Wróć do katalogu

Problem osobowy

Pewna gimnazjalna klasa męczy się z nieprzyjemnym "kolegą".

Malwin, opublikowano , 9 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolejna papierowa kulka wylądowała we włosach Szarika. Ranalf nie mógł już tego wytrzymać. Siedzący w ostatniej ławce Sarniak był ciężkim problemem całej klasy. Jego tępe poczucie humoru denerwowało zarówno uczniów, jak i nauczycieli. A przy tym jego sięgające dna IQ... Zdecydowanie nie miał on wielu przyjaciół, ale w każdej chwili starszy brat Sarniaka mógł użyczyć mu kilku kolegów do obrony. Ci którzy próbowali bić się z klasowym debilem zazwyczaj kończyli z połamanymi rękami. Niektórzy mieli szczerą nadzieję, że Sarniak wreszcie kiedyś nie zda, ale zawsze jakimś cudem wychodził na dopuszczające z każdego przedmiotu. Jak tylko nauczyciel zwracał mu uwagę, to stawał się tak nieznośny, że stopiłby nawet cierpliwość rzecznika prasowego niebios. Teraz siedząc na samym końcu mógł niemal bezkarnie torturować wszystkich. Przyjaciel Ranalfa- Szarik miał już dookoła cały stos poślinionych kulek. Biedak jednak nie należał do odważnych, więc nie zwrócił nawet uwagi Sarniakowi. Wolał cierpieć w ciszy. Tymczasem Ranalfowi z każdą chwilą podnosiło się ciśnienie krwi. Zadzwonił dzwonek. Wszyscy łącznie z panią Orzeźnicką odetchnęli z ulgą. Być może chociaż przez dziesięć minut Sarniak zajmie się sobą. -Fajrant! Koniec Chemii!!!- Krzyknął Sarniak po czym wyskoczył z ławki, otworzył drzwi kopniakiem i wybiegł na korytarz. Wbiegając na schody potrącił kilku mniejszych od siebie gimnazjalistów. Pani Orzeźnicka spojrzała z bezradnością w oczach na wyrwane zawiasy klasowych drzwi. Spowodowane przez „ulubieńca klasy” wypadki bardzo źle wpływały zarówno na klasowy budżet, jak i jej psychiczne zdrowie.. Chodziły pogłoski, że popada w ciężką depresje. Cała klasa wyszła na korytarz. Kilka bardziej wrażliwych uczennic zaczęło pocieszać biedną panią Orzeźnicką. Inni wyciągali karty do gry. Przerwa to doskonały moment, by dorobić się fortuny. Lub w mgnieniu oka ją stracić. Szarik razem z Ranalfem szedł ciasnym szkolnym korytarzem. Oglądali ślady zniszczeń dokonanych przez Sarniaka. Sprawne oko mogło skutecznie odróżnić niecodzienne ślady od typowej szkolnej dewastacji. -Był tu...- westchnął Szarik patrząc na przewrócony kosz na śmieci. -Normalnie jak któregoś dnia dorwę tego wariata, to własnoręcznie go uduszę!- powiedział Ranalf.- Te papierowe kulki dawno znudziły już wszystkich. Jakby zebrać do kupy rachunki za wszystkie dokonane przez niego zniszczenia, to spokojnie wynajęliby na niego Leona Zawodowca. -Cholera wie, ale ja osobiście uważam, że jego jak zabijać to tylko ze snajperki. Jak normalnie podejdziesz za blisko, to ci krzywdę zrobi. Teraz wyobraź sobie, że Sarniak zdaje sobie sprawę z twoich zamiarów. Nie przeżyłbyś tego. Gdy po przerwie cała klasa zaczęła zajmować miejsca przy ławkach Sarniak podłożył nogę jakiejś dziewczynie. -Co robisz sieroto!- zawołała. Wściekły Sarniak napluł jej na twarz. Ta prawie płacząc usiadła do ławki. On zadowolony z siebie wyciągnął swój miotacz kulek i znowu zaczął uprzykrzać życie innym. Reszta lekcji minęła jak zawsze... *** Ranalf wszedł do klasy. Poranny dzwonek następnego dnia męki. Pierwszy przedmiot to chemia, czyli długa, ale spokojna lekcja z panią Orzeźnicką. I kolejne debilne popisy Sarniaka. Ktoś mógłby w końcu coś zrobić. Następny krok Ranalfa zakończył się nieprzyjemnym upadkiem. Jego w miarę skuteczny refleks uratował go od siniaków na twarzy, ale i tak biedak obił sobie łokieć.. Cała klasa usłyszała wesoły śmiech Sarniaka. Kilka osób zaczęło nerwowo szeptać. Wtedy właśnie została przelana kropla w morzu goryczy. Myśli Ranalfa zaczęły pulsować we wszechogarniającym gniewie. Palce same złożyły mu się w pięści. Podszedł do Sarniaka i krzyknął: -Czego się czepiasz Pedale? -Solo!!!- zawołał w odpowiedzi rozwścieczony Sarniak. -Tu i teraz!- odpowiedział Ranalf. -I dobra!- wszystko zatwierdzone. Cała klasa łącznie z oniemiałą panią Orzeźnicką ustawiła się dookoła nich. W milczeniu czekali na rozwój wydarzeń. Patrzyli ze strachem, jak Ranalf rozgrzewa palce i nadgarstki, a Sarniak pluje na prawo i lewo. Ktoś z widowni wyciągnął komórkę i zaczął wszystko filmować. Nagle Sarniak rzucił się na Ranalfa z ogromnym impetem odpychając go chaotycznymi ciosami. Ranalf wycofywał się powoli do tyłu cały czas parując ciosy rękami i od czasu do czasu oddając mu silnym uderzeniem w twarz. Sarniak zaczął się śmiać. W pewnym momencie Ranalf odbił się od podłogi i z całej siły wymierzył przeciwnikowi kopniaka w brzuch. Przez chwilę wydawało się, że Sarniak straci…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych