Wróć do katalogu

Ona_On Zakamarki Wspomnień -1

Dziś, z perspektywy pogmatwanych zdarzeń i ludzkich losów, niektóre wydają się jak nie moje, ale to tylko igraszki pamięci.

Obibi, opublikowano , 12 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ONA ON Zakamarki Wspomnień - 1

Utknąłem w wierze wspomnień, jak w otchłani międzygwiezdnej. Wspomnień, które czasami są na tyle odległe, iż brzmią jak zasłyszane gdzieś opowieści. Dziś, z perspektywy pogmatwanych zdarzeń i ludzkich losów, niektóre wydają się jak nie moje, ale to tylko igraszki pamięci. Widywał Ją prawie codziennie. Chodzili do tej samej szkoły. Była o rok od niego młodsza. Co przerwa szukał Jej wzrokiem w tłumie biegających uczniaków. Gdy czasami Jej nie zobaczył, czuł się jak pozbawiony widzenia ślepiec. Miotał się po korytarzach i piętrach, zaglądał w zakamarki świetlicy i szatni. Kolejna lekcja była drżeniem, czy zobaczy ją na kolejnej przerwie. Po tygodniu znał już na pamięć Jej plan lekcji i wiedział gdzie ma jakie zajęcia. Wiedział jakie ma koleżanki i którędy wraca do domu. Czasami, gdy w trakcie mijania, spotykały się ich spojrzenia czuł drżenie serca, pulsujące tętno i szybszy oddech. Jej oczy mówiły, że WIE, i też wybiegały na te spotkania drżące i niepewne. Popołudniami kluczył uliczkami wokół Jej domu, mając nadzieję, że znów Ją zobaczy. Szamotał się w tej sieci uwielbienia i kochania. Zapisywał setki kartek Jej imieniem, wykrzykiwał Je drzewom, w czasie samotnych spacerów i chwalił się gwiazdom w bezsenne noce. Po miesiącu ukrywania, tych potajemnych spotkań spojrzeń, wszystko się wydało. Posłał jej pierwszy liścik. Kilka słów skleconych drżącą ręką i kołaczącymi się w głowie myślami. Że mu się podoba, że chce pójść z Nią na dyskotekę w sobotę. Na kolejnej przerwie otrzymał odpowiedź: ”Postaram się przyjść”. Małą karteczkę czytał w nieskończoność. Delektował się każdym słowem, uczył się na pamięć kształtu poszczególnych liter. A to dopiero był wtorek. Po tym dniu, już śmielej wypatrywał Ją pomiędzy innymi. Śmiejącym się spojrzeniem zaglądał do Jej oczu, a Ona kusicielsko je opuszczała, uśmiechając się przy tym tajemniczo. Nic innego na świecie już nie istniało, a świat skurczył się do jednej postaci, do jednego imienia. Nareszcie sobota. Łazienką zawładnął na dwie godziny. Z szaf i półek wylatywały sterty ciuchów, bo w niczym nie było dobrze. Kwadranse przed lustrem i wszystko na nic. Chciał Ją rzucić swoim wyglądem „na kolana”, a tu tylko lęk, że wszystko jest do niczego. Wyszedł godzinę wcześniej, by nie miotać się w klatce swoich niepewności. A jak w ogóle nie przyjdzie……A jak ….. A jak…. Wymyślał idiotyczne sytuacje, katując się nimi jak masochista. Dręczony zwątpieniem znalazł się przy bloku gdzie mieszkała. Odnalazł okna mieszkania i przywarował przy nich jak wierny pies. Zobaczył Ją. Wyszła z klatki i ruszyła w stronę klubu. Podszedł do Niej nieśmiało. – Cześć – powiedział cichym, nieśmiałym głosem. – Cześć – uśmiechnęła się do niego. – Mamy trochę czasu, może przejdziemy się do parku? Zapytał nieśmiało, z nadzieją w głosie, że usłyszy zgodę. – Możemy, jeżeli chcesz. Szedł obok Niej nie wierząc, że to nie sen. Uniesiony swym szczęściem zaniemówił zupełnie i czuł, że zachowuje się idiotycznie. Przyszła mu z pomocą – Podobno dziś ma być nowy DJ, słyszałeś. Nie, nie słyszał bo niby skąd. Nie chodził do klubu, nie chodził nigdzie oprócz ulic, którymi Ona chodziła. Żył światem, którym była Ona. Przyznał się do niewiedzy. Coś tam bąknął na swoje usprawiedliwienie, i rozmowa potoczyła się już trochę swobodniej. Rozmawiali pierwszy raz. Pierwszy raz mówiła do niego, tylko do niego. Mówiła co się jej podoba, co lubi, a czego nie. Pierwszy raz śmiała się do niego. Pierwszy raz wziął Ją za rękę. Nie cofnęła jej. Była delikatna jak jedwab i drżąca. Ścisnął ją nieśmiało a Ona odwzajemniła ten uścisk, i wiedzieli już, że to ONI. Słuchał Jej i słuchał, całym ciałem i duszą chłonął każde Jej słowo, każdy uśmiech i grymas na twarzy. Pochłaniał Ją całym sobą, jakby bał się, że za chwilę obudzi go zimny powiew przebudzenia. Gdy mówił do Niej, wpatrywała się w niego swoimi zielonymi oczami, jakby chciała czytać w jego myślach. Do klubu już nie trafili. Przemierzali opuszczone alejki parku pochłonięci byciem ze sobą. W zaciszu dużego kasztana usiedli na ławce. Objął Ją wtedy ramieniem. Przytuliła się do niego z ufnością, ale drżąca swoją niewinnością. Spojrzał w Jej zielone oczy i pocałował niepewnie w usta. Zadrżała jeszcze bardziej. Objęła go rękoma za szyję i odwzajemniła pocałunek. Poczuł ciepło Jej języczka w swoich ustach i świat zawirował mu przed oczami. Zapomniał jak się oddycha. Z braku powietrza zakrztusił się i wyrwał z Jej objęć. Spojrzeli na siebie i równocześnie wybuchnęli śmiechem. Całował Jej roześmiane oczy, Jej gorące usta pochłaniał swoimi pocałunkami, i odlatywał w stany nieznanych uniesień. Wracali upojeni sobą jak odkrywcy nieznanych lądów, wracali zafascynowani światem swoich doznań. Przestali być tajemnicą dla innych. Trzymali się za ręce, patrzyli czule sobie w oczy i całowali się w zakamarkach szkolnych korytarzy. Jutro idą na imieniny do jej przyjaciółki. Nie wypadało odmówić. A co najważniejsze, to będą mięli wiele godzin dla siebie. Niestety, miała rygorystycznych starych, i o późnych powrotach w ogóle nie było mowy. Nauczyli się z tym żyć. Przyszli dużo wcześniej, bo Ona obiecała pomóc przyjaciółce w przygotowaniach. Jemu też znalazły zajęcie, więc się nie nudził. Później, posadziły go w pokoju przyjaciółki, gdzie grał w jakąś komputerową „babską” gierkę. Pojawiła się po godzinie. Zatrzymała się na chwilę w drzwiach, i rzuciła przez ramię – Idę pod prysznic, bo cała jestem mokra. I już Jej nie było. Wróciła owinięta ręcznikiem kąpielowym, przysiadła na krawędzi łóżka i szukała jakiś kosmetyków w szafce. Patrzył na Nią zauroczony. Pierwszy raz Ją widział w takiej „kreacji”. Myszkowała po szufladach szafki nie zwracając na niego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych