Wróć do katalogu

SKUTECZNY PODRYW NA CZACIE - MÓJ PIERWSZY RAZ

OPOWIADANIE "ABSOLUTNEGO CZATOWEGO ŻÓŁTODZIOBA" O TYM JAK PIERWSZY RAZ - SKUTECZNIE, WYRWAŁ KOBIETĘ Z CZATA

Stokrotek, opublikowano , 20 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WYDAWNICTWO WIRTUALNE I TYLKO WIRTUALNE "BUKAKKE WARRIOR" PREZENTUJE DEMO POWIEŚCI AUTORA UKRYWAJĄCEGO SIĘ POD PSEUDONIMEM ARTYSTYCZNYM MATTHEW ROCKEFELLER (dawniej Stokrotek) pt. "JAK SKUTECZNIE PODERWAĆ TOWARA NA CZACIE INTERNETOWYM"

Ale zaraz, hola, hola! Nie tak szybko... Zanim się pośmiejesz za darmola, musisz zapamiętać że pod numerem 60668 znajduje się także przezabawny Poradnik Bezrobotnego czyli "Jak zrobić kupę szmalu niepracując, tylko po co". Pod numerem 57454 znajdziecie czarną komedię o nauczycielach nativ- speaker'ach zatytyłowaną "Zapach i smak chleba razowego". Oraz pod numerem 48783 znajdziecie satyrę na telefon komórkowy pod tytułem "I'phone fuckin' story". Czytelnego odbioru!

Mój pierwszy raz na chacie czyli: "JAK SKUTECZNIE PODERWAĆ TOWARA NA CZACIE INTERNETOWYM"

Kolega Wałkoń Tomaszek podpowiedział mi że jeśli tak bardzo chcę "na szybko" wyrwać jakiegoś lachona, yyy... towara znaczy się na jedną randkę, to żebym sobie wszedł na chat, najlepiej Onet.pl, bo tam "tego" najwięcej. Pokój "Randka ostatniej szansy", lub też "Zdesperowani inaczej" i tam na spoko coś sobie znajdę. No i dobra, kupiłem sobie sześciopaka Żywca, odpaliłem kompa, załączyłem bezprzewodowego neta i wlazłem sobie na ten chat "Pokochaj mnie bez zobowiązań". Koleżka, jest nałogowym Chatersem pomimo że ma żonę, właśnie z chata, i trójkę dzieci, co mu w niczym przecież nie przeszkadza gdyż nie pracuje...yyy... jak to nie pracuje?, jest przecież kogutem domowym, prawda, a co to? nie praca czy jak, żebyście jeszcze wiedzieli jaka. Wszystkie house’ywife’y to wiedzą chyba najlepiej. Chatujesz i chatujesz, oglądasz DVD i oglądasz. Serfujesz po necie, pijesz piwo, pijesz i sikasz i sikasz, udajesz że gotujesz. Oglądasz wszystkie seriale. Oglądasz wszystkie reklamy. Udajesz że zmywasz, że odkurzasz, a przecież zatrudniają sprzątaczkę, ogrodnika, kucharkę, no i nańkę do dzieci, także masz jeszcze „full” czasu na kolegów jeszcze, dla zapracowanej i wiecznie zmęczonej żonki, no i co najważniejsze na chata. A co to jest ten chat, bo może jeszcze wielu z was nie miało okazji? Chat to jest czaaad!, proszę ja was. Taki Avatar dla ubogich literatów! To jest międzykomputerowy podryw Brajlem. To jest podryw "na pisarza i "na czytelnika". Otwierasz sobie piweczko, czy tam pół literka wódeczki, albo odpalasz 5 gram jakiegoś dobrego stuff’u i jedziesz. Siadasz przed screenem i dajesz do pieca. Na kanale ogólnym widzisz nicki internetowe i kto do kogo co tam pisze. Nawet nie musisz umieć pisać po polsku, czyli omijasz polskie końcówki jak: ą, ż z kropką, ź, ć, ś. W ogóle cię to wali. I tak cię skumają, więc po co. W ten sposób oszczędzasz czas na jeszcze jedno dodatkowe piweczko. A jeden z polskich posłów, który nigdy nie brał udziału w posiedzeniach parlamentu, zgłosił wniosek, żeby polskie końcówki w ogóle zlikwidować bo na cholerę to komu potrzebne. Taki poseł. Taka anegdotka. No ale pierwsze zadanie to wybrać sobie jakiś nick, którego jeszcze na danym chacie nie ma, bo inaczej cię nie wpuszczą. Ale jaki, myślę sobie? No jaki? Józek35? Marian36, może BogatyIMłodyZWaraszwy. No nie wiem. Więc dzwonię do Wałkonia i się pytam, jaki? A on mi na to, pijany jak bela, że: "Podstawą powodzenia, wszystkich związków...yyyy jest dobre nazwisko... ale yyy... na chacie internetowym jest dobre nazwisko". Np. Kennedy, Rockefeller, Wojewódzki ? – ja się pytam. "Niee tam, jebnięty jesteś czy co!" – opowiada mi. "To ma być nickname, przydomek, przezwisko z budy, ksywka prawdziwa lub wymyślona, kumasz. Eeee?" – nie kumałem. "No taki nick name, który przykuje uwagę choćby na 5 sekund danej, wyposzczonej pięknej i zamożnej ale jakże samotnej samicy, po przejściach, która szuka nowej szansy na miłość, na prawdziwy związek. Na romans roku! Rozumiesz?", po czym wywalił się chyba i zasnął, bo usłyszałem już tylko takie: "Tato, taato! Musisz trzeźwieć, bo mama zaraz wraca, ok! Poza tym coś się dzieje z DVD, chyba się przegrzało i masz sto zaproszeń na chata "Wódko pozwól żyć". No, taaato!" Nie myśląc długo, poptrzyłem na nicki innych przodowników tego chatu, a było już ich tam tego dnia, gorrącego deszczowego weekendu już 560 osób, z nadzieją że mi podpowiedzą mój, dający szansę na miłość nick i oto co zobaczyłem: DługoMogęPoznań; 25cmNewJersey, BrunetPuszczalski, Galerianek13, Gracjan, Lutek, Kaczyński. I dalej: SponsorDlaŁadnej, 60szuka70, Pyton29. Ale co ciekawe kobiety też miały niezłe nickname’y, na przykład: DajeZaKasę, Wolna29, Szybka19, Zdradzona25razy, Upokorzona, SinglówaWMałżeństwie, DealerkaMleka, DominaŚródmieście, SexualnaAvatarka. Także nie zastanawiając się dalej, pewnie wpisałem... IdiotaRoku2010NowyJork. No i co? Nie minęło 25 sekund gdy poczułem się jak Eros – bóg sexu. Boże, co się zaczęło wyczyniać... Atak Klonów dosłownie, Haiti, Vietkong, Tsunami oraz Jądrowa wojna światowa to betka przy tym co przeżyłem. Takiego brania to ja od czasów liceum nie miałem. Taaak, miałem branie, proszę państwa. Dobrze że moja żona, którą wyhaczyłem z biblioteki uniwersyteckiej akurat leżała pijana w drugim pokoju, przyswajając przez otwory sensoryczne typu oczy oraz uczy najnowszy odcinek Klubu Szalonych Dziewic, to mogłem się erotyzować dalej w pozornym spokoju. Proszę sobie wyobrazić, że od razu do rozmowy privatnej, czyli na priv’a zaprosiło mnie chyba całe stado babeczek o różnych przydomkach... ale, ale... co najzabawniejsze, próbowali mnie także wyrywać faceci. Jednak kiedy orientowali się że jestem Idiotą Roku, a nie Idiotką Roku, natychmiast się rozłączali. Niby jedna literka, taka mała niepozorna literka "k", a ile zabawy, hej! No ale wróćmy do panien... np: ZblazowanaAtomówka, UciekającaPannaMłodaHollywood, AzbestowaKasieńka, DyskretnaDzikaRudaBrooklyn, no i po 15 minutach przywitań z cyklu: "Ale masz fajny nick!", albo „Jak leci?”, tudzież „Mąż śpi?” otrzymywałem reply zatytułowane: "Jesteś zabawny?", "Rozbawisz mnie?", "Masz ochotę mnie utrzymywać?", miałem już chyba otwartych ze 25 okienek, nad którymi nie dałem rady zapanować, więc wyłączałem jedno po drugim, a one i tak mnie zapraszały z powrotem z prędkością kliknięcia. Ale jedna przykuła moją uwagę na dłużej niż 4 sekundy, bo na chacie ogólnym – Towarzysko Naukowym, puściła mi serduszko i napisała: "Szukam pozornego Idioty, który zrobi mi dobrze! Czy to ty, królewiczu mój?" Inteligentna30LatkaInaczejWarszawa. No janse że ja! I się zaczęło... Dobrze że kończyłem juz trzeciego browara, rureczką, żeby mieć wolne ręce, to pojechaliśmy dalej. Daaalej, jeśli rozumiecie co mam na myśli... Po ogólnych "achach" i "ochach", dowiedziałem się że jest po rozwodzie, ma dwójkę dzieci, każde z innym, że jest dobrze wziętą prawniczką, a szuka faceta tylko do rozerwania się. Kup sobie atomowy vibrator – pomyślałem sobie. No ale jak usłyszałem brzdęk przewracanej pustej butelki po whisky, z pokoju obok, to szybko postanowiłem poderwać ten cud techniki mimo wszystko. - Zabawny musisz być, jak masz taki nick? – zapytała na pewniaka - No wiesz, staram się... – opowiedziałem niepewnie mając świadomość co o mnie myśli moja żona Telenowela. Zabawny, rozkoszny, fajny... poza tym jestem gejem, z żydowskimi korzeniami. No i jestem czarny z wielkim... no wiesz – tu zawiesiłem klikanie... - Z czym?! - ... z wielkim sercem. No i jestem czarny, ale tu w świetle białych reflektorów tego nie widać. - No to czym mnie zaskoczysz, zainteresujesz? - Że skacze dalej niż Małysz... - Poważnie? Ale jak to? - No tak to, bo słucham hip – hopa, yoł, yoł, yoooł! Maleńka, acha! - Rozśmieszasz mnie, zabawny jesteś, wiesz. - Wiem! – potwierdziłem enterem z zadowoleniem. - No to opowiedz jakiś kawał, proszę. Tylko śmieszny!Ok? „Kawał, kawał”!, tylko jaki? Kawały są proste, przecież i śmieszne, tylko jakoś żaden w tym momencie nie przychodził mi do głowy. Jaki, który, żeby jej nie spłoszyć. Matko boska, co za zadanie. Nic, pustka - No, czekam... I nagle bum! - Ale jaki? – pytam grając na zwłokę. Szuka klowna, dostanie klowna. Przecież dzieci lubią klowny... tylko szkoda że nie moje. - No to może kawał kryzysowy, kcesz? - No, słucham... ;-) - Przychodzi pół baby do lekarza, a lekarz na to: No baa... Cisza 10 sekundowa, chyba się zastanawiała co w nim śmiesznego albo czy lekarz jest przystojny - Znałam – pada opowiedz. Odetchnąłem, jest kontakt, jeeest kontakt! - To może... jak Polak, Rusek, Amerykanin i blondynka przekraczali używanym pontonem dla dzieci z Allegro, nielegalnie, granicę Meksyku ze Stanami Zjednoczonymi... Chwila zastanowienia... - A śmieszny? – pyta - Nie, no akurat w tym przypadku to tragiczny... - To znam! – zaskoczyła mnie kompletnie gdyż improwizowałem. Dalej... Łyknąłem do końca trzeciego browara i napisałem jak prawdziwy macho: Idę sikać, a ty tu na mnie poczekaj. Ok? - Bądź celny, najdroższy! – przeczytałem. Idę na fajkę, ok. - Ty palisz, królewno? - No pewnie, książe, ale się nie zaciągam, jak Clinton. - A ty nie? - Nie, ja NIE! No dobra, masz mnie... piję, palę, konia walę, gwałcę, morduje, piszę, kręcę, nęcę... - Ooo, to musisz mieć dobrą pamięc, co najmniej 4 Gigabajty, co? - No pewnie, mam świetną, ale wyborową, yyy...wybiurczą raczej... a przypomnij mi jak się nazywasz bo nie zarejestrowałem, ok... - Martyna - Matthew, bardzo mi przyjemnie cię poznać. A ona mi na to: mnie bardziej. Dobra, minęło kilka minut, wracamy na stanowiska. Patrzę, a tam już kilkanaście zaproszeń do nowych privów. Wyłączam. - Jesteś jeszcze? – pytam ze zniecierpliwieniem. - Jestem! – odpowiada, A gdzie mam być, na wczasach pracowniczych? A mi kamień spada z serca, ale ona za ciosem... jak wyglądasz? No jak ja wyglądam?, myślę sobie. No tak jak właśnie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych