Niespodziewany wieczór.
Sielankowe popołudnie daje o sobie znać późnym wieczorem w postaci nocnego koszmaru
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzisiaj to nie był mój dobry dzień. W zasadzie to był jeden z gorszych dni. Praca , spotkanie ze znajomymi , powrót do domu. W moim wieku ktoś powinien już na mnie czekać w tym domu. Niestety jak do tej pory nie znalazłem nikogo kto wytrzymał by ze mną wystarczająco długo. Najpierw myślałem, że chodzi o urodę, koledzy w pracy powiedzieli że siłownia, basen, survival, wyrzeźbią ze mnie prawdziwego macho. No cóż, może coś wyrzeźbiło, ale to nie poprawiło mojej sytuacji domowej. Teraz oczywiście dużo częściej mam koleżanki, które chcą spędzić ze mną kilka wieczorów. Na tych kilku wieczorach zwykle jednak się kończy. Dzisiaj w drodze do domu zadawałem sobie pytanie jak to jest możliwe, że z pośród tylu świetnych lasek nie mogę dopasować się z żadną. Przez głowę przeleciało mi głupie podejrzenie, że może jestem pedałem czy coś w ten deseń. Niestety po chwili namysłu i odczuciu lunchu wraz z sokami trawiennymi w nosie, myśl ta bardzo szybko stała się głupią i zupełnie nie realną. Dojechałem do domu. Oto jestem. Siedzę sobie na łóżku. Za oknem przechodzą ludzie z dziećmi, pary młode i te starsze. Przejeżdża dziewczynka na hulajnodze. Mija godzina, dzisiaj nie mam żadnych planów na wyjście. Sport dzisiaj też odpada – dzień lenia. Dzień bez planu zawsze kończy się dla mnie procentami. Czy dzisiaj będzie inaczej? Z przedpokoju dobiega mnie znajomy odgłos. Telefon. Czy chce mi się do niego podejść?. Dzień lenia, niech on podejdzie do mnie, niezła myśl, gdyby tylko umiał chodzić. Leżę dalej. Ciepło i wygoda łóżkowych pieleszy dają odczucie delikatnej błogości. Upajam się tym uczuciem. Przymykam oczy, czuję jak najpierw mrowieją mi nogi, a zaraz potem ręce. Nie jestem w stanie nimi ruszyć. Całe ciało stało się w kilka sekund bardzo ciężkie, nie jestem w stanie ruszyć nawet głową. Zamykam oczy. Ciemno. Dziwne odczucie chłodu na twarzy i brzuchu. Czuję jak bym leżał na czymś zimnym i twardym. Otwieram oczy, nadal ciemność, biorę głęboki oddech, krztuszę się. Coś mam w ustach, to coś wypełnia także moje gardło. Powoli zaczyna dochodzić do mnie ból z okolic ramion, ud, stóp oraz krocza i odbytu. Wydaje mi się, że ramiona mam przytwierdzone do powierzchni, na której leżę. Krzyczę, a przynajmniej tak mi się zdaje, przechodzi mnie wrażenie, że już kiedyś byłem w podobnej sytuacji. Mój umysł dopatruje się podobieństwa sytuacji. Nagle przypominam sobie. Przecież to tylko sen. Staram się zrelaksować. Staram się, niestety bardzo przeszkadza…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil _pasikonik_
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…