Wróć do katalogu

Rzeczywistość jak sen

Opowieść o ludziach, którzy odnaleźli się dzieki własnym marzeniom...

Asiaczek, opublikowano , 9 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Hej, Marta! - usłyszałam krzyk Mariusza za sobą. Odwróciłam się i od razu moją twarz rozjaśnił uśmiech. Mariusz usiadł obok mnie na ławce i spojrzał na tytuł książki, którą czytałam. - Piękna książka - powiedział - kiedyś ją czytałem. Przytuliłam się do jego ramienia, a Mariusz pocałował moje włosy i pogłaskał moją dłoń. W tym momencie słońce wychyliło się zza czubków drzew i oświetliło nas, jakby chcąc swymi delikatnymi dotykami promieni pożegnać się z zakochaną parą. - Marta, chciałbym się ciebie o coś zapytać - zagadnął mnie nieśmiało Mariusz. - Słucham? - spojrzałam w jego twarz. - Czy... czy... - zająknął się - czy... wyjdziesz za mnie?

***

-Pip, pip, pip - budzik zaśpiewał swoją monotonną pieśń i tym samym wyrwał Martę z krainy snów. Spod kołdry dało się słyszeć pomruk gniewu i ospała dłoń wyłączyła natrętny budzik. Marta z największą chęcią poleżałaby w ciepłym łóżku, lecz niestety, musiała iść do pracy i przygotować się do ważnej prezentacji. Wstała i swoje kroki skierowała do kuchni, gdzie nastawiła ekspres do kawy. Potem poszła do łazienki, by wziąć poranny prysznic. Gdy suszyła włosy, włączyła głośno muzykę i zaczęła tańczyć po całej łazience z szuszarką w ręce. Marta z miłą chęcią bawiłaby się tak dalej, ale już była spóźniona. Szybko się ubrała, wypiła łyk gorącej, parującej kawy i wybiegła z domy, zatrzaskując drzwi.

Do domu wróciła tanecznym krokiem. Prezentacja udała się, przez co być może dostanie awans. Gdy przygotowywała sobie lekką kolację, zadzwonił telefon. - Tak, słucham? - Witaj kochanie! - usłyszała radosny głos mamy. - Mamo... - zdołała wyksztusić zaskoczona Marta. - Co się stało, że dzwonisz? - A wiesz, chciałabym cię zaprosić na mój słub - mama była tak radosna, że wydawało się, iż mówiąc to swojej córce unosi się na skrzydłach. - Lucek wreszcie mi się oświadczył. Ślub będzie za dwa tygodnie. Mam nadzieję, że przyjedziesz? - zapytała mama. - Oczywiście - odpowiedziała cicho Marta. - To dobrze. Wyślę co zaproszenie i z niego dowiesz się więcej szczegółów. No to pa, bo Lucek mnie woła. On mnie tak bardzo kocha... - powiedziała mama szczęśliwym głosikiem. I się rozłączyła. - Pa - powiedziała do pustki w słuchawce Marta z wielkim smutkiem. "To niesprawiedliwe. Mama jest przecież stara i za niedługo będzie mieć drugiego męża. A ja? Mam blisko 30 lat i jak dokąd moje związki z mężczyznami nigdy nie przetrwały więcej niż cztery miesiące..." - myślała Marta. Marta wytarła pierwsze łzy wypływające spod przymkniętych powiek i zdecydowanym krokiem podeszła do barku i wzięła butelkę koniaku z kieliszkiem. Przebrała się w piżamę i usiadła na łóżku, w jednej ręce trzymając butelkę alkoholu, a w drugiej kieliszek. Nalała sobie pierwszy kieliszek, potem drugi, trzeci... Wypiła prawie całą butelkę; zostawiła na dnie butelki jedynie trochę bursztynowego napoju, a sama zapdła w trudny sen.

***

Siedziałam na tarasie kawiarni i czytała "Only Love" Ericha Segala, jedząc śmietankowe lody. Śłońce świeciło gdzieś wysoko nad drzewami, ptaki śpiewały swoje trele, a ja byłam w dalekiej Afryce, w obozie lekarskim, razem z Silvią i Mattew w ich namiętnym romansie. - Hej - do mojego stolika przysiadł się przystojny, młody mężczyzna. - Co taka ładna dziewczyna robi sama w kawiarni? - spytał z uśmiechem. - Relaksuję się - odpowiedziałam temu nieznajomemu mężczyźnie, chociaż nigdy nie rozmawiałam z nikim mi nie znanym. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Odważyłam się spojrzeć w jego oczy i dostrzegłam w nich iskierki radości. Odwzajemniłam jego uśmiech, bo coś mi kazało się do tego mężczyzny uśmiechnąć. Zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy o różnych błahych sprawach, ale dla nas te sprawy były ogromnie ważne. Powiedziałam temu mężczyźnie tyle rzeczy, otworzyłam przed nim duszę jak nigdy dotąd przed nikim, a nawet nie wiedziałam, jak on ma na imię. Znałam tylko jego szalone plany na przyszłość, jego marzenia. A nie wiedziałam, jak ma na imię. Rozmawialiśmny aż do chwili zamknięcia kawiarni. - Może pójdziemy na spacer? Jest taka piękna noc - zaproponował mi mój nowy znajomy. - Z miłą chęcią - odpowiedziałam z uśmiechem. Nasze kroki pokierowały nas prosto na plażę. Usiedliśmy jeszcze na ciepłym piasku i spojrzeliśmy w usłane gwiazdami niebo. Westchnęłam głośno i przytuliłam się do ramienia mojego towarzysza. - Czy ciebie też zachwyca widok takiego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych