Niewidzialna
***
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niewidzialna...
W ciszy jako jedyny przerywnik, szepczą Twoje słowa. Odwracam głowę do ściany. Zabawne jak ktoś musiał napracować się nad oklejeniem jej tą tapetą. Jest taka nierówna i dziurawa. Zupełnie jak ja. Zadziwiające jak bardzo ta ściana jest podobna do mnie. Zamykam oczy. Leżę tak krótką chwilę. Nagle czuję Twą rękę na mym białym ramieniu. Przechodzi mnie dreszcz. Od głowy, po sam czubek palców. Zaczynasz bawić się moimi włosami. Kiedy do gry wkraczają Twoje usta podnoszę się i wychodzę. Wystarczy. Pamiętam to wszystko jakby wydarzyło się wczoraj. A przecież minęło już tyle czasu. Ile? Sama nie wiem ile... naprawdę zagubiłam się do tego stopnia, że nie wiem. Muszę żyć z dnia na dzień, psycholog, do którego tato siłą mnie wysyłał mówił, że inaczej wykituje. Tak... tylko że to niczego nie zmienia, w niczym mi nie pomaga... Wciąż do tego stopnia gardzę sobą, że chciałabym to powtórzyć i jeszcze raz zrzucić się z okna. Mówię jakbym wtedy się zrzuciła, a przecież tego nie zrobiłam. I do jasnej cholery nie mam pojęcia dlaczego. Tak byłoby o wiele lepiej. Dla mnie i dla całego świata. Bo po co ja jestem tu potrzebna? Tylko się męczę... Wczoraj poszłam po zakupy. Jak na złość musiałam spotkać Agnieszkę. Zmieszała się na mój widok jakbym była jakaś trędowata czy coś... A przecież była moją najlepszą przyjaciółką. Przez osiem lat. Jak mnie zobaczyła to aż upuściła słoik z ogórkami, które trzymała w ręce. Narobiła huku, ochrona się zbiegła... Zapłaciła, spojrzała na mnie z wyrzutem, co najmniej jakbym to ja opuściła te ogórki i poszła. Żałosne. Przecież ja się nic a nic nie zmieniłam. Tyle, że o siebie nie dbam. Tyle że ubieram się na czarno. Tyle że nie myłam włosów od przeszło tygodnia, tyle że nie umiem już się uśmiechać. A i jeszcze, że nie umiem żyć. Poza tym wszystko jest po staremu, naprawdę. W środę widziałam się z mamą. Nawet ze mną chwile pogadała. Tak, ona lubi udawać, że wszystko jest w porządku, lubi udawać że czegoś w ogóle nie ma. Dobrze wiem, że najchętniej by się mnie pozbyła, przecież przynoszę jej taki wstyd przed ludźmi. Ja-córka najlepszej dentystki w mieście. Tak też na rękę chyba jest jej to, że wyprowadziłam się z domu. Zapytała tylko czy mam za co żyć. To wszystko. Później jej zwykłe opowieści jak to było w pracy nio i oczywiście o Pawle, moim kochanym bracie, jakie to on ma udane życie i jaki wspaniały człowiek kiedyś z niego będzie. Tak.. Ze mnie też miał być wspaniały człowiek. Nawet jeszcze wspanialszy. Pamiętam, że zanim to się stało byłam nawet bardziej faworyzowana przez rodziców. Kochana córeczka, zdolne, cudowne dziecko. Teraz dla nich w sumie nie istnieje. Tak sobie myślę czy nie przejść się na spacer. Strasznie tu gorąco. Boję się tylko, że znów kogoś spotkam. Naprawdę nie mam teraz ochoty patrzeć na te wszystkie kpiące czy litościwe twarze. Trzeba się jakoś ukryć. Wyjmuję z szafy długi, gruby, puchowy płaszcz choć jest dopiero wczesny listopad. W nim czuję się bezpieczna. Czapka, kaptur i jestem gotowa. Zabawne jak niewiele trzeba aby stać się niewidzialną. Tak.. Bycie niewidzialną pochłania jakieś dziewięćdziesiąt procent mojej energii. Dawniej tak nie było. Dawniej chciałam być podziwiana, dawniej wychodziłam do ludzi i nosiłam kolorowe ubrania. Dawniej lubiłam podrywać i byłam podrywana. Dawniej...Dawniej to się nie stało. Ja- Niewidzialna idę ciemną ulica. Nie boję się miasta nawet nocą. Nie boję się, bo na niczym mi nie zależy. Nie ważne czy ktoś mnie napadnie czy nie, może nawet tak byłoby lepiej. Staję na małym mostku. W dole szumi rzeka. Ciekawe dlaczego takie miejsca jak to szczególnie mnie przyciągają. Może dlatego, że tu nie czuję się tak zupełnie samotna? Zaprzyjaźniłam się a tą zielonkawą wodą, pełną rudych brzozowych liści, które spadają do niej z rosnącego na brzegu drzewa. Opowiadam jej o sobie. Jakoś tego potrzebuję. Żeby mówić. Coś, do „Kogoś”. Nie chcę zapomnieć tej umiejętności. I w sumie to lubię mówić. Kiedyś niby byłam gadułą. Dzisiaj opowiem jej o Przemku. Pamiętam, że następnego dnia nie zadzwonił. Jeszcze następnego też nie. Odezwałam się pierwsza. Jak zwykle. Nie mogłam na niego czekać. Za bardzo go kochałam. I to było moje przekleństwo. Nigdy nie zapomnę tych ciemnym, bursztynowych oczu, choć bym nawet bardzo chciała. Obraz oczu Przemka zbyt mocno się we mnie wrósł. Zbyt głęboko się zakorzenił. Ja zadzwoniłam, a on przyszedł. Chwilę w drzwiach mnie poprzytulał i powiedział, że musi iść, bo wzywają go obowiązki. Tak jasne... oczywiście. Nie wiem jakim cudem w ogóle go poznałam. Na jakimś durnym spotkaniu przed Bierzmowaniem. To znaczy wtedy nie wydawało mi się ono wcale durne, bardzo lubiłam na nie chodzić. Wtedy jeszcze wierzyłam w Boga. Chyba mu się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kimi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…