Wróć do katalogu

Pożądanie cz. I

Moja pierwsza. Z pokorą przyjmę słowa krytyki, lecz proszę również o wyrozumiałość.

enfant.des.fee, opublikowano , 5 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Minęło sporo czasu od wieczora, w którym się poznali. Mimo, że mieli wspólnych znajomych, nie spotykali się. Prawie codziennie rozmawiali przez komunikator internetowy. Nie chciała, żeby dzwonił, pisał sms-y. Bała się, że zrobi to przy `tym jej`... `Ten jej` jednak znowu wyjechał, znowu zostawił ją samą. Potrzebowała kogoś. W końcu pozwoliła mu do siebie zadzwonić. Ich rozmowy były długie i pełne podtekstów. Nigdy nie mówili sobie niczego wprost. Kontaktowali się bardzo często. Niebawem miało dojść do spotkania. We dwoje, bez ograniczeń- tylko oni. Miała mieszane uczucia, choć w tej chwili pragnęła tego najbardziej na świecie. Przestawała myśleć o `tym swoim`. W końcu to on wyjechał, kolejny raz ją opuścił. Nadeszła niedziela. Założyła bieliznę w centki. Pisała mu o tych majtkach.

`On: Co masz na sobie? Ona: Majteczki w centki. On: To niewiele. Ona: Niewiele,a może zbyt wiele... Lubię nagość.`

Chciała, żeby ją w nich zobaczył. Miała nadzieję, lecz także obawy, że dziś to nastąpi. Tak samo, jak wiele innych rzeczy, o których myślała z wypiekami na twarzy... Przeszła przez barmę kamienicy w centrum Warszawy. Nagle wśród ciszy wchodziła po schodach, ubrana w spodnie rurki, półprześwitującą biała bluzkę oraz cienką kurtę w beżowym odcieniu jej baletek. Otworzył jej drzwi ze swoim charakterystycznym, zadziornym uśmiechem na ustach i niepowtarzalnym błyskiem w oku. - Witaj... Już się bałem, że nie przyjedzisz. - Wiesz, jak jest na ulicach o tej godzinie. Straszne korki. - Przecież jest niedziela.- Przyłapał ją na niewinnym kłamstwie. Odpowiedziała mu słodkim uśmiechem. Nie chciała, żeby wiedział, że tak długo się szykowała. Chciała wyglądać dla niego zjawiskowo. Udało się. - Rozgość się, proszę.- zabrał jej kurtkę i odwiesił do szafy. - Mieszkasz sam?- zapytała, oglądając mieszkanie. - Tak, wprowadziłem się tu, kiedy zacząłem studia. - Mhm...- mruknęła ponętnie. On krzątał się po kuchni, kiedy ona wygodnie usiadła na kanapie i włączyła telewizor. - Napijesz się czegoś?- zapytał z kuchni - A co możesz mi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych