Wróć do katalogu

Pub

Wieczór spędzony w zwykłym pub'ie... Spotkania ludzi, zawiedzione miłości i ukryte złośliwości...

kress-ka, opublikowano , 23 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zmierzch. Nad całym miastem powoli roztacza się mrok. Na niebie nie ma już słońca tylko panuje szarość. Latarnie jeszcze się nie świecą, jeszcze dla nich za wcześnie. Tylko w bramach i pod sklepami monopolowymi stoją grupy młodzieży ubranej w dresy oraz jakieś pijaczki, które zbierają na wino. Samochody o tej porze już nie jeżdżą, bo dawno jest po godzinach szczytu. Na chodnikach nie ma osób spacerujących, gdyż o tej godzinie wszyscy wolą siedzieć w domach. Słychać jedynie gdzieś głośną muzykę i przekleństwa, które ciskają w siebie pijani ludzie. Wśród tych mętnych osób idzie dziewczyna. Cała ubrana na czarno. Czarna bluzka, czarna kurtka, czarna spódnica, czarne glany i czarny plecak. Jedynymi jasnymi elementami jej stroju są srebrne kolczyki, które odbijają światła przejeżdżających samochodów oraz łańcuszek, który odcina się od czarnej bluzki białą linią. Na twarzy jej widać chłód i złość. Idzie dumnie, na nikogo się nie patrzy, chyba, że ktoś stoi na jej drodze. Jednak nikt jej nie zatrzymuje. Rozmowy cichną i każdy schodzi jej z drogi. Nikt nie ma odwagi jej zaczepić. Gdy przeszła przez największe skupisko młodzieży zatrzymała się. Stanęła u szczytu schodów prowadzących do piwnicy. Poprawiła włosy, na twarzy pojawił się uśmiech i śmiało zeszła po schodach. Po kilku schodkach usłyszała muzykę metalową. Na jej twarzy zagościł jeszcze większy uśmiech, nawet jej zimne oczy zaczęły się śmiać. Cała zaczęła emanować ciepłem i szczęściem, którego na ulicy nie można było u niej wypatrzyć. Gdy zeszła jeszcze niżej zobaczyła kłęby dymu papierosowego. Chwilę się zawahała, gdyż nie lubiła papierosów. Jednak jej stopy nie słuchały rozumu i schodziła dalej. Weszła do Pub’u, w którym pełno było dymu i ludzi. Zwolniła kroku i zaczęła się rozglądać po pobliskich stolikach. Nagle do jej uszu doszedł krzyk: -Karolcia! Odwróciła się w stronę stolika, który stał na samym końcu sali przy barze i skierowała się w tamtą stronę. Po drodze witała się z ludźmi, którzy kręcili się po sali, a także przywitała się z barmanem. Temu ostatniemu podała swój plecak i kurtkę, które to rzeczy on zaniósł na zaplecze. Dziewczyna wyjęła 5 zł z kieszeni i poprosiła o piwo. Barman przelał je do kufla, podał jej słomkę. Odebrała od barmana piwo i podziękowała mu uśmiechem. Podeszła do stolika. -A wy znowu w karty gracie? Nie nudzi was to? Przy stoliku siedziało siedem osób. Cztery z nich grały w karty i oczywiście byli to chłopacy. Trzy dziewczyny siedziały obok nich i przyglądały się grze. Największą uwagę przyciągał blondyn w prostych włosach do ramion cały ubrany na czarno. Włosy miał rozpuszczone, a w prawej ręce trzymał papierosa. Nazywał się Grzesiek i większość dziewczyn przychodzących do Pub’u za nim szalała. Obok niego siedział niższy o głowę brunet z pucołowatą twarzą. Razem z Grześkiem najwięcej czasu spędzał w lokalu i dlatego razem oszukiwali w grze, a także wspólnie chodzili na różne imprezy. Jednak Piotrek był przeciwieństwem Grześka nie tylko z wyglądu, ale również z zachowania, gdyż Piotrek w ogóle nie szanował kobiet. Jak tylko jakaś dziewczyna była w zasięgu wzroku, Piotrek od razu rzucał w jej stronę jakiś złośliwy komentarz. Obecnie Piotrek skupił się na dogryzaniu Adze, która była najmłodsza w całym towarzystwie i bardzo często przychodziła do Pub’u. W grę grał również Sławek, który od kilku dni nosił irokeza na głowie. Nie wyglądał na Punka, ale wszyscy jego znajomi wiedzieli o jego guście muzycznym. Nie obnosił się jednak z tym, co słucha, gdyż większość jego kumpli słuchała metalu i nie chciał odstawać od reszty. Na Sławku prawie leżała dziewczyna ubrana cała na biało. Nikt by jej nie dał więcej jak 15 lat i każdy obgadywał ją za jej plecami. Była sztuczna jak plastik i błyskawicznie otrzymała ksywę Beksa, bo bardzo często płakała. Nikt jej nie lubił, ale że Sławek był w niej zabujany to każdy starał się ją kulturalnie ignorować. Naprzeciwko Sławka siedział Michał. Także często zaglądał do Pub’u i przyprowadzał ze sobą różne podejrzane dziewczyny. Nikt się temu nie dziwił, bo Michał nie był zbyt interesujący. Był lekko przy kości, miał pulchną twarz niemowlęcia z mnóstwem pryszczy. Był odpychający, ale jakoś tak się przypałętał do tego towarzystwa i każdy pozwolił mu zostać. Nawet teraz była przy nim jakaś młoda dziewczyna, która nie przekroczyła 16 lat i co chwilę naciągała go na kolejne piwa. Michał nawet nie uważała tego za wykorzystywanie i po prostu zgadzał się na wszystko. Karolcia usiadła między Grześkiem, a Agą, gdyż po rozpaczliwym spojrzeniu jakie rzucił jej Grzesiek uznała, że powinna ratować kolegę, który nie znosił Agi. Siadając poczęstowała wszystkich piwem i zaczęła przyglądać się kartom trzymanym przez Grześka. -Przegrałeś. Ja już bym rzuciła karty. -Nieprawda – Grzesiek nie zwracając uwagi na dwie dziewiątki jakie miał na ręce chciał grać dalej – zaraz się z Piotrkiem zamienię i wygram. -Znowu tak oszukujecie? Nie po to się gra w karty, żeby po rozdaniu się nimi zamieniać – Karolcia starała się być oburzona, ale mina jaką rzucił jej Grzesiek sprawiła, że zaczęła się śmiać. -Nie randkować kiedy gramy! – Sławek przerwał rozmowę, którą dopiero co zaczęła Karolcia. -Sam też przestań! Nie przeszkadzaj mi w podrywie, bo popamiętasz moje buty do końca życia. -Ale się dziś nasza Karolcia bojowa zrobiła – Piotrek jak zawsze wykorzystał sytuację, żeby wtrącić swoje trzy grosze. -A ty znowu zaczynasz?! – Karolcia spojrzała się na Piotrka. -Przecież ja nic nie mówię – Piotrek zaczął się bronić. -Ale zaczniesz, więc ostrzegam, że dziś mam ochotę pozabijać wszystkich w koło. -Karolciu uspokój się. Oddychaj spokojnie – do rozmowy włączył się Grzesiek. -No Karolciu, skoro Ciebie Grzesiek prosi to powinnaś się uspokoić. Chyba chcesz, aby Ciebie chciał? – Piotrek zakończył swoją wypowiedź ze złośliwym uśmiechem. -Znowu zaczynasz! Wiedziałam, że tak będzie. Jesteście okropni. -Ale o co Ci chodzi? – Rzucił znad kart Michał. -Sama nie wiem. Tak jakoś – Karolcia zaczęła się plątać i nie wiedziała co chce powiedzieć. Wszyscy zaczęli się śmiać. Śmiech nie trwał długo, gdyż każdego pochłaniała gra w karty, które już były tak poobgryzane, że każdy wiedział co dostał jego przeciwnik. Zaczęły się szturchania, pokrzykiwania i wielki bałagan. Nikt nie wiedział czyja jest kolej i każdy rzucał co chciał i kiedy chciał. -Chyba wam gra dziś nie idzie. Zostawcie lepiej te karty. Już się chyba nagraliście – Karolcia próbowała zakończyć kłótnię, jaka powoli zaczynała się rozkręcać. Wiedziała, że jak wszyscy zaczną się kłócić to grupa się rozbije i każdy będzie chodził wkurzony. -Może masz rację. Dajmy sobie z tym spokój. To już nie jest gra tylko farsa – Grzesiek poparł Karolcię. Nagle do stolika podeszła dziewczyna. Ubrana w białe spodnie i białą bluzkę, czarne szpilki i miała jasne pasemka w i tak już blond włosach. Była to Maja, która pracowała w barze i dopiero teraz przyszła do pracy. Stanęła przy stoliku. -Cześć wszystkim – krzyknęła w stronę ludzi i uśmiechnęła się. -Cześć Słonko – Grzesiek wstał i pocałował się z Mają. Zaczęli sobie coś cicho na ucho mówić i poszli w stronę baru. Wszystkie oczy skierowane zostały na Karolcię, która zajęta była piciem piwa. Na nikogo się nie patrzyła tylko sączyła to piwo i wpatrywała się w nie. Wszyscy siedzieli cicho. Nikt nic nie mówił. Piotrek chciał coś powiedzieć, ale nie mógł zebrać myśli. Wszyscy posiedzieli jeszcze chwilkę obserwując Karolcię. -Ciekawe czemu nie chwalił się, że jest z Mają – Karolcia starała się mówić opanowanym głosem. -A ty zazdrosna nie jesteś? Przecież tyle tygodni za nim latałaś – Piotrek znalazł sposób na wbicie szpilki. -Nie latałam za nim. To był tylko kolega. -Jasne, wmawiać to my, a nie nam – Piotrek nie dawał za wygraną. Chciał jak najmocniej dobić Karolcię. -Daj mi spokój. Znajdź sobie inną ofiarę, a nie na mnie się znowu uwziąłeś – Karolcia powoli zaczynała się irytować. Nagle do stolika podszedł Grzesiek. -Karolciu mogę z tobą chwilkę porozmawiać? – W jego głosie słychać było błagalną nutę. -Dobrze – zapytana wstała, aby pójść za Grześkiem. -Teraz będzie Ci się tłumaczył, więc lepiej na niego uważaj – z tyły dobiegł ją głos Piotrka. Karolcia poszła za Grześkiem, który prowadził ją przed Pub. Wyszli na świeże powietrze, na ciemne ulice, które tylko gdzieniegdzie były oświetlone przez latarnie. Było chłodno, ale ani Karolcia, ani Grzesiek, którzy byli w krótkim rękawku nie skarżyli się na zimno. -Od kiedy z nią jesteś? – Karolcia pierwsza chciała zadać pytanie, chciała zacząć atakować. To była jej obrona przed zranieniem. -Od dwóch dni. Nie miałem jak Ci powiedzieć. Maja miała to zrobić. Myślałem, że powiedziała Ci. -Nie, nie powiedziała. Nikt mi nie powiedział. Czułam się jak jakaś idiotka – w Karolci zaczął zbierać się gniew – wszyscy wiedzieli, tylko ja nie. -Nie chciałem Ci sam mówić, żeby Ciebie nie zranić. -Cóż za wspaniałomyślność. Ale jakoś Ci nie wyszło. -To samo wyszło. Będę z nią kilka dni lub tygodni. Zerwę z nią i wtedy będziemy mogli być ze sobą – Grzesiek ze zbolałą miną starał się przekonać Karolcię do tego co się stało. -Nie mów tak jakby to, że z kimś jesteś było wyrachowane i w każdej chwili będziesz mógł to zakończyć. -Ale ja do niej nic nie czuję. Po prostu samo jakoś tak wyszło – Grzesiek coraz słabiej bronił swego stanowiska. -Okłamywałeś mnie. Teraz okłamujesz ją. Skończmy z tym. Jesteś dla mnie kolegą i tylko kolegą. Nikim więcej już nie będziesz. Najpierw mi mówisz, że mnie kochasz i chcesz być ze mną, a następnego dnia się dowiaduję, że chodzisz z Mają. Ona jest o 3 lata starsza od Ciebie! – Karolcia zaczęła podnosić głos. -Wiem, że jest starsza. I nie krzycz. Ona przynajmniej sama z tym wyszła i nie czekała w nieskończoność – Grzesiek sam zaczął tracić cierpliwość. -Ja też nie czekałam w nieskończoność. Przecież powiedziałeś, że nie jesteś pewien i musisz przemyśleć to czy chcesz ze mną być. -A ty zamiast mnie naciskać zaczęłaś spotykać się z jakimś Maćkiem. Myślisz, że jak ja się czułem? – Grzesiek zaczął rzucać oskarżenia w stronę Karolci, która stała kilkanaście cm od niego. -Ja nic do niego nie mam. On chce być ze mną, a ja nie. Powiedziałam mu to, ale on lubi moje towarzystwo i czasem mam ochotę się z jakimiś kolegami spotykać. Ty nie jesteś zdecydowany, a on jest na moje skinienie. Nie mogę pozwolić odejść takiej okazji – Karolcia powoli starała się opanować. -Działasz po prostu na dwa fronty i myślisz, że nikt tego nie widzi? Ja nie mam zamiaru być okłamywanym facetem. Skoro nie potrafisz poczekać to już twoja strata. -Grzesiek nie denerwuj mnie. Ile mam czekać? Przecież dałam ci czas, mogłeś pomyśleć i się zastanowić, ale to trwało prawie dwa tygodnie. -Bo ja potrzebuję czasu, aby być pewnym czego chcę – już łagodniej powiedział Grzesiek. -Ty nie wiesz czego chcesz, ale ja wiem. Nie chcę być sama. Ty nie umiesz się zdecydować co do mnie, ale z Mają nagle zaczynasz chodzić. Jak ja mam to teraz odebrać? -Daj nam cztery tygodnie i się z nią rozstanę. -Nie rozumiem Ciebie. Najpierw nie wiesz czy chcesz być ze mną, ale ja nie mogę się spotykać z kolegami. Potem zaczynasz chodzić z Mają, ale chcesz abym ja tego nie brała do siebie, tylko poczekała kilka tygodni, a ty z nią zerwiesz. Nie uważasz, że coś tu nie gra? – Karolcia mówiła coraz bardziej płaczliwym tonem. W głowie telepało jej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych