Wróć do katalogu

Niedokończona miłość

tylko śmierć jest nieodwracalna - wszystko inne da się wybaczyć, naprawić, odwrócić.

mesueopublikowano 28 sierpnia 201413 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział I

Jestem już spokojna. Mam już siłę, żeby znieść prawdę, że ciebie już nie ma wśród żywych. Jeszcze ból ściska w piersi, ale jest już łagodniejszy. Już nie płaczę, tylko jakaś łza czai się niebezpiecznie, ale już łzy nie padają wielkim strumieniem jak w dniu kiedy dowiedziałam się, że ciebie już nie ma. Krzyczałam z całych sił i chyba ten niemy krzyk w niebie słyszano, bo przysłali anioła, aby mnie uspokoił. Teraz mogę ci wszystko powiedzieć, tego czego powiedzieć nie mogłam jak byłeś. Bałam się o ciebie. Nie słuchałeś mnie, aby nie wkraczać na niebezpieczna ścieżkę. Nie słuchałeś głosu rozsądku. Teraz ciebie nie ma, a ja jestem. Znowu idę sama i ciężko mi się pogodzić z tym, że odszedłeś. Muszę pozbierać się i być znowu silną kobietą, a ciągle mazgaję się. Od wielu lat nie zależało mi tak na nikim, jak na tobie. Między nami jest linia, której nie mogę przekroczyć ja, ani ty. Proszę Boga, aby pozwolił wrócić tobie, ale bezskutecznie. Nie słyszy mnie, albo udaje, że nie słyszy. –„Oddaj mi Tadeusza” krzyczę. I nic. Prośba odbija się i wraca do mnie. Słyszę tylko anioła, który mówi: - Nie byłabyś z nim szczęśliwa. Ale czy anioł wie co to znaczy szczęście. Ma przecież postać niematerialną. Nie potrzebuje przecież bliskości drugiej osoby. Nie potrafi czuć i nie wie co znaczy samotność. Nie wie co to znaczy pragnienie czułości, pożądanie. Teraz kiedy mówię do ciebie stoi i słucha. Myśli, ze jestem tak zdesperowana, że mogę zrobić coś złego. - Nie jestem kochanie zdesperowana. Jestem tylko nieszczęśliwa. Linia, która nas rozdzieliła zabrała moje marzenie, sny i odrobinę szczęścia, na która myślałam, że na tej Ziemi zasłużyłam. W to, że nie byłabym z tobą szczęśliwa nie wierzę. Chce mnie tylko pocieszyć, a ja nie potrzebuję takiego łgarstwa, aby poczuć się lepiej. Sam wiesz, że jestem silna i z czasem uporam się i z tym. Czasu trzeba. Mądrzy ludzie mówią, że czas jest najlepszym lekarzem. Wiele w tym racji. Nie dane było naszej miłości rozkwitnąć i zrutynieć. Szarość jeszcze nie przyszła, bo za wcześnie a na błyszczenie wszystkimi kolorami tęczy nie starczyło czasu. Może czujesz, to co ja czuję. Może mnie słyszysz. - Choć linia nas dzieli nie odszedłem jeszcze. Nie chcę iść bez ciebie. - A ja nie mogę pójść z tobą. - Wiem. Nie udało się nam. - Od września mieliśmy być razem - już na zawsze. Zabrakło czasu. - Prosiłam, abyś nie mieszał się. On mnie nie zabije, a będzie niszczył tych co kocham, chociaż do tego czasu nikogo nie zbił. - Nie mogłem przyjąć jego warunków. Chciał, abym mu służył przeciwko tobie. - Cóż mogę powiedzieć? Wracam do domu. Niech niebo się otworzy i idź tam. Należę do tego świata, a ty już do tamtego. Nie może być już inaczej. Bóg nie słyszy, choć proszę byś wrócił. - Byliśmy oboje zawsze samotni. Kiedy spotkałem swoją połówkę musiałem odejść… - I kiedy ja poczułam pragnienie bycia we dwoje, zabrano mi ciebie i… - Moje życie było smutne, a ty nadałaś temu kolor nieba. - I niebo mi ciebie zabrało, a ja nie wiem dlaczego? - Nie chcę iść bez ciebie. - Nie chce tutaj być bez ciebie. - Kto przekroczy linię, w którą stronę? - Nikt – padła odpowiedź. - Nie odchodź. Nie pójdę dalej bez ciebie. Mogę zawisnąć między światami. Będę wracał i patrzył na ciebie. Pomagał ci w trudnych momentach twojego życia. - Nie chcę. Nie dane było nam w świecie realnym być razem, to nie chce być z duchem. Być z tobą i nie móc przytulić się do twoich szorstkich rąk. Nie! Drzwi teleportacyjne niech zamkną się. Nie mogę inaczej. - Zaczekaj! - Będąc z tobą, będzie mi jeszcze trudniej. Wolę już sama. Przynajmniej szybciej odzyskam spokój. Żegnaj Tadeuszu. - Zaczekaj! Pójdę i poproszę Boga, aby pozwolił mi wrócić. - Idź! Może jednak nie zasłużyliśmy na taki cud, ale idź. - A ty? - Ja? Ja? Codziennie proszę go o cud. I nic. Tęsknię za tobą. Nie umiem już odnaleźć się bez ciebie. Byłeś moja nadzieją. Nadzieją na rozstanie się z samotnością. I nic. Dalej jestem samotna. Chodzę sama. Izoluję się nawet od przyjaciół. - Dlaczego? - Dużo mnie kosztuje powstrzymywanie łez. Staram się być pogodna, ale gdzieś zgubił mi się żart, śmiech i nie wiem czy chcę go odnaleźć. - Nie mówiłaś, że kochasz mnie. - Jestem w środku smutna. Czas zagoi i to. Wiesz w moim życiu było dużo smutku. - O tym też nie mówiłaś. - Mieliśmy tak mało wspólnych spotkań, że nie chciałam ich marnować na opłakiwanie starych ran. Chciałam być z tobą, a nie ze wspomnieniami. - Nie odejdę bez ciebie. Przez wiele lat żyłem sam. Spotkałem ciebie i świat zawirował wokół mnie. Poczułem pragnienie ciebie. Nie jestem kochliwy, a jednak kiedy spotkałem ciebie miałem ochotę zaciągnąć ciebie do łóżka. Przestraszyłem się, że jeśli to zrobię stracę ciebie. To może byłoby lepsze i tak nie mogę teraz objąć ciebie, i całować. - Szkoda. - Coraz trudniej mi zrozumieć, dlaczego tak się stało. Mieliśmy przecież zamieszkać razem na dobre i na złe. Czyżby to nam nie było pisane? Obiecałeś mi coś. Jak teraz tego dotrzymasz? - Wtedy nie myślałem, że umrę. Nie wiem jak dotrzymam. Już nie jestem w twoim świecie chociaż tobą rozmawiam. - Duchy myślą. Nie masz już narządu mowy. Ja tylko odbieram twoje myśli. I jak teraz będziesz mnie przytulał? No jak? - Nie płacz. Nic na to nie poradzimy. To nasze wspólne ostatnie minuty, więc wykorzystajmy je na powiedzenie sobie tego, czego nie zdążyliśmy powiedzieć. - Więc mów! Moje łzy ciągle padają. Nie potrafię ich zatrzymać, a może nie chcę. - Beksa. - Nieczuły duch. - Nie mów tak. - Dlaczego? Małe dzieci zakrywają oczy dłońmi. Wydaje im się wtedy, że ich nie ma. Może zrobię podobnie. Może to wszystko zły sen, z którego zbudzę się i wszystko będzie tak jak dawniej. Znów spotkamy się nad rzeką i pobiegniemy do naszej samotni. - I będziesz pokazywać mi gwiazdeczki i będziemy liczyć motyle. Będziemy spacerować i liczyć dni, które minęły i patrzeć na siebie i nie tylko. - To już chyba nie. My się rozstajemy na zawsze Konradzie Wallenrodzie. Nie będzie połączenia romantycznych bohaterów węzłem małżeńskim. - Dlaczego zabierasz mi ułudę? - Bo nie mam jej nawet dla siebie samej. Nie wiem, jak będzie bez ciebie. Wszystko mi się rozmywa. Nie potrafię już zebrać myśli do kupy, a muszę. Przecież nie będzie już inaczej. Umilkli. Ona cicho łykała łzy. Nie chciała już rozmawiać. Wiedziała, że nic nie wskóra ze śmiercią. Nawet…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych