Wróć do katalogu

poezja śpiewana

o poezji śpiewanej, poezji nieznanej, pięknej a niesłuchanej.

morning tea, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedyś przyniosłam koleżance do przesłuchania jedną z moich płyt, Michała Bajora bodajże. Nastawiłam jakąś prostą piosenkę-opowieść, balladę. Wzięła słuchawki, przez chwilę próbowała wystukiwać rytm piosenki palcami, dotarła do połowy i oddała mi odtwarzacz ze słowami „ładna melodia!”. Od tej pory jakoś rzadziej próbuję wyjaśnić komukolwiek, co to jest to tajemnicze coś, czego słucham.

Coś, co trudno nawet nazwać muzyką. Bo sama linia melodyczna nie jest tu najważniejsza – jej rolą jest głównie uproszczenie przekazu (piosenka, mam wrażenie, łatwiej rozprzestrzenia się wśród ludzi niż wiersz) oraz nadanie odpowiedniego klimatu; to bardziej podkład, aranżacja.

Prawdziwe serce tego gatunku tkwi w tekście – to jest jego duszą, największą siłą, to mnie w nim urzekło. To jest też chyba największą przeszkodą w rozpowszechnieniu go w kulturze, która przekaz i treść oczywiście ceni (choć przyznam, że rzadko słyszę pytanie „a o czym ten zespół śpiewa?”), ale nadal słucha {i}muzyki{/i} i to na {i}muzykę{/i} w pierwszej chwili zwraca uwagę. Ponadto piosenka poetycka ma to do siebie, że sprzyja jej raczej domowe zacisze, spokój i skupienie uwagi na opowieści, którą chce przekazać – w metrze czy jako akompaniament do zmywania naczyń utwory te czują się po prostu koszmarnie i za nic nie chcą pozwolić się polubić. Trudna jest to więc muzyka, kapryśna i wymagająca.

Skutkiem tych cech jest kolejne utrudnienie, czekające potencjalnych słuchaczy. Mianowicie piekielnie jest o tej piosence cicho i nawet, jeżeli komuś przypadłaby do gustu, najprawdopodobniej na nią nie trafi. Mi było o tyle łatwiej, że w domu nie słuchało się praktycznie niczego innego – w wieku dziewięciu chyba lat pierwszy raz poszłam do Buffo na musical „Metro”, jako mała dziewczynka poznawałam Jacquesa Brela (z tłumaczeń), Magdę Umer, Katarzynę Groniec, Marka Grechutę, Michała Bajora, teksty Osieckiej, Kofty i Młynarskiego… dodam, że także ballady Jacka Kaczmarskiego, który – choć w zasadzie z nieco innej bajki wyjęty – też do świty aktorskiej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych