Wróć do katalogu

Spotkanie

zupełnie "lajtowe" ;-)

orfeusz, opublikowano , 7 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zbliżała się 22,00 kiedy wjeżdżałem do miasta. Ruch wygasał z minuty na minutę. Na zewnątrz panowały ciemności rozpraszane światłem ulicznych lamp i billboard'ów. Im bliżej centrum tym więcej sztucznego jaskrawego światła. Na chodnikach ludzie pozawijani szalami i opatuleni w postawione kołnierze przemykali się zgarbieni. Na zewnątrz było przynajmniej minus piętnaście stopni. Straszny ziąb a do tego śnieg jakby się uparł, że nie spadnie. W samochodzie panował przyjemne, choć lekko usypiające ciepło. Z głośników radia z doskonałą jakością sączyła się przyjemna muzyka. Dawali wtedy Norę Jones. Zawsze działała na mnie uspokajająco. Kluczyłem miejskimi uliczkami zbliżając się do centrum. Jechałem wolno dopóki nie znalazłem hotelu, w którym miałem rezerwację. Kiedy zatrzymałem się na parkingu i wysiadłem natychmiast zimny podmuch wiatru wyrwał mi resztki powietrza z płuc. Zachłysnąłem się nieprzyjemnym powietrzem aż mi dech zaparło. Mimo że do recepcji miałem kilkanaście metrów zdążyłem zmarznąć. Budynek był okazały, piętnastopiętrowy. Recepcja urządzona z pewnym przepychem w hollu pełno luster zieleni i na środku malutka fontanna. Ruch nie był duży. Ludzie przechadzali się leniwie do bufetu, ktoś czytał gazetę przy fontannie. Wjechałem na dwunaste piętro do swojego pokoju. Rozgościłem się i zrobiłem sobie drinka. Stojąc przy ogromnym oknie odchyliłem firankę. Miałem u swoich stóp widok niemal na całe miasto. Zupełnie obce miasto nocą, zawsze wzbudzało to we mnie jakieś dziwne uczucie tęsknoty za czymś nieokreślonym. Wokół pięły się strzeliste wieżowce, odrestaurowane stare kamienice na samym dole plątanina ulic wijąca się jak pijany wąż. Budynki upstrzone były światłami. Ludzie pewnie zasiadali do późnych kolacji, inni może wybierali się na nocną zmianę do pracy. Życie miasta jest takie oczywiste. Rano tłumy wylegają na ulice. Wszyscy się gdzieś spieszą do czegoś dążą. Dopiero, kiedy zbliża się noc miasto powoli zamiera. Życie przenosi się do mieszkań, pubów i wszystkich tych darów cywilizacji. Kiedy stoisz w obcym mieście bez konkretnego celu bardzo łatwo poczuć się zagubionym. Utracić sens. Drzewa odarte z liści uginały się pod naporem wiatru. Mógłby już spaść śnieg, pomyślałem i zapaliłem papierosa. Wtedy pomyślałem o Klaudii i ogarnęły mnie wątpliwości. Minęły już dwa lata, od kiedy nie jesteśmy razem. Co nam się wtedy nie udało... Nie pamiętam. Tyle się wydarzyło od naszego rozstania. I nagle to spotkanie. Zupełnie nieoczekiwane i zaskakujące. Można by powiedzieć, że spotkaliśmy się nigdzie. Wpadliśmy na siebie na czacie. Może tak miało być. Strach, nadzieja i zdenerwowanie. Taka mieszanina uczuć zaczęła się we mnie rodzić. Wszystko jakby wychodziło od serca, kotłowało się w żołądku i rozlewało po całym ciele. Epicentrum tego małego trzęsienia ziemi znalazło się w moich drżących dłoniach. Czy mamy sobie coś do powiedzenia? Czy ja mam? Tysiące pytań cisnęło się na usta. Zacząłem się zastanawiać czy wciąż jest taka piękna. Zawsze była dla mnie symbolem piękna i niewinności. Z chaosu moich myśli zaczęło się rodzić pytanie, co ja tu robię. Co robię w tym mieście, w tym hotelu... Nawet nie byłem pewny czy coś do niej wciąż czuję. Pytania, pytania... Jak melodia kiepskiej piosenki, której choć nie lubisz wraca natrętnie aż zaczynasz ją nucić. Wyjrzałem znowu za okno. Szukałem tam…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych