Wróć do katalogu

Różowy pamiętnik - BULIMIA

bardzo proszę o komentarze, to dla mnie ważne. Opowiadanie o chorobie, z życiowej strony. nakarmieni teorią, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości.

SzeptCiszy, opublikowano , 9 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czerwone kafelki przybliżały się i oddalały. Stworzyły wrażenie organizmu, który niegdyś uśpiony, teraz się zbudził i tętnił życiem. Jej zaczerwienione oczy zaszły szklaną powłoką. Każda podstawowa czynność - nawet oddychanie, wymagały od niej dużo wysiłku. Wdech i wydech, powtarzane w niekończącej się ilości serii. Skulona przywiera do ściany. Zamyka oczy i ukrywa twarz w dłoniach. Gorąca fala przechodzi przez jej wnętrze, unosi się coraz wyżej i wyżej. Dziewczyna resztkami sił powstrzymuje się od zrobienia tego, co i tak jest nieuniknione. Morski zapach jaki dobiegał z muszli, mieszał się z wymiocinami. Spłuczka była zbyt daleko, bu móc się go pozbyć. Pot spływał po twarzy dziewczyny, mieszał się ze łzami. Spod sterty ubrań, które lada chwila miały zostać wrzucone do pralki, wyciągnęła swój pamiętnik. Musiała go tu ukrywać - kiedy młodsza siostra przeczesywała jej pokój. Gdyby Majka przeczytała wszystko, co zostało w nim zapisane, mogłyby zacząć się ogromne kłopoty.

Znów to zrobiłam. Zaczynam czuć, że nie mam nad tym kontroli. Pamiętam, że zaczęło się tak niewinnie. Chciałam zostać psychologiem, to ja zawsze pomagałam innym, dlatego to niemożliwe żebym to właśnie ja zmagała się z tym problemem. Nie chcę już tak żyć.

Podniosła się z podłogi i usiadła na pralce. Znów poczuła mdłości. Nie zdążyła się pochylić, wymiociny wylądowały na jej nowej koszulce. Przeklinając ściągnęła ją czym prędzej i wrzuciła do zlewu. Płukała w zimnej wodzie, dopóki wszystkie resztki jedzenia nie zniknęły z materiału, po czym wraz z innymi ubraniami koszulka wylądowała w pralce.

Agata stanęła przed lustrem. Opuszkami palców dotknęła swojego policzka - nie poznawała siebie. Podkrążone oczy i wystające kości policzkowe zdawały się zdradzać całą prawdę o niej. Niegdyś zdrowa, piękna dziewczyna, stała się wrakiem człowieka. Najgorsze było to, że nawet nie spostrzegła, kiedy to wszystko tak bardzo ją zmieniło. Wzięła do ręki długopis i co chwila zerkając w lustro, notowała.

Pamiętam jak oskarżałam ludzi o to, że kompletnie się mną nie interesują. Łukasz wtedy powiedział, że mam wokół siebie zbyt dużo osób, którym na mnie zależy i nie doceniam tego. Prawda jest inna. Rodzina jest ze mną kilkanaście godzin dziennie. To niemożliwe, żeby nikt z nich nawet się nie domyślał, co się ze mną dzieje. Przyjaciółki poodchodziły, kiedy tylko przestałam je wspierać, po każdym nieudanym związku. Miłość mojego życia uznała, że to tylko fanaberie, chwilowe problemy, które lada chwila miną. Nieraz mam wrażenie, że Łukasz tak naprawdę wyśmiewa się z tego wszystkiego. Brak wsparcia z jego strony boli mnie najbardziej. Nie radzę sobie, już nie wiem co robić...

Przypomniała jej się babcia, która zawsze powtarzała, że problemy można rozwiązać jedynie analizując przyczynę, a nie skutek. Dziewczyna zastanowiła się nad tym głębiej, po czym wyszła z łazienki. Podążając do swojego pokoju przewracała kartki pamiętnika. Usiadła na łóżku w momencie kiedy znalazła - data 23 lipca 2007 roku. To był dzień, w którym po raz pierwszy zwymiotowała. Musiała znaleźć przyczynę. Czuła, że jeśli jej się to uda, problem zniknie i wszystko znów wróci do normy.

poniedziałek

Bardzo, ale to bardzo dziwny dzień. Okazało się, że zjadłam przeterminowane kiełbaski. Nie wiem jak to możliwe, że nie tego nie wyczułam. Potem zaczął boleć mnie brzuch, musiałam to wszystko zwymiotować. Strasznie się przy tym męczyłam, po prostu nie umiem. Próbowałam wszystkim: szczoteczką do zębów, palcem, ale nie umiałam ich sprowokować. Wreszcie wyczytałam w internecie, że po wypiciu wody z solą od razu się rzyga. Nigdy więcej tego nie wypiję, to największe paskudztwo, jakie kiedykolwiek wzięłam do ust. Kiedy zwymiotowałam, towarzyszyło mi dziwne uczucie. Czułam się pusta. Byłam taka lekka, że mogłabym latać. Zupełnie jakbym była pod wpływem narkotyków, czy alkoholu. Może mi odbija, ale dokładnie takie uczucie mi towarzyszyło.

Żadnych kompleksów na temat swojego wyglądu. Nigdy nie wydawało jej się, że musi przejść na dietę. Zawsze wyśmiewała wieszakowate dziewczyny z reklam i gazet. Akceptowała siebie taką, jaka była. Skoro tak było, to nie zachorowała. To najzwyczajniej na świecie niemożliwe. Miała zamęt w głowie. Zastanawiała się nad tym dlaczego w ogóle wymiotuje, skoro nie chce być chuda. Przekartkowała pamiętnik. Gorączkowo przeglądała daty, szukając w notatkach słowa "rzygać".

7.11.2007 środa

Majka trafiła do szpitala. W sumie nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych