Polne kwiaty w mieście
Opowiadanie odrobinę surrealistyczne.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
HAPPY TOGETHER
Jest 5:59. Znajduję się w jakimś starym zniszczonym budynku, zapomnianym przez ludzkość, gdzieś na pograniczu bytu z niebytem. Stoję w progu czyjegoś brudnego mieszkania, które podobnie jak ten rozkładający się betonowy zbiornik odrzuconego przez cywilizację życia, przypomina jedną z trumien, w której już dawno pochowano odrzuconą miłość. Przede mną stoi człowiek w czerwonym szlafroku, a ja niczym zstępujący z nieba kat, przystawiam mu pistolet do głowy i szykuje się do wykonania egzekucji na uczuciach. Coś szepcze, jednak nie jestem w stanie odgadnąć tego co chce mi przekazać. Tak jakby mówił w zupełnie nowym, nieznanym dotąd języku…
BUDZIK 4:23:45 (WTOREK 16 kwietnia)
Tego dnia obudziłem się bardzo wcześnie, zlany potem będącym konsekwencją męczącego koszmaru o spokojnym życiu, na które nie mogłem sobie pozwolić. To trwało zaledwie sekundę, a przynajmniej tak mi się wydawało, ponieważ zmęczenie dnia poprzedniego nie ustąpiło. Przez chwilę myślałem, że tak naprawdę to wcale nie kładłem się spać, że tylko przymknąłem oczy. Sen wyśniony w zaledwie mrugnięciu. Wydawało mi się to tak prawdziwe, że aż w to uwierzyłem. Telewizor uwierzył, nawet jedzenie w lodówce uwierzyło - tylko zegar nie wierzył. Pamiętam, że gdy wróciłem do domu była północ, ale teraz zbuntowany zegar wskazywał zupełnie inną godzinę. Jednak to niemożliwe byśmy wszyscy byli w błędzie, a tylko on miał rację. Tak być nie mogło, ale mimo to postanowiłem ten ostatni raz mu zaufać. Nadchodził nowy dzień, więc było już za późno na kolejną próbę snu – poranek pozbawił mnie odpoczynku od rzeczywistości. Postanowiłem znaleźć sobie jakieś zajęcie, a że od dawna nie oglądałem telewizji to też włączyć stary, czarnobiały odbiornik. Właśnie wtedy usłyszałem słowa, które bez pozwolenia wtargnęły do mojej czaszki by osiąść tam na stałe. Słowa te stały się dla mnie usprawiedliwieniem, i pozwoliły mi dalej żyć z moją profesją. To co usłyszałem brzmiało „…16 kwietnia 1960 roku za minutę trzecia byłaś przez minutę ze mną. Z twojego powodu zapamiętam tę minutę. Od teraz jesteśmy przyjaciółmi. To Fakt któremu nie możesz zaprzeczyć.” Wtedy uświadomiłem sobie, że każdy potrzebuje drugiej osoby - wspólnika, partnera, przyjaciela. Człowiek nie potrafi żyć samodzielnie. Potrzeba bycia z drugą osobą jest czymś naturalnym, chociaż czasem uczucie to przybiera różną nazwę i formę.
TRAMWAJ Trasa nr.4 Godzina 5:01:22
Jazda tramwajem zawsze kojarzyła mi się z podróżą do nieuniknionego. Tory stawały się wówczas drogą, z której nie można było zboczyć, a sam tramwaj przeistaczał się we mnie samego, który tą wytyczoną ścieżką dąży prosto do celu. Świadomość, że życie ludzkie jest z góry zaplanowane zawsze mnie uspokajała. Wszystko co robiłem, nawet gdy często nie byłem z tego zadowolony, traktowałem jak coś, co musiało się stać. Według mnie cel życia ludzkiego jest jasno określony. Wszystko ma zarówno swój początek jak i koniec. Ja już wyruszyłem w swoją podróż. Teraz gdy pozostaje mi jedynie spokojne zmierzanie do celu, coraz częściej nachodzą mnie myśli o zbliżającym się końcu. Dzisiejszym celem był ktoś kogo nie znałem i kogo już niebawem nie pozna nikt, poza jej własną rodziną o ile jeszcze takową posiada. A za oknem padał deszcz. Wysiadłem. To koniec trasy.
Słupy, znaki, krzaki i kilka drzew. Dwie zielone ławki i wielki samoobsługowy sklep. Zakręt, beton i zielony trawnik. Kilka aut i znów skręt, pada deszcz, słychać tylko kropel szept. Klatka schodowa, droga na czwarte piętro, jak piękne są drzewa wysokie gdy u ich stóp kwiaty więdną.
…16 kwietnia 2004 roku za minutę szósta byłaś przez minutę ze mną. Z twojego powodu zapamiętam tę minutę. Od teraz jesteśmy wspólnikami – Strzeliłem… Potrzeba bycia z druga osobą jest czymś naturalnym, chociaż czasem uczucie to przybiera różną nazwę i formę. Wiele osób za życiowy cel obiera sobie znalezienie tej drugiej połowy - partnera, wspólnika, przyjaciela. Dziś wraz z moją nową wspólniczką zarobiliśmy sporo kasy. Szkoda, że nie może tego zobaczyć. Śpij czarnowłosa królewno.
Słupy, znaki, krzaki i kilka drzew. Dwie zielone ławki i na dłoniach krew. Zakręt, beton i zielony trawnik. Kilka aut i znów gnijące zwłoki, pada deszcz, słychać tylko kropel szept. Przystanek tramwajowy wysokie słupy. Jak piękne są drzewa wysokie gdy u ich stóp rozkładają się trupy.
SYMPATHY FOR THE DEVIL
Zawładnęła mną choroba, mój umysł zaczął się otwierać. Myślę sprawniej, szybciej. Dopóki jestem chory, nie potrafię tego powstrzymać - nie chcę tego powstrzymywać. Choroba likwiduje wszystkie moje bariery. Choroba jest fajna. Choroba zabija. Choroba jest fajna. Siedząc na ławce, poskręcany z bólu, zmarznięty i jakby wyrzygany przez społeczeństwo, obserwuję ptaki i spacerujące psy wyprowadzane przez swych prześladowców, którzy są w rzeczywistości niewiele więcej warci, niż przetrawione i wydalone przez ich czworonoga gówno. Aport! Siad! Tak do ciebie mówię samozwańczy królu kundelka! Jeszcze wielu takich jak ty prosić będzie o łaskę gdy znajdzie się na końcu mojej smyczy. Wieczna niesprawiedliwość. Pościg za obcym życiem. Walka o cudzy łyk powietrza. Byle jak najwięcej dla siebie. Śmierć słabeuszom, wiwat padlinożercom. Ludzie przechodzący przed moimi oczami, powoli przeistaczają się w niespokojne rozmyte cienie pełne obojętności, a moja dusza jak dym z papierosa, zaczyna tworzyć dziwne wzory w powietrzu gdzieś na skraju rzeczywistości. Energia wyparowuje z mojego podniszczonego, rozkładającego się od momentu narodzin ciała. Pragnę snu. Pożądam zamkniętych na wieki oczu.
Świat po którym stąpasz Boże pełen jest potłuczonego szkła i rozrzuconych pinesek. Mimo to zdepcz go, zmiażdż, zniszcz. Wszystko i wszystkich prócz mnie. Ale Ty mnie nie słuchasz. Prześladujesz mnie Stopo Boga. Gonisz mnie po ścieżce moich błędów, podstawiasz mi nogę chamie! Wstaje i biegnę. Już się nie gniewam za tamtą złośliwość. Piach między zębami, jak grzech, przecież smakuje najlepiej. O wielka Stopo, goń mnie, niech opuszczą mnie siły, niech padnę spocony. Brudny znów wstanę, bo silniejszy jestem niż Ci się wydaje. Goń mnie, goń mnie! Jeśli przestaniesz, to ja złapię Ciebie. I nie przestanę gonić, bo nie jestem taki jak Ty! Nie odpuszczam gdy cel jest już blisko. Bo Ty nie jesteś Stopą Boga tylko Stopą Diabła! Jesteś moją stopą, którą już dawno odciąłem.
Ocknąłem się. Jakaś kobieta szturchnęła mnie swą martwą bladą ręką. Nie widziałem jej trupiej twarzy, pamiętam jedynie jej pełne życia czarne włosy. Zniknęła niczym zjawa, a wraz z nią, pragnienie spokoju i bezpieczeństwa, na które nigdy nie będę mógł sobie pozwolić.
IS IT REAL?
Zanurzona w kieliszku mocnego alkoholu penetruję zakamarki własnego umysłu, który teraz znajduje się na innym poziomie świadomości. Staję się bardziej wrażliwa, oddalam się od rzeczywistości, tonąc i ginąc w głębinach nierealności. Rzeczywistość widziana przez pryzmat wypełnionej trunkiem czaszki. Spaceruję wewnątrz własnej głowy, balansując na linie zawieszonej w pustce, pomiędzy moimi uszami. Spadam w dół prosto do wysokoprocentowego jeziora, w którym zatopiłam smutki. Budzę się ze strasznym bólem – budzę się z płaczem. Samotność, dokucza mi każdej nocy od kiedy on postanowił zrezygnować z mojego uczucia. Gdy jeszcze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil huer
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…