Wróć do katalogu

Opowieści o dziwnej treści XIII

CZĘŚĆ TRZYNASTA: BAGIENNA MAFIA

Dźwiękoświt, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

CZĘŚĆ TRZYNASTA: BAGIENNA MAFIA

Był piękny czerwcowy poranek, słonko radośnie przygrzewało, a powietrze wypełniał słodki ptasi trel. Skrzatu zaczynał właśnie dochodzić do siebie po imprezie, jaką wyprawił z okazji swoich urodzin. - Co ja teraz robię w wannie? - pomyślał Skrzatu i bezskutecznie usiłował przypomnieć sobie, w jaki sposób się w niej znalazł. Postanowił sprawdzić, co z kumplami. Z trudem wygramolił się ze swojego legowiska i omijając kupki gruzu dotarł do drzwi łazienki. Obraz, jaki ukazał się jego oczom przeszedł najśmielsze oczekiwania. - Ale musiała być świetna impreza- pomyślał Skrzatu. Na środku pokoju obejmując stary garnek i przykryty drabiną spał Żarówa. Ubrany w kask motocyklowy Jurek leżał z głową w rozbitym telewizorze, a nieprzytomna Dziobata siedziała na szafie w gnieździe zrobionym z jakiegoś kartonu. Piaskownica również nie prezentował się najlepiej, co prawda siedział przy stole, jednak jego wzrok zdradzał poważne zakłócenia kontaktu ze światem. - Czołem Piaskownica! – przywitał kolegę Skrzatu. - Dobra, dobra… - odrzekł Piaskownica i mu pomachał, co w tej sytuacji znaczyło mniej-więcej "odczep się, ale zrób to po cichu". Skrzatu pojął aluzję i w tej samej chwili uświadomił sobie, że zarówno on jak i jego goście potrzebują czegoś do ponownego narodzenia wspaniałej atmosfery. Popędził, więc przez las, biegnąc najszybciej jak potrafił, o ile oczywiście ciężki trucht powolnego skrzata leśnego można nazwać biegiem. Cel był oczywisty: Szczyt Górki „Mont Kaczka” – Rozkręcacie Imprez. - O w mordę! Coś tu nie gra! - stwierdził, gdy spocony dotarł na miejsce i zobaczył, że konstrukcja budynku Pana T.P. potocznie zwanego pajacem uległa solidnemu naruszeniu. Cała chatka była mocno przekrzywiona na kurzej nóżce, na progu leżał zerwany szyld, a drzwi poniewierały się kilka metrów dalej. Mimo to Skrzatu uznając, że porządki w obejściu tego pajaca to nie jego sprawa wpadł do środka i wrzasnął do siedzącej w kącie postaci: - Jeden „MaxiBum” na miejscu i osiem z zastawem, gazem, gazem! - Nie mam niestety. Dosłownie wszystko zabrała mi ta mafia z Gnębicielskiego Bagna – odrzekł ze smutkiem Pan T.P., a Skrzatowi pociemniało w oczach. - Jaka mafia?! Co ty w ogóle gadasz?! - pienił się Skrzatu. - Straszliwa mafia. Nie chciałem zapłacić im za ochronę, więc przyszli tu wczoraj, spuścili mi łomot, zdemolowali wszystko i zabrali aparaturę do produkcji. Nie będzie sklepu. – jęczał Pan T.P.. - Jak to nie będzie sklepu?! No przecież musisz coś jeszcze mieć, robiłem wczoraj urodziny, koledzy są w potrzebie, jak nie przyniosę nic, to rozwalą pół lasu! - darł się zdesperowany Skrzatu. - Ok Skrzatu. Weź to - ostatnia butelka, chowałem na czarną godzinę, ale ty jesteś stałym klientem - rzekł gość podając skrzatowi „Odrzut Limitet Max Edition”. - Jedna butelka na pięciu!!! Przeklęci mafiosowie już nie żyjecie!!! – krzyknął Skrzatu. - Skrzatu, jeśli uda wam się odzyskać moją aparaturę, przez miesiąc będziecie mogli wynajmować butelki za darmo. – namawiał Pan T.P.. - Masz to jak w banku! – obiecał Skrzatu i pobiegł do domu unosząc ze sobą ostatnią flaszkę w całym lesie. Kiedy dotarł na miejsce Żarówa, Dziobata, Jurek i Piaskownica zdołali już z grubsza oprzytomnieć i powitali go gorąco. - Dawaj! - krzyknął Żarówa i rzucił się na butelkę. - Zostaw, to dla wszystkich! - bronił butelki Skrzatu. - Przyniosłeś tylko jedną butelkę? Ty to zawsze masz jakieś głupie pomysły! – zrzędził Piaskownica. - Pogięło go, pogięło… - lamentowała Dziobata. - To nie moja wina! To przez jakąś bagienną mafię. Zawinęli Panu T.P. aparaturę do produkcji, to jedyna butelka w całej okolicy. Abrakadabra... Obiecał, że jeśli ich dorwiemy, będziemy przez miesiąc korzystać za darmo. - tłumaczył Skrzatu. - Powoli, powoli. Wypijmy najpierw to, aby lepiej opracować strategię. – nalegał Żarówa. Po sprawiedliwym rozdzieleniu zawartości butelki i zebraniu broni nasi bohaterowie w bardzo złych humorach i z nieodpartą chęcią rozwalenia kogoś ruszyli w kierunku Gnębicielskiego Bagna. Gdy dotarli na miejsce ich oczom ukazał się malowniczy widok osiedla domków z cegły, tektury i blachy falistej. Na środku wybudowano scenę gdzie na podejrzanych gitarach grało paru jakiś gości. Kilku facetów z czarnymi kapelusikami grało w karty i popijało coś z dużej kolekcji butelek. - Nasze… To powinno być nasze. – naprawdę się zdenerwował Jurek. - Rozwalimy ich wszystkich. – Żarówa aż palił się do bitwy. - Cicho! Piaskownica, jaki masz plan? – zapytała Dziobata. - Normalny. Rozwalić ich wszystkich!!! Poranną sielankę przerwała mafiosom seria z uzi Jurka i grzmot przerobionej wiatrówki Piaskownicy, po czym cała brygada uzbrojona w łomy i inną broń rzuciła się na obozowisko. - Za nasze napoje! - darł się jak Piaskownica wywijając łańcuchem. - A wszystko to, bo nas okradli! – zanucił Żarówa. Nagły atak zaskoczył gangsterów, ale nie na długo. Szybko ochłonęli i chwycili za broń. Brygada poszła w rozsypkę. Piaskownica widząc nadbiegających wrogów wystrzelił z swej wiatrówki ogłuszając sześciu jednym strzałem, nie zdążył jednak załadować i widząc, że wrogowie są zbyt blisko rzucił się na nich z łopatą do odśnieżania. Jurek pruł z uzi długimi seriami, ale gangsterzy byli jak szarańcza, wciąż było ich pełno. - O w mordę! Ostatni magazynek! - pomyślał Jurek i widząc jak Skrzatu zdecydowanie nie radzi sobie otoczony przez dziesięciu gości uzbrojonych w jakieś tyczki, Dziobata pada pod ciosem bumerangu, a Żarówa próbuje odciągnąć kilku napastników od Piaskownicy, który kręcił młynki łopatą jak wściekły, stwierdził, że sprawy przybrały zły obrót i zadecydował: - Panowie wiejemy! Nie bez trudu nasza brygada oderwała się od…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych