Pani Prezes
rzecz o tym jak ważna jest czasami pomoc drugiego człowieka, by odkryc siebie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pani Prezes
Listopad zapadł szarą płachtą nad miastem i słoneczny, piękny październik odszedł jak senne marzenie. Drobna mżawka siąpiła z nieba na ludzi, którzy z wielkimi czarnymi parasolami przebiegali przez ulice pędząc do swych spraw. Z wysokości piętnastego piętra biurowca wyglądali jak małe czarne mrówki. Zegar na wieży ratusza zaczął wybijać dziesiątą, gdy Anna oderwała się od stosu papierów. Przygotowywała kampanię reklamową dla dużej firmy i żelazną ręką trzymała w garści swoich asystentów. Właśnie sączyła kawę i obserwowała przez okno ruchliwą ulicę. Samochody zatrzymały się na przejściu i fala przechodniów zmierzała na drugą stronę. Anna miała na sobie elegancki kostium w kolorze ciemnej wiśni, który doskonale uwydatniał jej wspaniałą figurę, ciemno-kasztanowe włosy modnie ścieniowane okalały jej perfekcyjnie umalowaną twarz. Tak, na wszystko w swoim życiu ciężko zapracowała. Gdy miała dwadzieścia lat była zupełnie inną osobą. Twarz ta sama, tyle, że bez makijażu i trochę okrąglejsza. Figura zresztą też. Sama tylko wiedziała ile wyrzeczeń kosztowało ją uzyskanie dzisiejszego wyglądu. Geny po matce obdarowały ją ciekawą, aczkolwiek nieco pulchną urodą. Dziś było inaczej, dziś miała wszystko pod kontrolą. Nieraz wracała myślami do tamtego czasu sprzed ponad dziesięciu lat. Była młodą, głupiutką gąską. W szkole wyróżniała się tylko na lekcjach biologii i matematyki. Nosiła przydługawe swetry i ciemnoniebieskie dżinsy. Inne dziewczyny chodziły z chłopakami- ona chodziła z psem na spacery. Koleżanki wracały po północy do domu z randek- ona spędzała wieczory oglądając telewizję lub czytając książki. Rodzice byli parą nauczycielską, pracowali w jednej szkole i całym sercem oddani byli swojemu powołaniu. W domu omawiali poszczególne zachowania uczniów i często zdawali się nie dostrzegać swojej spokojnej, nigdy nie sprawiającej kłopotu córki. Uczyła się dobrze, zachowywała poprawnie. W szkole miała opinię szarej myszki. Na zebraniach rodzice usłyszeli czasem pochwałę pod adresem Ani, że potrafi być twórcza, że jest inteligentna i zdolna, tylko taka jakaś zgaszona, ze brak jej pewności siebie. To był początek grudnia, w czwartej klasie szkoły średniej, gdy spotkała Roberta. Już myślała, że nie pójdzie na studniówkę , nie szukała żadnej sukienki. To był piątek, wtedy wieczorem zadzwoniła do niej Elka. Miła , roześmiana dziewczyna, sympatyczna dla niej i nie wywyższająca się jak inne. Można powiedzieć, że była jej dobrą koleżanką, jeśli tak można określić kilka rozmów na przerwach na przestrzeni tygodnia. Elka zawsze brała od Ani lekcje, gdy zdarzyło się jej nie być w szkole. Tego dnia Elka zachrypniętym głosem prosiła by Ania do niej przyszła. Około 17 była więc jak obiecała. Jaka była zdziwiona, gdy oprócz Elki zobaczyła w pokoju kogoś jeszcze. Wysoki, ciemnowłosy chłopak o niebieskich oczach uśmiechał się do niej szeroko.
- Przedstawiam Ci mojego kuzyna, to jest Robert, a to Ania- Elka przedstawiła ich sobie
- Cześć piękna – powiedział
Wieczór minął bardzo miło i bardzo szybko. Elka przez te kilka godzin miała jeden temat: studniówkę. Pokazała jej projekt sukienki , którą specjalnie da do uszycia, oglądali też na video ubiegłoroczną studniówkę jej siostry. No i w końcu musiało paść to pytanie:
-A Ty Ania oczywiście idziesz??? Co miała odpowiedzieć, coś zamruczała pod nosem ,że chyba nie pójdzie - Chyba żartujesz???- prawie krzyknęła Elka- Nie masz z kim iść??, No nie Robert , przecież jesteś wolny, żadna ukochana nie będzie więc miała żalu o to, że pójdziesz na studniówkę z Anią. Minęły dwa tygodnie od spotkania z Robertem u Elki , gdy zadzwonił
- Cześć Piękna, to co z tą studniówką?
Ania tego samego dnia kupiła sukienkę- czarną (wyszczuplała ją), ze srebrnymi dodatkami. Zasadniczo więc wszystko było: kreacja na bal, przystojny chłopak, tylko jedno ją zeźliło- okazało się że musi za swojego partnera zapłacić, ale przełknęła to i obiecała sobie dobrze się bawić. Na dzień przed studniówką pojechała
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil torontka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…