Wróć do katalogu

Niewyspani goście nocą.

Tym razem, trochę coś innego, łatwo się czyta i kończy się totalnie nie w moim stylu, bo happy endem. Zajrzyjcie, jeśli chcecie i zostawicie jakiś ślad.

charlie, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pogoda, zwyczajna, nudna, bez wiatru, bez powietrza. Wracał z placówki w której wysiedział 8 godzin lekcyjnych, nic z niej nie wynosząc. Totalnie nic. Pustka. Kałuże po wczorajszej burzy, zachłannie lizały jego czyste, nowe buty. O które tak bardzo dbał, jednak teraz totalnie go nie obchodziły. Szedł, przez osiedle, szybkim krokiem, żeby jak najprędzej znaleźć się w domu. Grzywka przykleiła mu się do czoła, i nic nie mogło jej ruszyć gdyż żaden podmuch wiatru nie miał zamiaru zaskoczyć go w tym przesiąkniętym od monotonii powietrzu. W uszach leciała muzyka, a pod nosem nucił znany mu tekst. Jest w domu. W domu – pomyślał z pogardą. Wtargnął, rzucił plecak pod pokój, głos ukochanego wykonawcy teraz tylko w uszach. Jednak nie, tu matka, tu brat coś krzyczy. W mordę, spokoju trochę – próbuje słuchać, słuchać muzyki, nic więcej go nie otacza przecież. Ale teraz ona woła. Obiad. Malec upaprany marchewką z groszkiem z uśmiechem, mówi jak to cudownie było dzisiaj w szkole. Przynajmniej jemu. Powoli żuje kotleta, połyka ziemniaki z proszku. Spogląda na matkę smutna – przygnębiona. Mówi coś do niego. Czy wszystko w porządku. Czy nic się nie stało. Milczy i tylko kiwa głową. Krzyczy mały, krzyczy ona znowu coś nie tak. Wstaje od stołu, wrzuca talerz do zlewu. Zamknął już drzwi. Teraz jest sam. Wyjmuje zeszyt. 4 kwietnia 2006 - Co tu dużo mówić, dzień jak każdy inny, nic się nie wydarzyło. Moja matka jest załamana, już nie wiem co robić, co mam mówić małemu, sam nie wytrzymuje tego psychicznie. Gdyby nie ojciec, może inaczej to by się ułożyło, a teraz wszystko na mojej głowie. Jeszcze ta komórka, ciągle jakieś niewyraźne sygnały, ona nie pisała, i nie napisze. Przecież nie będę pisał pierwszy, znowu jak ostatni idiota. Poczekam. Nie wytrzymam. Potrzebuje, żeby napisała. Następna sprawa: ta cała buda, kolejne zagrożenia, kumple jacyś tacy niewyraźni, a kobieta od chemii nie daje mi spokoju. I jak tu żyć. Człowieku. Przynajmniej, żebym miał do kogo się odezwać a tu nic, cztery puste ściany, blade światło od kompa, i zielony zeszyt w kratkę. Jak zrobić, żeby to wszystko złożyć w całość? To całe życie, które zgromadziło się przez siedemnaście lat? Nie da rady. Chyba poproszę o jakąś instrukcje obsługi. Szkoda, że czegoś takiego nie ma. Muszę coś zmienić, zadbać o małego, mamę, dam radę. Może nie dam. Ale już niedługo – zmienię przyszłość. Pisałby na pewno jeszcze dłużej gdyby nie przerwało mu pukanie do drzwi. Zdjął słuchawki z uszu, i skierował wzrok na drzwi. - Położysz mnie spać? Mama chyba jest strasznie smutna – powiedział malec, patrząc na niego swoimi niebieskimi oczami - Nie chce jej męczyć. - Jasne, jasne mały – odpowiedział, biorąc go na ręce – Nawet opowiem ci taką super bajkę, a mama jest po prostu zmęczona a nie smutna. – mówił łagodnym głosem. Położył malca na drewnianym łóżeczku i przykrył kiedyś jego pościelą w samoloty, sam położył się obok, a mały oparł głowę na brzuchu starszego brata. I zasypiał wsłuchany w cudowną opowieść. Deszcz stukał, głośno o okna na poddaszu, tworząc melancholijny nastrój. Cała okolica pogrążała się w spokojnej deszczowej nocy. Malec drzemał bez nerwów i problemów, na brzuchu brata. Jednak on sam, nie mógł zmrużyć oka ani na chwilę, myśląc o niej. Wiedząc, że tej nocy na pewno nie zaśnie. Otoczony niepokojącymi myślami, które odbijały się w oknie.

Pogoda, zwyczajna, nudna, bez wiatru, bez powietrza. Wracała z placówki w której wysiedziała 8 godzin lekcyjnych, nic z niej nie wynosząc. Totalnie nic. Pustka. Kałuże po wczorajsze burzy myły jej stare buty, i cieszyły się z nowego obiektu, który pojawił się w ich otoczeniu. Zmokłe kosmyki włosów schowały się pod czapkę, nadając jej wygląd nieogarniętego szpetnego chłopca, i nic nie mogło ich ruszyć gdyż żaden podmuch wiatru nie miał zamiaru zaskoczyć jej w tym przesiąkniętym od monotonii powietrzu. Przez słuchawki leciała ulubiona piosenka, a pod nosem niedosłyszalnie śpiewała słowa. Jest w domu. Brat szturchnął ją w ramię – przywitał się, ojciec rzucił krótkie ”cześć” z łazienki gdzie wykonywał staranne ruchy żyletką aby się ogolić. Szła do pokoju poprawiając słuchawki, rzuciła torbę na łóżko. Brat krzyczy, ojciec woła z kuchni. W mordę, spokoju trochę – próbuje słuchać, słuchać muzyki, nic więcej mnie nie otacza przecież. Dobra obiad już idę. Usiadła przy stole wsłuchując się w głos brata, który z dumą opowiadał, że jednak ten kierunek studiów, z technologii żywności to nie był taki zły wybór. Będzie kimś on to wie. Ojciec patrzył na niego dobrymi, niebieskimi oczami, wsłuchując się w każde słowo. Ona skierowała znudzony wzrok na nowy obrus jaki położył ojciec – no proszę coś innego – pomyślała. Tata mówi coś do niej. Pyta się: Czy wszystko w porządku? Czy nic się nie stało? Czy dobrze w szkole? Milczy i tylko kiwa głową, siedzi grzebiąc z niechęcią w misce ze spaghetti. Wstaje od stołu, myje talerz w zlewie i wrzuca do zmywarki. Rusza w…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych