Prokurator myśli
Historia młodego chłopaka z Wrocławia, Bobi i jego balans między drzwiami.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Opowiem Wam pewną historię, historia ta może wydać się bardzo banalna, lecz de facto jest ona znakomitym preludium do tego co się wydarzyło i do tego co wydarzyć się może . Celem tego opowiadania jest wedrzeć się przemocą do ludzkiej świadomości, zamieszać, spowodować upadek niektórych, a rozwinięcie innych komórek naszego umysłu . Życie.Śmierć.Nienawiść.Miłość. Zemsta. Uczucia te znane są nam śmiertelnikom jako uczucia wyższe, których znaczenia nie kwestionujemy . Nie zgłaszamy pretensji do stwórcy, gdy któreś z nich spadnie nam na głowę. Lecz czy ktoś z nas zastanawiał się dlaczego z jednych się cieszymy, płaczemy, a po innych mamy niebiańską rozkosz, przy innych dążymy nawt do unicestwienia? Nie !!! Albowiem tylko nielicznym dane jest wsiąść do wycieczkowego autobusu i bez kierowcy i przewodnika udać się w niezbadane krainy naszej podświadomości
__________________________________________ epizod 1
Długie kręcone włosy, druciane okulary tzw. lenonki, sweter, dżinsy i brudne, niemal zgniłe, tenisówki . Tak wyglądał młody chłopak z przedmieścia Wrocławia. Nic szczególnego, takich jak on było w okolicy wielu. Bobi - tak mówili o nim przyjaciele - miał 17 lat. - O kurwa! Ale zajebiście! - krzyknął Krzyś do leżącego w rzygach Bobiego, po czym zaczął tańczyć kankana w celu wywołania deszczu w ten upalny wieczór, to była jego ulubiona zabawa. Nigdy mu się nie powiodła. Po godzinnym transie usiadł na ławce i nic nie mówiąc krzyknął . - Kurwa! Pierdolę to stary, ja tu wypruwam sobie flaki, a pieprzone biebo leci ze mną w chuja! Bobi, który zdążył dojść do siebie, podniósł wzrok.... Jego oczy wyglądały jak lot jaskółki, śniade policzki dopiero teraz ukazały swoje nieziemskie oblicze. Sweter, dzinsy i brudne niemalże zgniłe tenisówki gdzieś zniknęły, jego ciało owinięte było jakby pierzem łabędzia. Jego szeroki uśmiech oświetlił całą okolicę. Usiadł na ławce, objął Krzysia i rzekł. - Kim jesteś nikczemny łotrze, aby osądzać Pana Naszego? Mów! - Kurwa, ale masz fazę - z nieukrywaną radością odpowiedział Krzyś . W tej samej chwili Bobi znalazł się w labiryncie, niesłyszalny głos nakazał mu, aby wziął Krzsia za rękę i odprowadził go pod oblicze stwórcy. - Zygmunt Jancarz IV wydział prewencji komendy rejonowej Wrocław - Krzyki, dokumenty proszę! - Hę?! - Krzyś i Bobi jękneli jednocześnie - jakie dokumenty? - Dowód osobisty, może być legitymacja szkolna . - Spadamy! - Ich zmęczone ciała ożywione zostały jakąś niespodziewaną mocą. Dwie biegnące sylwetki zniknęły gdzieś w ciemności. - Gonimy ich? - rzekł jeden policjant do drugiego - E tam! Jedźmy na BP, zjeść pączka.
Zagrożenie minęło, Krzyś i Bobi nie wiedząc o tym biegli dalej . Mijali sklepy, domy, ludzi, nagle stanęli . Pod nimi znajdowała się przepaść . Jej głębokość była dla nich zaskoczeniem. - Co jest? - rzekł Krzyś - czarna dziura na ziemi? Bobi nie wychodził z zadumy. Wokół nich rozległa się muzyka.
Za oknem pełnia, pomyślał Bobi, już czwarta . Jeszcze dwie godziny i pobudka do szkoły .
epizod 2
Minęły dwa lata. Za oknem już pełnia, pomyślał Bobi, już czwarta. Jeszcze dwie godziny i pobudka do pracy. - I jak? - Ty brutalu. W słuchawkach rozbrzmiewał tekst: "....zgwałć mnie, zwiąż mnie i skuj..."
- może nie do końca, ale coś w tym jest! - Idziemy na piwo, do Szalonego? - Jasne, o 22! Trzy metry pod ziemią, w środku kłęby dymu papierosowego, panuje tu półmrok
Jej imię utkwiło w tym nieszczęśliwym chłopaku.
Drogi Pani Kluczniku z Wielkiej Twierdzy Serc, Chciałbym zostać Pana Przyjacielem. Jeszcze się nie znamy, lecz mam nadzieję na rychłe spotkanie i omówienie naszych problemów. Pragnę, aby Pan, Panie Kluczniku, tak samo jak ja chciał tego spotkania.
gorący wielbiciel, Bobi.
- O czym myślisz?_ rzekła najpiękniejsza z najpiękniejszych . - O niczym - Odparł niegrzecznie Bobi, w tej samej chwili przewrócił się w wielką kałużę . klucznik nie spotkał się z Bobim . Przechodząc w środku nocy przez ciemne zaułki, snując się bez celu po niezidentyfikowanych ulicach, myśli . Rozpaczliwie szuka odpowiedzi na postawione pytania, dlaczego Pan klucznik nie przyszedł ? Dlaczego nie dał odpowiedzi na list ? Przygnębia się coraz bardziej, grając rolę radosnego klowna . - Na pewno zrobiła mu laskę - W Jej ustach słowa te brzmiały jak modlitwa wyrafinowanej kurwy. Zdziwiony chłopak uśmiechnął się pod nosem . W jego głowie trwała wielka walka, Freud, Nietsche, Schopenhauer, ponieśliby wielką klęskę próbując przeciwstawić się tej potężnej mocy. Bobi... Nagle cała sala, około stu osób, zaczęła pękać ze śmiechu . Przedstawienie się skończyło, nadszedł czas na życie. -Skasował pan bilet?- Z uśmiechem stewardesy zapytał konduktor pociągu relacji Narodziny, przez stację Życie, do stacji Śmierć Główna - Nie, ale mam miejscówkę- Odparł Bobi . - Proszę pokazać! - ten rozkazujący ton, taki sam jak używał jego ojciec gdy czegoś żądał, przeraził go . Bez wahania sięgnął do wewnętrznej kieszeni, wyciągnął mały pistolet i strzelił konduktorowi prosto w serce . - Nigdy, kurwa, nigdy nie mów do mnie tym tonem - ze spokojem Lindy wyciągnął papierosa, odpalił i puścił kółeczko . - Cha! Cha! Cha! Ty biedny głupcze! - Konduktor stanął nagle, wyrywając Bobiemu papierosa - pokaż miejscówkę! Bobi wyglądał dokładnie tak samo jak wtedy, gdy stanął nad wielką przepaścią. - Proszę....- cichym i skruszonym głosem powiedział Bobi, podając Konduktorowi Bilet. - Chłopcze, usiądź, proszę, obok mnie . Mam Ci coś do przekazania. - Co Ty możesz mi przekazać? wielką Tajemnicę Kasowania Biletów? - Bobi drwił z Konduktora . Ten tylko jednak mruknął, co wprawiło Bobiego w zakłopotanie, nabrał powietrza w płuca, i rzekł . - Każdy człowiek ma przeznaczone szczęście, na które czeka z tęsknotą, nie raz bardzo długo... - Jego słowa były ciepłe. Bobi na chwilę przymknął oczy, gdy je otworzył, zobaczył przed sobą starszą panią w wełnianym swetrze i czarnej spódnicy . Jej siwe włosy ułożone w skromny kok wprowadzały spokój w duszę Bobiego . Bujany fotel i ręce zajęte dwoma drutami, oraz kłębek wełny sprawiały wrażenie niezwykłego dobra. - Ale czekać trzeba szczęśliwie, i ufać że przyjść musi . Kto chce jednak wyrwać losowi część nie dla siebie przeznaczoną źle czyni. Albowiem kradzione szczęście mści się wcześniej czy później, zostawiając tylko posmak goryczy.
epizod 3
- Przepraszam, kto wygrał?- spytałem kiedyś przechodnia . - Ty przegrałeś! - usłyszałem
epizod 4 - Przepraszam, co mi życie przyniesie? - spytałem kiedyś przechodnia . - Przecież Ty nie żyjesz! - usłyszałem .
epizod 5 - Przepraszam, która godzina? - spytałem kiedyś przechodnia . - Twój czas już minął! - usłyszałem .
epizod 6 - Czy będę w życiu szczęśliwy? - spytałem kiedyś przechodnia, lecz nikogo nie było . Został tylko cień-niemowa . Mój cień.
epizod 7 Bobi znalazł się nagle na zielonej trawie, nieopodal swojego mieszkania ( nie, to było mieszkanie jego rodziców) Bobi czuł się tam jak lokator . Tylko.
Następnego dnia o godzinie 6 rano otworzył oczy, wstał, umył się, zjadł śniadanie - wyszedł . tego dnia nie wrócił . - Hej! - najpiękniejsza z najpiękniejszych uderzyła go w ramię . Boni był przyzwyczajony do tego gestu, więc przywitał się w podobny sposób . - Co jest? Znów paliłeś trawkę? - z pięknokształtnych ust…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ewaryst
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…