Śmierć jest taka niecierpliwa - Rozdział II
Obok cierpienia i trosk, pojawiają się także "dobre duszki" które pomagają choć na chwilę oderwać się od smutku, który jednak i tak powraca...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„Nie oglądaj się za siebie” te słowa towarzyszyły mi niezmiennie od paru miesięcy, na początku nie znaczyły nic więcej niż kolejna sentencja wypisana złotą farbą na podniszczonym murze starego budynku. W drodze do pracy, codziennie mijałam je dwukrotnie. Lecz od paru dni, nie mogę pozbyć się wrażenia, że słowa te mają głębsze przesłanie niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Parę kamieni zdążyło się ukruszyć, a mech porastający mur zasłonił kilka liter. Nigdy specjalnie nie uważałam, że przeszłość, zwłaszcza moja ma znaczenie, dlatego niechętnie przeglądam garstkę fotografii, które schowałam pod łóżkiem w starym, tekturowym pudełku po butach. Nie lubię też rozmyślać o smutnym, pełnym trosk dzieciństwie, ale żeby od razu odciąć to wszystko i zapomnieć. Tego nie mogłam zrobić, jakakolwiek była moja przeszłość to sprawiła, że jestem jaka jestem. Ukształtowała mój kręgosłup moralny i system wartości. Skręciłam za rogiem i weszłam do biblioteki. Był to mały budynek, z czytelnią i długim magazynem pełnym półek z książkami. Za biurkiem pod ścianą siedziała panna Hollingsworth, pomachała mi na powitanie energicznie co spowodowało, że okulary zsunęły się jej z drobnego, prostego nosa. Jej szeroki uśmiech i delikatne, orzechowe oczy sprawiły, że poczułam się znacznie lepiej. Miała na sobie proste czarne spodnie, zieloną bluzkę z żabotem i krótki, dopasowany żakiet . Włosy zaczesała do tyłu i podpięła ozdobną klamrą. Odłożyłam torbę na wieszak i podeszłam do niej witając się. -Marnie dziś wyglądasz- stwierdziła. Nie była typem kobiety, która owija w bawełnę, wprost przeciwnie wyznawała zasadę, tylko prawda i to prosto z mostu. Jednak nawet jeśli chciała aby zabrzmiało to ostro, to zdradził ją ciepły, pełen troski ton głosu. Na jej czole pojawiła się kolejna zmarszczka. -Och to nic takiego, po prostu wstałam lewą nogą z łóżka- powiedziałam i dodałam szybko widząc, że otwiera usta- Co dzisiaj musimy zrobić ? -Dzisiaj przyjedzie transport z książkami przyrodniczymi, ten który miał przyjechać w zeszłym miesiącu. Opowiadałam ci o nim. Większość z nich jest używana, ale trafiłam na parę białych kruków. Jedna z nich jeśli się nie mylę pochodzi z początku XIX wieku i wymaga restauracji, ale dzięki niej biblioteka może wiele zyskać. Ach zapomniałabym, tam – wskazała na pudełko za swoimi plecami- są książki, które przekazał nam pewien człowiek dzisiaj rano. Skatalogowałabyś je i oprawiła, większość to książki o sztuce, głównie pejzaż romantyczny i rzeźba klasyczna, więc myślę, że rząd … - Rząd siódmy półka czwarta i piąta- dokończyłam i spojrzałam ciekawie na pudełko -Właśnie. Zrobię nam herbatę, musisz się rozgrzać, nie jest zbyt ciepło, a mówiłam temu bałwanowi rano, żeby naprawił ogrzewanie- powiedziała ze złośliwym uśmieszkiem. Mianem „bałwana” panna Hollingsworth określała pana Crowleya, który mimo swego dobrego serca miał dziurawą pamięć i dwie lewe ręce – Na pewno dobrze się czujesz? Wyniki dalej się nie poprawiły? – na jej pytanie tylko pokręciłam głową – Moja droga – powiedziała – Nie martw się, to nic nie pomoże- dodała ściskając moją rękę -Wiem- powiedziałam drżącym głosem, czułam, że rozkleję się dlatego chwyciłam pudło z książkami i poszłam do magazynu, gdzie usiadłam za swoim biurkiem. Położyłam pudełko na ziemi i wzięłam pierwszą książkę. Otwarłam ją, parę końcowych stron było sklejonych, więc delikatnie je rozłożyłam. Okładka odklejała się w paru miejscach, z ostatniej szuflady wyciągnęłam klej, potrząsnęłam tubką i wycisnęłam na nią parę kropel. Wpisałam ją do indeksu własności biblioteki i wypełniłam kartę. Przybiłam małą pieczątkę na pierwszej stronie. Dopasowałam przeźroczystą okładkę i odłożyłam na bok. Panna Hollingsworth przyniosła mi herbatę mówiąc, że wychodzi na chwilę do księgarni. Poszłam do czytelni, gdyby podczas jej nieobecności ktoś przyszedł. W południe biblioteka nie ma zbyt wielu czytelników. W ogóle ostatnio ludzie rzadziej sięgają po książkę, gdy ze wszystkich stron bombardują nas kolorowe wystawy, filmy w telewizji, Internet czy radio. Przeciętny człowiek wracając do domu z pracy myśli raczej o tym by odpocząć przy muzyce, nie ma czasu, ani siły sięgnąć po książkę. Jednak nadal są ludzie ceniący bardziej zalety słów pisanych. Wydaje mi się, że też należę do grona tych osób. Nie ze względu na to, że nie mam w mieszkaniu telewizora czy Internetu, ale dlatego, że to co widzimy na ekranie nie dostarcza nam tylu bodźców ile dostarcza książka. Film porusza nasz wzrok i słuch, a książka sprawia, że czujemy się oderwani od rzeczywistości, przez tą jedną chwilę możemy zapomnieć kim jesteśmy, co nas otacza, pozbyć się wszelkich trosk. Dzięki niej wiemy więcej, czujemy głębiej i widzimy to, co przed chwilą było niedostrzegalne. Mimo tego, ludzie nadal pozostają zamknięci na czytanie. Sytuacja zmienia się popołudniu,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sunnynight
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…