Tramwaj
Zobaczcie sami...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Es war eimal eine shone weld, ales war perfekt...
Na na start, żeby mieć dobrego kopa proponuje wypróbować coś ciekawego.
Dawno, dawno temu powstał tramwaj. Przez pokolenia ulepszany... I jedzie sobie taki Tramwaj, a w nim siedzi sobie dwóch facetów. Jeden wygląda jak gangster a drugi identycznie jak pierwszy. Nikogo innego nie ma. Jadą se tak i jadą aż w końcu ktoś wsiada. Jest to olbrzymi przypakowany koleś. Siada se i rozkłada gazetę. Na stronie głównej widnieje kilka artykułów: "Złom nad jeziorem Drawskim" "Jedyna na świecie farba do podłóg" itd. Gościu rzuca gazetę, wyjmuje największy na świecie obusieczny topór jaki gangsterzy widzieli i trzymając go nadchodzi w stronę gangsterów. - Kolego, jeśli zadzierasz z Ireneuszem zadzierasz również z Aleksandrem!- krzyczy pierwszy z gangsterów. - No to mam farta!- krzyknął koleś i momentalnie przemienił się w wilkołaka wyjąc i rozciągając stare kości. Gangsterzy wyjmują zza siedzenia wielkie giwery i celują w wilkołaka. Już mają pociągnąć za spust a tu przez okno wskakuje dycha żywych trupów. -Smierć żyjącym! - wrzasnął władca zombie i zaniósł się gardłowym rechotem przypominającym łamanie szczebli na drabinie. Znienacka w rozbłysku zielonych płomieni i zapachu indyjskich perfum ujawnia się postać elitarnego ninja z odznaką Shredera. -I tu mam waz wszystkich! Będę Bossem! wyraził swój gniew ninja. CDN......
Coninue. Loading.....
Ninja wyjął zza pleców dwie katany i ostrząc jedną o drugą zrobił fikołka do przodu i boleściwe wyrżnął się na podłoże. Ha, ha, ha, ha,!- brechtali się wszyscy. -Oj koleś po cóż tu przyłaził? - zapytał wilkołak. -Zaraz poznacie mój gniew!- nie na żarty zdenerwował się ninja. Wszyscy rzucili się na siebie. Wilkołak machnął swym toporem eliminując jednego z zorbie i przy okazji rozwalając podwójne siedzenie i dwa okna. Ninja wyskoczył w powietrze i z katanami ruszył na wilkołaka. Gangsterzy wystrzelili z giwer przeszywając trójkę zombie i zbijając ninja z toru ataku. Nagle rozległ się pisk i wszyscy polecieli do przodu rozwalając przednią szybę i wyrąbując się na ulicy. - Aha, ha, ha, ha!- brechtał się kierowca który okazał się być cyborgiem z dalekiej przyszłości. -Ty metalowy gnojmanie!-zapłakał ninja. Autobus eksplodował wzbijając w powietrze kupę piachu i niszcząc cyborga na miejscu. -STAĆ!- krzyknęła starsza postać. -Ej dziadek wypad stąd bo dostaniesz w ....-groził wilkołak. -Nie będziesz mi to groził kundlu! Ja jestem Gandalf Biały bo piorę szatę w proszku E! Żegnajcie zombie, nie jesteście mi potrzebni! - powiedział Gandalf i jednym ruchem prawej ręki wciągnął wszystkich zombie do dziwnego rurociągu. -Eeeeee koleś czego chcesz?- zapytał Alex. -Macie mi załatwić pewną grupę bandytów. Przeteleportuje nas z tąd, tu jest nibezpiecznie. Gandalf wykonał skomplikowane gesty dłońmi i brygada ziknęła. Pojawili się na sporym dworku. -Witajcie w moich skromnych progach! -Do rzeczy gościu!-przerwał ninja. -Nie tym tonem! Macie mi załatwić grupę nazywającą się "Sprinterzy z Poznania"! Rozumiemy się? -A jeśli odmówimy?-zapytał Irek. -Kaput und aufwiedersehen in groBe limit. -To zmienia postać rzeczy-powiedział wilkołak. -To już teleportuje was do Poznania. I raus gemacht! Brygada pojawiła się na rynku w Poznaniu. - To może po Tymbarku?-zapytał ninja. CDN....
Dawno temu w odległej galaktyce... -Ups, przepraszam nie ta taśma. ********************** -Świetnie! Jesteśmy w jednym z największych miast Polski i mamy tu znaleźć grupę ludzi zwanych "Sprinterzy z Poznania" bez żadnych wytycznych. Niewiarygodne! Co ten dziad sobie myśli?! - wkurzał się ninja popijając Tymbarku. -W 100% się z tobą zgadzam! Gdzie szukamy?- zapytał Alex. -Może kupimy informacje. Tylko skąd mamy wykupić te informacje.-zapytał wilkołak. -Jak nie z Tesco to nie wiem skąd.-powiedział ninja. -To ruszamy.-zaproponował Irek. I brygada ruszyła. Szli sobie szli, aż doszli do Tesco. Wleźli do środka a tu podszedł do nich ochroniarz. -Proszę położyć wszystkie metalowe przedmioty na tacy.-powiedział. Bohaterowie zdziwieni zaczęli wykładać: konserwę, spinkę od krawata, paczkę gum balonowych, klucze, brelok na monety,....nóż. -Chwileczkę, macie na to pozwolenie?-zapytał ochroniarz. -Pacz bocian.-pokazał palcem Alex, zastępie razem z Irkiem wyeliminowali ochroniarzy z pola widzenia. -Biegiem gdzieś tu jest portal informacyjny!-krzyknął wilkołak przyciągając cały szwadron ochroniarzy. -Jasna ciemna!-warknął ninja, odwrócił się i rozwalił drewniany most będący jedyną drogą prowadzącą nad przepaścią z działu obuwniczego do dziecięcego. Z dziecięcego pobiegli przez odzieżowy, aż zatrzymali się na motoryzacyjnym. -Och,...ledwo,...oddycham,...dawno,..., tak....nie...biegałem....-łapał powietrze Alex. -weźmy te motocykle!-wilkołak wykazał wystawę ze skuterami. Bohaterowie wsiedli na środki transportu i ruszyli. Dalej w dziale militarnym rozwalili skutery na śliskiej posadzce i wpadli na kolejna grupę ochroniarzy. Ochroniarze momentalnie odbezpieczyli staromodne solówki i bezskutecznie próbowali ostrzelać przeciwników. Wilkołak podniósł skrzynkę z granatami i wysypał na ochronę unicestwiając wroga i jednocześnie robiąc sporą dziurę w podłodze. -To jedni z głowy.-ucieszył się ninja. Następnie wsiedli do wystawnego Land Rovera i ruszyli z piskiem opon. Jechali około 5 minut i zbiornik paliwa okazał się być pusty. -Ale żre to paliwo! Chodźmy z buta to już nie daleko.-mówił Alex. -Mówiłeś tak 15km wcześniej. Spory ten sklep.-martwił się Irek. -No, mało.-wypowiedział się wilkołak. nagle usłyszeli za sobą tupanie, odwrócili się i zobaczyli pędzące Raptory. Wbiegli do męskiego kibla dla pracowników i zatrzasnęli za sobą drzwi. -Dinozaury musiały uciec z wylęgarni.-wytłumaczył Alex. -Weź te swoje tłumaczenia na później.-denerwował się ninja. -No to chodźmy wentylacją.-zaproponował Irek. -Oki. I brygada szła wentylacją około 28 minut aż w końcu wypadli do działu z kompami. -Nie ten dział!-znowu wkurzył się ninja. -Wejdźmy na neta! Tam są informacje!-podsunął pomysł wilkołak. Podeszli do kompa z dostępem do internetu. Włączyli Google i wyszukiwali. -Mam, czekajcie druknę mapkę!-ucieszył się Alex i wydrukował kolorową mapę z wydrukowanymi wielkimi literami napisem "Droga do klubu Sprinterów z Poznania". -Chwila zaloguje się na MieścieGier zobaczę co nowego wświecie gier.-powiedział Irek. -Nie ma czasu na przyjemności mamy robotę!-wykrzyczał Alex. -Ale się zafascynowałeś charówką dla Gandalfa! Ale komp się muli. wywalę co nie co.-gadał bez sensu Irek kiedy reszta szyfrowała mapę. -Ato wielkimi literami co to jest?-zapytał ninja wykazując na mapę. -Tytuł mapy.-spokojnie wyjaśnił wilkołak. Nagle zaczęło zgrzytać, brzękać i tarabanić. -Co jest?-zapytał Alex. -Nic! Usunąłem dysk C i jakiś program zwany Internet Explorer.-powiedział Irek. -Ale jakim cudem?-zdziwili się wszyscy. BOOM! Komp przemienił się w toster, a następnie wytworzył portal. CDN.........
Ciąg dalszy załadowany.
Portal zaczął się powiększać aż osiągnął wielkość chłodziarkozamrażarki. Zmieniał kolory...... I ni stąd ni zowąd z portalu wyskoczyła brygada asasynów. Ich przywódca z panzerfaustem na ramieniu wyskoczył jako ostatni i bezszelestnie wylądował na posadzce. -No, no, no, kogo my tu mamy?-zapytał. -Nie twój interes Alibaba.-odpowiedział wilkołak. -O w mordę. Wilkołak. Zrobię se z ciebie dywanik pchlarzu!-ostrzegł wódz. Gangsterzy odbezpieczyli giwery i wymierzyli w dowódcę. Asasyni wymierzyli sejmitary w gangsterów. -Jestem Piaskownica, wódz "Alibali Ahmed Mustafa Terroristin". To jest moja organizacja i działam w sojuszu z "Sprinterami z Poznania" i nie pozwolę wam ich unicestwić!-opowiadał wódz. -Dobra Piaskowy Dziadku skończyłeś? To ja ci mówię że nic nam nie zrobisz, bo nie zdążysz. Jesteśmy super wyszkoloną grupą antyterrorystów i nakopiemy wam..-tłumaczył Alex. -Aha.Asasyni na nich!-rozkazał Piaskownica. Asasyni ruszyli do boju, ale, że było ich tylko czterech po niedługim czasie leżeli na podłodze jęcząc i brzęcząc. -To kłopot z głowy!-uśmiechnął się ninja. -Narazicho!-pożegnał się Piaskownica i zniknął w portalu. Brygada bez szemrania wyszła ze sklepu i kierując się mapa doszli do sporego budyneczku z szyldem "Sprinterzy z Poznania". Weszli do środka frontowymi drzwiami. Przeszli przez korytarz i nanieśli błota do salonu. -Kto ośmiela zakłócać mój spokój?-usłyszeli głos. -My sprawę mamy. Nie zapłaciliście zaległego rachunku za wodę.-mówił Alex. -I wodociągi przysłali Ninja, dwóch Gangsterów i Wilkołaka po kasę. No nie wyglądacie na godnych zaufania. -Bez jaj! Wyłaź baranie, kimkolwiek, lub czymkolwiek jesteś!-rozkazał Ninja. -Spoko loko luz i spota.-usłyszeli. Z najciemniejszego kontu wyszła mroczna postać. Tuż za nią szło sześciu bambusów z gotowymi do walki minami. -Jestem Lord Bane! Powruciłem. Strące Lorda Ao z tronu i sam na nim zasiądę. -No to se długo nie posiedzisz!-krzyknął Alex. Gangsterzy ostrzelali cały pokój unicestwiając babusów na miejscu.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dźwiękoświt
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…