Wróć do katalogu

Nieproszony gość

O drugiej stronie miłości

ziux, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Doskwierała mu samotność. Tak naprawdę męczyła go już dłuższy czas, więc chyba nie był sam, skoro ciągle mu towarzyszyła. W każdym bądź razie dzięki niej nigdy nie był tak bliski ze swymi myślami. Zawsze miał się nimi z kim podzielić. Widać „zawsze” nie jest wieczne. Teraz sam sobie był najwierniejszym słuchaczem i najznakomitszym mówcą. Najlepszym sprzymierzeńcem i największym wrogiem. Był każdym najlepszym i każdym najgorszym. Szkoda tylko, że nie miał komu o tym powiedzieć. Głęboko zaciągnął się papierosem. Normalnie nie palił, ale teraz nikotyna miała być lekarstwem na jego smutek. Chciał, żeby cała go zalała. Dym miał wędrować do mózgu i serca, tam dusić myśli i emocje tak, by nigdy już nie ożyły. To było by najlepsze rozwiązanie, lecz tylko w małym stopniu koiło jego rozterki. Zaciągnął się jeszcze raz. - Ehh… czemu ten świat jest taki popierdolony?- zapytał sam siebie wypuszczając dym z płuc. Stał jeszcze chwilę wpatrując się w gwiazdy. Wziął ostatniego macha i pstryknął petem przed siebie. Obserwował jak żar papierosa spada w dół, po czym gaśnie w trawie. Czuł się podobnie tyle, że on ciągle spadał. Wchodząc do pokoju zamknął za sobą balkon. Zdjął polar i usiadł przed komputerem. - Zadzwonię do niej, ciekawe co porabia?- pomyślał. Wiedział, że gadka jak zwykle nie będzie się kleić i raczej tylko go zaboli, ale mimo tego chciał z nią pogadać. Wziął telefon do ręki. -Lepiej nie, to i tak nic nie da.- zrezygnował po chwili. W tym momencie, podobnie jak u większości osób, które przeżywały emocjonalne rozterki, serce wzięło potężny zamach i przywaliło pałą rozumowi. „Zadzwoń do niej!” krzyknęło. - Chociaż nie zaszkodzi, przynajmniej usłyszę jej głos.- stwierdził. Wystukał numer. Połączenie zostało odebrane, lecz było słychać tylko śmiech. Męski śmiech. Dostał skurczu żołądka. W jednej chwili poczuł wewnętrzny gorąc a zarazem temperatura w pokoju spadła o kilka stopni, zrobiło się chłodno. Wyczuł jej obecność. Skierował wzrok na monitor i zobaczył w nim odbicie Zazdri. - Znowu ty…-powiedział odwracając się w jej stronę. Stała przed nim młoda, zielono-oka, wysoka dziewczyna o ponętnych kształtach. Na nogach miała czarne pantofle na wysokim obcasie z odkrytymi palcami. Była ubrana w czarne, dopasowane dżinsy. Górną cześć garderoby stanowił czarny, skórzany gorset w gustownym kroju, pod nim nie miała nic. Na ramiona opadały jej kruczo czarne, proste włosy, podwinięte na samych końcach. Jej pełne usta pokrywała szminka w kolorze soczystej czerwieni. Paznokcie stóp i dłoni pokrywał czarny, błyszczący lakier. Było w niej coś tajemniczego. Swoim wyglądem przyciągała wzrok a zarazem wywoływała niepokój. - Czego chcesz?!- zapytał agresywnym tonem po czym odwrócił się na krześle zaciskając zęby. Czuł jak rośnie w nim gniew. - Oj, co ty taki zły Petrusie? Czyżby coś nie tak z Megi?- zapytała, choć dobrze wiedziała co przed chwilą usłyszał w słuchawce. - Nie ważne- odparł starając się nie wdawać z nią w dyskusję. Wiedział, że to źle się skończy. - Oj nie bądź taki, powiedz co się stało, znowu się pokłóciliście? A może ona znowu nie ma dla ciebie czasu?- zapytała zaczynając go drażnić. Była w tym dobra. Nikt jak ona nie potrafił wyprowadzić Petrusa z równowagi. - A może zadzwoniłeś w nieodpowiednim momencie? Może przeszkodziłeś jej w jakimś ważnym spotkaniu?- wypowiadając to, jej uśmiech stawał się coraz bardziej wredny. Z satysfakcją od razu uderzała w najczulszy punkt, była w tym mistrzynią. Wiedziała, że nie wyrzucił jej jeszcze ze swego serca. Petrus czuł jak zaczyna gotować się w środku. Od nóg, po przez brzuch i klatkę piersiową wzbierała w nim fala gniewu i złości. Pieniła się w zastraszającym tempie. - Nie twój interes- wycedził przez zaciśnięte zęby w taki sposób, że nie jedno małe dziecko zaczęło by płakać. - Ależ oczywiście, że mój.- powiedziała i położyła rękę na jego ramieniu. Schyliła się i szepnęła mu na ucho: - Przecież wiesz, że siedzimy w tym razem. Jej zimna ręka i rozpalona skóra Petrusa sprawiły, że powietrze zaczęło drżeć. - Gówno nie razem, to nie twoja sprawa. Spadaj!- krzyknął Petrus. Był zirytowany jak nigdy. W głowie kołaczyły mu się różne myśli. Może była na jakiejś imprezie, albo ze znajomymi i miło spędzała czas? Mogła stać gdzieś na przystanku i niechcący odebrać połączenie. Mogła też z kimś być. Być w pełnym tego słowa znaczeniu. Tysiąc sytuacji mogło tłumaczyć męski śmiech w tle, lecz chora wyobraźnia Petrus momentalnie podsunęła mu przed oczy obraz Megi z jakimś facetem. To wciąż go bolało, choć ich małżeństwo skończyło się 2 lata temu. Dziwił się sobie czemu wciąż jest o nią zazdrosny, przecież poukładał sobie wszystko w głowie i sercu. Przynajmniej tak sądził. Nie ma miłości bez zazdrości, ale w drugą stronę? Zazdri słyszała jego wszystkie myśli. Nie zamierzała czekać, aż on dojdzie do prawdziwych wniosków. Zamierzała podsunąć mu własne. - To nie spotkanie ze znajomymi, dobrze o tym wiesz. Przecież już nie raz rozmawiała z tobą, gdy była z przyjaciółmi. Tym razem to co innego.- sama sugerowała mu co powinien myśleć. Położyła mu drugą dłoń na ramieniu by móc lepiej sterować jego wyobraźnią. Zaczęła głaskać go po ramionach. Przy każdym dotyku spod palców unosił się niebieski, kwaśny dym. Teraz w głowie Petrusa przewijały się obrazy, które dla…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych