Wróć do katalogu

Większe imperium stworzyli tylko Brytyjczycy

Czyngis-chan nie miał łatwego startu. Doświadczył biedy, niewoli, zagrożenia życia. A jednak to on stworzył jedno z największych imperiów w historii.

Natalia Julia Nowak, opublikowano , 22 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Od zera do bohatera

Jeśli ktoś nie wierzy, że już w średniowieczu zdarzały się kariery typu “od zera do bohatera”, to powinien się zainteresować biografią Czyngis-chana. Podstawowe informacje na temat tego niezwykłego człowieka zawiera artykuł “Imperium Czyngis-chana. Wyjątkowy chan” Sławomira Leśniewskiego (materiał jest dostępny w wirtualnym wydaniu tygodnika “Polityka”). Autor tekstu pisze, że Czyngis-chan - który aż do objęcia władzy nosił imię Temudżyn - wcześnie stracił ojca i musiał przejąć rolę głowy rodziny. Niespełna dziesięcioletni chłopiec, żyjący w warunkach pozostawiających wiele do życzenia, opiekował się matką oraz młodszym rodzeństwem. Tym, co spędzało mu sen z powiek, była nie tylko niepewna przyszłość jego najbliższych, ale także świadomość, że wrogowie bezustannie depczą mu po piętach (ojciec Czyngis-chana stał na czele jednej z ord mongolskich. Został zamordowany, a kolejną ofiarą nieprzyjaciół mógł paść jego młodociany syn). Niestety, nie udało mu się uniknąć niewoli. Temudżyn, dzięki własnemu sprytowi i ogromnej woli przetrwania, zdołał przeżyć. Jego determinacja, towarzysząca mu przez całe życie, została wreszcie nagrodzona. Potencjał Czyngis-chana zauważył Togrul, możny władca Kereitów, który udzielił mu swojego protektoratu. Zła passa bohatera zaczęła się powoli odwracać.

Chan chanów

Leśniewski pisze, że Temudżyn wziął udział w krwawych wojnach plemiennych, jakie toczyły się wówczas na ziemiach mongolskich. Udało mu się jednak położyć kres bratobójczym walkom, jednocząc zwaśnione ludy pod własnym przywództwem. Chanowie mongolscy, w dowód uznania dla Czyngis-chana, okrzyknęli go kaganem (chanem chanów, wielkim chanem). Świeżo upieczony władca Mongołów od początku stawiał sobie ambitne cele. Z konfederacji zjednoczonych plemion uczynił dobrze funkcjonujące państwo. Sprawna administracja i umiejętnie zorganizowana armia stały się zalążkiem późniejszego imperium mongolskiego. Mocarstwa, które - według Sławomira Leśniewskiego - “rozciągało się od Morza Kaspijskiego do Pacyfiku i było dwukrotnie większe od posiadłości Rzymu w największym rozkwicie” (następcy Temudżyna zdołali przesunąć granice państwa jeszcze dalej. Zdobyli m.in. Chiny i Ruś. Pod ich władaniem znalazł się obszar wynoszący 28 mln km kw. Przez wiele wieków nikt nie potrafił pobić tego rekordu[1]). Ekspansja militarna Mongołów, zapoczątkowana przez Czyngis-chana, wiązała się z zupełnie niepotrzebnym ludobójstwem. W Merwie mongolscy najeźdźcy wymordowali co najmniej 1.300.000 osób. Drugie tyle wybili w Urgenczu. A to tylko przykłady ich wyjątkowego okrucieństwa.

Bicz Boży

Emilia Kunikowska, autorka artykułu “Czyngis-chan” opublikowanego w serwisie Onet.pl, przedstawia czytelnikom wiele ciekawostek dotyczących Temudżyna i jego imperium. Pisze, że sławny Mongoł już jako nastolatek był człowiekiem pełnym sprzeczności. Z jednej strony, cechowała go niepohamowana agresja (zabił w afekcie swojego przyrodniego brata. Dlaczego? Tylko dlatego, że ów brat wyszarpał mu z rąk złowioną przez niego rybę). Z drugiej strony, potrafił być czarujący i zjednywać sobie ludzi (zapamiętano go jako osobę hojną, wesołą i kontaktową). Kiedy doszedł do władzy, wprowadził w swoim państwie surowe prawo nawiązujące do tradycji różnych plemion mongolskich. Co więcej, uznał się za reprezentanta bóstwa znanego jako Wieczne Niebo (wielu ówczesnych ludzi nazywało go zaś Biczem Bożym). Czyngis-chan nie miał litości dla morderców, rabusiów, oszczerców ani cudzołożników. Przewidział dla nich karę najwyższą: śmierć. Chan chanów walczył z przestępczością nie tylko w Mongolii, ale także na ziemiach podbitych. Wypowiedział wojnę złodziejom, ustanowił restrykcyjny porządek prawny, tzw. “Pax Mongolica” - “Mongolski Pokój”. Nie oznacza to bynajmniej, że Temudżyn był człowiekiem o zamkniętym umyśle. W jego mocarstwie panowała bowiem tolerancja religijna i kulturowa.

Szarooki rudzielec

Agnieszka Krzemińska, twórczyni tekstu “Rudowłosy” dostępnego w elektronicznej edycji “Polityki”, koncentruje się na mało znanym i dość zaskakującym drobiazgu związanym z Czyngis-chanem. Otóż wybitny władca Mongołów najczęściej jest przedstawiany jako stereotypowy Azjata, reprezentant żółtej odmiany człowieka (rasy mongoloidalnej). Tymczasem źródła historyczne - kroniki sporządzone przez autorów różnych narodowości - podają, że interesujący nas chan wyróżniał się rudymi włosami, szarymi oczami i wysokim wzrostem. Jak to możliwe? Krzemińska tłumaczy: “Jasne oczy czy włosy nie są w centralnej Azji niczym niezwykłym. Wielkie wędrówki Indoeuropejczyków po Azji zaczęły się już pod koniec III tysiąclecia p.n.e. (…) Ale i dzisiaj zdarza się, że z ‘typowych’ azjatyckich rodziców rodzi się rudowłose dziecko, czego nie można tłumaczyć jedynie krótką obecnością Rosjan czy innych Europejczyków. Cechy takie jak niebieskie oczy czy blond włosy są cechami recesywnymi, a ich występowanie wśród ludów mongoloidalnych nie jest wynikiem jednorazowych kontaktów, lecz efektem wieloletniego przenikania”. Informacja, zgodnie z którą Temudżyn miał zachodnie korzenie, nie została jeszcze potwierdzona badaniami genetycznymi. Powód? Grobu słynnego chana wciąż nie udało się odnaleźć.

Jeden na dwustu

Skoro już mówimy o genetyce, zajrzyjmy do artykułu “16 mln dzieci Czyngis-chana” Tomasza Borejzy (materiał znajduje się w serwisie Onet.pl). Dziennikarz opisuje w nim szokujące wyniki badań przeprowadzonych przez dwoje uczonych z Oksfordu. Tatiana Zerjal i Chris Tyler-Smith ustalili, że wśród mężczyzn żyjących na terenach byłego imperium mongolskiego (tudzież w Afganistanie i Pakistanie) jeden z wariantów chromosomu Y jest niesłychanie rozpowszechniony. Wszystko wskazuje na to, że może on występować nawet u 16 milionów osób płci męskiej. Innymi słowy, jeden na dwustu facetów chodzących po Ziemi jest nosicielem owej niezwykłej wersji chromosomu Y. Zdaniem naukowców, jej źródłem musiał być człowiek żyjący dziesięć stuleci wcześniej. Jedynym podejrzanym jest tutaj Czyngis-chan, który miał tysiące kochanek i nałożnic. Liczba jego dzieci mogła być trzy- lub czterocyfrowa. Rozpowszechnieniu genów Temudżyna sprzyjał również fakt, że jego potomkowie (ci, którzy mieli władzę i pieniądze) prowadzili jednakowo rozwiązły styl życia. Ustalenia genetyków potwierdzają legendę powtarzaną przez afgańskich Hazarów (nie mylić z Chazarami). Głosi ona, że część tamtejszych mężczyzn wywodzi się z rodu Czyngis-chana. Faktycznie, jedna trzecia hazarskich facetów posiada ów szczególny chromosom.

Film o Czyngis-chanie

Przejdźmy teraz do kwestii najistotniejszej, czyli do filmu fabularnego poświęconego wybitnemu Mongołowi. Zanim jednak przystąpię do recenzji dzieła, krótko wyjaśnię, dlaczego zdecydowałam się sięgnąć właśnie po tę produkcję. Skąd się wzięło moje zainteresowanie dziejami Czyngis-chana? Otóż zainspirowały mnie do tego zajęcia, w których uczestniczyłam na Uniwersytecie Warszawskim (studiuję Socjologię Stosowaną i Antropologię Społeczną. Ścieżka specjalizacyjna: Antropologia Współczesności). W ramach owych zajęć sporo się uczyłam o ludach mongolskich, zwłaszcza o tych żyjących na terenie Federacji Rosyjskiej. Wykłady, których słuchałam, zawierały wiele odniesień do historii, szczególnie do podboju Rusi przez Mongołów (pięknie się to zgrało z moją fascynacją Azją i Eurazją!). Wiedziałam, że jeśli chcę zdać egzamin z tego przedmiotu, to muszę nadrobić swoje zaległości w tej dziedzinie. Przeczytałam kilka artykułów dotyczących imperium mongolskiego, znalazłam intrygującą produkcję filmową o Temudżynie… I to mnie natchnęło do stworzenia własnego tekstu. A z przedmiotu, o którym wspomniałam, dostałam piątkę.

Tytuł oryginalny: “Mongoł” (“Mongol”) Tytuł międzynarodowy: “Mongol: The Rise of Genghis Khan” Tytuł alternatywny: “Mongol: The Rise to Power of Genghis Khan” Tytuł polski: “Czyngis-chan” Reżyseria: Siergiej Bodrow starszy (Sergei Bodrov Sr) Produkcja: Rosja, Mongolia, Kazachstan, Niemcy (2007) Gatunek: biograficzny, historyczny, przygodowy

Film “Mongoł”, dystrybuowany w Polsce pod tytułem “Czyngis-chan”, nie jest pierwszą ani ostatnią produkcją upamiętniającą wybitnego średniowiecznego zdobywcę. Z pewnością zasługuje jednak na uwagę, gdyż był nominowany do Oscara w kategorii “najlepszy film nieanglojęzyczny”. Nagrody tej nie otrzymał (i nie ma w tym nic dziwnego, albowiem daleko mu do arcydzieła kinematografii). Mimo to, warto poświęcić dwie godziny na jego obejrzenie, choćby dlatego, że ukazuje mniej znaną stronę biografii Temudżyna. Twór rosyjskiego reżysera Siergieja Bodrowa, kręcony w Chinach, Kazachstanie i Mongolii, nie opowiada o podbojach Czyngis-chana, tylko o tym, co się działo znacznie wcześniej. O bolesnym dzieciństwie, licznych traumach i upokorzeniach, trafianiu w ręce wrogów, przezwyciężaniu własnych słabości oraz robieniu sobie miejsca w niegościnnym świecie. Morał płynący z tej rosyjsko-mongolsko-kazachsko-niemieckiej produkcji jest tożsamy z mottem przywołanym na samym jej początku: “Nie lekceważ wątłego kocięcia. Może stać się bezwzględnym tygrysem”. Dzieło udowadnia, że wielkość niektórych postaci historycznych nie była oczywista od pierwszych chwil ich działalności. Zachęca również widzów, żeby nigdy się nie poddawali, bo tylko taka postawa jest gwarantem sukcesu i satysfakcji.

W filmie “Czyngis-chan” występują dwa główne wątki ciągnące się aż do napisów końcowych. Jednym z nich jest miłosna relacja łącząca Temudżyna z Borte, jego pierwszą żoną, która odgrywała w jego życiu ogromną rolę. Moment ich pierwszego spotkania, ukazany w produkcji Siergieja Bodrowa, jest połączeniem faktów historycznych z wyobrażeniami filmowców. Kiedy Temudżyn był dziewięcioletnim chłopcem, jego ojciec (zgodnie z mongolskim zwyczajem) kazał mu wybrać dziewczynkę, która w przyszłości zostanie jego małżonką. Rodzic Czyngis-chana życzył sobie synowej pochodzącej z plemienia Merkitów. Takie małżeństwo zakończyłoby bowiem konflikt, jaki od wielu lat toczył się między Merkitami a ludem rządzonym przez rodzinę Temudżyna. Przyszły zdobywca i jego ojciec, zmierzający w stronę ordy Merkitów, zatrzymali się na noc w innym obozowisku. Tam zauważyła chłopca Borte, bezpośrednia dziesięciolatka, która sama złożyła mu propozycję matrymonialną. To, co zrodziło się między dwojgiem dzieci, musiało być miłością od pierwszego wejrzenia. Temudżyn nie chciał już słyszeć o żonie z plemienia Merkitów. Pragnął poślubić Borte. Jego ojciec nie był z tego zadowolony, ale wkrótce zaakceptował decyzję syna. Spontaniczny wybór chłopca po latach okazał się słuszny.

Drugim wątkiem, który śledzimy niemal przez cały film,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych