Wróć do katalogu

Powrót do domu. cz1

Młoda księgowawraca wraca do domu po ciężkim dniu pracy. Historia pokazuje jaki wpływ na psychikę ma otoczenie.

jackassJKD, opublikowano , 8 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Stała na przystanku autobusowym już kilka ładnych minut. Przemoknięta, zmarznięta od deszczu i zimnego wiatru i zmęczona po ciężkim dniu pracy, nie mogła się doczekać kiedy położy się w cieplej pościeli koło swojego kochanego męża. W oddali słychać było zbliżającą się burzę. Wiatr poruszał koronami nielicznych drzew, a wpadając przez wybite okna do starej opuszczonej fabryki wydawał przeraźliwe odgłosy, jakby jęki. Niestety musiała jeszcze stać i czekać na ten cholerny autobus, potem jeszcze siedzieć koło jakiegoś śmierdzącego żula i na koniec jeszcze przejść przez mroczny lasek otaczający jej dom. Jej mąż był samotnikiem. Mieszkali razem od kilku lat w samym środku lasu, na którego obrzeżach znajdował się niewielki ośrodek letniskowy. Całe szczęście, bo tylko dzięki temu dojeżdżał tam raz na godzinę jakiś autobus. Poza Anną na przystanku nie było nikogo. Stała sama, lekko przestraszona i trochę zła na ukochanego. "Czemu nie mógł dziś przyjechać po nią do pracy? Może ma kogoś na boku? Mógłby chociaż wyjść po mnie na skraj tego przeklętego lasu.". W jej głowie kłębiło się wiele myśli. Rozejrzała się. Czuła się niepewnie stojąc na pustej ulicy na obrzeżach miasta. W każdej chwili mógł napaść ją jakiś zboczeniec, morderca albo inny zbir. "ten cholerny autobus powinien być już 20 minut temu?" Nagle usłyszała jakiś dziwny dźwięk z pobliskiego krzaka. Przestraszyła się nie na żarty. " może to jakiś wściekły pies, albo lis. Tak... w gazecie ostatnio pisali o lisach na przedmieściach miasta." Żeby przestać myśleć o tym krzaku i krwiożerczych zwierzętach i żeby przestać skupiać się nad miejscem i czasem w którym się znajdowała zaczęła myśleć o dzisiejszym dniu w pracy. Niestety nie był on lepszy od tej ulewy, burzy, jęczącego wiatru, który co chwila uderzał w nią swym mrozem i powodował drżenie całego ciała, od lisów czyhających na nią w zaroślach i nawet od męża, który teraz pewnie zmywa z siebie szminkę i perfumy swojej kochanki. Już od samego rana szef erotoman uśmiechał się do niej flirtująco. Zostawił nawet liścik z niesmaczną propozycją spędzenia miłych chwil u niego w biurze. Gdy mu odmówiła rzucił na jej biurko stertę papierów do przejrzenia i jeszcze więcej dokumentów do podpisania. Musiała jeszcze skończyć miesięczny bilans firmy uwzględniając wszystkich odbiorców i dostawców. Oczywiście zmuszona była pracować podczas przerwy obiadowej pod groźbą utraty posady. Gdy wracała z toalety pod koniec dnia, na swoim miejscu pracy zobaczyła ogromny bukiet róż. Przeczytała liścik. " Przynajmniej mój kochany jest dziś po mojej stronie" pomyślała. -Ładny bukiet dostałam właśnie od Pawła?- usłyszała za plecami. Okazało się że to jej "najlepsza" przyjaciółka zostawiła u niej kwiaty żeby pójść po dzbanek z wodą, albo raczej żeby Anna mogła się dowiedzieć czyj mąż jest lepszy. Autobus zahamował z piskiem. Najpierw poczuła zapach spalin zaś gdy otworzył drzwi odór alkoholu a raczej całego sklepu z tanimi trunkami. Wchodząc do lekko przestarzałego środka komunikacji miejskiej wpadła w kałużę i mało nie skręciła sobie kostki na mokrych i śliskich schodach. Rozejrzała się po autobusie, który ruszając z przystanku szarpnął z taką siłą że uderzyła w szybę boczną. Na początku spał sobie jakiś menel, zaś na końcu jakaś starsza kobieta z wielkimi torbami. Jako że smakosz wyglądał jak na smakosza przystało, to staruszka wyglądała nadzwyczaj dziwnie. Na siwo-czarnych włosach miała ogromną czerwoną kokardę z żółtymi kwiatuszkami. Miała na sobie skórzany żakiet i niebieską dziurawą spódnicę. Całe mnóstwo biżuterii zdobiło jej dłonie, ręce szyję i uszy. Złote kolczyki, naszyjniki, pierścionki, bransoletki przyozdabiały juz i tak wystarczająco przyozdobiona postać. Anna oczywiście wybrała miejsce jak najdalej od żula, ale mimo wszystko usiadła dwa siedzenia w odległości od ekscentrycznej pasażerki. Mimo iż znajdowała się daleko od kierowcy słyszała muzykę której słuchał. Były to jakieś stare…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych