Wróć do katalogu

Samael

Upadły anioł przybywa na ziemię...

go24, opublikowano , 13 min czytania, 4,1 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Łukasz skończył papierosa. Wyrzucił niedopałek do kosza i wyjął z kieszeni paczkę miętowych gum. Jedną z nich włożył sobie do ust i zaczął intensywnie żuć. Stał przed blokiem swojej dziewczyny Marty i czekał na nią, wpatrywał się w okna na klatce schodowej. Kiedy zobaczył jak zbiega usta same ułożyły mu się w uśmiech. Dziewczyna wyszła i pocałowała go. Odwzajemnił pocałunek i skierowali swe kroki w stronę przystanku autobusowego. Po drodze minęli dwa kruki dziobiące coś dziwnego przy śmietniku. Marta przystanęła i zaczęła się przyglądać ptakom. - Co one jedzą? – Spytała nie będąc pewną. Łukasz lekko się nachylił, by lepiej się przyjrzeć. - Jakieś mięso. - Niedobrze mi. Chodźmy już. – Marta silnie pociągnęła Łukasza. Chłopak nie stawiał oporów. Poszedłby za nią nawet do piekła. Nie zdążyli zrobić kilku kroków, kiedy jeden z ptaków zaatakował Łukasza. Usiadł mu na karku i mocno wbił dziób. Chłopakowi wydawało się, że czas się zatrzymał w miejscu. Poczuł silne ukłucie rozrywające mu szyję, następnie poczuł jak dziób wchodzi w jego wnętrze. Przepłynęła przez niego fala gorąca. Znowu wszystko zaczęło się poruszać, chociaż nie spostrzegł nawet, że stanęło na moment w miejscu. Z transu wyrwała go Marta silnie ciągnąca go za rękę. Zdawała się nie zauważać faktu, że przed chwilą on został zaatakowany przez to wstrętne ptaszysko. - Rusz się, bo się spóźnimy. Łukasz złapał się za kark. W miejscu, gdzie powinien mieć ranę nie wyczuł krwi. Pojawił się jedynie niewielki wzgórek na skórze. Kruków pochłaniających mięso już nie było, nie został też nawet ślad po ich pokarmie. Podeszli na przystanek. Po kilku minutach podjechał ich autobus. Wsiedli i pojechali. W autobusie sprawdził jeszcze czy ma przy sobie bilet na mecz. Kiedy namacał go w kieszeni uśmiechnął się w duchu. Chciał powiedzieć Marcie, że wieczorem idzie popatrzeć jak jego ulubiona drużyna zdobywa tytuł mistrza Polski, jednak wiedział, że jej to się nie spodoba. Nie lubiła kiedy chodził na mecze. Zawsze mówił, że idzie z kolegami na piwo, albo na kręgle. Dopiero po fakcie opowiadał jak było na stadionie. Ona zawsze wiedziała kiedy kłamał, jednak nie mówiła mu o tym. Mimo, że martwiła się za każdym razem kiedy szedł na mecz to nie chciała zabierać mu tej przyjemności.

Tłum szalał jeszcze wychodząc ze stadionu. Kibice zwycięskiej drużyny mieli co świętować. Trzeci rok z rzędu ich piłkarze pokazali prawdziwą klasę zdobywając mistrzostwo kraju. Po wyjściu ze stadionu Łukasz odłączył się od tłumu. Wracał sam, jego koledzy jechali jeszcze na imprezę, na którą on nie miał ochoty. Nie lubił sam wracać nocą, głowie nie lubił okolicy stadionu. Na jego drodze było kilka miejsc, w które normalnie ludzie się nie zapuszczają. Mógł oczywiście wybrać dłuższą drogę i ominąć park. Jednak uznał, że nic złego mu się nie stanie. Tak wspaniały wieczór nie mógł się zakończyć źle. Przecież nie codziennie widzi się koronację mistrza, a tym słodsze jest to uczucie, gdy kibicuje się temu mistrzowi od dziecka. Szedł myśląc jak to wspaniale i ile radości mu przysporzył ten niezwykle udany dzień. Kiedy tak rozmyślał ktoś zastąpił mu drogę. - Dawaj kasę! – Krzyknął barczysty mężczyzna w kapturze. - Nie mam ani grosza. – Powiedział Łukasz starając się ominąć typa. Nagle coś mocno pchnęło go z tyłu, poczuł jak traci grunt pod nogami. Przewrócił się i wylądował twarzą w kałuży. Odwrócił głowę i zobaczył już nie jednego, ale czterech gości stojących nad nim. - Co, już nie jesteś taki twardy? – Rzucił jeden z uśmiechem – Nadal jesteś spłukany, czy już zmieniłeś zdanie? - Macie, bierzcie wszystko, tylko zostawicie mnie w spokoju! – Krzyknął Łukasz rzucając w nich portfelem. Oni jednak nie planowali odejść. Jeden z ciemnych typów złapał portfel i przejrzał zawartość. - Na brak kasy to mi nie wygląda. Chłopaki tu jest ponad stówka. A telefonu też nie masz? – Koleś zaczął się śmiać ze swojego żartu. Łukasz zaczął sięgać po komórkę. Kiedy włożył rękę do kieszeni poczuł silne uderzenie w bok. Jedne z napastników kopnął go, chłopak skulił się pod naporem ciosu. Poczuł kolejne, ciemne typy zaczęły go kopać nie patrząc gdzie. Kilka razy nawet dostał w głowę. Kiedy ból zaczął paraliżować Łukasza, najwyższy i najbardziej barczysty z typów pochylił się i wyciągnął z kieszeni ofiary telefon. - Ale badziewie. Tego nikt nie kupi. – Cisnął telefonem w krzaki – Dostaniesz za to. Napastnicy ponownie zaczęli zasypywać leżącego chłopaka gradem mocnych kopnięć. Przy jednym z uderzeń w głowę tracił przytomność. Zakapturzeni gości jeszcze chwilę go kopali, ale widząc, że się nie rusza odeszli śmiejąc się w głos.

Nieprzytomne ciało Łukasza leżało w kałuży. Chłopak zdawał się być martwy. Z nosa i ust leciała mu krew. Leżąc tak czuł jak ucieka z niego życie. Jednocześnie poczuł jak z miejsca gdzie zaatakował go kruk rozchodzi się ciepło po całym jego ciele. Wszystkie latarnie oświetlające park zgasły. Bluza na nim zaczęła płonąć. Pod strzępami płonącego materiału, na skórze Łukasz pojawił się znak. Było to pięć punktów, dwa na ramionach blisko szyi, jeden na dole na środku placów i dwa po bokach na wysokości łokci. Chłopak czuł jak wracają w nim siły. Coś kazało mu wstać, zrobił to. Ogarnęło go straszne uczucia, z jednej strony czuł jak uchodzi z niego duch, z drugiej zaś jak jakaś nieznana siła wstępuje w niego. Na plecach od punktów zaczęły wychodzić linie łącząc wszystkie elementy w znak pentagramu. Powstały dwie obręcze wokoło pięcioramiennej gwiazdy tworzące pierścień W jego obrębie przy każdym rogu pojawiły się symbole. Ostatnim etapem było pojawienie się głowy kozła w pentagramie. Cały symbol wyglądał jak świeżo wypalony. Gdy chłopak rozłożył ręce i wydał ostatnie tchnienie, na znaku pojawił się napis „Samael”, wieńczący pieczęć anioła śmierci. Ciało nadal stało nie ruchomo. Delikatnie zaczęło się unosić. Bił od niego jakby blask, jednak to nie było to. Ciało nie jaśniało, to wszystko wokoło pociemniało, mimo że to była noc. Na chwilę cały świat pokrył całkowity mrok. Nagle ustał wiatr, wszystko wokoło zamilkło. Świat zatrzymał się na chwilę w miejscu. Ciszę rozerwał głos dochodzący znikąd. Był to dźwięk nie zrozumiały dla ludzi, jakaś moc wyższa.

Samael leżał z twarzą w kałuży, tak jak ciało, w którym się znajdował zostało porzucone przez swojego poprzedniego właściciela, Łukasza. Bluza była na swoim miejscu, zakrywała pieczęć upadłego anioła z kręgu Serafów. Pierwszymi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych