Sklep ze snami. [Prolog]
.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prolog.
,,Daje słowo, że to słowa bawią się mną. Wciąż na nowo, Słowa mną bawić się chcą." Akurat
- Cholera - mruknęłam, ustawiając małą reklamówkę pod ścianą, z której olejna farba sypała się kilogramami. Wbiłam zmarzniętą dłoń w czeluście szmacianej torby, penetrując ją z każdej możliwej strony. Papierki, puste paczki po papierosach, cztery płyty pożyczone od Maćka, a nawet wysłużona gumka do włosów, nigdzie jednak nie mogłam znaleźć tego cholernego kawałka metalu, który pozwoliłby ustąpić obdrapanym drzwiom. Rzuciłam torbę obok reklamówki, po czym wbiłam dłonie w kieszenie startych sztruksów. Swoisty brzęk dotarł do moich uszu, działając jak zbawienny alarm. - Już jestem! - Znalazłam się w jednopokojowym mieszkaniu o spadzistym dachu charakterystycznym dla tych poddaszowych. Ściany nieforemnego prostokąta pomalowane były tanią farbą w kolorze dojrzałej brzoskwini, a powietrze zawsze przesycone było naftaliną. Odgarnęłam mokre włosy z twarzy i bystrym wzrokiem ogarnęłam pomieszczenie. Jaś siedział na dziurawym krześle ze słomy, machając rozkosznie nogami. Było dla niego za wysokie dlatego kończyny bezradnie zwisały nad ziemią. Uśmiechnęłam się mimo woli. - Cześć - powiedział powoli z charakterystycznym dla siebie przejęciem i śmiesznym naciskiem na ostatnią literę. - Cześć, mały.- Pocałowałam dziecięcy policzek, zrzucając z ramion dżinsową kurtkę i uwalniając szyję od ścisku pasiastego szalika, który zresztą wykonałam własnoręcznie.- Gdzie tata? - F pracy - odpowiedział spokojnie, zaglądając do reklamówki, którą celowo położyłam tuż obok jego łokcia, na chyboczącym się, bukowym stoliku. Tak już miałam od lat - rozpraszałam czyjąś uwagę, aby za chwilę ponownie ją skupić. - Jak to w pracy?! - oburzyłam się.- Zostawił cię tu samego?! - Chwyciłam malca za okrągły podbródek i zmusiłam błyszczące oczy do patrzenia w moje. - Pofiedział, że mam się stond nie ruszać i czekać na ciebie.- Jaś odwinął różowy pasek ze srebrnego papierka i szybkim ruchem wepchnął go sobie do buzi. Jego rozkoszne mlaskanie powoli rozpanoszyło się w powietrzu. Dziwiło mnie, że w wieku sześciu lat można być tak odpowiedzialnym jak on. Jednak przyzwyczaiłam się, że to dziecko każdego dnia uczyło mnie czegoś nowego. Opadłam na wysłużoną kanapę okrytą popalonym kocem. Nie cierpiałam tego koca, jednak za każdym razem kiedy starałam się go pozbyć - Sebastian z namaszczeniem przywracał go do pierwotnego miejsca. Nie wiem dlaczego mu na to pozwalałam. Bądź co bądź to było moje dwadzieścia pięć metrów kwadratowych i moja kanapa. Być może to świadomość żałośnie niskiego położenia Sebastiana przy tak ogromnym i dobrym sercu nie pozwalała mi z nim wojować o głupi koc. Wyciągnęłam paczkę niebieskich L&M-ów, które dostałam dziś od mamy Maćka za pomoc w przedświątecznych szorowaniach podłóg, , po czym wsadziłam jednego w usta. Nacisnęłam na guzik czerwonej zapalniczki. Mały płomień natychmiast objął tytoń ubity w małej przestrzeni bibułki. Byłam cholernym smakoszem papierosów, chociaż wszyscy wokół ganiali mnie niesamowicie. Nie mogłam poradzić
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil SKAbioza
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…