Wróć do katalogu

Okno

historia o tym, jak bezceremonialnie umiera się z miłości, wśród czekolady i zapachu zielonej herbaty.

ewela01, opublikowano , 14 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Weszłam do pokoju i poczułam chłód. Postanowiłam zamknąć jasne okno. I chociaż wiatr wiejący ze strony Bieszczad był coraz zimniejszy i pachniał mrozem, oparłam się na parapecie i lekko wychyliłam, by jeszcze przez moment popatrzeć na ciemnogranatowe niebo upstrzone gwiazdami, niczym świąteczny obrus u babci. Firmament był wyjątkowo piękny. Droga mleczna wyraźnie rysowała się pomiędzy złotymi punktami. Nie przypuszczałam nawet, że niebo o tej porze roku może być tak urocze. Gdzieś daleko odznaczały się na nim szczyty gór, częściowo już pokryte białym puchem. Napawając się widokiem niebios całkiem już zamknęłam okno i zaczęłam przygotowywać się do snu. Zdjąwszy swoją ulubioną bluzkę rzuciłam ją niedbale na krzesło, po czym zapaliłam tlącą się mdłym, mlecznym światłem lampkę nocną. Wróciłam do rozbierania się i kiedy to z niemałym trudem pozbyłam się biustonosza zauważyłam, że z mieszkania znajdującego się naprzeciwko ktoś na mnie patrzy. Kiedy to ja na niego spojrzałam, natychmiast odwrócił wzrok. Zmieszałam się. I chociaż widział mnie półnagą przez zaledwie ułamek sekundy, sytuacja ta sprawiła, że długo nie mogłam zasnąć. W związku z wczorajszym „czuwaniem” nocnym, rano wstałam ze znacznym opóźnieniem. W kuchni czekała już moja przyjaciółka, z którą dzieliłam mieszkanie podczas studiów. Pałaszowała śniadanie nie zastanawiając się nad niczym. Dziwiło mnie to, bo zawsze to ja wstawałam pierwsza. -Wiesz-zagadałam do niej, nalewając sobie mleka do miski i patrząc, jak ona pochłania z apetytem kolejne porcje pokarmu- Wczoraj wieczorem chyba ktoś widział mnie bez stanika. Płatki kukurydziane, które jeszcze przed momentem były w jamie ustnej przyjaciółki natychmiast znalazły się na podłodze. -Słucham!?- wybałuszyła oczy, nie kryjąc zdziwienia- I ty to mówisz tak zupełnie spokojnie? Kto to był? Ledwo zniosłam deszcz jej pytań. -Nie wiem. Mieszka naprzeciwko.- odparłam nieco wymijająco. -Jak to? Zupełnie go nie znasz? -A ty z góry zakładasz, że to jakiś chłopak…- pokręciłam z niesmakiem głową- I masz rację. Bo to był chłopak. -Ha!- krzyknęła z zadowoleniem- Opowiadaj. Właściwie nie było o czym. Całe zdarzenie trwało dosłownie moment i tak naprawdę nic więcej się nie wydarzyło. W drodze z uniwersytetu wstąpiłam do osiedlowego sklepu. Miałyśmy taką niepisaną umowę- raz zakupy robiłam ja, raz moja przyjaciółka. Tego dnia była moja kolej. Ledwie zdążyłam przekroczyć próg dyskontu spożywczego i zobaczyłam… Jego. Stał przy kasie, do foliowej reklamówki pakował jasne bułki. Był bardzo wysoki, miał około dwóch metrów wzrostu. W jednej ręce dzierżył torbę z zakupami, do której wciąż dokładał nowe produkty, drugą przeczesał ciemne, krótko ostrzyżone włosy. Czekałam na moment, kiedy się obróci i mnie dostrzeże. -Dziękuję.- powiedział do ekspedientki. Jego głos był silny, męski i dobitny, ale kryła się w nim jakaś nuta łagodności. Odwrócił się powoli i nadział się od razu na moją osobę. Popatrzył na mnie z góry, przez chwilę wprawił się w stan osłupienia, a kiedy już doszedł do siebie bez cienia uśmiechu wyszedł ze sklepu. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Był na mnie zły? O co? Dostrzegłam, że na jego ramieniu wisi duża sportowa torba treningowa z wyhaftowanym imieniem i nazwiskiem. Do mieszkania wpadłam jak oparzona. W pośpiechu zdjęłam płaszcz, odłożyłam zakupy i natychmiast uruchomiłam komputer. Bez problemu odnalazłam Go na naszej-klasie. Jak się okazało, był w moim wieku. Zastanawiało mnie, czy gdzieś studiuje, ale jak wynikało ze zdjęć na jego profilu edukację poświęcił dla sportu. Nie mogłam się skupić na nauce, wciąż o Nim myślałam. Obsesyjnie. W pamięci miałam Jego zaskoczone oczy, sylwetkę, zakupy, Jego dłonie oraz torbę z nazwiskiem… „Wziął mnie za idiotkę” przeszło mi przez głowę. Późnym wieczorem zalogowałam się na naszą-klasę. Doznałam szoku. W osobach, które odwiedzały mój profil widniało Jego zdjęcie, a w skrzynce miałam dwie wiadomości prywatne. Prawie je otworzyłam, gdy do pokoju weszła moja przyjaciółka: -Lecę na tę randkę, jak wrócę, wszystko ci opowiem.- poinformowała mnie z podekscytowaniem w głosie, przewracając figlarnie oczyma. Przez tego chłopaka całkiem zapomniałam, że i ona z kimś się umówiła. -Koniecznie…-rzekłam niepewnie. Serce waliło mi tak, jakby za moment miało wyrwać się z piersi. Z trudem mogłam przełknąć ślinę. Nie mogłam się doczekać, aż przeczytam wiadomości od Niego. Moment później moja twarz z powrotem zwrócona była ku ekranowi, a trzęsąca się dłoń operowała myszką. Nigdy w życiu nie miałam takich motyli w brzuchu. Rozczarowałam się. Pierwsza wiadomość to jakaś zwykła reklama, druga od koleżanki z grupy z prośbą o przesłanie notatek. -Idiotka. Naiwna idiotka!- krzyczałam na siebie z politowaniem- Myślałaś, że do ciebie napisał? Od rana lało jak z cebra, a w dodatku całe miasto spowite było gęstawą mgłą. Pogoda dodatkowo mnie przybijała. Na domiar złego przyjaciółka cały czas opowiadała mi o cudowności swojego nowego chłopaka. Z nudów, a może bardziej dla zabicia głupich myśli nareszcie zabrałam się do pisania. Wena twórcza pojawiała się u mnie niezwykle rzadko, tak więc możliwość nakreślenie kilku zdań okropnie mnie ucieszyła. Zanim jednak to zrobiłam, odruchowo uruchomiłam naszą-klasę i w skrzynce znów były dwie wiadomości. Byłam pewna, że komputer wciąż traktuje dwie poprzednie, jako nie przeczytane. Myliłam się. Tym razem to On napisał i zaprosił mnie do grona znajomych. Korzystając z okazji, że znów jestem sama w mieszkaniu treść wiadomości przeczytałam sobie na głos, by lepiej ją zrozumieć i się nią nacieszyć: „W sklepie byłem trochę niemiły, ale po tym co wydarzyło się poprzedniego wieczoru nasze przypadkowe spotkanie nieco mnie zdziwiło, tak więc przepraszam. O siedemnastej mam trening, może wpadniesz?” Nie mogłam. Miałam ważny wykład. Mimo tego znów dostałam palpitacji serca i wariowałam z powodu otrzymania tego wirtualnego listu. Nie myśląc wiele odpisałam: „Przeprosiny przyjęte. A co do treningu, chętnie bym przyszła, ale mam akurat ważny wykład, nie mogę go opuścić. Przepraszam”. Od tej pory pocztę sprawdzałam co trzy minuty. Nie odpisywał. „Pewnie się obraził” pomyślałam ze smutkiem i było mi szkoda. Wcale Go nie znałam, ale pomimo tego czułam więź tak silną i niemalże nierozerwalną, że zaczęłam nazywać ją mianem „zakochania”. Ze stanu letargu wyrwał mnie dochodzący z przedpokoju głos przyjaciółki: -Wróciłam! Nie wytrzymałam. Musiałam jej opowiedzieć o tym, że do mnie napisał. Inaczej całkiem bym zwariowała. Nigdy nie byłam osobą, która potrafiła długo dławić w sobie uczucia. -Naprawdę!? To gratuluję!- wołała z niedowierzaniem, prawie rzucając mi się w ramiona. -Nie ma czego. Przestał odpisywać.- załamałam ręce. Pocieszała mnie, że pewnie jeszcze się odezwie, że skoro zaczął, to nie po to, by od razu skończyć itp., itd.… Nie mogłam już tego słuchać, tak samo jak użalać się nad sobą. Chodziłam po mieszkaniu niczym kłębek nerwów. Serce mi krwawiło, właściwie z…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych