Wróć do katalogu

W Sylwestrową noc

...

goth, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W Sylwestrową noc (…)

Lilith po raz pierwszy zobaczyłem na pogrzebie mojego znajomego z pracy. Była piękna i zniewalająca. Stała w oddali jak samotna wierzba, spokojnie patrzyła swymi czarnymi oczami na przebieg ceremonii od czasu do czasu delikatnie przygryzając czerwone wargi. Było zimno, tłum wokoło grobu zacieśnił krąg osłaniając się w ten sposób przed silnym wiatrem. Pamiętam, że myślałem wtedy o tym jak beznadziejną datą na pogrzeb jest 30 grudnia i o tym, że sylwester w tym roku będzie wyjątkowo nudny i bardzo, bardzo samotny. Prawie nie znałem człowieka, który właśnie opuszczany był w głąb zimnej ziemi, ale coś kazało mi uczestniczyć w jego ostatniej wędrówce ku wieczności. Ceremonia prawie dobiegała końca a ja nie mogłem oderwać oczu od dziewczyny, która stała lekko w tyle jakby nieobecna, z myślami krążącymi pośród starych cmentarnych drzew. Ubrana była na czarno i tylko blada twarz kontrastowała z kolorem skórzanego płaszcza. Była wysoka, sprawiała wrażenie chłodnej i niedostępnej a śnieg, który spadał na jej delikatne zimne usta nie chciał się topić. Uroczystość dobiegła końca a ja na moment oderwałem wzrok od pięknej nieznajomej. Dopiero wówczas dotarło do mnie jak cudownie zrobiło się na szarym cmentarzu. Groby zwykle brudne i zaniedbane teraz przykrywała cieniutka warstwa białego puchu. Wysokie sosny uginały się pod siłą wiatru i biły pokłony ostatnim promieniom zachodzącego słońca. Ludzie rozeszli się we mgle do swoich domów. A ja postanowiłem posiedzieć chwile na mrozie i porozmyślać, bo gdzie lepiej można zaznać błogiego spokoju, jeśli nie na cmentarzu. Usiadłem na ławce niedaleko starego pomnika, który przedstawiał potężnego anioła trzymającego wielki puchar, coraz bardziej przykryty śniegiem. Wiatr smutno przygrywał żałobne pieśni a ja ukojony jego sonetami rozpłynąłem się w marzeniach. Nagle na prawym ramieniu poczułem uścisk. Przestraszyłem się wstałem i odskoczyłem kawałek. Musiałem się zdrzemnąć, bo niebo zrobiło się całkiem atramentowe a jasny księżyc rozpoczął królowanie nad tą zapomniana posępna krainą. Było bardzo zimno, ale gdy tylko ujrzałem ją w blasku złocistych gwiazd moja krew stała się gorąca jak ogień. To była ta sama dziewczyna, którą widziałem na pogrzebie. Tych przenikliwych zimnych i tak pustych oczu nigdy bym nie zapomniał. Uśmiechnęła się do mnie swoimi szkarłatnymi ustami i usiadła na ławce. Zrobiłem to samo mając nadzieje na nawiązanie nowej znajomości. Niebo pociemniało jeszcze bardziej, powietrze zrobiło się gęste a w oddali rozległo się bicie dzwonów starego kościoła. Światło księżyca dawało ukojenie zmęczonym oczom i sprawiało, że wszystko wokoło stawało się mniej realne i bardziej piękne. Milczący anioł nad naszymi głowami w zadumie patrzył na grę świateł w naszych oczach a my upojeni mrokiem i pięknem miejsca siedzieliśmy na małej drewnianej ławeczce. Czas mijał a my rozmawialiśmy . Dowiedziałem się, że ma na imię Lilith i pochodzi z Norwegii. A osobą, którą dzisiaj chowaliśmy był jej bardzo daleki kuzyn. Jej słowa były niczym miód spływający po moim popękanym sercu. Czułem, że z minuty na minutę staję się mi bliższa. Robiło się coraz zimniej, ale jej to nie przeszkadzało nie drżała, jakby nie zdawała sobie sprawy z wielkiego mrozu i chłodu panującego na dworze. Na niebie pojawiły się nietoperze, które polując na owady zręcznie omijały strzeliste nagrobki. Lilith złapała mnie za szyję i pocałowała w usta. Wargi jej były zimne, jak bym całował marmurowy pomnik, lecz oddech, jakim mnie obdarowała był gorący jak ogień. Myślałem, że wypali mi płuca. Mimo to było wspaniale a dziwne wrażenie gorąca zrzuciłem na karb podniecenia, jakie wzbudzała we mnie owa niewiasta. Po godzinie odprowadziłem ją do hotelu a sam udałem się do swojego domu. Chodziłem mniejszymi uliczkami by w spokoju przemyśleć to się dziś stało. Byłem taki szczęśliwy, nareszcie dostałem jakąś szanse na polepszenie swego życia i to bardzo piękną szanse. Wspomnę jeszcze tylko, że Lilith nim weszła do środka zaprosiła mnie na bal sylwestrowy jej przyjaciela. A ton, jakiego użyła do obwieszczenia mi tej propozycji nie znosił sprzeciwu. Zresztą wcale nie chciałem się sprzeciwiać, bo uważałem to za cud. Następnego dnia pogoda znacznie się pogorszyła. Dziki wiatr próbował wtargnąć do mego mieszkania przez szpary w oknach. Oszalały śnieg rozbijał się o stare szyby mego małego mieszkania. Lecące wróble z trudem przeciwstawiały się nawałnicy a co niektóre rezygnowały z lotu i chowając główki miedzy skrzydła postanowiły przeczekać nawałnicę. Wraz z upływem czasu wiatr przybierał na sile a niebo pokrywało się całunem ciemnych chmur. Na świat spłynęła cicha żałoba wczesnego wieczoru. Zdenerwowany chodziłem od okna do okna czekając na Lilith i jej kierowcę, który miał nas dostarczyć na umówione miejsce. Nie mogąc się doczekać chwyciłem poranna gazetę i od niechcenia przerzuciłem parę kartek. Nagle mój wzrok utkwił na jednym z artykułów, który głosił jakoby z okolicy nie dawno uprowadzono 12 młodych dziewczyn. Wstrząśnięty odłożyłem gazetę i kontynuowałem denerwujący marsz. Mgła za oknem była tak gęsta, że z trudem mogłem dojrzeć ulicę. Białe postacie delikatnie sunęły po śliskich chodnikach. Wtem jakiś samochód podjechał pod moje okno. Od razu wiedziałem, że to ona. Nałożyłem na siebie płaszcz i czym prędzej wyszedłem na spotkanie… Pałacyk był piękny. Byłem w jego pobliżu wiele razy, ale nigdy nie miałem okazji wejść do środka. Zdziwiło mnie jak wpływowego i bogatego przyjaciela ma Lilith. Na tle stalowego nieba odcinały się czarne jak noc wieżyczki, na ścianach, co kilka metrów rozmieszczone były masywne rzeźby karłów i gargulców. Widziałem wielkie ciemne o tej porze witraże, które za dnia mienią się tysiącami barw. Nie było ogrodu tylko wszędzie leżały jakieś kamienie i głazy, co nadawało scenerii charakter bardzo tajemniczy i zagadkowy. Od strony pałacu dochodziło dziwne ciepło, jakby w jego wnętrznościach szalał ogromny pożar. Oczarowany wspaniałością architektury i nastroju wpatrywałem się w rzeźbione szkarady i dziwnie misterne posągi pół ludzi pół zwierząt. Lilith wzięła mnie pod ramie i razem ruszyliśmy w stronę starych hebanowych drzwi. Wygląd wnętrza domu powalił mnie na kolana i sprawił,że poczułem się jakoś obco. Wnętrze zajmowała tylko jedna jedyna sala balowa. Ogromna i wspaniała. Rozświetlana przez tysiące czarnych świec rozstawionych w złotych rzeźbionych świecznikach. Walc rozbrzmiewał echem po zakamarkach sali i rozbawiał gości, którzy tańczyli na środku. Ogromne ciepło, jakie tam panowało stawało się nie do zniesienia i jeszcze ten smród….Czegoś zgniłego. Na ogromnych drewnianych stołach nie było jedzenia ani picia tylko delikatne czarne…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych