nic nie pomagało. Dopiero po chwili dotarł do niej obraz, jaki znajdował się za jej starczym odbicie. Była to niby ta sama łazienka, ale wyglądała na odremontowaną, wszystko było schludne i czyste. Przerażona rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nadal tkwiła w tym samym syfie. Nie myśląc złapała za klamkę i starała się otworzyć drzwi. Siłowała się z nimi, ale nie chciały ustąpić. Zaparła się całymi siłami o ścianę i mocno szarpnęła. Drzwi ustąpiły bez oporów. Kobieta upadła do tyłu uderzając głową o umywalkę.
Daniela obudził dzwonek telefonu stojącego obok łóżka. Zdziwiło go, że nie dostrzegł urządzenia wcześniej, ale był bardzo zmęczony. Podniósł słuchawkę, głos portiera poprosił go do recepcji. Rozłączył się i przeciągnął. Popatrzył wokół, ale nigdzie nie widział Moniki. Zastanawiał się, co się mogło z nią stać, jedyne co przyszło mu do głowy to możliwość, że poszła coś zjeść. Chyba na dole widział tabliczkę kierującą do restauracji. Wstał z łóżka i zszedł na dół. - Dobrze, że pan przyszedł. Pańska towarzyszka wyszła około godziny temu. Prosiła by dopiero teraz pana obudzić. Zostawiła list. – Portier sięgnął pod ladę i wyciągnął kopertę. – Oto on. - Dziękuję. – Daniel odebrał wiadomość i wrócił do pokoju. Otworzył list, wyraźnie było to pismo Moniki. Pisała, że ma dość, że odchodzi. Jest jej bardzo przykro, ale już nie może. Starała się, ale nic im nie wychodziło. Na koniec dodała, że nie może już udawać. Sam zdziwił się jak dobrze zniósł tą informację. Nawet mu nie było szkoda, może i on nie uważał tego za najlepszy związek. Sam nie był pewien. Odłożył kopertę i znów się położył. Wszystko odeszło w zapomnienie, a on usnął.
{i}Monika podniosła się z podłogi. Jej białe spodnie były teraz umazane jakąś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil go24
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…