Wróć do katalogu

Strahnbrad

Strahnbrad (czyt. strahbrad) kryje w sobie różne historie. I chodź wydają się być płytkimi, dobrze opisane, sprawiają wrażenie pociągających... Nie jest to ani opowiadanie, ani powieść, tylko coś pomiędzy tymi dwoma. Zapraszam.

Zufub, opublikowano , 5 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Strahnbrad{/b}

Nocny podmuch wiatru gwizdał "przechadzając się" po ulicach Strahnbradu. Podróżując tak w nieskonczoność towarzyszył mu zimny deszcz a razem z księżycem i gwiazdami tworzyli paczkę, straszącą dzieci i starców, a sprzyjającą wszelakim bandytom. Oczywiście nikt im nie mógł mieć tego za złe, to oni niemal od zawsze istnieli. Z resztą przegonić ich nie było sposobu. Pomijając ten mało interesujący warunek pogodowy przejdźmy do naszego bohatera. Odziany w czarny płaszcz i kapelusz szedł dalej ulicą. Miasteczko nie było wielkich rozmiarów, więc niemalże każdy dom wyglądał identycznie, wzorowany na styl amerykański lat 90 w spokojnych i przytulnych miasteczkach wielkości Strahnbradu. Krocząc w mokrym płaszczu skręcił w "ślepą" uliczkę. Stojąc przodem do jej końca patrząc od lewej były kolejno: dom, mur a po prawej stronie jakaś stary i "opuszczony" magazyn. Nad stalowymi drzwiami widoczne były ślady miejsca jakiegoś logo firmy, widać po bankructwie lub Bóg wie czym innym zdjęto je. Obok drzwi była metalowa, zwijana i szeroka brama. Stworzona została na tyle duża, by średniej wielkości samochód transportowy (nie ciężarówka czy tir) mógł tam wjechać wraz z zaopatrzeniem. Nasz pan "czarny płaszcz" otworzył te mniejsze drzwi i przeszedł próg, by po chwili cichutko je zamknąć. W pomieszczeniu było ciemno. Tak ciemno, że latarka by niewiele pomogła... na szczęście nasz bohater znał położenie przełącznika. Głośny pstryk... mgiełka przed oczami... w końcu wyostrzył mu się wzrok. Magazyn z zewnątrz wyglądał niepozornie. Dopiero w środku można było zobaczyć jego rzeczywiste rozmiary. Szerokością rzeczywiście nie imponował, zaś długością wprost przeciwnie. Wysoko zawieszone halogeny, dając blade światło rozjaśniały potężne pomieszczenie. Układ stołów, krzeseł i półek dawał interesujący efekt cienia, wprawiający to miejsce w tajemniczość. Za dnia ta tajemniczość też się utrzymywała, gdyż okna były "na dachu". Wszystkie posiadały kraty, tylko jedno miało je zrobione tak, by można było je otworzyć. Metalowe "pół-piętro" ze schodami udostępniało wejście i wyjście poprzez to okno. Przeszedłszy parę kroków minął drzwi od kibelka z przechylonym do góry znakiem człowieczka, siedzącego na toalecie. Szedł dalej. Zatrzymał się przy drzwiach podobnych do frontowych, przez które wchodził. Jednakże te, były w o wiele lepszym stanie. Skręcił w ich stronę i zdjął kapelusz z głowy. Oczy posiadał niebiesko-zielone, dawało to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych