Przeznaczenie?
Teraz trochę z innej beczki mi się napisało...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przeznaczenie?
Aż pokłócą się dwaj wielcy tamtej ziemi. I wtedy zstąpi na ziemię pan wojny. Nie powstrzyma go żadna siła ani żaden oręż. On obejmie władzę, bo człowiek nie podołał jej wyzwaniom. (...)
...
Tętent kopyt za oknami potwierdził, że tym razem nie były to żarty. Wielka armia królestwa Gret wyrusza na wojnę. Król Mergh nie uwierzył jej, nadwornej czarownicy. Nie uwierzył przedstawicielowi ponadpaństwowej grupy magów. Nie dość, że w wielce plugawych słowach wyraził; się o Emmie, to jeszcze kazał ją zamknąć i nie wypuszczać do jego powrotu z wojny. Nerwy nie pozwalały jej jasno myśleć. Pracowała już na kilku dworach, głównie jako asystentka, dopiero niedawno otrzymała awans na rezydenta w królestwie, ale nigdy nie spotkała się z czymś takim. Owszem, władcy często nie zgadzali się z radami, ale nigdy nie walczyli z ich autorami, bali się ich. Kilka głębszych oddechów i kubek wody uspokoiły ją na tyle skutecznie, by mogła cokolwiek zrobić. Po pierwsze musi nawiązać łączność z centralą i poinformować o tym, co zaszło. Normalnie nie jest to skomplikowane: wystarczy tylko się skoncentrować i wymówić odpowiednio zaklęcie adresowe. Lecz w stresie nic nie jest łatwe. Po kilku próbach w głowie odezwał się jednak głos dyżurnej operatorki: - Centrala słucham. - Tu Emma z królestwa Gret. Proszę o jak najszybsze połączenie z naczelnikiem do spraw wschodu. Może być słabo stabilne. - Już tworzę... jest! - Cóż cię sprowadza Emmo z królestwa Gret? – odezwał się głos jej zwierzchniczki. - Jest źle pani... Mergh wyruszył do cesarstwa. - A to głupek! Dla dobra wschodu powstrzymaj nadchodzącą bitwę za wszelką cenę! - W tej chwili mam zakaz opuszczania komnaty, jestem pod strażą, a regulamin zabrania mi łamania poleceń dworu, na którym przebywam... - Zwalniam cię z zakazu. Masz prawo użyć wszelkich środków, by nie dopuścić do rzezi. Znasz treść księgi. A teraz ruszaj... Niechaj gwiazdy ci sprzyjają! Charakterystyczny szum w uszach zakończył połączenie. Teraz miała to, czego potrzebowała. Mogła działać. Potrzebowała tylko energii. Wielogodzinna kłótnia z władcą i próby wpłynięcia na jego percepcję wyczerpały ją nawet z awaryjnych resztek mocy. - Służba. Rozpalcie w kominku. – krzyknęła w stronę drzwi. - Nie wolno nam! – odpowiedział głos. - Rozpalcie, bo pozamieniam was w żaby! Drzwi natychmiast otworzyły się i do komnaty wkroczył pachołek z naręczem drzewa i łuczywem. Jak to dobrze, że prosty lud wciąż wierzy w takie bujdy jak przemienianie ludzi w różne paskudztwa. Po chwili ogień trzaskał na już dobre. - Wyjdź i ostrzeż strażników. Osobiście radzę im mnie wypuścić, kiedy poproszę. Gdy służący zniknął za drzwiami stanęła przodem do ognia, rozluźniła się i otworzyła na jego siłę. Prawie natychmiast poczuła przepływ energii. W uszach zaczął narastać jej pisk. W końcu stał się nie do zniesienia. Gwałtownym ruchem odwróciła się od kominka. Szok był bardzo silny, o mało nie upadła na podłogę. - Straż. Otwórzcie drzwi. – powiedziała odzyskawszy po sekundzie pełną jasność umysłu. - Przecież był zakaz – leniwy głos strażnika zdradzał totalną obojętność. - Rozkazuję jeszcze raz: Otwórzcie, bo pożałujecie! - Ani mi się śni. - Ostrzegałam!!! Wydech, ułożenie palców i silne pchnięcie przed siebie. Drzwi wyleciały z zawiasów jakby nic nie ważyły. Zabrała swój pas i biegiem ruszyła do stajni. Po drodze nikt nie stawiał jej oporu. Widok zaciętości na twarzy czarownicy wprawiał ich w strach jeszcze większy niż groźne spojrzenie władcy. Sprawnie osiodłała konia i ruszyła cwałem za oddalającą się armią.
...
- Ale dałem jej popalić, głupiej wiedźmie! Tak powinno się postępować z babami! – król Mergh śmiał się do rozpuku. - Panie! Po raz setny powtarzam: ona nie jest sama, to jest wielki zakon. One się zemszczą, a ich zemsta jest straszna. – marszałek dworu mówił wciąż powoli i spokojnie. - Bujdy. One mają swój kodeks, którego przestrzegają pod karą śmierci, a tam jest napisane, że jak jej coś rozkażę, to musi tego posłuchać i już. - Ale zakon może ją z tego zwolnić! - Zanim oni ją zwolnią, my stoczymy dziesięć bitew i dziesięć razy pobijemy cesarza, ot co. - Nie znasz, panie, ich siły i metod działania. – Ostatnie słowo marszałek prawie wykrzyczał i odjechał na tył orszaku. - Stary głupek. – szepnął Mergh do jadącego po drugiej stronie szefa straży. Przez dłuższą chwilę jechali w milczeniu, które przerwał dopiero goniec przybyły ze straży tylnej. - Panie! Ktoś wyjechał z zamku i goni nas! To chyba ta nowa czarownica, Emma. - Przecież kazałem ją zamknąć. Sprawdźcie, kto to i jeśli to ona, zabijcie ją. Po dziesięciu minutach w tyle armii zatrąbiono sygnał do zawrócenia.
...
Tuman kurzu pozostawiany przez pochód wojsk Mergha był coraz bardziej widoczny. Widziała już nawet w dali drobne figury żołnierzy. Jednak za kolejnym zakrętem gościńca drogę przesłonił jej spory oddział w barwach króla. Prawie w miejscu osadziła konia. Sama nie miała szans uciec ponad dwudziestu konnym i oddziałowi kuszników. Musiała negocjować albo walczyć. - Ktoś ty?! – krzyknął jeden z konnych. - Emma, królewska czarownica! Muszę natychmiast rozmawiać z Merghem! - Nie możemy cię przepuścić. Odjedź, albo będziemy musieli cię zgładzić! Długo rozważała sytuację. W końcu jednak zawróciła. Jest przecież tyle innych dróg. Nie ujechawszy pięciu minut znalazła dróżkę prowadzącą w bok, do lasu. W lesie zawsze można znaleźć ścieżki wydeptane przez tych, którzy boją się iść gościńcem. Czasem można nawet spotkać takich ludzi, ale wtedy bywa bardzo niebezpiecznie. Po godzinie szybkiej jazdy w lesie bolały ją wszystkie kości, twarz miała obitą przez gałęzie, ręce omdlewały jej od ciągłego manewrowania koniem. Jednak w prześwitach lasu ciągle widać było maszerującą armię. Dopiero po…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tomekzhp
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…