Śmierć z Jeziora
Scenariusz filmowy (szkic) PRAWDZIWY HORROR Szukam obsady i ekipy i sponsora do zrealizowania filmu. czekam na propozycje
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
2001\lato 2003
ŚMIERĆ Z JEZIORA
Jacek Fleiszfreser
PLENER, JEZIORO GDZIEŚ NA MAZURACH. NOC.
Na środku jeziora w łódce siedzi para młodych ludzi - JAŚ i MAŁGOSIA. Obściskują się wzajemnie, całują itp. Jaś robi się coraz bardziej natarczywy. Małgosia odpycha go nagle. JAŚ Co jest? MAŁGOSIA Jja, ja nie jestem jeszcze gotowa. JAŚ Przecież od godziny próbuję cię przygotować. MAŁGOSIA Myślę, że za krótko się znamy. JAŚ Dwie godziny chyba wystarczą żeby się poznać? MAŁGOSIA Nno nie wiem. JAŚ Daj spokój. Tylko pomyśl. Kto wie, co przyniesie jutro? Może jutra w ogóle nie będzie? Może coś z kosmosu dupnie w nas i nawet nie zauważymy, kiedy... o kurde!
Słychać narastający gwizd. JAŚ patrzy w górę z rozdziawionymi ustami. MAŁGOSIA Kiedy co?
Olbrzymi meteoryt trafia w łódkę zatapiając ją na miejscu i wzbijając fontannę wody. Woda pieni się w tym miejscu przez jakiś czas. Widać zielonkawe światło niknące w wodzie.
CZOŁÓWKA
PLENER, DROGA NA MAZURY. DZIEŃ.
Samochód wyładowany sprzętem turystycznym jedzie dwupasmówką.
PLENER, WNĘTRZE SAMOCHODU. DZIEŃ.
RYSIEK prowadzi. MARIAN i ZOCHA obcałowują się na tylnym siedzeniu. PSYCHOL siedzi na miejscu dla pasażera. Śpi oparty o zagłówek. Ma otwarte usta, głośno chrapie, między nogami trzyma puszkę piwa. RYSIEK nie wytrzymuje i szturcha go mocno. PSYCHOL budzi się. PSYCHOL Nocoje? A właśnie miałem piękny sen.
PSYCHOL osusza puszkę, rzuca ją na podłogę i otwiera następną. RYSIEK przypala papierosa puszczając kierownicę na chwilę.
PLENER, DROGA NA MAZURY. DZIEŃ.
Samochód jedzie boczną drogą. Wjeżdża w las. Robi się coraz ciemniej.
PLENER, JEZIORO GDZIEŚ NA MAZURACH. NOC.
Na pomoście widać sylwetkę wędkarza. Siedzi na krzesełku i przysypia. Nagle żyłka napręża się i spławik znika pod wodą. Najpierw powoli potem coraz szybciej zaczyna się obracać kołowrotek. Jego terkot budzi wędkarza. Chwyta mocniej wędkę i próbuje wyciągnąć zdobycz. Z trudem nawija żyłkę. Coś dużego czarnego mignęło tuż nad wodą WĘDKARZ Ale bydle! Niech ja skonam, sum.
Wciąga dalej. Nagłe szarpnięcie pozbawia WĘDKARZA równowagi. Wpada do wody. Parskając wynurza się. WĘDKARZ Kurwa mać.
Łapie za pomost i próbuje się podciągnąć, kiedy coś go łapie i wciąga z powrotem pod wodę. WĘDKARZ rzuca się przez chwilę po czym znika.
PLENER, DZIAŁKA NAD JEZIOREM, NOC
Samochód podjeżdża pod domek letniskowy. RYSIEK wyłącza silnik. Patrzy na śpiących pasażerów. Naciska klakson. RYSIEK Pobudka, jesteśmy!
MARIAN i ZOCHA budzą się, rozglądają dookoła. PSYCHOL dalej śpi. RYSIEK szturcha go. RYSIEK Śpiąca królewna zasrana! Wstawaj!!!
PSYCHOL powoli budzi się. Patrzy na RYŚKA, który wysiada z samochodu i prostuje kości. Z domku wychodzi STEFAN, MONIKA wygląda przez okno i macha do ZOCHY. PSYCHOL sięga po piwo – puszka jest pusta. Rzuca ją na podłogę. Otwiera drzwi. Na ziemię wysypują się puste puszki po piwie. Przeciąga się i ziewa głośno. Odwraca się w stronę samochodu, kłania nisko, z trudem utrzymując równowagę. PSYCHOL Wybaczcie, towarzysze podróży i ty, zacny a niezmordowany nasz kierowco, ale odczuwam potrzebę ulżenia memu wiernemu pęcherzowi.
Odchodzi w stronę najbliższych krzaków chwiejnym krokiem z przesadną godnością, dyskretnie przyśpieszając. STEFAN Co on bredzi? MARIAN Lać poszedł. Chyba...
Wzrusza ramionami i zabiera się za wyładowywanie bagaży. RYSIEK wchodzi do domku.
WNĘTRZE, DOMEK, NOC
RYSIEK wchodzi do środka, rozgląda się z lekkim podziwem. Wchodzi MONIKA. RYSIEK Cześć! MONIKA Cześć! RYSIEK No, no. Ładny kawałek chaty. MONIKA Chata to zbyt dobre określenie tej hodowli karaluchów. Tu nawet nie ma telewizora. RYSIEK Chyba nie przyjechałaś tu na telewizję. Gdzie reszta bandy? MONIKA Jeszcze nie dojechali RYSIEK Tja…
Przygląda się w zamyśleniu obrazkowi wiszącemu na ścianie. Z zewnątrz dochodzą odgłosy kłótni.
(na początku widzimy jak marian i zocha się kłócą,ale to jest najmniej istotne, zawsze można to napisać, teraz nie mam na to pomysłu, ważniejsze jest potem)
PLENER, PRZYSTAŃ, NOC Na dworze zmierzcha, Rysiek z ZOCHĄ siedzą nad jeziorkiem na przystani, mogą palić trawę lub coś fajniejszego. ZOCHA leży na trawie i patrzy w gwiazdy z zachwytem ZOCHA Zobacz jakie piękne gwiazdy, Mały wóz, Wielki wóz.... RYSIEK Ale tutaj cuchnie, fuj. Lepiej mi kotku powiedz kiedy zostawisz od tego frajera MARIANA? Ile jeszcze mam mówić co do ciebie czuję? ZOCHA Nic nie rozumiesz, MARIAN jest całkiem...całkiem
Nagle przychodzi PSYCHOL z wielką fają, zatacza się PSYCHOL Nie widzieliście moich browców? Chyba trzeźwieję...
Po tych słowach płynnym ruchem wpada prosto do jeziora
PLENER, BRZEG JEZIORA, NOC RYSIEK i ZOCHA wyciągają za nogi Psychola RYSIEK Wreszcie się umyje, bo zaczął już śmierdzieć. ZOCHA Może powinniśmy za ręce? Jeszcze się utopi zanim go wyciągniemy. RYSIEK Nie ryzykowałbym zbliżania się do jego otworu gębowego. Oddech ma taki, że szkło mógłby rozpuścić.
Kamera subiektywna. Coś w wodzie zbliża się do nich. Jest coraz bliżej. RYSIEK i ZOCHA stawiają PSYCHOLA na nogi. Trochę się chwieje ale powoli zaczyna iść asekurowany po bokach.
RYSIEK Całkiem nieźle... tylko się nie pomyl... lewa... prawa... lewa... druga lewa! PLENER, DZIAŁKA, DZIEŃ
Wczesny poranek, RYSIEK wychodzi z domku, wsiada w samochód i odjeżdża.
WNĘTRZE, JADALNIA, DZIEŃ
W jadalni panuje bałagan. Resztki kolacji, puszki i butelki po piwie etc. Na kanapie śpi PSYCHOL, głośno chrapie. Wchodzi STEFAN. Trzyma tacę – talerz, płatki i mleko. Rozgląda się dookoła i wznosi oczy ku niebu. Stąpając ostrożnie pomiędzy śmieciami idzie do stołu. Zatrzymuje się. Długim krokiem przechodzi ponad MARIANEM śpiącym na podłodze. MARIAN leży twarzą do podłogi i wydaje dziwne dźwięki. STEFAN podchodzi do stolika i nogą zrzuca wszystko na podłogę. Puszki spadają robiąc hałas. PSYCHOL przewraca się na drugi bok i nakrywa głowę poduszką. STEFAN siada na kanapie. Zaczyna jeść. Wchodzi zaspana MONIKA. Patrzy na pobojowisko potem na STEFANA. MONIKA Czy ktoś przeżył? STEFAN (kręci głową) Nie brali jeńców.
MONIKA podchodzi do leżącego MARIANA. Podnosi jego rękę za nadgarstek. MONIKA Stwierdzam zgon. Pochowajmy ich zanim zaczną śmierdzieć.
Puszcza rękę która opada bezwładnie. STEFAN Po co? Już się prawie rozłożyli. LUB Są świetnie zakonserwowani. LUB Gorzej już nie będą. MONIKA Kiedy Zocha go zobaczy dopiero będzie cudowne zmartwychwstanie.
Słychać jak ktoś potyka się na schodach. ZOCHA (O.S.) Kurwa mać! STEFAN O wilku mowa.
Wchodzi ZOCHA. Jest rozczochrana i wyraźnie nie w humorze. ZOCHA Widzieliście Mariana?
MONIKA pokazuje palcem. MONIKA Obawiam się, że najpierw musisz go ekshumować. ZOCHA Marian! Do ciężkiej cholery! Tak się skuć! Wstawaj MARIAN (jęczy) Jezuśku, nie krzycz tak. ZOCHA Wcale nie krzyczę! PSYCHOL (spod poduszki) Owszem, drzesz się jak stara torba! ZOCHA Stul ryj! MARIAN Pozwól nam umierać z godnością, OK?
STEFAN zabiera tacę z pustym talerzem. STEFAN (do MONIKI) Ewakuacja, biegusiem!
PLENER, DZIAŁKA, DZIEŃ
STEFAN i MONIKA siedzą na schodkach przed domkiem. Słuchają odgłosów kłótni. Stefan patrzy na zegarek. STEFAN (falsetem) Pieprz się ZOCHA (O.S.) Pieprz się! MONIKA (niskim głosem) Sama się pieprz! MARIAN (O.S.) Sama się pieprz! MARIAN, STEFAN i MONIKA (razem) Cholero jedna!
STEFAN i MONIKA przybijają piątkę. ZOCHA wybiega z domku, zbiega po schodach i odwraca się w stronę okna. ZOCHA (krzyczy) Złamas! Odwraca się i idzie w stronę lasu. Wychodzi PSYCHOL, z piwem, siada między STEFANEM a MONIKĄ. Ci odsuwają się nie mogąc znieść jego zapachu. PSYCHOL Czyż miłość nie jest piękna?
PLENER, LAS, DZIEŃ
Zdenerwowana ZOCHA idzie przez las. Zatrzymuje się i przysiada na pieńku. Z rozmyślań wyrywa ją trzask łamanych gałęzi. ZOCHA nie odwraca się, mówi rozżalona do tej osoby (myśli, że to MARIAN).
ZOCHA Czego za mną leziesz złamasie jeden, mam już dosyć oglądania twojej zapijaczonej mordy! A obiecałeś mi, że nie tkniesz alkoholu i będziemy kochać się pod gwiazdami cały dzień, a ty co? Nawet buziaka na dobranoc mi ni dałeś. Tylko wóda i tanie wino.
(Jej głos słabnie i łagodnieje)
Ale ty mnie kochasz? Prawda Misiu? Już mnie nie zawiedziesz, prawda? No daj buziaka na zgodę.
(Odwraca się, ale za jej plecami stoi martwy RYBAK. Beznamiętnie się na nią patrzy i mówi ochrypłym głosem)
RYBAK (Poczym łapie ją zębami za rękę i gyzie)
Czy mogę się poczęstować? ALBO Czy mogę panią prosić o rękę? ZOCHA
A! A! A! A! Argh….
LAS, KRZAKI.
Dziwnie ubrany młody człowiek – NAUKOWIEC ogląda pod lupą dziwne granulki i próbuje, zagląda do książki, uśmiecha się i krzyczy lub mówi jakby odkrył Eurekę:
NAUKOWIEC
Zaistne, tu muszą mieszkać borsuki! Po tylu latach badań, moja teoria się sprawdziła, że borsuki.... Co to?
Nagle patrzy dalej w krzaki zdziwiony, idzie tam i przewraca się.
POŹNE POPOŁUDNIE, PRZED DOMKIEM SIEDZĄ WSZYSCY POZOSTALI: MARIAN, PSYCHOL, RYSIEK, MONIKA, STEFAN i OPALAJĄ SIĘ.
PSYCHOL Pić mi się chce... MARIAN Lodówka jest pełna PSYCHOL Nie mam siły, nie mówiąc już o otwarciu klapy od zamrażarki. MONIKA Gdzie jest ZOCHA? Nie słyszałam jej przekleństw już od godziny. PSYCHOL Podłączcie mi kroplówkę z browcem. RYSIEK Przyniosę ci to piwo, tylko proszę przestań już nudzić. PSYCHOL Co ja na to poradzę, że mnie suszy. MARIAN do RYSIEK Weź też dla mnie. RYSIEK oburzony Co ja jestem nieopancerzony transporter piwa? MONIKA do siebie Gdzie jest ta wulgarna suka? PSYCHOL nuci pod nosem Kilimandżaro – Lady Pank MARIAN A czy wiesz Romek (PSYCHOL), że Kilimandżaro to najwyższa góra Afryki PSYCHOL Co ty pierdolisz, przecież to tylko głupia piosenka Republiki... MARIAN Ty imbecylu, to nie piosenka Republiki, ale... ZOCHA Zamknijcie się głąby! Pytam się serio, gdzie jest ZOCHA? Chłopaki patrzą na nią zdziwieni PSYCHOL Pić mi się chce... Rysiek wraca z puszkami, mówi do Moniki RYSIEK Czego się drzesz, poszła na spacer. Powiedziała, że musi odpocząć od tej bandy kretynów i nałogowców. Psychol Ciekawe, kogo miała na myśli? Otwiera piwo Rysiek co to znaczy nałogowiec? MONIKA z politowaniem Spójrz w lustro to się dowiesz.
PSYCHOL bierze dużego łyka i robi zamyśloną minę drapiąc się po głowie. ---------- ********** -------------- Naukowiec podnosi rękę jakby wstawał z grobu. Wstaje, poprawia okulary i ogląda długą aż do jeziora b. szeroką koleinę NAUKOWIEC Wciurności, jeszcze takiego tropu, to ja jeszcze w życiu nie widziałem. To musi być wielki zaskroniec, albo serpula mendozis jakaś gigantyczna odmiana. To niesamowite i nigdy bym w to nie uwierzył. Ale jak mój profesor Rydwański powtarza „Wszystko się może zdarzyć” (śpiewa na melodię Varius Manks) Idzie koleiną i znowu się potyka.
-------------------++++++++++++++++++++++-------------------
RYSIEK wsiada do samochodu, na miejscu pasażera siedzi MARIAN. RYSIEK mówi PSYCHOLA, MONIKI, STEFANA RYSIEK Przeczesajcie las, a ja sprawdzę w wiosce, może aż tam zawędrowała.. P, M, S O.K. Jadą samochodem przez jakiś czas. MARIAN Nie rozumiem, czemu się tak o nią trzęsiesz, nic jej nie będzie. Pewno ją kosmici porwali, ha, ha... RYSIEK zgryźliwie i z wyrzutem To ja ciebie nie rozumiem. Dziewczyna by zrobiła dla ciebie wszystko, a tobie nie chce się jej nawet poszukać. Jesteś parszywym gnojem. MARIAN zaciska pięści i cedzi przez zęby
Lepiej się zamknij, bo chyba cię swędzą dziąsła. Myślisz, że jestem ślepy i nie widzę jak ci ślina cieknie gdy ZOCHA jest w pobliżu. Jak na razie to jest MOJA dziewczyna i tobie nic do tego, chyba, że ładnie poprosisz to ci je podrapię. RYSIEK Dobra, dobra, uspokój się już, lepiej się rozglądaj, bo może gdzieś siedzi przy drodze MARIAN Cicho pod nosem Frajer i tchórz.
----------------+++++++++++++------------------- Naukowiec idzie przez las z lupą przy oku. Znajduje w krzakach zakrwawioną sukienkę ZOCHA i kalosze RYBAK
NAUKOWIEC Co u diabła?
----------------+++++++++++++------------------- PSYCHOL zatacza się i idzie w stronę las, trzyma piwo w ręku i krzyczy, poczym znowu się przewraca. PSYCHOL Zo! Ha! Zo! Ha!
MONIKA do STEFAN Patrzą z daleka na PSYCHOL Przynajmniej się wyśpi i nie będzie przeszkadzał STEFAN Puka w telefon Pieprzona dziura nawet tutaj nie ma zasięgu w mojej sieci. Tylko ta pieprzona cegła RYCHA jeszcze tutaj działa. MONIKA Ale tylko wtedy jak wejdzie na strych, stanie na palcach i wyciągnie rękę bardzo wysoko. Nie przejmuj się nie będziesz miał przynajmniej raka mózgu jak mój stryj Helmut. STEFAN Co ty powiesz? MONIKA Przez pięć lat robił biznesy przez komórę, po czym wykryto w jego głowie złośliwego nowotwora. Na szczęście w porę go usunięto i nawet operacja się udała. STEFAN To wspaniale, i jak się wujek teraz czuje? MONIKA Wspaniale, wręcz bosko. STEFAN To dlaczego jesteś taka przygnębiona? MONIKA Obwołał się prorokiem Maharisziego i założył sektę dla nastolatek. STEFAN To chyba dobrze? MONIKA Super, dostał 15 lat kicia za napastowanie nieletnich... STEFAN Wiesz co, zacznijmy jej szukać, bo zaraz zacznie zmierzchać.
MONIKA Ok. Idą do lasu. ----------------------+++++++++++++++++++++---------------- RYSIEK z MARIANEM jadą bryką, przez las wyglądają przez okna na boki i nie patrzą na drogę. Nagle wychodzi przed samochód RYBAK i stoi. MARIAN pierwszy go zauważa i krzyczy: MARIAN Hamuj! RYSIEK odwraca się i w ostatniej chwili naciska na pedały, ale i tak RYBAK dostaje się pod samochód. Piwo MARIANA oblewa całego RYŚKA, a ten uderza głową w kierownicę i traci przytomność. MARIAN przerażony sprawdza czy RYSIEK żyje, po czym wysiada z samochodu i zagląda pod niego, bo chce sprawdzić, czy RYBAK żyje. Nie zdążył zajrzeć, gdy usłyszał zbliżającą się do niego powoli ZOCHA. Jest w negliżu, zakrwawiona, ślepy wzrok i powtarza pod nosem: ZOCHA Daj buziaka na zgodę... Daj buziaka na zgodę.... MARIAN ZOCHA, jak miło cię widzieć, właśnie wyruszyliśmy na poszukiwania ciebie. No chodź do mnie i nie gniewaj się już na mnie. Ale zaraz co ci się stało? Kurwa, ten brutal RYBAK ci zrobił krzywdę. Wstrętny gwałciciel i zboczeniec, jak tylko wyciągniemy go spod samochodu do mu dopierdolę... ZOCHA Powtarza to samo cały czas i dziwnie się kiwa. Daj buziaka na zgodę... Daj buziaka na zgodę.... MARIAN Kotku, jesteś cała we krwi ubabrana, no nie gniewaj się na mnie. Jak tylko RYSIEK dojdzie do siebie, to zawieziemy ciebie do szpitala. Zagląda pod samochód, nagle spod niego wylatuje ręka i łapie go za nogę i mocno trzyma. Widać przerażenie w oczach MARIANA, spogląda na ZOCHĘ, a ona coraz bliżej, powtarza cały czas to samo i chce się przytulić. MARIAN Przerażony Przestań, przecież widzisz, że ten wariat mnie trzyma, odsuń się, bp ciebie też złapie. ZOCHA Daj buziaka na zgodę... MARIAN Szarpiąc się Ała, nie gryź, ja wiem, że jesteś niezaspokojona seksualnie. Wybacz mi, ale nie tu i nie teraz.. ZOCHA Daj buziaka na... MARIAN Przestań, zwariowałaś, odsuń się zostaw moją szyję, nie tak głęboko! AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
_________________________++++++++++++++++__________________
PSYCHOL się budzi, leży w rowie. Nagle blisko przed jego twarzą przesuwa się coś wielkiego białego i znika w krzakach. Ten przerażony wstaje i biegnie z krzykiem. PSYCHOL Białe robale, białe robale, ratunku! ------------------=================--------------------- W domku siedzi STEFAN i MONIKA, piją gorące kakao STEFAN Co to za krzyki? MONIKA Może ją wreszcie znaleźli? STEFAN wychodzi na ganek wygląda i wraca Nie to Romek obudził się i drze mordę na cały las MONIKA Wariat jeden. STEFAN Nie jest taki głupi, nie wiedziałaś, że jest doktorantem na UJOCIE? PSYCHOL Wpada jak burza do środka i krzyczy straszliwie: Atakują! Białe robale atakują! MONIKA Z politowaniem do STEFANA Delirium Klemens... STEFAN Musisz przestać przestać już pić, bo źle skończysz. PSYCHOL Robale! Widziałem wielkie robale, pełzły w stronę jeziora! MONIKA Przestań się drzeć. Mam migrenę. STEFAN Uspokajającym głosem. Uspokój się i przestań nam opowiadać swój chory sen. Nudzisz nas. PSYCHOL Ciężko siada, drapie się po głowie, stara się mówić wyraźnie i z sensem. To nie był sen. Jestem jeszcze w stanie odróżnić sen od rzeczywistości urojonej, to znaczy urojenia od rzeczywistości. MONIKA Stanowczym głosem No właśnie dobrze to ująłeś. Daj sobie siana, rób co chcesz, upij się wytrzeźwiej lub idź się powieś. Nic mnie to nie obchodzi. Ale zrób jedno, zamknij się i zejdź mi z oczu. Żenujesz mnie swoim zachowaniem i opowieściami o Marsjanach. Dobranoc Panu! PSYCHOL No co wy ludzie, ja naprawdę widziałem BIAŁE WIELKIE ROBALE, a z przodu miały wielkie przyssawki. STEFAN Nudzisz! Dobranoc, jutro pewnie zobaczysz białe nietoperze, myszy, jelenie, łosie i tchórzofretki albinosy. Dobranoc panu. PSYCHOL Przerażony, ale już się uspokoił
Może rzeczywiście, aż tak źle ze mną. Wstaje Muszę się napić, na trzeźwo tego nie zniosę. MONIKA i STEFAN patrzą na siebie ze zrozumieniem i mówią jednocześnie Napij się, dobrze ci to zrobi... Ha, Ha, Ha... PSYCHOL Odchodzi, bierze piwo, pije i mówi cicho do siebie: Ale ja naprawdę widziałem robale. Nagle na jego twarzy widać olśnienie. Znaleźliście ZOCHĘ? MONIKA i STEFAN Jednocześnie To może ją właśnie pożarły te stwory? STEFAN Zażenowany Jasne, a wcześniej porwali ją kosmici i w niecny sposób ją wykorzystywali. MONIKA Zirytowana Wszczepili jej implant, zapłodnili, a potem znalazły ją robale i zjadły ją. Dobra bajka. Idź spać. PSYCHOL Macie rację, pewnie się zgubiła i błądzi po lesie, aż dojdzie do Żygicka.. --------------------=======================-----------------
ZOCHA jako Zombi okrąża samochód i zbliża się do RYŚKA. Jest cała ubabrana we krwii. Na ziemi leży MARIAN, a spod samochodu wychodzi RYBAK. ZOCHA otwiera drzwi od samochodu, RYSIEK wypada z samochodu nieprzytomny, ZOCHA pochyla się nad nim i mówi: ZOCHA Daj buziaka na zgodę.... -----------------=----=================-----------------
W oddali widać dom STEFANA i MONIKI, nagle coś białego przemyka przed kamerą. I znowu, i znowu. Coraz więcej pijaw gromadzi się przed domem. -------------------------===================----------------
Środek domu, Monika siedzi coraz bliżej Stefana. Ten próbuje odsunąć się od niej. Ta coraz bardziej jest natarczywa. MONIKA Nudzi mi się.... STEFAN Spogląda nerwowo na zegarek. Gdzie oni są? Już by dwa razy zdążyli dojechać do Warszawy i z powrotem. MONIKA obejmuje go Ale przynajmniej mamy domek dla siebie. STEFAN Bardzo spięty Teges, czy ty nie siedzisz za blisko mnie? MONIKA No, co ty? W sam raz. Rozluźnij się. Chcesz to zrobię ci masaż karku. STEFAN Niepewnie Skoro nalegasz, po... po.. potem ja? Dobrze? MONIKA Z uśmiechem Jasne głuptasie, teraz się odwróć do mnie i zdejmij ten zapocony podkoszulek. STEFAN Czy to konieczne? MONIKA Ale z ciebie głuptas. Zdejmuje mu podkoszulek -----------------========================------------------
RYSIEK Budzi się, rozmasuje wielkiego siniaka na czole. Rozgląda się po samochodzie. Ogląda mokre plamy na bluzce. Marian, gdzie jesteś, ty stary rowerze?!
Nie rób sobie jajec. Wychodzi z samochodu. Mówi do siebie.
Gdzie oni się podziali? Podnosi puszkę piwa, ogląda ją i wypija. Zauważa krwawe plamy na piachu. Co je? Nagle widzi postać idącą z daleka, która macha do niego rękami.
RYSIEK Kto ty? NAUKOWIEC Wreszcie normalni ludzie. Cześć jestem Wacław Łódzki. Prowadzę tutaj w lesie badania o życiu seksualnym futrzaków. Z kim mam przyjemność? RYSIEK Coraz bardziej zirytowany i zdenerwowany. Zaraz, zaraz, zanim się przedstawię powiedz mi jedno, dlaczego masz w kieszeni kieckę mojej koleżanki ZOCHY? Co jej zrobiłeś ty chamie jeden?! NAUKOWIEC Spoko, spoko, koleś. Po pierwsze nie widziałem żadnej ZOCHY, po drugie nie jestem chamem, a po drugie drugie to te zakrwawione ubranie Wyjmuje je z kieszeni i pokazuje. Znalazłem je 5 kilometrów na północ stąd. Więc jak się nazywasz? RYSIEK Ryszard Trzeciak, a dla przyjaciół i scenarzysty - RYSIEK. Wyciąga rękę i się witają. Przepraszam za ten napad złości, ale nie wiem, co tu się wyprawia. Mieszkam z przyjaciółmi w domku nad tamtym jeziorem. Rano zniknęła ZOCHA, a teraz zniknął mój kumpel, TFU! MARIAN. W dodatku przed jakąś godziną temu potrąciłem jakiegoś człowieka, chyba rybaka, z tego co pamiętam. NAUKOWIEC Nic dziwnego, że potrąciłeś nie można prowadzić po pijanemu. Śmierdzisz jakbyś pływał w kadzi z browarem. RYSIEK To MARIAN mnie oblał swoim piwem, ja jestem trzeźwy jak świnia. NAUKOWIEC Z tego, co mówisz i na podstawie tej oto krwi na sukience i tej tutaj przy samochodzie, zaczynam wnioskować, że grasuje tutaj morderczy rybak. RYSIEK Tak jak w koszmarze minionego lata, ale ten na tyle co zobaczyłem nie miał haka NAUKOWIEC Za dużo filmów się na oglądałeś. Wiesz co, wsiadajmy do bryki i jedźmy na najbliższy posterunek milicji. RYSIEK Policji, no co ty? W jakim ty świecie żyjesz? NAUKOWIEC Naprawdę, nie ma już milicji? Cholerne badania w lesie. Za dużo czasu w nim spędzam. RYSIEK Próbuje odpalić samochód, który rzęzi i nie odpala. Cholera brak prądu, musiał być akumulator cały czas włączony. NAUKOWIEC To co teraz? Do najbliższej wioski 10 kilometrów. RYSIEK Zapraszam cię w takim razie do naszego domku. Znajdzie się coś dla ciebie do jedzenia i picia. NAUKOWIEC Jak do picia, to bardzo chętnie. Jak daleko jest ten twój przybytek? RYSIEK Spokojnie, za godzinę powinniśmy dotrzeć do niego. Poczekaj, tylko wezmę radio i wszystkie potrzebne rzeczy ze środka.
Wyjmuje wszystko, gdy nagle krzyczy. O nie! NAUKOWIEC Co się stało? RYSIEK To talizman MARIANA, jego królicza łapka. Nigdy się z nią nie rozstawał, aż do teraz. Coś mu złego musiało się stać. NAUKOWIEC Tak samo jak biedny króliczek, wreszcie tak samo i on rozstał się ze swoją łapką. Dobrze mu tak. Morderca wstrętny. RYSIEK Przesadzasz trochę, zwierzęta są po to by je hodować i zabijać. Potem należy je zjeść, a futro spożytkować. NAUKOWIEC Wiesz, co zaprzestańmy już dyskusji na ten temat. Bo właśnie zaczynałem ciebie lubić i nie chciałbym o tobie zmieniać zdania. RYSIEK Dobra, w porządku, nie ma sprawy. Pod nosem. Dziwak jakiś.... Niosą rzeczy i wracają w stronę domku. ---------------------======================-----------------
Zombi idą przez pola w stronę światła. Przewracają się, wstają i idą dalej. -----------------------================-----------------
STEFAN i MONIKA leżą w łóżku razem, nadzy pod kołdrą, jeśli aktorka się zgodzi, fajnie jakby pokazała pierś, lub jej kawałek. Palą papierosy. STEFAN Nie sądziłem, że palenie papierosów może być takie przyjemne. MONIKA Tak tylko trzeba uważać, żeby nie zaprószyć ognia od żaru. Trzeba się zabezpieczyć. Założyłeś oczywiście kapturek misiu? STEFAN Zakłopotany Wybacz, tak bardzo mi się ręce trzęsły z przejęcia, a ty tak bardzo nalegałaś. MONIKA Zdziwiona. Czy chcesz mi coś przez to powiedzieć? STEFAN Lekko załamany i zdenerwowany. No, porwała, się gdy nakładałem... MONIKA Zażenowana Faceci, zero rozsądku i logiki. Jeśli mogli byście, to pieprzyli byście się z każdą i gdzie popadnie. Rozdając wszystkim swoje DNA! Widząc zasmucenie STEFANA, zmienia ton na łagodniejszy. Nie smuć się misiu, nic się nie stało. STEFAN Naprawdę? MONIKA W sumie tak, w razie skuchy, dasz mi tylko ze dwa tysiące. Znam jednego dobrego ginekologa i po problemie. Wiesz co, poczekaj na mnie. Tylko się opłuczę i zaraz przyjdę. (MONIKA wstaje i idzie pod prysznic.) STEFAN Przybity Skoro tak mówisz. Mówi do siebie i uderza się lekko w głowę. A ja miałem nadzieję, że wreszcie założę rodzinę...
(Rysiek i Naukowiec idą drogą. Już zmierzcha.) RYSIEK To czym ty się zajmujesz? Z tego co pamiętam, to życiem seksualnym zwierzaków? NAUKOWIEC No niby tak, ale ograniczam się jedynie do ssaków pokrytych futrem. RYSIEK Aha! To znaczy, nie rozumiem? NAUKOWIEC (z coraz większym przejęciem) No bo wiesz, jak taki pan borsuk spotka panią borsuczycę. I jak jaźwiec zagna ją do nory, to wtedy!.... RYSIEK A co z borsukami? NAUKOWIEC Od razu widać, że nic nie wiesz o futrzakach. Zaprawdę powiadam ci.... RYSIEK (przestraszony patrzy w krzaki) zobacz tam coś się rusza! NAUKOWIEC Rzeczywiście, zaraz, zaraz, tam coś jest! RYSIEK To jest białe! NAUKOWIEC (Oczywiście nic nie widać) Ale z ciebie cykor, to był zając bielak, o już uciekł. (Idą dalej, ujecie z tyłu, przez) całą szerokość drogi przetacza się wielka pijawa)
------------************----------- Pokój w łóżku leży Stefan, pali papierosa. Nagle coś puka do drzwi. STEFAN Proszę otwarte! (Do siebie) Dobrze, że już przyjechali. (Do drzwi znowu wali coś lub ktoś) Wlazł! ( Nagle do okna dobija się wielka pijawa, Stefan ją widzi i krzyczy przerażony) Robale! Białe robale!
MONIKA (pod prysznicem) Teraz temu odbiło. (Powoli się wyciera, wychodzi tylko w ręczniku. Na łóżku leży Stefan, kuli się pod kołdrą i powtarza jak nakręcony) STEFAN Białe robale, białe robale, widziałem je... MONIKA No uspokój się nie baw się w Romka. STEFAN Białe robale.. MONIKA Przecież wiesz, że tu nie ma białych robali.. (Nagle słychać brzdęk stłuczonego szkła w kuchni) Co temu psycholowi znowu odbiło! (Bierze kija i idzie do kuchni) Jak coś zepsuł to mu ręce połamię! --------------**********------------ ZOMBI idą przez pole i się przewracają. -------------=========------------ (Rysiek z Naukowcem idą drogą, już jest ciemno. Rysiek włącza cały czas komórkę i szuka zasięgu, nie może znaleźć) RYSIEK Fuck, fuck! NAUKOWIEC Co, nie ma zasięgu? RYSIEK No... NAUKOWIEC Ja tam nie mam, bo podobno powodują raka mózgu.. RYSIEK (staje, myśli, i krzyczy biegnąc z NAUKOWCEM) Że co powodują? ( Idą dalej, po jakimś czasie NAUKOWIEC podchodzi do krawędzi drogi i się przygląda ziemi) NAUKOWIEC Zobacz, o tutaj! Jakieś dziwna rynny. RYSIEK Że, co proszę? NAUKOWIEC Rynny, drążenia, podłużne ślady po wleczeniu, po prostu wygląda, jakby pełzł tutaj jakiś wielki robal. RYSIEK Co ty pierdolisz, najpierw borsuki, króliki, a teraz robale. Daj mi spokój, mam inne sprawy na głowie. NAUKOWIEC Wcale nie żartuję, te same ślady widziałem w pobliżu gdzie znalazłem ubrania twojej koleżanki. Wtedy kierowały się w stronę jeziora, a teraz idą wzdłuż tej drogi prosto w stronę tych świateł w oddali. RYSIEK (żartem) Mówisz, wielkie robale, to chyba mieszkańcy tego domku będą musieli przeprowadzić potężną dezynsekcje.. (poważnieje) Ale, zaraz, zaraz, to jest mój dom! Szybko, szybko! Tam jest Stefan i Monika! NAUKOWIEC Skoro, tak uważasz, ale z tego co wiem, to takie robaki ryją w mule i nie są agresywne.. (kamera widzi ich oddalających się w stronę domku, przed kamerą przemyka wielka pijawa, może walczyć, lub szarpać się z królikiem poczym go zjada ...)
_____________+++++++_____________
(Monika stoi przerażona, a w kuchni wtoczyła się wielka pijawa, która dość szybko pełźnie w kierunku Moniki) MONIKA Białe robale, RATUNKU! Kurwa! Stefan ratuj! ( Macha kijem w stronę pijawy) STEFAN O Mój Boże, one są w środku! Psychol miał rację. ( wychodzi z łóżka i zakłada bokserki biegnie do Moniki) ----------------=========------------- (Pokój Psychola. Na łóżku leży Psychol i się przewraca z boku na bok, nie może zasnąć, pod łóżkiem szykuje się do ataku pijawa. Już chce go ugryźć, gdy nagle Psychol wychyla się i puszcz pawia na pijawę. Ta z piskiem ucieka z pokoju, Psychol patrzy na nią i mruczy pod nosem) PSYCHOL Mieli rację delirium tremens. Od jutra nie piję.. (Idzie z powrotem spać) --------------==========------------
(Stefan wbiega do kuchni, na podłodze leży roztrzaskana pijawa, a obok stoi z kijem i obryzgana śluzem MONIKA, która mówi drżącym głosem ) MONIKA Dzięki za nic STEFAN Nic CI nie jest? MONIKA (W szoku) Romek miał rację, one są wszędzie, robale, białe robale.... STEFAN (Kuca przy potworze) Sądząc po aparacie gębowym, lub po tym co z niego zostało, twierdzę, że są to gigantyczne pijawki jeziorne. Kiedyś mi takie, tylko trochę mniejsze babcia przystawiała jak mi czyrak się zrobił. Potem miałem koszmarne po niej ślady. MONIKA (Niepewnie, mówi drżącym głosem, i pokazuje mu na nodze krwawy ślad na nodze) Takie same jak tu? STEFAN O w mordę! MONIKA Dosłownie na chwilę się przyssała, ale łeb jej rozwaliłam. STEFAN Trzeba to zdezynfekować, usiądź, zaraz przyniosę spirytus. (Monika upuszcza kija i idzie się ubrać, jest cała roztrzęsiona) ---------------===========-------------
(ZOMBI idą w kierunku domku, widać go w oddali)
---------==========--------- (RYSIEK i NAUKOWIEC dochodzą do budynku, nagle przez drzwi wypełza szybko pijawa (ta obryzgana). Mija chłopaków, cały czas się dymi i pada nieżywa obok nich.) NAUKOWIEC Na miłość Boską, przecież to jest (pijawka- połacinie) – gigantus. Nigdy takiej nie widziałem! Ale, zaraz, zaraz, co to jest ta obrzydliwa plama na jej odwłoku? (Zbliża się do niej i wyjmuje lupę) Dziwne, ale to są przecież kabanosy, jakby w sosie pomidorowym. A tfu! To są przecież żygowiny! Ble... RYSIEK Ktoś zjadł moje ulubione kiełbaski! To Romek pewnie, skurwysyn jeden, ja mu dam! (nagle z domku dobiega głośne AAAAA!!!!!!) RYSIEK To Monika, trzeba jej pomóc! NAUKOWIEC Złap za coś ciężkiego... -----------++++++++------------ ZOMBI są coraz bliżej _-----------=========---------- NAUKOWIEC i RYSIEK wbiegają do środka. W pokoju na fotelu siedzi MONIKA i między jej nogami trzyma głowę STEFAN, może mieć na wargach krew, bo próbował jej wysysać jad) RYSIEK No nie poznaje kolegi, a wydawało by się, że taki grzeczny. NAUKOWIEC Czy my państwu nie przeszkadzamy? MONIKA (zdenerwowana, w negliżu) Dobrze Rysiek, że jesteś. Nawet nie uwierzysz jakie bydle w kuchni zabiłam. (Patrzy Na Naukowca) Ale czemu nam nie przedstawisz kolegi? (STEFAN wstaje, w ręku trzyma wacik i butelkę spirytusu) NAUKOWIEC (Stoi niepewnie i rozgląda się po całym
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil freser
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…