Wróć do katalogu

o ekologach i ekologii

złośliwie o zielonych

Krystian-Colonia, opublikowano , 7 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Szczególnie chwytliwym i modnym tematem w ostatnich latach stała się szeroko rozumiana ,,ekologia”. Półki w sklepach uginają się od ekologicznej żywności ( po której notabene częściej odwiedza się… toaletę), wszyscy, którzy nie chcą się stać wyrzutkami społeczeństwa powinni segregować odpadki, kupować przyjazne przyrodzie ubrania i przede wszystkim używać odpowiednich reklamówek. W innym przypadku szybciej niż myślimy spotka nas przysłowiowe siedem plag egipskich. Ociepli się klimat, wielkie lądolody lub podobne szkaradztwa rozpuszczą się i zaleją nas otchłanie wód, po czym wyginiemy jak niegdyś dinozaury. Jednakże… osobiście jakoś nie mogę od kliku lat zaobserwować, by tak się u nas w Polsce ociepliło. Doprawdy do Florydy moim zdaniem trochę nam jeszcze daleko. Przynajmniej w miejscu mego zamieszkania – Białymstoku. Odkąd się urodziłem mamy mroźne ,,niespotykane wcześniej” zimy i to takie po minus trzydzieści parę stopni. Dwa sezony temu była ponoć zima stulecia. Nie wiem jak jest gdzieś indziej, ale bywałem też zimą w Krakowie, Zakopanem i Gdańsku i w każdych z tych miast był śnieg i mróz. A może tych miast efekt cieplarniany nie dotyczy? Powszechnie wiadomo jest, że klimat ewoluował na przestrzeni lat. Raz było na ziemi gorąco, później lód pokrywał większą część jej powierzchni. To prawda, że jeszcze za czasów króla Zygmunta Augusta Bałtyk zamarzał zimą tak mocno, że aż na saniach jeździło się do Szwecji śpiąc po drodze w gospodzie wybudowanej na środku morza. Dzisiaj jest to niemożliwe ale nie oznacza to, że za sto, dwieście lat to się nie powtórzy, tak jak i przed Zygmuntem Augustem były zimy gdy morze nie zamarzało. O anomaliach pogodowych pisał już Henryk Sienkiewicz w czasach gdy nie było jeszcze wielkiego przemysłu i ekologów w pierwszym rozdziale ,, Ogniem i mieczem”. Po prostu takie sprawy zdarzały się i będą się zdarzać a człowiek przypisuje sobie zbyt dużą rolę we wpływaniu na pogodę i przyrodę. Szczególny prym w tej swoistej megalomanii wiodą ekolodzy. Tak naprawdę wiadomo co się za tym kryje: biznes i polityka. Jakiś czas temu komuś zależało by produkować dezodoranty bez ozonu. I zaczęła się nagonka… świat i ekolodzy krzyczeli o dziurze ozonowej. Dziś jakby temat przycichł, dziura wraz z wycofaniem dezodorantów przestała nam grozić. Później przyszedł czas na rozprawienie się z lodówkami działającymi na bazie freonu. Znów ktoś sprzedający te nowoczesne chłodziarki ( notabene lodówkami ich nazwać nie można, bo żywność się w nich psuje po kilku dniach – nie to co kiedyś) wzbogacił się i temat upadł. Szczególnie przekłamanie jest widoczne na przykładzie reklamówek w hipermarketach. Do niedawna torebki takie dostawało się bezpłatnie przy kasie. Lecz ktoś postanowił się wzbogacić i wymyślił, że reklamówki muszą być ekologiczne tzn szybciej rozkładać się w ziemi. Szkoda, że przy okazji wymyślił również, że mają one kosztować od kilku do kilkudziesięciu groszy. Przy milionach klientów dziennie ktoś nabija sobie niezłą kasę pod szyldem ekologii. I nikomu nie przeszkadza, że w tym samym hipermarkecie warzywa, bądź pieczywo jest ładowane do innych darmowych nieekologicznych reklamówek. Te już nie szkodzą środowisku. Grunt, żeby te przy kasie były ekologiczne a świat będzie uratowany od niechybnej zagłady. Ciekawe zjawisko udaje się również zaobserwować w hotelach w związku z segregacją śmieci. Mowa o hotelach z klasą, tych ,, z wyższej półki” gdzie w każdym pokoju istnieją…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych