Wróć do katalogu

Sąsiad

opowiadanie o narastającej miłości chłopaka do dziewczyny, która ucieka przed miłością

duduś, opublikowano , 21 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnego wieczora, gdy siedziałam z kumpelkami na klatce schodowej, wchodzili nowi sąsiedzi. Małżeństwo z czwórką dzieci. Najstarszy z nich wnosił z ojcem wózek. Gdy weszli do windy Paulina, moja przyjaciółka stwierdziła: - Ten przystojniak jest mój. Pół godziny później chłopak zszedł z małym dzieckiem na klatkę. Stanął i zapytał się: - Może któraś z was pomóc mi sprowadzić wózek na dół? Paulina zerwała się i wzięła wózek. Schodząc spytała się. - Jak masz na imię, szatynie? - To na razie jest tajemnica - odpowiedział uśmiechając się pytająco. - Mogę się chociaż dowiedzieć, czy to chłopiec, czy też dziewczynka? - Tak. Jak widać, to chłopak. Po odejściu chłopaka Paulina stwierdziła. - Pierwszy raz zostałam tak zmaszczona. - I miej nadzieję, że ostatni - dopowiedziała Kornelia. - To miała być jakaś aluzja? - Żadnej żaluzji nie mamy. Chodzi nam tylko o to, żebyś nie popełniła tego samego błędu co z Karolem. Nie możesz za bardzo się narzucać, bo przecież...- nie skończyłam, gdyż Paulina mi przerwała. - Z Karolem to była inna sprawa. Uważasz się za taką mądrą to dlaczego nie masz chłopaka. - Bo nie znalazłam odpowiedniego. Nie mam zamiaru żadnemu pchać się do dupy, by z nim chodzić. - Uważasz, że ja to robię? - Tak - odpowiedziałam niepotrzebnie. - Podobno jesteś moją przyjaciółką, a mówisz mi takie rzeczy - powiedziała i uderzyła mnie w twarz, poczym uciekła do domu. Chciałam iść za nią, ale Klaudia mnie zatrzymała, mówiąc: - Zostaw ją. Niech sobie to przemyśli. Po jakimś czasie pojawił się znowu przed schodami nieznajomy. - Czy któraś pomogłaby mi wnieść ten wózek? - Tak - stwierdziła Klaudia - Michalina idź! - Wiesz, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Idź Ty - odparłam. - No dobrze... Następnego dnia, gdy wyszłam ze swoim psem na spacer, spotkałam piwnookiego młodzieńca z wózkiem. - Cześć Michalina - przywitał się. - Cześć - odpowiedziałam i chciałam iść w stronę mojej klatki. Gdy próbował mnie zatrzymać Grot go zaatakował. - Przepraszam Cię. To moja wina. Zaraz przyjdę. - powiedziałam zdenerwowana - Czekaj, on mi nic nie zrobił. - To dobrze. Jak chcesz ze mną porozmawiać, to nie rób tego gdy jestem z nim. Jak chcesz to zaraz przyjdę bez niego?! - Oczywiście. Po przyjściu poszliśmy się przejść. - Mogę się dowiedzieć jak masz na imię? - zapytałam - Jak przyjdzie na to czas, to Ci się przedstawię. - To jest głupie. Ale jak nie chcesz mówić, to nie. Nie będę nalegała. Idę. - Stój! Gdzie idziesz? - Dzisiaj Ci na to nie odpowiem. - Nie obrażaj się... Mam na imię Adrian. - Nie obraziłam się. Po prostu nie lubię jak ktoś głupio gada. - Uważasz się za taką mądrą?! - Może... Jak mamy w taki sposób rozmawiać, to lepiej abyśmy tego w ogóle nie robili. - To Ty zaczęłaś. - Chyba żartujesz. Idę. Do widzenia Ci - Dałam mu rękę na pożegnanie, a on mnie w nią pocałował. - Co robisz? - Pocałowałem Cię w rękę, jak arystokratkę bo się tak zachowujesz. - A Ty się zachowujesz jak idiota... Miesiąc później zostałam zaproszona na osiemnastkę do Klaudii. Pojawili się tam też Adrian z Pauliną, którzy byli już parą. Gdy Adrian wyszedł. Paulina podeszła do mnie i przemówiła: - Wiesz co się dzisiaj dowiedziałam od Adriana? - Skąd mogę wiedzieć? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Grzesiek nie jest jego bratem, tylko synem. - Chodzi o tego malca w wózku? - Tak. - I co masz zamiar zrobić? - Nie mam pojęcia. On prosił o to bym się zastanowiła czy chce z nim być, czy też nie. Co byś zrobiła na moim miejscu? - Nie wiem. Po pierwsze musiałabym go bardziej poznać. - Mi chodzi teraz o co innego. - Wiem. Chodziłabym z nim, ale na pewno nie chciałabym z nim współżyć. - Też o tym pomyślałam. - A robiłaś to już z nim? - Tak. Najgorsze jest to, że bez zabezpieczenia. - Ty na to pozwoliłaś? - Tak, bo powiedział, że będzie uważał. - Może lepiej z nim zerwij. - Nie mogę tak mi przy nim jest wspaniale. - Tak jak z każdym chłopakiem... Poczekaj tu, to z nim pogadam. - Nie rób tego Michalina. Proszę Cię. Ośmieszysz mnie tylko. - Nie bój się. Po dłuższym czasie przyszedł Adrian. - Mogę z Tobą porozmawiać na osobności Paulina? - Nie. Chcę rozmawiać przy Michaszce. - Ale ja nie chcę. Chodź! - No dobrze. - Paulina - podniosłam głos by się opamiętała. - Nie wtrącaj się - powiedział szatyn poczym wyszli. Po jakimś czasie przyszła Paulina. - Właśnie dzwoniła jego była dziewczyna z więzienia. To dlatego on wychowuje dziecko. - Za co siedzi. - Tego Adi nie chciał mi powiedzieć. - Mogę z nim porozmawiać Paulina? - No nie wiem. - To się zastanów. Jak tego nie chcesz, to tego nie zrobię. Po dość długim zastanowieniu powiedziała. - Możesz z nim porozmawiać. Po jego przyjściu stwierdziłam: - Musimy porozmawiać Adrianie. - Nie ma mowy. - Możesz czuć się nie zbyt bezpiecznie, jeżeli tego nie zrobisz. - To miała być groźba? - Tak. To co, idziesz? - Uhm. - No to chodź. Wyszliśmy z mieszkania i usiedliśmy sobie na schodach. - Chciałam Cię prosić byś zerwał z Pauliną. - Dlaczego? Powiedziała Ci, że mam dziecko? - Zrozum to. Ona będzie przez Ciebie cierpieć. - Nie sądzę by chodziło Ci o to, że ją skrzywdzę. Raczej chodzi Ci o to, że nie jestem z Tobą. - Pomyliłeś się. Nie chcę z Tobą być. - To odczep się ode nas. - Nie ma mowy, nie pozwolę Ci jej skrzywdzić. Jak jutro będziecie jeszcze razem to wszystko powiem. Znienawidzą Cię. I będą się od Ciebie odsuwać. - Już wiem dlaczego nie masz chłopaka. Jesteś za mądra. Ile Ty w ogóle masz lat. Więcej niż Paulina, no nie? A tak na marginesie, nie zawsze zdołasz ochronić Paulinę. Jak nie ja, to ktoś inny w jakiś sposób może ją skrzywdzić. Jak jesteś jej przyjaciółką, to daj jej "upaść". Nie będziesz jej pilnować w końcu do końca życia. Rozumiesz to? - Masz trochę racji, ale nie rozumiesz jak się patrzy. jak ktoś rani bliską ci osobę. - Ja jej nie ranię i dlatego powiedziałem jej wszystko o mojej przeszłości. Dałem jej wybór. - Jej w jakiś sposób na Tobie zależy, ale Tobie chyba na niej nie, bo nie dawał byś jej prawa wyboru. Chciałbyś by została chociaż masz już dziecko. A tak marginesie, kochasz tamtą dziewczynę co siedzi w więzieniu? - Za to co zrobiła, nie mogę już jej kochać. Wiem, że muszę o niej zapomnieć. A jeżeli chodzi o Paulinę, to prawda, że nie zależy mi na niej za bardzo, ale za każdym razem co prowadzę rozmowę do tego by z nią zerwać, ona schodzi na inny temat. Może Ty jej to powiesz, bo ja nie umiem. Wiem także od innych kumpli z podwórka, że ona będzie się trzymała mnie, choćby nie wiadomo co. A ile Ty masz w ogóle lat? Tyle co Paulina? - Nie. Jestem młodsza o niej o rok, w lipcu skończę dopiero 17 lat. A Ty, słyszałam że jesteś starszy od Pauliny o cztery lata. - Nie, mam 24. Myślałem, że się dowie i ze mną zerwie. - To dlaczego na początku naszej rozmowy mówiłeś, że z nią nie zerwiesz? - Chciałem wiedzieć co na to powiesz. Choć mało się widzimy, znam Cię z opowiadań innych, i... sądzę, że jakby udałoby mi się w końcu zerwać z Pauliną, to zaczęlibyśmy chodzić. - stwierdził i zaczął mnie całować. Gdy udało mi się go odepchnąć, zauważyłam, iż Paulina stoi koło nas. - Już wiem dlaczego chciałaś bym z nim zerwała. Chciałaś mieć go dla siebie. - Nie, to nie tak. Paulina poczekaj. - Zostaw ją! Niech idzie - chwycił mnie za rękę Adrian. - A Ty mnie. Może się doczekałeś tego, by z Tobą zerwała, ale to nie znaczy, że ja z Tobą będę. - Zrozum to, zacząłem chodzić z Pauliną by zbliżyć się do Ciebie. - Nie obchodzi mnie to, ponieważ nie chcę się w nic angażować, a teraz przepraszam. Wracam do mieszkania. Przez kilka dni Paulina nie chciała się do mnie odzywać do momentu, gdy wyszłam ze sklepu i jakiś pies mnie zaatakował. - Michalina co Ci jest? - Nic - odpowiedziałam - Możemy porozmawiać? - Nie chcę. - odparła. - Proszę Cię. - Nie mam Ci nic do powiedzenia. - Ale ja Tobie tak Paulina. - No to słucham. - To nie była moja wina. Przecież widziałaś, że go odepchnęłam. - Wiem, że nie zawiniłaś, bo rozmawiałam z nim, ale i tak się beznadziejnie czuję. musisz mi dać trochę czasu. Chyba naprawdę nie powinnam się mu pchać do... A mniejsza z tym, może w końcu Cię posłucham. A teraz muszę lecieć, bo mama na mnie czeka. - No dobrze. Jak będziesz chciała pogadać to przyjdź do mnie. Gdy odchodziłam podszedł do nas Adrian. - Cześć dziewczyny - przywitał się. Nie odpowiedziałyśmy, tylko popatrzyłyśmy się na niego i odeszłyśmy. W następnym tygodniu, gdy pakowałam się do wyjazdu na dwa tygodnie do Zakopanego ktoś zadzwonił. Brat Jarek poszedł otworzyć drzwi i za chwilę wszedł do pokoju z Adrianem. - Misza, Adi do Ciebie. - Co chcesz? - podniosłam lekko głos. - Chciałem z Tobą porozmawiać, mogę usiąść? - Siadaj. - Chciałem Ci powiedzieć, że jadę z wami do Zakopanego. - Co? Chyba żartujesz?! - wyskoczyłam zbulwersowana. - Nie! Rozmawiałem z Twoją siostrą i bratem i stwierdzili, że będę mile widziany. - Dlaczego mnie o to nie zapytali? - Bo wszyscy wiedzieli, że się nie zgodzisz. A teraz nie możesz się wycofać, więc ci powiedziałem. Po jakimś czasie ktoś zadzwonił. Pomyślałam, że to mama, więc poszłam otworzyć. Okazało się jednak, że była to Paulina. - Cześć Michaszka. - Cześć. - Chciałam z Tobą porozmawiać. Przyszedł już Adrian. - Tak. Ty też wiesz, że on jedzie z nami? - Tak. Gdy doszłyśmy do pokoju powiedziałam: - Nigdzie nie jadę. Powiem rodzicom, że Ty jedziesz, to mnie nie puszczą. - Masz pecha bo rozmawiałyśmy z twoimi rodzicami i stwierdzili, że możesz jechać. Rano w samochodzie usiadłam z siostrą Małgosią i jej chłopakiem Romkiem. Po przyjeździe pokazano nam trzy pokoje. Byłam taka wkurzona, że przy śniadaniu nie odzywałam się do nikogo. Po śniadaniu poszłam do pokoju. A za mną weszła Marianna, narzeczona brata - Możemy porozmawiać? - zapytała. - Tak - odpowiedziałam. - Przepraszamy Cię, że musisz dzielić pokój z Adrianem, ale zmieniliśmy zdanie co do dwóch trzyosobowych pokoi. - Dlaczego zrobiliście mi takie świństwo? - Bo... Nie wiem. Ponieważ chcieliśmy z twoim bratem, podobnie jak Małgosia i Romek, być razem. Przecież Adi Ci nic nie zrobi. - A co ja czuję was nie obchodzi. - Obchodzi Michalinko. - To dlaczego?... A mniejsza z tym. Wynoś się. Nie chcę nikogo widzieć Po wyjściu Marianny położyłam się. O 11-tej przyszedł Adrian. - Misza wstawaj. Jedziemy do Szczawnicy. -

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych