Nie :-( Święta!
Obok Johna McClane'a, łysawego gościa bez butów, w brudnych spodniach i podartym podkoszulku, usiadł Czerwony Kapturek... Z "życzeniami"...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Kazalnica od lat stała w tym samym miejscu – niewzruszona pomimo wielu przemian, które niczym pustynne wiatry targały drobinami piasku, przenosząc je z miejsca na miejsce, wciąż jednak pozostawiając na tej samej pustyni. Rzędy ławek jak zwykle zachowywały swą niemą dyscyplinę, a ściany myślały o nowej farbie. Za oknami było już ciemno. W świetle latarni migotały płatki śniegu, a nad kaloryferami drżało ogrzane powietrze. Od pół godziny głośnymi uderzeniami rozbrzmiewał z wieży dzwon. Kaplica powoli wypełniała się stałymi bywalcami. Obok Johna McClane'a, łysawego gościa bez butów, w brudnych spodniach i podartym podkoszulku, usiadł Czerwony Kapturek, przy którym uwiązany na smyczy przycupnął wilk. W następnej ławce dłubała w nosie Calineczka, która co rusz zerkała na siedzącego po drugiej stronie Kopciuszka. Kopciuszek żuł gumę i puszczał wielkie balony, które pękając, oklejały wielkimi płatami całą buzię. Po podłodze przemknął pokemon, ledwo unikając niezdarnej próby oplucia przez Harrego, który, by następnym razem nie spudłować, poprawił okrągłe okulary. Środkową nawą majestatycznie sunęła Królowa Śniegu. Jej długą suknię usiłowała nadepnąć Królewna Śnieżka i być może by się to udało, gdyby nie Jack ciągnący ją za rękę do najbliższej z ławek. Szerokim gestem zdjął z głowy trójkątny, piracki kapelusz, pod którym spod chustki wystawały warkoczyki długich, czarnych włosów i machnąwszy nim kilkukrotnie, uprosił miejsce w ławce. Silnym ramieniem pociągnął Śnieżkę i dźgnąwszy szpadą w pośladek, usadowił na wybranym miejscu. Na gzymsie pod sufitem dogodny punkt do obserwacji znalazł Spiderman. W ostatnim rzędzie kłóciły się krasnoludki, który z nich ma lepszy plan odbicia Śnieżki z niegodziwej ręki Sparrowa. Sala szybko się zapełniała. Wszyscy wiedzieli, że nie ma wiele czasu. Dzwon bił już długo, a ten który zwołał zebranie, nie lubił spóźnialskich. Byli prawie w komplecie. Jaś i Małgosia, Baba Jaga, Neo z Trynity, Transformersi, Iniemamocni, Kiepscy, Jaś Fasola. Terminator, niewzruszony sąsiedztwem Shreka, nieruchomo patrzył przed siebie, choć wszyscy dookoła z niesmakiem zatykali nosy. W trzecim rzędzie siedzieli najważniejsi Zagubieni, przed nimi Herosi i bracia, którzy uciekli z więzienia. W ławkach nie było już wolnego miejsca, więc kolejni przybywający stawali, gdzie znajdowali nieco wolnej przestrzeni. Dzwon przestał bić, a gwar rozmów stopniowo ucichł. Kiedy niedaleko kazalnicy zaskrzypiały uchylane drzwi, zapadła grobowa cisza. Oczom zebranych ukazała się długa, zawinięta niczym barani róg, laska. Po niej wyłonił się wielki, odziany w czerwony kubrak, brzuch oraz cała reszta wielkiego, wręcz zwalistego sufragana. Nikolaites, ociężale wdrapał się na trzy schodki i oparł o pulpit. Zanim otworzył usta, sponad okularów rozejrzał się po zebranych. - Mam nadzieję, że wszyscy są – powiedział ochrypłym głosem, pstryknął w mikrofon paznokciem i poprawił szpiczastą czapkę, która zawadiacko osunęła się na bok. Musiał ubrać tę, choć wolał taką z pomponem. Szpiczasta dodawała odpowiedniego majestatu. - Witam szanowne zgromadzenie. Witam także nowych, a w szczególności walecznego Beowulfa, którego odwaga dla wielu powinna być wzorem do działania. Niejeden przybyły rozglądał się, gdzież ów nowy się usadowił, więc by oszczędzić im wysiłków, Beowulf wstał i dzierżąc miecz w ręku, z dumą okręcił się na pięcie. - Cienias – szepnął Gladiator do Obelixa. - Pewnie, że cienias – przyznał Obelix. - Cicho, bo nas wyrzuci – syknął przez zęby Asterix. - Kto, Boewulf? - zdziwił się Gladiator. - Jaki Boewulf? - prychnął Asterix.- Santa nas wyrzuci! Oprzesz się? Gladiator wzruszył ramionami, ale zamilkł. Z Santa nikt szans nie miał, nawet on. Nikolaites nabrał powietrza w płuca i bez skrępowania ryknął do mikrofonu: - Jak co roku czeka nas wielkie zadanie zadowalania ludzi! Musimy oderwać ich od codziennych zmartwień, zająć myśli przyjemnościami i dać, co każdy lubi! Czy jesteście gotowi?! Całe towarzystwo, jak jeden mąż, zerwało się z miejsca. Ryk wielu gardeł był jednogłośny: - Jesteśmy gotowi!!! Jesteśmy gotowi!!! Jesteśmy gotowi!!! Nikolaites był zadowolony. Wieloletnia praca przynosiła pożądane efekty. Patrzył, jak Artur i Minimki, Poirot, Power Rangers, Simpsonowie, Hulk, Lucky Luke, poszukiwacz skarbów Benjamin Franklin Gates, Niania, Hobbici i wszyscy inni z entuzjazmem klaszczą, podskakują i wiwatują na cześć tego, co miało się niebawem wydarzyć. Dla lepszego efektu, kilka razy stuknął laską wprost w mikrofon. Dobywający się z głośników huk przebił się przez panujący tumult i zgiełk natychmiast ucichł. Kto mógł, usiadł na powrót w ławkach. - Powinniśmy zawsze pamiętać, po co jesteśmy. Mieszkańcy ludzkiego padołu mają tysiące problemów na swoich głowach, do nas więc należy zmieniać ich trudny los. Niech zapominają, niech odnajdują się w innych światach, które im stwarzamy, niech się śmieją, niech płaczą nad innymi, a nie nad sobą, niech się boją o swoich bohaterów i emocjonują ich losami. Dajmy im możliwość zrzucenia z siebie stresów, dajmy im szczęście! Natychmiast rozległa się burza nowych owacji. Nikolaites delektował się przez chwilę tym widokiem. Wzruszenie było ogromne. Szum wywołany okrzykami i komentarzami przybierał na sile, więc laska ponownie poszła w ruch i znów zapanował spokój. Nikolaites uśmiechnął się, ale z powodu obfitej, siwej brody i wąsów nikt tego nie dostrzegł. - Dobrze, bardzo dobrze – mruknął jakby do siebie, po czym już głośno dodał: Trzeba zabrać się do konkretów. Losowanie było dla jednych korzystne, dla innych nieco mniej. Nie ulega wątpliwości, że nie możemy co roku zostawiać Kevina samego w domu, więc w tym roku nastąpią zmiany. Denis, będziesz znowu rozrabiał, co pewnie cię…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil remi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…